Konsultacja trwała tyle, co przeczytanie etykiety na opakowaniu leku, a poziom zainteresowania pacjentem był porównywalny do zainteresowania pogodą sprzed miesiąca. Jeśli ktoś szuka empatii, zaangażowania i poczucia, że jego zdrowie jest traktowane poważnie, może się mocno rozczarować. Po wyjściu z gabinetu miałem więcej pytań niż przed wejściem. Szkoda kasy i czasu. Po miesiącu odczekania w kolejce dowiedziałem się że trzeba jeść warzywa - w sumie czegoś się dowiedziałem. Problem zdrowotny nadal nie rozwiązany.