Widok
Flirtowanie:-)
Jakoś tak tradycyjnie na naszym forum,więc może...podyskutujemy na temat flirtowania z inną osobą będąc już w stałym związku?Czy taki flirt nie zagraża?Czy możemy mówić już o jakieś zdradzie?Co o tym sądzicie,może doświadczyłyście tego na własnej skórze?Ja mam pewne dylematy,ale przedstawię je później:-)
No właśnie,nawet jak myślisz,że na pewno nic z tego nie będzie,bo przecież Ty masz kogoś,on ma kogoś i tak niewiadomo kiedy zatraca się ta granica i może być potem niezły moralniak:-)Chociaż subtelne filtrowanie jak ja to nazywam;-)może być także dobrym sposobem na zaciśnięcie więzi ze swoim partnerem.
takie ""subtelne" flirtowanie jest ok pod warunkiem , że nad tym za panujesz i nie przekroczysz pewnej granicy. Ja mam taką koleżankę która ma stałego faceta a mimo to flirtuje jak się da - bo ją to w jakiś sposób dowartościowuje, bo będąc w długim związku juz nie ma takich motylków w brzuszku a od kolesi z którymi flirtuje słyszy komplementy których jej facet tak już nie sypie jak kiedyś.
Ja uważam że jest to balansowanie na krawędzi,nawet się nie spostrzeżesz a wpadniesz w przepaść, wiem co mówie,sama miałam takie flirciki i niby to tylko zabawa,ale ona kiedyś się kończy rożnym finałem,końcem związku albo powrotem to rzeczywistości czyli partnera z problemem zapomnienia o obiekcie niewinnego flirtu, tym bardziej że takie platoniczne uczucia potrafią być bardzo silne i długo trzymać. Jesli kochasz swojego partnera to nie ma co ryzykować, chociaż z drugiej strony jesli pociaga Cię flirt to może trzeba się zastanowić nad tym co Cię łączy z osoba z którą jesteś?Takie przygody bardzo rzadko zaciesniaja związek.Z moim obecnym partnerem, moim przyszłym mężem nie potrzebuję przygód, On jest moja najlepszą życoawą przygoda:)
nie polecam :) rozwaliłam sobie związek przez takie niewinne flirtowanie, do niczego oczywiście nie doszło, ale po tych niesamowitych chwilach i rozmowach z kimś nowym ciężko było wrócić do domku - do faceta z którym jest się od ok. 5 lat i wszystko juz jest rutynowe. Na dodatek zapomnieć o tym flirciku było bardzo trudno, hmm albo raczej o jego sprawcy ;)
Ciekawe czy ta żona o wszystkim się dowiedziała hehe:-)mi akurat mimo wszystko jest żal partnerek sprawców flirtu.Osobiście nie spodobałoby mi się ,gdyby mój Maciek zaczął umizgiwać się do jakieś innej panny.Z drugiej strony jesteśmy tylko ludźmi i mamy prawo troszeczkę wyluzować,ale w granicach rozsądku,choć granica ta jest baaardzo krucha:-)
A ja flirtuje i nie uwazam ze to cos zlego. ja to okreslam "nawijam loka" bo laski tak robia ze patrza facetowi w oczy i bawia sie kosmykiem wlosow :) Lubie czuc ten dreszczyk, ale co najwazniejsze nic nigdy nikomu nie obiecuje, a co jeszcze wazniejsze zawsze wracam do mojego osobistego przystojniaka i wtulam sie ile sil, bo to sa jedyne ramiona w ktorych chce byc :) dlatego w koncu zostalam jego żoną :)
U nas granica na szczęście nie została przekroczona :) Muszę się wytłumaczyć zanim dojdzie do linczu, nie wiedziałam że ma żonę na początku jak się zaczął umizgiwać :) Mnie zajęci panowie nigdy nie interesowali, obrączka na palcu potrafi ostudzic mój zapał, ale w tym przypadku tak się cudownie rozmawiało że jak wyszło szydło z worka to jakoś nie miałam siły zakończyć flirtu.
Są tego plusy i minusy: + miłe wspomnienia, - zmarnowanych kilka lat z fajnym człowiekiem.
Co do jego żony to nie wiem, sądzę że wiedziała, mając takiego przystojniaka w domu to się chyba automatycznie wpisuje w ryzyko takie sytuacje :)
Pozdrawiam i miłego, nieszkodliwego flirtowania życzę :)
Są tego plusy i minusy: + miłe wspomnienia, - zmarnowanych kilka lat z fajnym człowiekiem.
Co do jego żony to nie wiem, sądzę że wiedziała, mając takiego przystojniaka w domu to się chyba automatycznie wpisuje w ryzyko takie sytuacje :)
Pozdrawiam i miłego, nieszkodliwego flirtowania życzę :)
Dzięki Ola:-)(-: mam nadzieję,że taki będzie:-)O dziwo mój M wie o wszystkim i tylko się uśmiecha:-)Generalnie nic nie ma między nami tzn sprawcą flirtu a mną.Łączą nas sprawy zawodowe i esemesiki:-)Ja postawiłam sprawę jasno,on mam nadzieję,że też.Aha,dodam,że także nie jestem zainteresowana tym mężczyzną,bo mam już swojego idealnego:-)ale....jak tamten nawija:-)oj...:-)
Ja uwazam, ze troche poflirtowac mozna, ja no coz, mam stalego mezczyzne, za ktorego wychodze za maz, ale jakos w mojej naturze lezy, ze flrtuje z mezczyznami, o czym moj narzeczony wie, i poki nad wszystkim panuje to Mu to nie przeszkadza. Chociaz zgadzam sie ze granica jest bardzo cienka, ja oststnio poznalam mezczyzne, zaczelo sie od flirtu, a potem czulam do neigo bardzo silne uczucia, a wlasciwie oboje czulismy do siebie bardzo silny pociag seksualny...gdyby cos wtedy mialo sie wydarzyc, to chyba bym nie potrafila oponowac. Na szczescie tak szybko jak przyszlo tak szybko poszlo, i juz sie z niego "wyleczylam"...
dla mnie flirtowanie gdy się jest w stałym zwiąku jest niedopuszczalne, jakieś esemesiki czy coś takiego - nie jest mi to potrzebne; owszem "flircik" typu np. ze sprzedawcą, aby się potragować o cenę czegoś - ok, ale tylko kobiecy wdzięk i uśmieszki po czym po pozytywnym załatwieniu sprawy - koniec "flirtu" he he
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
