Widok
Fala a kontrole biletów
Mam bilet miesięczny w fali i i oczywiście kontrola i nie mogłam go pokazac przez jakiś błąd aplikacji.
Babka kanar zalogowała się do jakiegoś urządzenia żeby sprawdzić karte ale na nim też nic nie pokazywało. No i już mi ciśnienie się podniosło i nawrzeszczalam na nią że żadnego mandatu nie dam sobie wypisać bo mam bilet i już. No co to jest żebym przez jakiś durny system który ciągle się ...
więcej
Babka kanar zalogowała się do jakiegoś urządzenia żeby sprawdzić karte ale na nim też nic nie pokazywało. No i już mi ciśnienie się podniosło i nawrzeszczalam na nią że żadnego mandatu nie dam sobie wypisać bo mam bilet i już. No co to jest żebym przez jakiś durny system który ciągle się ...
więcej
Jeśli bilet jest imienny,
jeśli bilet jest imienny, to wystarczy, żeby kontroler sprawdził podstawowe dane w bazie, czy się zgadza.
Jak się nie zgadza, to można pokazać aplikację, bilet, wydruk, cokolwiek.
Tak by było w może nie idealnym, ale w systemie, który działa jak powinien, czyli jest dla użytkownika
nieomal przezroczysty. Ale z jakiegoś powodu trzeba sobie zakładać konta w aplikacji, której nikt nie chce,
te konta mają zastąpić karty, które działały do tej pory, ale mają już nie działać, bo się tak komuś wymyśliło.
Do tego trzeba mieć naładowaną komórkę z dostępem do internetu, a dodatkowo, po drugiej stronie tego internetu musi działać serwis, który akurat nie zaliczy pada w czasie kontroli.
W porównaniu z biletem kartkowym (w SKM kiedyś miesięczny był po prostu drukowany
na blankiecie biletowym) poziom skomplikowania jest niewyobrażalny, i sokmplikowanie
to nie oferuje żadnej, ale to żadnej wartości dodanej poza przerzuceniem ewentualnej
odpowiedzialności za problemy systemu na pasażera.
Jak się nie zgadza, to można pokazać aplikację, bilet, wydruk, cokolwiek.
Tak by było w może nie idealnym, ale w systemie, który działa jak powinien, czyli jest dla użytkownika
nieomal przezroczysty. Ale z jakiegoś powodu trzeba sobie zakładać konta w aplikacji, której nikt nie chce,
te konta mają zastąpić karty, które działały do tej pory, ale mają już nie działać, bo się tak komuś wymyśliło.
Do tego trzeba mieć naładowaną komórkę z dostępem do internetu, a dodatkowo, po drugiej stronie tego internetu musi działać serwis, który akurat nie zaliczy pada w czasie kontroli.
W porównaniu z biletem kartkowym (w SKM kiedyś miesięczny był po prostu drukowany
na blankiecie biletowym) poziom skomplikowania jest niewyobrażalny, i sokmplikowanie
to nie oferuje żadnej, ale to żadnej wartości dodanej poza przerzuceniem ewentualnej
odpowiedzialności za problemy systemu na pasażera.
Czasami ludziom puszczają nerwy.
Taki Amazon dba o to, żeby doświadczenie obcowania z nim było możliwie przyjemne dla użytkownika, wydaje miliony dolarów na to, żeby ludzie kupowali tam a nie u konkurencji kierowani wygodą. Czy ZKM nie mogłoby choć jednego procenta tej energii przeznaczyć na to, żeby człowiek, który kupił miesięczny nie musiał się stresować, czy rzeczywiście go ma i co się stanie jak system padnie albo się komórka rozładuje?
Wbrew pozorom ZTM ma dużo wspólnego z rozładowaną komórką.
Dawno temu bilety kupowało się w kioskach. Później, był czas, gdy bilety również sprzedawał kierowca. Co ciekawe,
gdy z jakiegoś powodu nie miał blankietów biletowych, była dopuszczona jazda bez biletu. Potem znikały kioski,
ale pojawiały się automaty na przystankach. Przyszła cyfryzacja i w niektórych miastach pojawiały się automaty do sprzedaży biletów w pojazdach. W niektórych miastach w każdym pojeździe.
A teraz do meritum: postawienie automatu biletowego to koszt. Koszt, który można przerzucić na pasażera każąc
mu ściągnąć aplikację i jednodześnie przerzucając na niego współodpowiedzialność za utrzymanie infrastruktury do zakupu biletu. Ja biletów w aplikacji nie postrzegam jak nowoczesność, ale przerzucanie problemu dystrybucji biletów na pasażera. JEst to dotkliwe szczególnie w sytuacjach spornych: kto odpowiada za brak biletu, gdy serer nie działa?
Albo w tunelu nie ma zasięgu? To są nieczęste przypadki, ale tu mieszka pół miliona ludzi i przypadki takie nie zdarzają się raz na rok.
gdy z jakiegoś powodu nie miał blankietów biletowych, była dopuszczona jazda bez biletu. Potem znikały kioski,
ale pojawiały się automaty na przystankach. Przyszła cyfryzacja i w niektórych miastach pojawiały się automaty do sprzedaży biletów w pojazdach. W niektórych miastach w każdym pojeździe.
A teraz do meritum: postawienie automatu biletowego to koszt. Koszt, który można przerzucić na pasażera każąc
mu ściągnąć aplikację i jednodześnie przerzucając na niego współodpowiedzialność za utrzymanie infrastruktury do zakupu biletu. Ja biletów w aplikacji nie postrzegam jak nowoczesność, ale przerzucanie problemu dystrybucji biletów na pasażera. JEst to dotkliwe szczególnie w sytuacjach spornych: kto odpowiada za brak biletu, gdy serer nie działa?
Albo w tunelu nie ma zasięgu? To są nieczęste przypadki, ale tu mieszka pół miliona ludzi i przypadki takie nie zdarzają się raz na rok.
A co ja mam powiedzieć
Ja dostałam karę pieniężną za brak biletu (mając bilet). Na okaziciela mam z partnerem miesięczny bo tak naprawdę każde z nas może korzystać z tego biletu pod warunkiem, że tylko jedna osoba z tego miesięcznego korzysta aktualnie w trakcie podróży. Zalogowałam się na złe konto w pośpiechu bo pan nie chciał wysiąść ze mną na przystanku, żebym mogła się spokojnie zalogować, a nie chciałam jechać dalej bo spieszyłam się do pracy i musiałam tak naprawdę po wejściu kanarów wysiadać już na następnym przystanku. Powiedziałam wprost, że zalogowałam się na niewłaściwe konto i przeloguje się na właściwe, żeby pokazać ten bilet na co kanar stwierdził, że nie uzna mi już tego bo próbuje się zalogować na cudze konto XD Kij, że to ja kupiłam miesięczny na aplikacji z mojego konta bankowego, kanar jeszcze powiedział, że nie może z tego biletu korzystać więcej niż jedna osoba na co kierowcy mają inne zdanie.