Widok
kontynuując offtop, pływanie składakiem (albo innym canoi) ze składakiem celem ułatwienia "portaży" między jednym akwenem a drugim to już przeżytek, jurrasic park itpitd! Teraz modna jest jazda rowerem z jakimś podręcznym pływadłem, coby sobie czasem zrobić jakiegoś skróta przez rzeczkę, jezioro, fiorda itpitd:
https://gearjunkie.com/klymit-lwd-packraft
pozdr
https://gearjunkie.com/klymit-lwd-packraft
pozdr
@SL
Przepychania nie ma w kolarstwie torowym, szosowym i spacerowym. Każdy kto się zapuszcza ciut ambitniej w teren rower prędzej czy później przepchnie. Dla mnie jest to normalny element kolarstwa górskiego.
Jak komuś przeszkadza pchanie roweru, to trenuje aż da radę przejechać ;)
Ja tam lubię od czasu do czasu pójść na spacer z rowerem. Zapuścić się w "głuszę" naszych lasów.
Nawet jak jest trudniej niż bez roweru, to przynajmniej łatwiej dostać się do lasu i wrócić ;)
Przepychania nie ma w kolarstwie torowym, szosowym i spacerowym. Każdy kto się zapuszcza ciut ambitniej w teren rower prędzej czy później przepchnie. Dla mnie jest to normalny element kolarstwa górskiego.
Jak komuś przeszkadza pchanie roweru, to trenuje aż da radę przejechać ;)
Ja tam lubię od czasu do czasu pójść na spacer z rowerem. Zapuścić się w "głuszę" naszych lasów.
Nawet jak jest trudniej niż bez roweru, to przynajmniej łatwiej dostać się do lasu i wrócić ;)
SL zeznał: "idziesz na rower a nie nie na przepychanie"
powiedz to dzielnym projektantom schodów drogi z Sop do Gdy
powiedz to dzielnym projektantom meandrowania DDR Grunwaldzkiej, z licznymi fazami czekania na światłach, by zmienić stronę
powiedz to dzielnym policjantom i sędziom karzącym rowerzystów za odmowę przepychania roweru przez przejścia
powiedz to dzielnym projektantom schodów drogi z Sop do Gdy
powiedz to dzielnym projektantom meandrowania DDR Grunwaldzkiej, z licznymi fazami czekania na światłach, by zmienić stronę
powiedz to dzielnym policjantom i sędziom karzącym rowerzystów za odmowę przepychania roweru przez przejścia
"Dzisiejsze - gorsze?"
Bo ty mowisz o srodku transportu, wiec czy chwilowo jedziesz czy przepychasz nie miało znaczenia, o ile przepychania nie robiło się za duzo. Naomiast dzis się jeździ głównie dla przyjemnosci, wiec przepychanie jakiekolwiek robi dużą różnicę, bo idziesz na rower a nie nie na przepychanie. No chyba ze trenujesz CX, to wtedy przepychanie jest w programie ;)
Bo ty mowisz o srodku transportu, wiec czy chwilowo jedziesz czy przepychasz nie miało znaczenia, o ile przepychania nie robiło się za duzo. Naomiast dzis się jeździ głównie dla przyjemnosci, wiec przepychanie jakiekolwiek robi dużą różnicę, bo idziesz na rower a nie nie na przepychanie. No chyba ze trenujesz CX, to wtedy przepychanie jest w programie ;)
bk zeznał: Jak się koło nie zapada, to da rade jechać ;)
A skoro mowa tu o TRENINGU, to jest właściwe podejście ;-)
Mi zapadactwo średnio przeszkadza nawet na spacerze (tylko potem tragedia z doczyszczeniem wszystkiego, trza polubić brudek).
Co do zapadania się, są są różne XXIw myki:
np. trike jak tej chuderlawej Angielki, co rowerkiem skutecznie pojechała na południowy biegun
np. fatbike - raz by posłużył nie do pozowania na Masie, tylko do jazdy po grząskim
np. stare "bockiem bockiem panocku" - działa nawet na Kościerskiej
Niedawno testowałem w TPK moją Okrutną Ukrainę, szykowaną na zimę i śnieg. Rower najprostszy, zero zmian przełożeń, chrupiące torpedo, koła 28". Przyznaję, raz musiałem zsiadać, ale nie przez błocko, tylko przez podjazd za Mazurem, który jechał wolno, bo czekał na mnie ;-)
Kiedyś nie było alternatywy i ludzie takimi cudakami jeździli nie "dla treningu" (sorry że się naigrywam) ale dlatego, że nie było szybszej alternatywy. Taki "prostak" przejedzie wszędzie, najwyżej trzeba przepchnąć. Choć "dróg nie zbudowano dla samochodów" tylko dla wygody jazdy rowerami, to najpierw były rowery i kiepskie wozowe konno-wołowe drogi, obficie nawiezione łajnem. Ówczesne (XIX/XXw) rowery umożliwiały taki właśnie "trening". Dzisiejsze - gorsze?
A skoro mowa tu o TRENINGU, to jest właściwe podejście ;-)
Mi zapadactwo średnio przeszkadza nawet na spacerze (tylko potem tragedia z doczyszczeniem wszystkiego, trza polubić brudek).
Co do zapadania się, są są różne XXIw myki:
np. trike jak tej chuderlawej Angielki, co rowerkiem skutecznie pojechała na południowy biegun
np. fatbike - raz by posłużył nie do pozowania na Masie, tylko do jazdy po grząskim
np. stare "bockiem bockiem panocku" - działa nawet na Kościerskiej
Niedawno testowałem w TPK moją Okrutną Ukrainę, szykowaną na zimę i śnieg. Rower najprostszy, zero zmian przełożeń, chrupiące torpedo, koła 28". Przyznaję, raz musiałem zsiadać, ale nie przez błocko, tylko przez podjazd za Mazurem, który jechał wolno, bo czekał na mnie ;-)
Kiedyś nie było alternatywy i ludzie takimi cudakami jeździli nie "dla treningu" (sorry że się naigrywam) ale dlatego, że nie było szybszej alternatywy. Taki "prostak" przejedzie wszędzie, najwyżej trzeba przepchnąć. Choć "dróg nie zbudowano dla samochodów" tylko dla wygody jazdy rowerami, to najpierw były rowery i kiepskie wozowe konno-wołowe drogi, obficie nawiezione łajnem. Ówczesne (XIX/XXw) rowery umożliwiały taki właśnie "trening". Dzisiejsze - gorsze?
Bo ja wiem, czy tak do końca dobrze? Tam, gdzie teraz jest mocno zryte ciężkim sprzętem, na zmrożonych nieregularnych koleinach w ogóle się nie da jeździć bez ryzyka głupiego urazu.
Na tę porę roku trzeba sobie wybierać sensowne lasy, niekoniecznie bagna pokroju lasów pod Kolbudami czy Kartuzami. W Borach czy w Puszczy Darżlubskiej jest miodzio, można jeździć po większości dróg bez jakiegoś makabrycznego ufajdania się. A i dobrych, twardych szutrówek teraz bez liku. Po w sumie niewielkiej Puszczy Darżlubskiej można se spokojnie ułożyć kilkudziesięciokilometrowe pętelki "po suchym".
pozdr
Na tę porę roku trzeba sobie wybierać sensowne lasy, niekoniecznie bagna pokroju lasów pod Kolbudami czy Kartuzami. W Borach czy w Puszczy Darżlubskiej jest miodzio, można jeździć po większości dróg bez jakiegoś makabrycznego ufajdania się. A i dobrych, twardych szutrówek teraz bez liku. Po w sumie niewielkiej Puszczy Darżlubskiej można se spokojnie ułożyć kilkudziesięciokilometrowe pętelki "po suchym".
pozdr