historia jednego spaceru
Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drxew.
Częściowo się zgadzało. Morze szumiało aż za bardzo. Z ulgą zakładałam na czapkę kaptur aby trochę wyciszyć hałas.
Plaża pewnie...
rozwiń
Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drxew.
Częściowo się zgadzało. Morze szumiało aż za bardzo. Z ulgą zakładałam na czapkę kaptur aby trochę wyciszyć hałas.
Plaża pewnie byłaby złota gdyby to był dzień. Słoneczny.
Ptaków nie widziałam i nie słyszałam.
Szłam sobie spokojnie starając się zobaczyć cos w ciemności.
Z tyłu pies.
Przez chwilę z tyłu. Bo nagle coś poczuł i wystrzelił do przodu. A jest rewelacyjnym sprinterem. Jak krasnolud. Na krótkich dystansach.
Po chwili z mroku wyłoniły się dwie osoby. Dwoch mężczyzn. Jeden został niestety obszczekany. Więc wołam piesiona: .........! Pies o dziwo przyszedl. A jeden z mężczyzn do drugiego:
- Stary ogarniasz. Ten pies ma na imię......(azor)...... Czy ty słyszałeś? Najpiękniejsze imie dla psa jakie w życiu słyszałem.
No to jeszcze z zachwytem wymieniliśmy się kilkoma spostrzezeniami na temat czworonogów i poszłam dalej zadowolona, ze zaden nie nawrzeszczal za spuszczonego psa obzczekującego ich.
Ufffff
zobacz wątek