Widok
Dylematy moralne.
Dowiadujecie się że ktoś z waszego otoczenia popełnia czyn niezgodny z prawem i naganny moralnie.
Jak reagujecie?
Czy w takim przypadku powiadomienie właściwych osób/instytucji czyni nas donosicielami?
Czy zachowanie milczenia czyni nas współwinnymi?
Jak reagujecie?
Czy w takim przypadku powiadomienie właściwych osób/instytucji czyni nas donosicielami?
Czy zachowanie milczenia czyni nas współwinnymi?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Na ile się orientuję w polskim KK, osoba mająca wiedzę o popełnieniu przestępstwa, ma ustawowy obowiązek złożenia zawiadomienia. Inaczej sama może odpowiadać karnie.
Co do typowych przestępstw, ze szkodą na czyimś mieniu, zdrowiu czy życiu, raczej nie miałbym skrupułów.
Z drugiej strony - z pewnością nie podpierdzieliłbym kogoś za np. lewe dochody czy przemyt - czyli czyny, gdzie poszkodowany jest wyłącznie Skarb Państwa ;)
Inna sprawa, jeśli dotyczy to czynów nagannych moralnie, ale nie kodyfikowanych karnie. Tutaj wychodzę z założenia, że nie mam kompetencji Supermana i nie do mnie należy prostowanie czyichś krętych ścieżek życia. Jeśli postępowanie danej osoby mi nie odpowiada, a jest ona mi w jakiś sposób bliska - mogę o tym z nią porozmawiać i/lub od niej się odsunąć. I tyle.
Co do typowych przestępstw, ze szkodą na czyimś mieniu, zdrowiu czy życiu, raczej nie miałbym skrupułów.
Z drugiej strony - z pewnością nie podpierdzieliłbym kogoś za np. lewe dochody czy przemyt - czyli czyny, gdzie poszkodowany jest wyłącznie Skarb Państwa ;)
Inna sprawa, jeśli dotyczy to czynów nagannych moralnie, ale nie kodyfikowanych karnie. Tutaj wychodzę z założenia, że nie mam kompetencji Supermana i nie do mnie należy prostowanie czyichś krętych ścieżek życia. Jeśli postępowanie danej osoby mi nie odpowiada, a jest ona mi w jakiś sposób bliska - mogę o tym z nią porozmawiać i/lub od niej się odsunąć. I tyle.
Trudna sprawa.W zasadzie przestępstwo powinno być ukarane bo czymże byłoby prawo gdybyśmy go nie respektowali.Ale istotne jest jakie to przestępstwo,jakiej wagi,wobec kogo i jak bliska jest mi osoba która je popełniła.Czy byłabym donosicielem?W oczach ludzi ,którym karalny prawem czyn nie powinien być ujawniony zapewne tak.
Nie dalo sie kliknac jednoczesnie popieram i nie popieram. "...czyny, gdzie poszkodowany jest wyłącznie Skarb Państwa ;)" - niestety wszyscy doplacamy do tego Skarbu, wiec im mniej oszukujacych, tym mniejsza dziura do zalatania. To tak jak popieranie tych, co nie kasuja biletow. Moze gdyby wszyscy kasowali to by byly tansze bilety. A moze jestem naiwny..
> im mniej oszukujacych, tym mniejsza dziura do zalatania
O boska naiwności ;)
Dziura w budżecie nie bierze się z oszukiwania Skarbu Państwa ino z głupoty (lub częściej: świadomej złej woli) polityków.
Ktoś, kto zarobi "na czarno", nie odprowadzając podatku do skarbówki i ZUS-u i tak wyda te pieniądze, odprowadzając VAT (i często również akcyzę). A zrobi to z pewnością w sposób bardziej przemyślany i celowy niż zrobiliby to za niego urzędnicy.
O boska naiwności ;)
Dziura w budżecie nie bierze się z oszukiwania Skarbu Państwa ino z głupoty (lub częściej: świadomej złej woli) polityków.
Ktoś, kto zarobi "na czarno", nie odprowadzając podatku do skarbówki i ZUS-u i tak wyda te pieniądze, odprowadzając VAT (i często również akcyzę). A zrobi to z pewnością w sposób bardziej przemyślany i celowy niż zrobiliby to za niego urzędnicy.
Jak mawiał Szwejk: jest wiele rzeczy, których nie wolno, ale można.
I komu Crossie mamy donieść? Władzy, z którą się nie identyfikujemy i która na nas żeruje?
Oczywiście, że nakablowanie na ktosia to donosicielstwo, a co innego?
Ja mam na drugie imię "nieposłuszeństwo obywatelskie".
To znaczy, że ja bym nie doniósł.
I w zależności od relacji z ktosiem albo bym z nim pogadał (bo warto wiedzieć, dlaczego ktoś coś zrobił) albo odhaczyłbym jako niewartego uwagi.
Mam szansę na 3= ? :)))
A tak na poważnie to skoro nie mówisz o co chodzi, to trudno wyrokować. Znam ktosia, który hoduje majeranek (pozdrawiam). Dla siebie i znajomych. Czyn niewątpliwe niemoralny i niezgodny z prawem. I co z tego?
I komu Crossie mamy donieść? Władzy, z którą się nie identyfikujemy i która na nas żeruje?
Oczywiście, że nakablowanie na ktosia to donosicielstwo, a co innego?
Ja mam na drugie imię "nieposłuszeństwo obywatelskie".
To znaczy, że ja bym nie doniósł.
I w zależności od relacji z ktosiem albo bym z nim pogadał (bo warto wiedzieć, dlaczego ktoś coś zrobił) albo odhaczyłbym jako niewartego uwagi.
Mam szansę na 3= ? :)))
A tak na poważnie to skoro nie mówisz o co chodzi, to trudno wyrokować. Znam ktosia, który hoduje majeranek (pozdrawiam). Dla siebie i znajomych. Czyn niewątpliwe niemoralny i niezgodny z prawem. I co z tego?
Jeżeli zagrożone jest czyjeś życie, zdrowie czy bezpieczeństwo, to nie wachałabym się przeszkodzić w tym,wychodząc na przeciw, czy w ostateczności powiadamiając odpowiednie służby.
Natomiast, jeżeli, ktoś robi coś niezgodnego z prawem, ale nie wyrządza krzywdy fizycznej ani psychicznej, to zwisa mi to za przeproszeniem, czy sąsiad płaci podatki, czy pracuje na czarno, naprawdę nie moje życie, nie moja kasa i nie moja broszka.
Natomiast, jeżeli, ktoś robi coś niezgodnego z prawem, ale nie wyrządza krzywdy fizycznej ani psychicznej, to zwisa mi to za przeproszeniem, czy sąsiad płaci podatki, czy pracuje na czarno, naprawdę nie moje życie, nie moja kasa i nie moja broszka.
mamo b całe szczęście, że nie wypadkiem i śmiercią dzieci i jeszcze paru osób na drodze.
Mi się zdarzało interweniować kontakt nie tylko się urwał ale zostałam też wrogiem nr jeden kiedy to szanowny kierowca -zawodowy- stracił prawo jazdy i chleb przeze mnie
Dla mnie zawsze pijak za kierownicą będzie mordercą, a przeciw majerankowi na własny użytek nic nie mam
Mi się zdarzało interweniować kontakt nie tylko się urwał ale zostałam też wrogiem nr jeden kiedy to szanowny kierowca -zawodowy- stracił prawo jazdy i chleb przeze mnie
Dla mnie zawsze pijak za kierownicą będzie mordercą, a przeciw majerankowi na własny użytek nic nie mam
Doniosłam na kuzyna i byliśmy zżyci niema jak rodzeństwo z racji tego, że praktycznie wychowywaliśmy się na jednym podwórku.
Decyzja była trudna bo sytuacja powtarzał się tamtego dnia jednak coś zaskoczyło to był impuls lub przeczucie. Nieudało mi się zabrać mu kluczyków do jego żony nic nie docierało. Dlatego zadzwoniłam na policję i doniosłam i zrobiłabym to jeszcze raz. Wtedy była złość plucie na mnie, ale myślę, że całe zajście pomogło ich rodzinie bo jego żona w końcu ogarnęła się zrobiła prawko poszła do pracy, on przestał pić pracę znalazł inną i o ironio lepszą .
Szkoda, że kontakt się urwał, jednak mogło dojść do wypadku w którym ucierpiałoby może nie pięcioosobowa rodzina ale dodatkowo jeszcze inni użytkownicy drogi.
Decyzja była trudna bo sytuacja powtarzał się tamtego dnia jednak coś zaskoczyło to był impuls lub przeczucie. Nieudało mi się zabrać mu kluczyków do jego żony nic nie docierało. Dlatego zadzwoniłam na policję i doniosłam i zrobiłabym to jeszcze raz. Wtedy była złość plucie na mnie, ale myślę, że całe zajście pomogło ich rodzinie bo jego żona w końcu ogarnęła się zrobiła prawko poszła do pracy, on przestał pić pracę znalazł inną i o ironio lepszą .
Szkoda, że kontakt się urwał, jednak mogło dojść do wypadku w którym ucierpiałoby może nie pięcioosobowa rodzina ale dodatkowo jeszcze inni użytkownicy drogi.
Są 2 możliwości:
1- nasz winowajca wie, że źle postąpił, wstydzi się swojego czynu i zrobi wszystko by zadośćuczynić. Wtedy nikogo bym nie zawiadamiała tylko dopilnowała by winowajca naprawił swój błąd.
2 - nasz winowajca ma na wszystko wylane, nie poczuwa się do winy i jedyne czego pragnie to uniknąć kary.
Piętno "donosicielstwa" jest artefaktem minionego systemu.
Nie ma czegoś takiego jak donosicielstwo. Jeśli ktoś łamie prawo to czemu ty masz na to oko przymykać? To jak ciche poparcie dla dalszej eskalacji. Przestępstwo bez kary działa bardzo demoralizująco, nie tylko na osobę nieukaraną, ale też na ludzi dookoła, bo widzą że można ....
Zachowanie milczenia czyni współwinnym, nawet jeśli nie prawnie to moralnie.
Będąc bezczynnym a mając wiedzę to tak jakbyś pozwalał na to...
1- nasz winowajca wie, że źle postąpił, wstydzi się swojego czynu i zrobi wszystko by zadośćuczynić. Wtedy nikogo bym nie zawiadamiała tylko dopilnowała by winowajca naprawił swój błąd.
2 - nasz winowajca ma na wszystko wylane, nie poczuwa się do winy i jedyne czego pragnie to uniknąć kary.
Piętno "donosicielstwa" jest artefaktem minionego systemu.
Nie ma czegoś takiego jak donosicielstwo. Jeśli ktoś łamie prawo to czemu ty masz na to oko przymykać? To jak ciche poparcie dla dalszej eskalacji. Przestępstwo bez kary działa bardzo demoralizująco, nie tylko na osobę nieukaraną, ale też na ludzi dookoła, bo widzą że można ....
Zachowanie milczenia czyni współwinnym, nawet jeśli nie prawnie to moralnie.
Będąc bezczynnym a mając wiedzę to tak jakbyś pozwalał na to...
Zgadzam sie z Kocio:)
Kiedyś byłam w takiej sytuacji właśnie. Bliska mi osoba nadużywała alkoholu.
Robiła krzywdę sobie i swojej rodzinie.
Interweniowalam bardzo ostro i udało sie wyciągnąć ją z pijanstwa.
Ja wychodzę z założenia ze cyt. Zachowanie milczenia czyni współwinnym, nawet jeśli nie prawnie to moralnie. Coś trzeba zrobić jeśli oczywiście mam taką możliwość. I zależy to od okoliczności.
Bo nie doniosę na sąsiada, ze pracuje na czarno, albo przemyca fajki.itp.
Ale zadzwonie na policje, gdy bije swoje rodzine. Lub jeździ po pijaku.
Kiedyś byłam w takiej sytuacji właśnie. Bliska mi osoba nadużywała alkoholu.
Robiła krzywdę sobie i swojej rodzinie.
Interweniowalam bardzo ostro i udało sie wyciągnąć ją z pijanstwa.
Ja wychodzę z założenia ze cyt. Zachowanie milczenia czyni współwinnym, nawet jeśli nie prawnie to moralnie. Coś trzeba zrobić jeśli oczywiście mam taką możliwość. I zależy to od okoliczności.
Bo nie doniosę na sąsiada, ze pracuje na czarno, albo przemyca fajki.itp.
Ale zadzwonie na policje, gdy bije swoje rodzine. Lub jeździ po pijaku.
Szanowny szeryfie Kocio, Manson:
1. jeździ bez zapiętych pasów,
2. bije w mordę ludzi, których uważa za wrednych i przy których nie zdzierży,
3. jak ma zamiar użyć to posiada majeranek,
4. notorycznie przekracza dozwoloną prędkość,
5. dopuszcza do nie składania sprawozdań finansowych w terminie zakreślonym,
6. sprzedaje (co prawda sporadycznie) wyroby alkoholowe własnej produkcji bez znaków akcyzy i bez rozliczania tego podatku,
7. zdarza mu się wycinać drzewa bez stosownego zezwolenia,
8. dopuszcza do pracy z piłą ludzi bez przeszkolenia bhp,
9. nie zgłasza naruszenia prawa przez osoby trzecie,
no mogę jeszcze trochę powymieniać.
Nie ma szeryf wrażenia, że w zasadzie to wszyscy oprócz władzy powinni gnić w pierdlu?
1. jeździ bez zapiętych pasów,
2. bije w mordę ludzi, których uważa za wrednych i przy których nie zdzierży,
3. jak ma zamiar użyć to posiada majeranek,
4. notorycznie przekracza dozwoloną prędkość,
5. dopuszcza do nie składania sprawozdań finansowych w terminie zakreślonym,
6. sprzedaje (co prawda sporadycznie) wyroby alkoholowe własnej produkcji bez znaków akcyzy i bez rozliczania tego podatku,
7. zdarza mu się wycinać drzewa bez stosownego zezwolenia,
8. dopuszcza do pracy z piłą ludzi bez przeszkolenia bhp,
9. nie zgłasza naruszenia prawa przez osoby trzecie,
no mogę jeszcze trochę powymieniać.
Nie ma szeryf wrażenia, że w zasadzie to wszyscy oprócz władzy powinni gnić w pierdlu?
Drogi Mansonie z lasu.
Przestępstwo a wykroczenie to całkiem coś inego.
1. To tylko wykroczenie
2. To obrona konieczna
3. naganne ale nie nielegalne, chyba że dzieci tym częstujesz :p
4. To wykroczenie, o ile nie powodujesz realnego zagrożenia to co to szkodzi?
5. To też tylko wykroczenie
6. Też nie przestępstwo, a nawet legalne w wielu krajach...
7. To też tylko wykroczenie
8. To też tylko wykroczenie. Ale tu mam uwagę. Dajesz kolesiowi piłę do rąk, bez pokazania jak to działa. Gość spędza całe życie bez dłoni, nawet po d..ie się nigdy nie podrapie..i jak się byś z tym czuł?
9. Ha! " naruszenia" ! Jeżeli to naruszenie ciebie nie dotyka to po co zgłaszać, a jakby ktoś tobie naruszał to już byś się raczej wtrącił, prawda?
Manson, gdyby wszyscy tylko takie naruszenia jak ty mieli na sumieniu to świat byłby piękny i niewinny jak niemowlę :)))
Za naruszenia nie idzie się do więzienia tylko pieniążki za karę płaci...
Przestępstwo a wykroczenie to całkiem coś inego.
1. To tylko wykroczenie
2. To obrona konieczna
3. naganne ale nie nielegalne, chyba że dzieci tym częstujesz :p
4. To wykroczenie, o ile nie powodujesz realnego zagrożenia to co to szkodzi?
5. To też tylko wykroczenie
6. Też nie przestępstwo, a nawet legalne w wielu krajach...
7. To też tylko wykroczenie
8. To też tylko wykroczenie. Ale tu mam uwagę. Dajesz kolesiowi piłę do rąk, bez pokazania jak to działa. Gość spędza całe życie bez dłoni, nawet po d..ie się nigdy nie podrapie..i jak się byś z tym czuł?
9. Ha! " naruszenia" ! Jeżeli to naruszenie ciebie nie dotyka to po co zgłaszać, a jakby ktoś tobie naruszał to już byś się raczej wtrącił, prawda?
Manson, gdyby wszyscy tylko takie naruszenia jak ty mieli na sumieniu to świat byłby piękny i niewinny jak niemowlę :)))
Za naruszenia nie idzie się do więzienia tylko pieniążki za karę płaci...
Nie, nie przymknąłbym. Dałbym w mordę, obiecał, że dam po wielokroć za każdym razem, jak uznam, że powinienem.
Ale nie doniósłbym, bo nikt z tym nic nie zrobi, a ja wolałbym mieć pedofila na oku i wiedzieć, kto to jest, niż wciąż i ciągle podejrzliwie przypatrywać się wszystkim.
Moi drodzy, żyjemy w czasach gigantycznego kryzysu autorytetów i sprzedajności władz.
System donosicielstwa jest skuteczny tam, gdzie ludzie kierują się autorytetami. Nie broją, bo wiedzą, że to jest złe i nie akceptują wewnętrznie tego stanu rzeczy. I tam donosi się na tych, co są niereformowalni i przez to zagrażają społeczności.
Natomiast w naszych warunkach sprawiedliwość trzeba brać we własne łapki.
Zresztą sprawiedliwość to nie jest dobre słowo. Swoje życie.
Ale nie doniósłbym, bo nikt z tym nic nie zrobi, a ja wolałbym mieć pedofila na oku i wiedzieć, kto to jest, niż wciąż i ciągle podejrzliwie przypatrywać się wszystkim.
Moi drodzy, żyjemy w czasach gigantycznego kryzysu autorytetów i sprzedajności władz.
System donosicielstwa jest skuteczny tam, gdzie ludzie kierują się autorytetami. Nie broją, bo wiedzą, że to jest złe i nie akceptują wewnętrznie tego stanu rzeczy. I tam donosi się na tych, co są niereformowalni i przez to zagrażają społeczności.
Natomiast w naszych warunkach sprawiedliwość trzeba brać we własne łapki.
Zresztą sprawiedliwość to nie jest dobre słowo. Swoje życie.
A moj mąż kiedyś dał w mordę takiemu jednemu co lapy na kobiety podnosił. I sie skończyło:))A ślad tego delikwent nosi do dziś heheh
Jak widać nieraz dziala.
I tu zgadzam sie z Mansonem. Nasze prawo to żadne prawo i nieraz trzeba brać tzw sprawiedliwość we własne ręce.
Jak ktoś ma stały system moralności to nie broi.
Jak jest kryzys autorytetow to każdy robi co mu sie podoba bo może.....
Jak widać nieraz dziala.
I tu zgadzam sie z Mansonem. Nasze prawo to żadne prawo i nieraz trzeba brać tzw sprawiedliwość we własne ręce.
Jak ktoś ma stały system moralności to nie broi.
Jak jest kryzys autorytetow to każdy robi co mu sie podoba bo może.....
Tak, i to jest sprawiedliwe.
Teraz będę niefajny: jeżeli będę świadkiem molestowania to zareaguję, tak jak napisałem. Ale troszczyć się będę tylko o tych, których uznam za bliskich. Nie będę pilnował, czy pedofil robi krzywdę innym dzieciom, bo inne dzieci mają swoich rodziców i niech ich rodzice ich pilnują. Natomiast każdemu, kto zechce słuchać powiem co zrobiłem i dlaczego. A pilnować będę własnego dziecka.
Z wiary we władze ludową wyrosłem w wieku nastoletnim. I tak jakoś póki co daję sobie radę, czego i Wam wszystkim życzę. Bo prawda jest taka, że nikt za Was nie zrobi tego, co zrobić trzeba.
Teraz będę niefajny: jeżeli będę świadkiem molestowania to zareaguję, tak jak napisałem. Ale troszczyć się będę tylko o tych, których uznam za bliskich. Nie będę pilnował, czy pedofil robi krzywdę innym dzieciom, bo inne dzieci mają swoich rodziców i niech ich rodzice ich pilnują. Natomiast każdemu, kto zechce słuchać powiem co zrobiłem i dlaczego. A pilnować będę własnego dziecka.
Z wiary we władze ludową wyrosłem w wieku nastoletnim. I tak jakoś póki co daję sobie radę, czego i Wam wszystkim życzę. Bo prawda jest taka, że nikt za Was nie zrobi tego, co zrobić trzeba.
wiesz Manson, nieraz trzeba zatroszczyć sie i o innych:))Jeśli wiesz, ze dzieje sie krzywda i możesz coś zrobić.
np. robić kanapki głodnemu dziecku, bo ma biedę w domu. Nawet jesli ta bieda jest spowodowana pijaństwem rodziców. Bo nikt nie może być głodny. Bo dzieciak niewinny temu ze stary chleje, albo temu ze tzw. system jest niewydolny.
np. robić kanapki głodnemu dziecku, bo ma biedę w domu. Nawet jesli ta bieda jest spowodowana pijaństwem rodziców. Bo nikt nie może być głodny. Bo dzieciak niewinny temu ze stary chleje, albo temu ze tzw. system jest niewydolny.
Mamo b, nie miałam nigdy z takimi sprawami do czynienia, wiem tylko od kuzynki, która jest rodziną zastępczą, że wystarczy, że urząd dostanie zgłoszenie, a najlepiej kilka zgłoszeń na piśmie plus dowody w postaci zebranego wywiadu od szkoły, sąsiadów itd, to radykalnie reagują i podejmują kroki.
Co innego gdy głodują dzieci z powodu pijaństwa rodziców, a inną sprawą jest niepełnosprawność czy niewystarczające środki finansowe.
Co innego gdy głodują dzieci z powodu pijaństwa rodziców, a inną sprawą jest niepełnosprawność czy niewystarczające środki finansowe.
Tak,zgadzam się,tylko,że tematem naszej rozmowy jest reakcja w sytuacji gdy ktoś z bliskich dokonuje przestępstwa.Napisałam,że jednym z czynników który spowoduje "doniesienie" na tę osobę jest waga czynu.Tak więc,czasem wystarczy dać w mordę czy zbluźnić ewentualnie przedyskutować problem a czasem trzeba zareagować mocniej,i nie ma dla mnie wtedy znaczenia jak bliska jest mi ta osoba bo chociaż kocham to wiem,że to co uczynił jest potworne i zasługuje na karę.To jest oczywiście tylko mój punkt widzenia:)
@Manson the Forester
jak rozumiem, twoja cisza w odpowiedzi na moje pytanie, oznacza ze jestes w stanie permanentnie i bez ustanku przypilnowac tych, ktorzy zaliczaja sie do grona twoich bliskich?
a tak na marginesie, myslisz ze ten ktory ma, wspomniany przez ciebie gruby portfel, nie jest w stanie wynajac kilku(nastu) sprawnych, zdecydowanych, umiesnionych.... chlopcow, ktorzy odplaciliby sie tobie tym samym, z nawiazka?
strasznie splaszczasz dysksuje probujac udowodnic, ze agresja jest rozwiazaniem na wszystko. a tak naprawde stawiajac sie ponad prawem, sam automatycznie przechodzisz na ta druga strone...
jak rozumiem, twoja cisza w odpowiedzi na moje pytanie, oznacza ze jestes w stanie permanentnie i bez ustanku przypilnowac tych, ktorzy zaliczaja sie do grona twoich bliskich?
a tak na marginesie, myslisz ze ten ktory ma, wspomniany przez ciebie gruby portfel, nie jest w stanie wynajac kilku(nastu) sprawnych, zdecydowanych, umiesnionych.... chlopcow, ktorzy odplaciliby sie tobie tym samym, z nawiazka?
strasznie splaszczasz dysksuje probujac udowodnic, ze agresja jest rozwiazaniem na wszystko. a tak naprawde stawiajac sie ponad prawem, sam automatycznie przechodzisz na ta druga strone...
@Manson the Forester
masz racje, kazdy ma prawo do swoich przekonan :)
w takim razie na koniec powiedz prosze, jak sie zaopatrujesz na sytuacje w ktorej ktos z twoich bliskich doswiadcza (trzymajac sie meritum) molestowania, a tlum ludzi wokol pozostaje bierny, udajac, ze nic sie nie dzieje, bo to twoj interes a nie ich?
masz racje, kazdy ma prawo do swoich przekonan :)
w takim razie na koniec powiedz prosze, jak sie zaopatrujesz na sytuacje w ktorej ktos z twoich bliskich doswiadcza (trzymajac sie meritum) molestowania, a tlum ludzi wokol pozostaje bierny, udajac, ze nic sie nie dzieje, bo to twoj interes a nie ich?
Muszę przyznać że dyskusja się bardzo fajnie rozwinęła. I cały wątek jest merytoryczny. ;)
Manson Twoje obywatelskie nieposłuszeństwo odbieram (bez obrazy) jako zwyczajną pozę. Czy gdyby komuś z twoich bliskich - jak napisał mmm - działa się krzywda a świadkowie nie chcąc zostać donosicielami popełniliby czyn zaniechania, dalej pozowałbyś na buntownika z lasu uznając że postąpili właściwie?
Zakładając ten wątek celowo wyraziłem się bardzo ogólnie. Wiadomo że nie chodziło mi o tę odrobinę majeranku na własny użytek (choć nie popieram zażywania narkotyków) czy wydymanie państwa na podatkach (podobno okraść złodzieja to nie grzech ;-]) tylko o czyny niosące ze sobą ofiary. Przecież w przypadkach przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu czy mieniu zawsze ktoś jest poszkodowany. Mam wystarczająco dużo empatii żeby potrafić wczuć się w położenie ofiary przestępstwa i wystarczająco dużo kręgosłupa moralnego żeby być w stanie zareagować nie zasłaniając się obrzydzeniem dla donosicielstwa. Ponadto uważam że zaniechanie czyniłoby mnie współwinnym.
Manson Twoje obywatelskie nieposłuszeństwo odbieram (bez obrazy) jako zwyczajną pozę. Czy gdyby komuś z twoich bliskich - jak napisał mmm - działa się krzywda a świadkowie nie chcąc zostać donosicielami popełniliby czyn zaniechania, dalej pozowałbyś na buntownika z lasu uznając że postąpili właściwie?
Zakładając ten wątek celowo wyraziłem się bardzo ogólnie. Wiadomo że nie chodziło mi o tę odrobinę majeranku na własny użytek (choć nie popieram zażywania narkotyków) czy wydymanie państwa na podatkach (podobno okraść złodzieja to nie grzech ;-]) tylko o czyny niosące ze sobą ofiary. Przecież w przypadkach przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu czy mieniu zawsze ktoś jest poszkodowany. Mam wystarczająco dużo empatii żeby potrafić wczuć się w położenie ofiary przestępstwa i wystarczająco dużo kręgosłupa moralnego żeby być w stanie zareagować nie zasłaniając się obrzydzeniem dla donosicielstwa. Ponadto uważam że zaniechanie czyniłoby mnie współwinnym.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
@Cross
"Mam wystarczająco dużo empatii żeby potrafić wczuć się w położenie ofiary przestępstwa i wystarczająco dużo kręgosłupa moralnego żeby być w stanie zareagować nie zasłaniając się obrzydzeniem dla donosicielstwa. "
zgadzam się z Tobą, ale w społeczeństwie raczej jest znieczulica społeczna, a donosicielstwo jest raczej powszechniej stosowane w sytuacjach gdy z zazdrości są donosy np. do Urzędu Skarbowego
"Mam wystarczająco dużo empatii żeby potrafić wczuć się w położenie ofiary przestępstwa i wystarczająco dużo kręgosłupa moralnego żeby być w stanie zareagować nie zasłaniając się obrzydzeniem dla donosicielstwa. "
zgadzam się z Tobą, ale w społeczeństwie raczej jest znieczulica społeczna, a donosicielstwo jest raczej powszechniej stosowane w sytuacjach gdy z zazdrości są donosy np. do Urzędu Skarbowego
Przyjacielu Cross, odbieraj jak uważasz, nic mi do tego.
Jeżeli z moich wypowiedzi utkałeś obrazek, w którym widzisz mnie popierającego brak reakcji - o czym mam z Tobą rozmawiać?
Ja nie mam problemu z hierarchią własnych wartości, mam problem z ufnością społeczną.
Jak będziecie mierzyć interlokutorów własna miara zajdziecie do siebie.
Jeżeli z moich wypowiedzi utkałeś obrazek, w którym widzisz mnie popierającego brak reakcji - o czym mam z Tobą rozmawiać?
Ja nie mam problemu z hierarchią własnych wartości, mam problem z ufnością społeczną.
Jak będziecie mierzyć interlokutorów własna miara zajdziecie do siebie.
@Cross
ciezko okreslic swoje zachowanie 'na sucho', w hipotetycznej sytuacji, nie znajac konkretnych okolicznosci i kontekstu. dodatkowo, dzialanie czlowieka, gdy juz sie znajdzie w okreslonej sytuacji, w zdecydowanej wiekszosci, rozni sie diametralnie, od tego jakie sobie wyobrazil, a nawet zaplanowal. nie wspominajac o tym, ze przy kolejnej okazji, nauczony poprzenim doswiadczeniem, moze postapic wedle calkowicie odmiennego algorytmu.
innymi slowy, nie da sie precyzyjnie okreslic, co by bylo gdyby.
ciezko okreslic swoje zachowanie 'na sucho', w hipotetycznej sytuacji, nie znajac konkretnych okolicznosci i kontekstu. dodatkowo, dzialanie czlowieka, gdy juz sie znajdzie w okreslonej sytuacji, w zdecydowanej wiekszosci, rozni sie diametralnie, od tego jakie sobie wyobrazil, a nawet zaplanowal. nie wspominajac o tym, ze przy kolejnej okazji, nauczony poprzenim doswiadczeniem, moze postapic wedle calkowicie odmiennego algorytmu.
innymi slowy, nie da sie precyzyjnie okreslic, co by bylo gdyby.
Prawda jest również taka, że ludzie boją się powiadomić odpowiednie służby, bo boją się zemsty ze strony oskarżonego.
Jeżeli ktoś jest np. Ofiarą przemocy, a sprawcą jest osoba, która jest w opinii publicznej czy w towarzystwie uważana za osobę spokojną, przyjacielską, to ofiara boi się, ze sprawca zemści się, oraz nikt jej nie uwierzy i zostanie wyalienowana ze środowiska,
Jeżeli ktoś jest np. Ofiarą przemocy, a sprawcą jest osoba, która jest w opinii publicznej czy w towarzystwie uważana za osobę spokojną, przyjacielską, to ofiara boi się, ze sprawca zemści się, oraz nikt jej nie uwierzy i zostanie wyalienowana ze środowiska,
Cross,---temat jest jak najbardziej na czasie:)))
Ostatnio zginęła kobieta w ciąży i jej mąż w wypadku samochodowym, spowodowanym przez pijanego kierowcę bez prawa jazdy.
Wszyscy w jego wsi wiedzieli że jeździ po okolicy na podwójnym gazie bez dokumentu. Ludzie z tamtych rejonów bali się jego braci i całej licznej rodziny. Nikt nie zgłosił tego na Policję. Dopiero gdy stała się tragedia...
Ostatnio zginęła kobieta w ciąży i jej mąż w wypadku samochodowym, spowodowanym przez pijanego kierowcę bez prawa jazdy.
Wszyscy w jego wsi wiedzieli że jeździ po okolicy na podwójnym gazie bez dokumentu. Ludzie z tamtych rejonów bali się jego braci i całej licznej rodziny. Nikt nie zgłosił tego na Policję. Dopiero gdy stała się tragedia...
Też się zastanawiałam co ja w takiej sytuacji mogłabym zrobić...
Nasze służby działają opieszale i niewydolnie, zwłaszcza jak trzeba sobie zadać trud by złapać kogoś za przysłowiową rękę.
Gdyby u mnie na wiosce jeździł taki burak, pal licho że bez dokumentu ale do tego pijak, to chyba poszłabym śladem Mansonowym, kupiła kominiarkę i pograła w bejsbola z przednią szybą.
Szybko, skutecznie, anonimowo :)))
Nasze służby działają opieszale i niewydolnie, zwłaszcza jak trzeba sobie zadać trud by złapać kogoś za przysłowiową rękę.
Gdyby u mnie na wiosce jeździł taki burak, pal licho że bez dokumentu ale do tego pijak, to chyba poszłabym śladem Mansonowym, kupiła kominiarkę i pograła w bejsbola z przednią szybą.
Szybko, skutecznie, anonimowo :)))
Ja też uważam,że w tym przypadku znacznie skuteczniejszym niż doniesienie będzie próba unieszkodliwienia pijaczyny choćby rozbijając tę szybę ale są sytuacje groźniejsze,którym własnymi siłami nie zapobiegniemy:(Mało tego,wymierzając samemu sprawiedliwość trzeba się liczyć również z konsekwencjami,które mogą okazać się całkiem poważne.
Dotychczasowa dyskusja dotyczy poważnych przestępstw. Większość wypowiadających się zareagowałaby na takie czyny (co prawda w różny sposób) i nikt nie pozostałby obojętny. To dobrze o was świadczy. ;)
A co w przypadku spraw bardziej błahych? Ktoś z waszych współpracowników okrada pracodawcę. Wy nic na tym nie tracicie więc można uznać że to nie wasza sprawa. Powiadomienie szefa to donosicielstwo? Milczenie to moralny współudział?
Ktoś demoluje sąsiadowi samochód. Wy wiecie kto. Mówicie właścicielowi zdemolowanego auta? Powiadamiacie Policję? Nie robicie nic?
A co w przypadku spraw bardziej błahych? Ktoś z waszych współpracowników okrada pracodawcę. Wy nic na tym nie tracicie więc można uznać że to nie wasza sprawa. Powiadomienie szefa to donosicielstwo? Milczenie to moralny współudział?
Ktoś demoluje sąsiadowi samochód. Wy wiecie kto. Mówicie właścicielowi zdemolowanego auta? Powiadamiacie Policję? Nie robicie nic?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Cross, pewnie pod pojęciem okradania swojego pracodawcy, masz na myśli to, jak ktoś z biura wynosi do domu papier do drukarki czy lekarz leczy prywatnie, używając sprzętu i leków szpitalnych, pielegniarka wynosząca z pracy gaziki i wodę utleniona,albo pani pracujaca w sklepie podjada cos nie płacąc za to....
Wiesz, ja uważam, że sama nie powinnam zabierać nic z pracy, nie robię tego(co nie oznacza ze mi się nie zdażyło po uprzedniej konsultacji z przełożonymi)
Pilnuje swojego nosa...zazwyczaj nie mam czasu na to, żeby patrzeć drugiej osobie na ręce. Niestety również milczę w takich sprawach, ponieważ uważam, że co innego jest wynoszenie z pracy bardzo drogich rzeczy, lub pieniędzy, a co innego jakiegoś drobiazgi, który kosztuje grosze.
Wiesz, ja uważam, że sama nie powinnam zabierać nic z pracy, nie robię tego(co nie oznacza ze mi się nie zdażyło po uprzedniej konsultacji z przełożonymi)
Pilnuje swojego nosa...zazwyczaj nie mam czasu na to, żeby patrzeć drugiej osobie na ręce. Niestety również milczę w takich sprawach, ponieważ uważam, że co innego jest wynoszenie z pracy bardzo drogich rzeczy, lub pieniędzy, a co innego jakiegoś drobiazgi, który kosztuje grosze.
To musisz mieć złych sąsiadów. ;)
Graszka w dużej firmie drobiazg kosztujący kilka złotych x liczba dni pracujących x liczba pracowników = duża strata dla pracodawcy. Ok ale skupmy się na kradzieżach mienia pracodawcy wartości kilkuset złotych. Kradzieże długopisów itp. zostawmy w spokoju.
Graszka w dużej firmie drobiazg kosztujący kilka złotych x liczba dni pracujących x liczba pracowników = duża strata dla pracodawcy. Ok ale skupmy się na kradzieżach mienia pracodawcy wartości kilkuset złotych. Kradzieże długopisów itp. zostawmy w spokoju.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
@ Cross
i znów dylemat moralno - rozsądkowy :) moralność każe zawiadomić o sprawie, a rozsądek mówi, ze będę donosicielem. A jak wiadomo donosicielstwo w naszej kulturze i tradycji jest źle postrzegane, zatem niemoralne...
i jak tu zająć jedno konkretne stanowisko ?:)
to wszystko zależy juz tylko od konkretnego przypadku - nie da się uogólnić.
i znów dylemat moralno - rozsądkowy :) moralność każe zawiadomić o sprawie, a rozsądek mówi, ze będę donosicielem. A jak wiadomo donosicielstwo w naszej kulturze i tradycji jest źle postrzegane, zatem niemoralne...
i jak tu zająć jedno konkretne stanowisko ?:)
to wszystko zależy juz tylko od konkretnego przypadku - nie da się uogólnić.
Ja przyznam, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji...
Niewiem czy bym poszła bezpośrednio do przełożonych, ale znając siebie,zaczęłabym obmyślać plan z innymi pracownikami, żeby stworzyć taką pułapkę lub wymusić sytuację w której pracownik złodziejaszek wpadnie po prostu, a pracodawca sam zauważyłby, kto stoi za zanikaniem drogich rzeczy z firmy:-)
Niewiem czy bym poszła bezpośrednio do przełożonych, ale znając siebie,zaczęłabym obmyślać plan z innymi pracownikami, żeby stworzyć taką pułapkę lub wymusić sytuację w której pracownik złodziejaszek wpadnie po prostu, a pracodawca sam zauważyłby, kto stoi za zanikaniem drogich rzeczy z firmy:-)
Ja przyłączam się do zdania większości. Ciężko stwierdzić jednoznacznie. Nigdy do końca nie wiemy, jak się zachowamy póki nie znajdziemy się w danej sytuacji.
Czy bym doniosła na kogoś kto wynosi papier, czy długopis? Nie, wiem, że to kradzież, jak każda inna, niemniej jednak myślę, że gra nie warta świeczki. Co najwyżej zwróciłabym uwagę danej osobie. Kradzież większego kalibru - myślę, że bym zgłosiła, chociaż głowy nie daję.
Czy bym doniosła na kogoś kto wynosi papier, czy długopis? Nie, wiem, że to kradzież, jak każda inna, niemniej jednak myślę, że gra nie warta świeczki. Co najwyżej zwróciłabym uwagę danej osobie. Kradzież większego kalibru - myślę, że bym zgłosiła, chociaż głowy nie daję.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
"problem nie zniknie, ale odniosłabym się do tematu w sensie, ze nie jest mój ten problem."
Tylko teoretycznie. Sytuacja może rozwinąć się tak że pracodawca dowiadując się o kradzieżach dojedzie do wniosku że wszyscy współpracownicy złodzieja też pewnie kradli albo przynajmniej o kradzieżach wiedzieli co czyni ich współwinnymi i wszystkich zwolni.
A poza tym co z zasadami moralnymi?
Tylko teoretycznie. Sytuacja może rozwinąć się tak że pracodawca dowiadując się o kradzieżach dojedzie do wniosku że wszyscy współpracownicy złodzieja też pewnie kradli albo przynajmniej o kradzieżach wiedzieli co czyni ich współwinnymi i wszystkich zwolni.
A poza tym co z zasadami moralnymi?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
O co kaman? Kradzież to kradzież. Bierzesz nie swój długopis, ryzę papieru, gadasz w sprawach prywatnych z telefonu służbowego, przeglądasz w robocie fejsika, podjadasz dwa winogronka rozkładając towar to jesteś złodziej i tyle.
Moja filozofia jest prostacka: ostrzeżenie, a jak nie pomoże to w mordę.
Nie widzę powodu zawracać głowy szefowi takimi pierdołami.
I nie opowiadajcie mi o tym, że to mało kulturalne. Kobiety podejmują decyzje kierując się emocjami, a faceci logiką. I bardzo sorry, ale ja myślę, że wiem jak do faceta trafić z argumentacją.
Moja filozofia jest prostacka: ostrzeżenie, a jak nie pomoże to w mordę.
Nie widzę powodu zawracać głowy szefowi takimi pierdołami.
I nie opowiadajcie mi o tym, że to mało kulturalne. Kobiety podejmują decyzje kierując się emocjami, a faceci logiką. I bardzo sorry, ale ja myślę, że wiem jak do faceta trafić z argumentacją.
@Graszka - nie wiesz jak to jest??? jak akurat wygodniej. Poza tym skoro .k.a. ma partnera to nie jest sama, nie jest z ojcem dziecka, ale nie wychowuje dziecka sama, przynajmniej jeżeli ma normalnego faceta, to powinien jej w tym pomagać.
A to już nie jest bycie samotnym rodzicem. Ale to temat z innego wątku ;-)
A to już nie jest bycie samotnym rodzicem. Ale to temat z innego wątku ;-)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
"Moja filozofia jest prostacka: ostrzeżenie, a jak nie pomoże to w mordę."
Już widzę sytuację w której złodziej po tym jak dostał w mordę biegnie na Policję i składa doniesienie o pobiciu. Wtedy mimo że facet dostał w mordę w słusznej sprawie przyjdzie Ci beknąć za to pobicie. Co wtedy? Druga sytuacja jaka przychodzi mi do głowy to taka w której złodziej jest twardy i w mordę ostatecznie dostajesz Ty. Co wtedy? No i trzeci wariant: złodziej to złodziejka. Co na to Twoja prostacka (jak sam to ująłeś) filozofia?
Już widzę sytuację w której złodziej po tym jak dostał w mordę biegnie na Policję i składa doniesienie o pobiciu. Wtedy mimo że facet dostał w mordę w słusznej sprawie przyjdzie Ci beknąć za to pobicie. Co wtedy? Druga sytuacja jaka przychodzi mi do głowy to taka w której złodziej jest twardy i w mordę ostatecznie dostajesz Ty. Co wtedy? No i trzeci wariant: złodziej to złodziejka. Co na to Twoja prostacka (jak sam to ująłeś) filozofia?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Majka, kobiety jeszcze nie uderzyłem, ale w dobie gender czemu by nie? :)))
Cross, no czasem trzeba wybrać jakieś tam ryzyko. Nie spotkałem jeszcze złodzieja, który po ostrzeżeniu dalej by kradł, a jak dostanie w papę leciał kablować. Wszystko przede mną.
Ja tam nie jestem taki wyrywny do bicia, bicie to ostateczność. Ale w dobie zniewieściałego (przepraszam Panie) społeczeństwa jasne, logiczne i precyzyjne zasady nie istnieją. Wszystko jest zamazane i przez to każdy pogibany społecznie próbuje się usprawiedliwiać.
I na koniec, jakbym akceptował społeczeństwo, to nie mieszkałbym w głuszy. Ja akurat jestem nieprzystosowany i mam tego pełną świadomość.
I jeszcze jedno - nie jestem szeryfem. Mówię o sytuacjach, które jakkolwiek mnie dotyczą. To czy ktoś okrada sąsiada czy optymalizuje podatki wisi mi zwiędłym kalafiorem, nie moje małpy, nie mój cyrk.
Cross, no czasem trzeba wybrać jakieś tam ryzyko. Nie spotkałem jeszcze złodzieja, który po ostrzeżeniu dalej by kradł, a jak dostanie w papę leciał kablować. Wszystko przede mną.
Ja tam nie jestem taki wyrywny do bicia, bicie to ostateczność. Ale w dobie zniewieściałego (przepraszam Panie) społeczeństwa jasne, logiczne i precyzyjne zasady nie istnieją. Wszystko jest zamazane i przez to każdy pogibany społecznie próbuje się usprawiedliwiać.
I na koniec, jakbym akceptował społeczeństwo, to nie mieszkałbym w głuszy. Ja akurat jestem nieprzystosowany i mam tego pełną świadomość.
I jeszcze jedno - nie jestem szeryfem. Mówię o sytuacjach, które jakkolwiek mnie dotyczą. To czy ktoś okrada sąsiada czy optymalizuje podatki wisi mi zwiędłym kalafiorem, nie moje małpy, nie mój cyrk.
@k.a. - to nie chodzi o to, bo akurat bardzo dobrze wiem, na czym polega odliczenie na dziecko. Ogólnie rzecz biorąc, mówiąc w skrócie chodzi o kasę. bardziej chodziło o to, że piszesz, iż nie jesteś samotną matką, ale w momencie, gdy masz z tego większa kasę (bo masz) to już nią jesteś...
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
"pracodawca dowiadując się o kradzieżach dojedzie do wniosku że wszyscy współpracownicy złodzieja też pewnie kradli "
Myślę że raczej nie powinno się stosować odpowiedzialności zbiorowej,a nie da się szablonu dorobić bo każdą sytuację trzeba traktować indywidualnie.Zależy to od zbyt wielu czynników żeby dało się uogólnić.
A tak jeszcze w sprawie tego podkradania i pracodawców,kto z was teraz jest w pracy?:-)
Myślę że raczej nie powinno się stosować odpowiedzialności zbiorowej,a nie da się szablonu dorobić bo każdą sytuację trzeba traktować indywidualnie.Zależy to od zbyt wielu czynników żeby dało się uogólnić.
A tak jeszcze w sprawie tego podkradania i pracodawców,kto z was teraz jest w pracy?:-)
tak Majka, nie czuję ciężaru bycia samotna matką i nigdy nie czułam, nawet kiedy byłam sama z dzieckiem. ale korzystam z przywileju odliczenia i to jest łamanie zasad czyli dylemat moralny, Dokładnie to , o czym pisałam - chowanie dobrego imienia do kieszeni, bo wolę wydać te pieniądze na własne dziecko niz oddawać do urzędu.
@.k.a.
a czym sie rozni sytuacja, w ktorej jestes winna dwa jablka panu czesiowi z pierwszego pietra (czyli de facto te jablka sa jego wlasnoscia!), od tej gdy mu te jablka po prostu 'wyciagniesz' z koszyka, gdy idzie po klatce? zakladasz ze one bardziej przydadza sie twojemu dziecku niz sasiadowi ktory jest dla ciebie anonimowy, wiec czujesz sie w pelni rozgrzeszona?
a czym sie rozni sytuacja, w ktorej jestes winna dwa jablka panu czesiowi z pierwszego pietra (czyli de facto te jablka sa jego wlasnoscia!), od tej gdy mu te jablka po prostu 'wyciagniesz' z koszyka, gdy idzie po klatce? zakladasz ze one bardziej przydadza sie twojemu dziecku niz sasiadowi ktory jest dla ciebie anonimowy, wiec czujesz sie w pelni rozgrzeszona?
mmm chodzi o to czy jak tak naprawdę jestem winna czesiowi, te jabłka , bo formalnie nie jestem - wg prawa jestem samotną matką ( zatajam fakt, ze mieszkam z partnerem, który z resztą nie jest ojcem mojego syna) i nie chcę zeby pieniądze, które mogę zatrzymać w portfelu wypłynęły z niego :)
więc to nie jest bezpośrednie złodziejstwo, tylko oszustwo. ciężar winy i kara są inne ;):)
więc to nie jest bezpośrednie złodziejstwo, tylko oszustwo. ciężar winy i kara są inne ;):)
ale z drugiej strony prawo działa przeciwko mnie - bo:
1) mi nie wolno rozliczyć się wspólnie z konkubentem,
2) jak starałam się o kredyt, to moje dochody rozliczane były na dwie osoby, a nie na jedną - brali pod uwagę mojego syna, mimo, ze alimentów do dochodu nie doliczyli - i uznali, ze dochody są zbyt niskie do kwoty, o którą się starałam. Gdybym była bez dziecka dostałabym bez problemu.
1) mi nie wolno rozliczyć się wspólnie z konkubentem,
2) jak starałam się o kredyt, to moje dochody rozliczane były na dwie osoby, a nie na jedną - brali pod uwagę mojego syna, mimo, ze alimentów do dochodu nie doliczyli - i uznali, ze dochody są zbyt niskie do kwoty, o którą się starałam. Gdybym była bez dziecka dostałabym bez problemu.