Widok
Dziewczyny uwaga na zboczeńców!!!
Echhh, ale jestem wkurzona. Mam takie szczęście, że już kilka razy się na nich ,,nadziałam", dziś mnie to znów spotkało wracając z aerobiku. Czaił się przy klatce jednego z bloków. Na szczęście ,,uratował" mnie facet jadący samochodem, który podwiózł mnie do domu.
Uważajcie, jak same wracacie wieczorami, odradzam skróty!!!
Uważajcie, jak same wracacie wieczorami, odradzam skróty!!!
Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
Kurka, już czwarty raz w życiu spotykam, ja nie wiem skąd tacy ludzie się w ogóle biorą? Skąd takie patologie? Ale w sumie lepiej takiego niż jakiegoś gwałciciela. Ten ,,mój" poprosty onanizował się. Na całe szczęście gosciu jakiś jechał i pozwolił mi wsiąść do auta i zabrał mnie do bloku. Zawsze wracam sama z aerobiku około 20:00 i wprawdzie zawsze żywej duszy po drodze nie spotykam, ale dotychczas bywało bezpiecznie. Teraz już wszedzie będę z mężem chodzić.
Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
jak kobieta zostanie spanikowana sytuacją na przyklad z udziałem jakiegoś zboczeńca to nie jest dziwne, ani głupie, że gwałtownie pomocy szuka u kogoś silnego a tak kojarzy się kobiecie inny mężczyzna w dodatku zmotoryzowany , w dodatku oferujący pomoc.
Taki przypadkowy facet taksówkarz uratował kiedys zaduszaną rajstopą od tyłu pod zerwanym nieistniejacym już mostem na Niedzwiedniku naszą znajomą bo nadjechał, wysiadł przestraszył napastnika i zabrał ją samochodem ledwie przytomną ze stresu by ten wariat nie napadł jej powtórnie.Ona mówi że on chciał ją zgwałcić, obezwładnić i zgwałcić. Jasne trzeba uważac ale nie każdy facet oferujący pomoc jest od razu wspólnikiem czy innym chcącym skorzystac draniem.
Z drugiej strony jednak pamiętam opowieść
mojej mamy gdy była jeszcze studentką a poszła z kilkuletnim bratem na spacer na łąki, zagajnik w pobliżu jakaś uczęszczana ścieżka to musiała być bo moja mama za skarby nie wypuści siew odizolowane miejsce znam ją i słuchajcie idzie tak idzie z bratem za rękę, nagle w krzakach patrzy a tu stoi facet spodnie w dól onanizujący się, przeraziła się zaczeła uciekać jakiś czas zobaczyła mężczyznę idącego gdzieś dalej dopadła go prosząc o podprowadzenie bo tam zboczeniec, nie pamiętam teraz reakcji tego faceta chociaż jakoś zareagował chyba ją zlekceważył i odszedł a mama zobaczyła że ów gość lokuje sie w drugich krzakach i spuszcza spodnie- podobnie onanizując się... Nieźle co?K.
Taki przypadkowy facet taksówkarz uratował kiedys zaduszaną rajstopą od tyłu pod zerwanym nieistniejacym już mostem na Niedzwiedniku naszą znajomą bo nadjechał, wysiadł przestraszył napastnika i zabrał ją samochodem ledwie przytomną ze stresu by ten wariat nie napadł jej powtórnie.Ona mówi że on chciał ją zgwałcić, obezwładnić i zgwałcić. Jasne trzeba uważac ale nie każdy facet oferujący pomoc jest od razu wspólnikiem czy innym chcącym skorzystac draniem.
Z drugiej strony jednak pamiętam opowieść
mojej mamy gdy była jeszcze studentką a poszła z kilkuletnim bratem na spacer na łąki, zagajnik w pobliżu jakaś uczęszczana ścieżka to musiała być bo moja mama za skarby nie wypuści siew odizolowane miejsce znam ją i słuchajcie idzie tak idzie z bratem za rękę, nagle w krzakach patrzy a tu stoi facet spodnie w dól onanizujący się, przeraziła się zaczeła uciekać jakiś czas zobaczyła mężczyznę idącego gdzieś dalej dopadła go prosząc o podprowadzenie bo tam zboczeniec, nie pamiętam teraz reakcji tego faceta chociaż jakoś zareagował chyba ją zlekceważył i odszedł a mama zobaczyła że ów gość lokuje sie w drugich krzakach i spuszcza spodnie- podobnie onanizując się... Nieźle co?K.
ZASPA
Po osiedlu chodzi młody chłopak w okularach, blondyn
Na forum osiedlowym zaspy czytałam, że wiele osób się na niego skarży i się go boi.
Jak narazie krzywdy nikomu nie zrobił.
Ja tam jestem wściekła, jak nagle siada koło mnie i zadaj głupkowate pytania. Wiem, że nie mi jednej.
Staram się go totalnie ignorować.
Ale po pewnym czasie zaczęłam się też bać. A jeżeli nie odpowiem i on się zdenerwuje? To co, wyciągnie z kieszeni nóż???
Po osiedlu chodzi młody chłopak w okularach, blondyn
Na forum osiedlowym zaspy czytałam, że wiele osób się na niego skarży i się go boi.
Jak narazie krzywdy nikomu nie zrobił.
Ja tam jestem wściekła, jak nagle siada koło mnie i zadaj głupkowate pytania. Wiem, że nie mi jednej.
Staram się go totalnie ignorować.
Ale po pewnym czasie zaczęłam się też bać. A jeżeli nie odpowiem i on się zdenerwuje? To co, wyciągnie z kieszeni nóż???
ja pracowałam kiedyś na Pogórzu w Gdyni i miałam kawałeczek od przystanku do firmy - musiałam iść takim wąskim chodnikiem przy ulicy - praktycznie przed 8 zawsze byłam tam jedyną osobą - oprócz jakiegoś gościa, który stał kawałek dalej w krzakach...nawet kiedy lało - właśnie wtedy zaczeło mi to dziwnie wyglądać - no i kiedyś przyjrzałam się uważniej - gośc po prostu stał, rozpięty rozporek i w ręku trzymał swojego... i się gapił - wiecie jak się poczułam - coś ochydnego - nie wiem czy on tam zawsze czekał na mnie o tej godzinie czy co....ale zaczełam jeździć przystanek dalej i szłam do firmy po prostu od tyłu żeby już tamtędy nie przechodzić:/
sylvia napisał(a):
> z drugiej strony-nie obraz sie- głupota ze wsiadła do obcego
> auta,ja bym nie wsiadła za zadne skarby .
>
> zboczenców jest pełno ,spotkałam tez kilka razy i zawsze
> właczałam napęd na 2 nogi i w długą...hihi
Głupota, nie głupota, nie było innego wyjścia. Wolałam zaryzykować, zwlaszcza, że sama w chacie byłam i bałam sie, że ten zbok za mną pójdzie. A zanim wsiadłam do auta to przez szybę pogadalam z tym gościem co w samochodzie jechał i zobaczyłam fotelik małego dziecka, także wydał mi się bardziej wiarygodny niż ten zbok. Co by nie pwoiedzieć, facet mnie uratował i dziękuję Bogu, że się zatrzymał.
> z drugiej strony-nie obraz sie- głupota ze wsiadła do obcego
> auta,ja bym nie wsiadła za zadne skarby .
>
> zboczenców jest pełno ,spotkałam tez kilka razy i zawsze
> właczałam napęd na 2 nogi i w długą...hihi
Głupota, nie głupota, nie było innego wyjścia. Wolałam zaryzykować, zwlaszcza, że sama w chacie byłam i bałam sie, że ten zbok za mną pójdzie. A zanim wsiadłam do auta to przez szybę pogadalam z tym gościem co w samochodzie jechał i zobaczyłam fotelik małego dziecka, także wydał mi się bardziej wiarygodny niż ten zbok. Co by nie pwoiedzieć, facet mnie uratował i dziękuję Bogu, że się zatrzymał.
Cokolwiek w życiu robisz, nie ma większego znaczenia. Ale ważne jest, żeby to robić
janko, to nie jest śmieszne...
ja miałam niemiłe delikatnie mówiąc spotkania chyba ze trzy: raz jak miałam 6 lat to jakiś zboczeniec-pedofil próbował się do mnie przystawiać w windzie, wyobrażacie sobie?!, ale uciekłam, a ojciec potem taka aferę zrobił na cały blok, że każdy wiedział, co to za jeden ten gość, ale ja się potem wiele lat bałam wsiadać do windy z osobnikami płci męskiej... raz, już jako dorosła, wracałam sama późnym wieczorem z dworca i zobaczyłam jak ktoś za mną idzie, zwiałam, przeskakując przez płotek, tory tramwajowe i w długą... a raz to mnie napadli na "wyrwę" - też późnym wieczorem - straciłam torebkę, ale nic mi się całe szczęście nie stało... od tamtej pory zawsze wracam z kimś znajomym, z moim P lub taxi - wolę odżałować kilka zł, a uratować zdrowie lub życie...

ja miałam niemiłe delikatnie mówiąc spotkania chyba ze trzy: raz jak miałam 6 lat to jakiś zboczeniec-pedofil próbował się do mnie przystawiać w windzie, wyobrażacie sobie?!, ale uciekłam, a ojciec potem taka aferę zrobił na cały blok, że każdy wiedział, co to za jeden ten gość, ale ja się potem wiele lat bałam wsiadać do windy z osobnikami płci męskiej... raz, już jako dorosła, wracałam sama późnym wieczorem z dworca i zobaczyłam jak ktoś za mną idzie, zwiałam, przeskakując przez płotek, tory tramwajowe i w długą... a raz to mnie napadli na "wyrwę" - też późnym wieczorem - straciłam torebkę, ale nic mi się całe szczęście nie stało... od tamtej pory zawsze wracam z kimś znajomym, z moim P lub taxi - wolę odżałować kilka zł, a uratować zdrowie lub życie...


no, roznie to bywa, nigdy nic nie wiadomo:/ w weekend np cos sie dzialo u mnie na osiedlu - i to pod blokiem... - obudzil mnie o 2 w nocy taki przerazliwy krzyk babki - ratunki i pomocy, ze myslalam ze ze skory kogos obdzieraja...ja i moje 2 koty na rowne nogi i do okna:) - ale widzialam tylko, ze juz po wszystkim bo ktos pomaga jej wstac z ziemi i uspokaja ale co sie dzialo to nie wiem, na drugi dzien tylko policja chodzila po osiedlu i cos tam spisywali...ale takiego krzyku to nie slyszalam jak zyje...