Widok
Ten dziki wiatr nie pozwala mi spać i śnić moich bajek :(
Dzisiaj wyjątkowo bardzo poranna kawa.
Tak cichutko mówię Wam dzień dobry nie chcąc obudzić...właściwie szeptem...ciiii
http://youtu.be/5Yotx22ktHY
Dzisiaj wyjątkowo bardzo poranna kawa.
Tak cichutko mówię Wam dzień dobry nie chcąc obudzić...właściwie szeptem...ciiii
http://youtu.be/5Yotx22ktHY
:)
Wystarczyło, ze "Ktoś" zerwał i były bajecznie słodkie.
Ogromne kiscie. Taki rok. :) dobry rok- był taki film.
Na jesień nie jest konieczne w tym wypadku ich pielęgnacja nadmierna.
Spokojnie wystarczy połowa marca. Zanim puszcza soki wegetatywne.
Nic na sile.
Przyroda potrzebuje czasem odpocząć.
A ten "Ktoś" to taka pani, która poznalas.
Wystarczyło, ze "Ktoś" zerwał i były bajecznie słodkie.
Ogromne kiscie. Taki rok. :) dobry rok- był taki film.
Na jesień nie jest konieczne w tym wypadku ich pielęgnacja nadmierna.
Spokojnie wystarczy połowa marca. Zanim puszcza soki wegetatywne.
Nic na sile.
Przyroda potrzebuje czasem odpocząć.
A ten "Ktoś" to taka pani, która poznalas.
Normalne słowa, po cóż pogrążyć noc w swej otchłani, tym bardziej, ze spowiedź trwałaby do przedswitu, a ogólnie wiadomo, ze najczarniejsza i najzimniejsza noc jest tuż przed wschodem Słońca.
Choć waga słów, zalezalaby od doświadczeń spowiednika.
Musiałby być to ktoś kto nie rozgrzesza.
A takich nie spotkałem.
Musialby byc to ktos taki kto choc raz przynioslby mi rano zza okna do łóżka kisc winogron schlodzonych. Mojego canadice, albo goluboka, peage czy inne ze szczepów mych.
I powiedzial coś w stylu: wstawaj c, nowy dzien nowe życie, patrz jak oszronilo trawę, pora w pion zwloki, koniecznie brać psy, termos kawy, kanapki z serem, szczypiorkiem, pomidorem i sałata z Twym wyjątkowym sosem ziolowo-majonezowym w plecak. Długa trasa przed nami.
A ja bym odpowiedział patrząc w lustro na siebie coś w stylu:
- do diabła starego, dlaczego rano zawsze jesteśmy tacy brzydcy, po czym dałbym umyć twarz swą psom jeziorami, wyprostowal kości z mięśniami i pomyślał:
Skoro Bóg istnieje, to chyba chciał bym sie obudził dziś, więc trzeba dobrze przeżyć dzien.
Choć waga słów, zalezalaby od doświadczeń spowiednika.
Musiałby być to ktoś kto nie rozgrzesza.
A takich nie spotkałem.
Musialby byc to ktos taki kto choc raz przynioslby mi rano zza okna do łóżka kisc winogron schlodzonych. Mojego canadice, albo goluboka, peage czy inne ze szczepów mych.
I powiedzial coś w stylu: wstawaj c, nowy dzien nowe życie, patrz jak oszronilo trawę, pora w pion zwloki, koniecznie brać psy, termos kawy, kanapki z serem, szczypiorkiem, pomidorem i sałata z Twym wyjątkowym sosem ziolowo-majonezowym w plecak. Długa trasa przed nami.
A ja bym odpowiedział patrząc w lustro na siebie coś w stylu:
- do diabła starego, dlaczego rano zawsze jesteśmy tacy brzydcy, po czym dałbym umyć twarz swą psom jeziorami, wyprostowal kości z mięśniami i pomyślał:
Skoro Bóg istnieje, to chyba chciał bym sie obudził dziś, więc trzeba dobrze przeżyć dzien.
Wilczyco.
Zamczyska są fajne, ale takie opuszczone, gdzie latają nietoperze, dogasaja ostatnie świeczki, zamiast dachu jest niebo, a zamiast ścian wiatr. Zamiast niedzwiedzich futer balot słomy.
Wokoło fosa.
Wokoło fosy las.
W lesie wilki.
Tez nie potrzebują maski.
Siedzą cicho, nasluchuja, podpatruja i czekają.
Cierpliwie.
Az impra w zapomnianym zamku sie wygasi przed switem, a rozweselona gawiedz ruszy traktatem leśnym do domu.
Wtedy poczują napływ soków trawiennych i kapiaca silnie sline.
Wtedy rusza na sygnał. ;))
Zamczyska są fajne, ale takie opuszczone, gdzie latają nietoperze, dogasaja ostatnie świeczki, zamiast dachu jest niebo, a zamiast ścian wiatr. Zamiast niedzwiedzich futer balot słomy.
Wokoło fosa.
Wokoło fosy las.
W lesie wilki.
Tez nie potrzebują maski.
Siedzą cicho, nasluchuja, podpatruja i czekają.
Cierpliwie.
Az impra w zapomnianym zamku sie wygasi przed switem, a rozweselona gawiedz ruszy traktatem leśnym do domu.
Wtedy poczują napływ soków trawiennych i kapiaca silnie sline.
Wtedy rusza na sygnał. ;))