Widok
Friendzone - jak tego uniknąć?
Mam problem. Z jakąkolwiek dziewczyną się nie umówię to zawsze, mimo tego że się staram, jestem uprzejmy i interesuję się tym co mówi dostaję łatkę przyjaciela lub najlepszego przyjaciela. I choć słyszałem ze byłbym perfekcyjnym partnerem od kilku nota bene zajętych dziewczyn, to od innej słyszałem że moim problemem jest nie bycie "d*pkiem", bo tacy ponoć lepiej całują..
Jak uniknąć bycia w friendzone, jednocześnie nie rezygnując z wyznawanego światopoglądu ( totalna równość w związku) i bycia przyzwoitą osobą?
Jak uniknąć bycia w friendzone, jednocześnie nie rezygnując z wyznawanego światopoglądu ( totalna równość w związku) i bycia przyzwoitą osobą?
Te dziewczyny potem wybiorą sobie doopków na mężów i za jakiś czas będą się żalić na forum, jakie są nieszczęśliwe i jakiś to one mają niedobrych mężów ;D I tak kilka lat po ślubie zdadzą sobie sprawę, że fajnieby było jednak mieć takiego partnera co nie byłby doopkiem tylko dobrym przyjacielem bardziej ;P
Ja bym na twoim miejscu je wyśmiał i powiedział, że chętnie zobaczysz, czy tak samo będą mówić po ślubie. Kobiety są głupie (nie żeby wszystkie... hehe, te młodsze) i tak musisz na nie patrzeć.
Ja bym na twoim miejscu je wyśmiał i powiedział, że chętnie zobaczysz, czy tak samo będą mówić po ślubie. Kobiety są głupie (nie żeby wszystkie... hehe, te młodsze) i tak musisz na nie patrzeć.
Rzeczywiście są tacy faceci, którzy są mili, dobrzy, wydaje się, że rozumieją kobiety, słuchają ich itd. i są świetnymi kandydatami do stałego związku a jednak są postrzegani tylko jako kumple. Ciężko stwierdzić, dlaczego tak jest.
Nie będę Ci tu pisać, żebyś przestał być sobą, bo to bez sensu :)
Na pocieszenie Ci powiem, że w końcu trafisz na taką, która to zaakceptuje i stwierdzi, że z kimś takim chce być :) Mój mąż też na początku wydawał mi się zbyt grzeczny i myślałam, że będzie tylko dobrym kolegą a skończyło się czymś więcej :)
Nie będę Ci tu pisać, żebyś przestał być sobą, bo to bez sensu :)
Na pocieszenie Ci powiem, że w końcu trafisz na taką, która to zaakceptuje i stwierdzi, że z kimś takim chce być :) Mój mąż też na początku wydawał mi się zbyt grzeczny i myślałam, że będzie tylko dobrym kolegą a skończyło się czymś więcej :)
@sam
Sam bym lepiej tego nie napisał, 100% racji w pierwszej części. Z drugą niekoniecznie się zgadzam, bo się trafiają bardzo dojrzale myślące 18-20latki a są 40stki z głową gimnazjalistki. Oj, wiem o czym mówię :)
@autor
Bądź przyjacielem, najlepszym kumplem ale też stuprocentowym facetem, samcem. Nie rozmawiaj z nimi jak z małymi dziewczynkami, ale jak z kumplem. Bądź pewny siebie, może nawet leciutko zarozumiały ale wszystko z uśmiechem. Mów komplementy, również te mniej wyszukane i ostrzejsze (w granicach dobrego smaku). Niech zobaczą, że mają do czynienia z facetem, że Ci się podobają. Muszą to wiedzieć, że w Twojej głowie już rozgrywają się sceny, które mogą mieć miejsce po drugiej randce... :) I cały czas rozmawiaj tak jak z kolegą, na pełnym luzie.
Ahaaa... ułożone włosy, świeża koszula i ładne perfumy pomogą :)
Sam bym lepiej tego nie napisał, 100% racji w pierwszej części. Z drugą niekoniecznie się zgadzam, bo się trafiają bardzo dojrzale myślące 18-20latki a są 40stki z głową gimnazjalistki. Oj, wiem o czym mówię :)
@autor
Bądź przyjacielem, najlepszym kumplem ale też stuprocentowym facetem, samcem. Nie rozmawiaj z nimi jak z małymi dziewczynkami, ale jak z kumplem. Bądź pewny siebie, może nawet leciutko zarozumiały ale wszystko z uśmiechem. Mów komplementy, również te mniej wyszukane i ostrzejsze (w granicach dobrego smaku). Niech zobaczą, że mają do czynienia z facetem, że Ci się podobają. Muszą to wiedzieć, że w Twojej głowie już rozgrywają się sceny, które mogą mieć miejsce po drugiej randce... :) I cały czas rozmawiaj tak jak z kolegą, na pełnym luzie.
Ahaaa... ułożone włosy, świeża koszula i ładne perfumy pomogą :)
Nie znam Ciebie, ale mam takiego przyjaciela, ktorego kocham jak brata i...no wlasnie. Jest czuły opiekuńczy do rany przyłóż, zabawny. Przeszlo mi kilka razy przez myśl czy nie mógłby byc kimś więcej. Ale problem polega na tym, ze jest bierny i nie wykazuje inicjatywy. Na wszystko sie zgadza. Nie chodzi o to zeby byc dominujacym samcem, ale miec swoje pomysly, pasje, byc zdecydowanym a nie "rozmemłanym".
Mi też wszyscy mówią, że jestem zaj..fajną dziewczyną, no ekstra, idealna czemu Ty jesteś sama :D
Może dlatego, że nie zamierzam zabraniać facetowi chodzenia na mecze, na piwo, na treningi, zamierzam mieć przestrzeń i dawać ją mężczyźnie. A w związkach osób, które znam głównie są fochy o takie rzeczy i inne a jednak są ze sobą i nigdy nie mieli większej przerwy w posiadaniu partnerów :D
Czarna magia..
Ale... każda potwora znajdzie swojego amatora :D
Może dlatego, że nie zamierzam zabraniać facetowi chodzenia na mecze, na piwo, na treningi, zamierzam mieć przestrzeń i dawać ją mężczyźnie. A w związkach osób, które znam głównie są fochy o takie rzeczy i inne a jednak są ze sobą i nigdy nie mieli większej przerwy w posiadaniu partnerów :D
Czarna magia..
Ale... każda potwora znajdzie swojego amatora :D
Mój przyjaciel podkochiwał się w swojej przyjaciółce bedącej 2 lata w związku (przed ślubem). Ona miała podobne przekonanie do niego i dawała mu do zrozumienia, że nic między nimi nigdy nie będzie.
Powiedziałem mu "poczekaj aż ich związek będzie miał 2 lata, po tym czasie statystycznie wiele związków się rozpada i wtedy do niej startuj".
Okazało się, że moje słowa były bardzo trafne. Związek się rozpadł prawie z zegarkiem w ręku po 2 latach, a on jej zarpoponował zamianę przyjaźni w związek i dziś są po ślubie, mieszkają razem i z tego co mi wiadomo są szczęśliwi. I nawet jeśli ona się wahała, to kilka lat po ślubie przekonuje się, że partner do "rany przyłóż" jest o wiele lepszym facetem i ojcem jak doopek, z którym trzeba walczyć o przystko przez kłótnie.
Powiedziałem mu "poczekaj aż ich związek będzie miał 2 lata, po tym czasie statystycznie wiele związków się rozpada i wtedy do niej startuj".
Okazało się, że moje słowa były bardzo trafne. Związek się rozpadł prawie z zegarkiem w ręku po 2 latach, a on jej zarpoponował zamianę przyjaźni w związek i dziś są po ślubie, mieszkają razem i z tego co mi wiadomo są szczęśliwi. I nawet jeśli ona się wahała, to kilka lat po ślubie przekonuje się, że partner do "rany przyłóż" jest o wiele lepszym facetem i ojcem jak doopek, z którym trzeba walczyć o przystko przez kłótnie.
@autor - chłopie, baba musi być zdominowana. Lekko ale musi a ponad to jak już zauważysz pewną dozę zainteresowania Tobą to przekoniecznie zanęć i ... ścichnij. Niech sobie poukłada w głowie to i owo a na pewno (jeśli wypadniesz pozytywnie) odezwie się. Złota zasada - zanęcić i olać. To działa. "Zostańmy przyjaciółmi" to taki szlagierowy tekścik kiedy dziewoja chce czerpać różne rzeczy od wielu facetów w przypadku kiedy jeden nie daje jej wszystkiego. Nie ma możliwości żeby ta czy tamta znalazła księcia z bajki, który będzie i przyjacielem do wygadania się, i genialnym kochankiem, i miał pomysły na spędzanie wolnego czasu, i masę hobby czy zainteresowań, i odpowiedni środek lokomocji, i jeszcze do tego romantyk, przystojniak, szef kuchni, mistrz obsługi żelazka i latania na miotle. Takie "zostańmy przyjaciółmi" możesz też odbierać jako dyplomatycznie powiedziane "spadaj". Mi również zdarzyło się to usłyszeć (bo przecież jesze się taki nie urodził, który by każdemu dogodził) ale odpowiedziałem, że mam już przyjaciółkę i następna mi nie potrzebna.
"a ponad to jak już zauważysz pewną dozę zainteresowania Tobą to przekoniecznie zanęć i ... ścichnij. Niech sobie poukłada w głowie to i owo a na pewno (jeśli wypadniesz pozytywnie) odezwie się. "
To ja Ciebie nie chcę poznawać jak Ty chcesz nęcić a potem milczeć :P Ja sobie potrafię układać wszystko na bieżąco, nie potrzebuję zbytnio czasu na pomyślunki i dyskusje z koleżankami czy być ZA czy PRZECIW.. to się wie chyba od razu czy chce się spędzać czas z tą osobą czy nie.. spotkanie się przedłuża, nikomu się nie spieszy..itp. ;) A może to facet potrzebuje czasu na obgadanie/przemyślenie sytuacji? ;)
To ja Ciebie nie chcę poznawać jak Ty chcesz nęcić a potem milczeć :P Ja sobie potrafię układać wszystko na bieżąco, nie potrzebuję zbytnio czasu na pomyślunki i dyskusje z koleżankami czy być ZA czy PRZECIW.. to się wie chyba od razu czy chce się spędzać czas z tą osobą czy nie.. spotkanie się przedłuża, nikomu się nie spieszy..itp. ;) A może to facet potrzebuje czasu na obgadanie/przemyślenie sytuacji? ;)
Otóż to. Albo jest chemia i to się czuje, że jest miodnie i cudnie... albo nie ma chemii i po po paru chwilach już wiesz, że nic z tego nie będzie, zaczyna się patrzenie na zegarek. I nie ma co kręcić, ze zostawiło się mleko na gazie albo dziecko w kąpieli i że trzeba uciekać :)
"Wybacz Kochana/ny ale nic z tego nie będzie. Chyba też to czujesz prawda? No! to dzięki za kawę i do zobaczenia... tfuuu! żegnaj!"
:)
"Wybacz Kochana/ny ale nic z tego nie będzie. Chyba też to czujesz prawda? No! to dzięki za kawę i do zobaczenia... tfuuu! żegnaj!"
:)
Nie zgadzam się z @Halewiczem, myślę, że istnieje zarówno przyjaźń damsko-męska, jak i męsko-damska. Przynajmniej taką mam nadzieję :)
Fakt, faktem są mężczyźni, których uważam, że "ekstra facetów", co więcej uważam, że kobieta, z którą będą będzie mega szczęściarą. Tyle, ze siebie nie widzę, jako tej szczęściary. Dlaczego? Sama nie wiem.
Uważam, że rada @człowieka jest nietrafiona (znowu mi powie, że pyskuję :P). Gdyby facet mnie olewał (czytaj: nie odzywał się) ja bym olała jego i tyle. Nie jestem typem, który będzie latał za facetem i kręci mnie fakt, że on "ma mnie w d*pie".
Bądź sobą - banał- owszem, ale nic na siłę. Jeżeli nie będziesz sobą poznając dziewczynę, to co dalej? W końcu będziesz musiał być sobą i wtedy ona zwieje :)
Dlatego czekaj na taką, której od początku przypadniesz do gustu taki, jaki jesteś :)
Fakt, faktem są mężczyźni, których uważam, że "ekstra facetów", co więcej uważam, że kobieta, z którą będą będzie mega szczęściarą. Tyle, ze siebie nie widzę, jako tej szczęściary. Dlaczego? Sama nie wiem.
Uważam, że rada @człowieka jest nietrafiona (znowu mi powie, że pyskuję :P). Gdyby facet mnie olewał (czytaj: nie odzywał się) ja bym olała jego i tyle. Nie jestem typem, który będzie latał za facetem i kręci mnie fakt, że on "ma mnie w d*pie".
Bądź sobą - banał- owszem, ale nic na siłę. Jeżeli nie będziesz sobą poznając dziewczynę, to co dalej? W końcu będziesz musiał być sobą i wtedy ona zwieje :)
Dlatego czekaj na taką, której od początku przypadniesz do gustu taki, jaki jesteś :)
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....