Widok

Gdzie i jak znaleźć partnera?

Pytanie lekko infantylne, i choć znam odpowiedź (po prostu wyjść z domu), to w praktyce nie wygląda to tak kolorowo. do wieczora to mogę być poza domem, ale na czole nie mam napisane że singielka,a sama też nie ma zwyczaju zagadywać nieznanych mężczyzn. Wieczorem do pubu nie chodzę, z prostego powodu- koleżanki mężatki nie wychodzą, a ja sama się nie odważę bo aż strach. Na ogół urządzam imprezki u siebie i tylko dla znajomych, i krąg się zmyka, bo się wszyscy znamy. Dziś nostalgiczny mam nastrój, tylko słyszę stupot obcasików jakiś sąsiadek, śmiechy chichy, i po chwili cisza. Tak więc siedzę w domu, być może spontanicznie sąsiadka (żona maniaka gracza komputerowego) do mnie wpadnie na lampkę wina... Jak Wy poznaliście swoich partnerów/swoje partnerki? Ściskam gorąco... :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
ten gatunek nie wymarł, jestem najlepszym przykładem , jednak trzeba faktycznie znaleźć.
pozdrawiam
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam. Mam podobnie z małą różnicą, iż jestem facetem. Ale strasznie ciężko poznać kogoś wartościowego. Iść na imprezę i wyrwać małolatę za dwa drinki to nie sztuka. Jeśli ma ktoś jakiś pomysł - to śmiało! :) U mnie "problemem" jest jeszcze to, że mieszkam tu od niedawna i nie mam jeszcze znajomych. A może jest jakaś grupka chętnych nieznających się osób chcących skrzyknąć się i gdzieś razem wyjść???

Pzdr.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
podobny problem, podobne skojarzenia, tyle ze już nie tylko małolatę (chyba ze to synonim słowa dziewczyna a raczej ta łatwiejsza klasa)

w klubie nie, na ulicy nie, biblioteke zastepuja pdf, na uczelni bajzel

jak to jest ze 3/4 spoleczenstwa ma ten smietnik w glowie ?!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Heeh... Abstrahując od tematu stwierdzam, iż pozory mylą! Wszyscy gdzieś pędzą... Wszyscy niby tacy uśmiechnięci... Szczęśliwi... A tak naprawdę to 50% z nich to ludzie samotni. Nie dlatego, że nie mają drugiej osoby ale dlatego, że czują się sami. Takie mam wrażenie obserwują czasami świat.
A może ktoś zna jakieś ciekawe miejsca gdzie warto iść aby kogoś spotkać, porozmawiać, poznać...?? Do pubu - jeśli tak to do jakiego?? Do kina - na jaki film?? Bo na ulicy jak się "zaczepi" Dziewczynę to zazwyczaj popatrzą jak na oszołoma i pójdą dalej... Dokąd Wy wszyscy podążacie?? :P
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozumiem myslenia ludzi samotnych...

GCR napisałeś "Do kina- na jakie film??"

Co Ci da jak Ci polecę np komedię romantyczną jak ty tego typu filmów możesz nie lubić? Nie ma to sensu. Idź na film który potencjalnie mógłby Tobie się podobać tematycznie, na takim seansie trafisz najprawdopodobniej na osobę która tez lubi tego typu filmy.

Pub? co z tego że polecę Ci np Blues Club skoro możesz nie lubic tego typu klimatów?

Zastanów sie co Ty lubisz a tam spotkasz bliskie Twoim zainteresowaniom osoby.

Nic na siłę ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
image

Uploaded with ImageShack.us

ja sie moge umówić za jakies 25 lat
leche mon cul


popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Podbijam temat..
Jak i gdzie Wy/nie-single znaleźliście swoje/swoich partnerki/partnerów?
Jakoś się ludzie odnajdują w tym zatłoczonym świecie...
Dla przykładu podam moich znajomych (zmienię tylko ich imiona):
- Ania- wyjechała do Stanów jako Au Pair(opiekunka do dziecka) i tam przez znajomych poznała swojego obecnego męża,
- Ola- sąsiadka poznała swojego obecnego męża przez swojego szefa, który kazał jej jechać na wycenę okien/drzwi- udana swatka, bo szef wiedział gdzie ją posłać :)
- Basia- poznała Marka na korytarzu akademika, i choć mieszkali w tym samym akademiku rok, to tyle czasu zajęło im "odszukanie" siebie... prawie w drzwiach kuchennych... dziś szczęśliwe małżeństwo z dójką dzieci,
- moi rodzice poznali się na imprezie ( czy domówka...muszę się dopytać :)
...
Pozdrawiam :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Poznać kogoś można wszędzie. Ta kwestia jest akurat najprostsza. Dalej są same komplikacje:)
To czy ktoś poznany zmienia się ze znajomego w partnera to w dużej mierze zależne jest od osobowości obu stron i dobrych chęci (czy pragnienia by z kimś być).

W gruncie rzeczy miłość to i tak akt woli.

Skupiasz się zatem na niewłaściwej kwestii.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
otoz to :)
wszedzie

moje najczestsze przypadki, to:
pociag
kolejka do budki telefonicznej
oczekiwanie na przystanku komunikacji miejskiej
i oczywista oczywistosc - siec
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmmm... nigdy nie poderwałem dziewczyny w kolejce do budki telefonicznej. A ostatnio już ciężko znaleźć budkę telefoniczną, tym bardziej taką przy której byłaby kolejka z dziewczyną do poderwania:D

Ale do listy bym dodał bibliotekę, szpital i kościół;)
Dobre miejsca bo łatwo zagadać:)

Chociaż to zależy jaką kto ma pewność siebie. Byłem kiedyś świadkiem jak kumpel umówił się z dziewczyną sprzedającą w spożywczaku podrywając ją na negocjację ceny serka homogenizowanego:D To było bardziej żenujące niż zachęcające, ale jakoś mu się udało.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
polecam kolejke do jedynej czynnej budki telefonicznej we wrzeszczu przy poczcie, iles lat temu :)
zawsze to jakos czlowiekowi czas predzej uplynal :)

w szpitalach niestety nie bywalem, wiec jestem ubozszy o te doswiadczenia

kosciol z kolei znam za dobrze, zeby miec mile wspomnienia :)

w obliczu pieknej kobiety, facetom czesto mozg sie rozrzedza
takie sa smutne fakty... mimo to czasem dziala
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Szpital to wyższa szkoła jazdy, bo to trochę tak jak rosyjska ruletka z 5 pociskami.
Podstawą jest znajomość topografii szpitala;) Nim zagadasz do dziewczyny kupującej kawę z automatu wpierw musisz rozwikłać zagadkę, z którego oddziału ona idzie:P
Psychiatria, ginekologia, choroby zakaźne... niektórzy odrzucają też pediatrię i kilka innych... Sporty ekstremalne to przy tym nuda:D


A w kościele nie chodzi o to by go poznawać, ale by być narzędziem najwyższego spełniającego prośby płynące z modlitw parafianek:)

Zwłaszcza jak się chodzi na ranne msze w tygodniu;) 10 osób w kościele, 9 staruszków i zawsze jakaś ładna dwudziestka co przed szkoła przyszła się pomodlić o szczęście na egzaminie, dobry dzień, poznanie kogoś miłego, o jakiś znak z góry, utratę dziewictwa czy o co tam się takie modlą:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Zwłaszcza jak się chodzi na ranne msze w tygodniu;) 10 osób w kościele, 9 staruszków i zawsze jakaś ładna dwudziestka co przed szkoła przyszła się pomodlić o szczęście na egzaminie, dobry dzień, poznanie kogoś miłego, o jakiś znak z góry, utratę dziewictwa czy o co tam się takie modlą:P"

..o losie :)
...niech się dzieje wola nieba... :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
modlitwa o utratę dziewictwa to za wstawiennictwem jakiego świętego?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe :) dobre :)
przypomniał mi się kawał :

Przychodzi żona do spowiedzi:
- Prosze księdza zdradziłam męża...
- Oj... to będzie Piekło...
- No.... juz piecze

:)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Iść na kurs tańca, tam sporo singli, zapisac się na jakiś kurs językowy, zaprosić singla, badz single (czemu nie iśc razem) z pracy na niezobowiazujace kregle czy wypad do kina. Pójść na łyzwy z koleznka czy kolegą. Nie siedzieć w domu a zawsze się ktoś znajdzie. Ja poznałam męża na dyskotecei nie należał do podrywaczy. Powodzenia
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam, mam ten sam problem w kwestii poszukiwań...
* chodzę do bibioteki, bo lubię czytać (w tramwajach i autobusach czymś trzeba czas zająć);
* wybrałam się na łyżwy, ale faceci jeżdżą ze swoimi partnerkami...
* spacery po plaży - proszę bardzo - ale jak widzę przechadzające sie pary, to mam ochotę zejść pierwszym z brzegu wyjściem;
* impreza z kolażankami - zdecydowanie więcej kobiet - czyżby w podobnej sytuacji?
* jeśli chodzi o salon fitness - znowu porażka - przewaga kobiet;
* portal randkowy - wymiękłam kiedy natknęłam sie na anons znajomego, który w realu był żonaty a w profilu "kawaler";
* natomiast pytając znajomych ciągle słyszę "nie, kolegi fajnego nie mam, za to mam fajne koleżanki";
Chociaż mam 33 lata nie mam parcia i musu, ale czasami chciałoby się czegoś jeszcze :)
pozdrawiam
l.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Magda, nie chciałabyś słuchać o co modli się ta pozostała 9:P

Monika, ciężko to ustalić, ale jak już muszą się o to modlić, to lepiej od razu do Judy i Rity (od spraw beznadziejnych i rzeczy niemożliwych):d
Oby nie do Walentego, bo to przecież święty od chorób umysłowych:P

Michał, dobre, mocne:D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
W bibliotece jak w szpitalu, trzeba się sugerować z której półki ktoś bierze książki.

Facet z fitness. Naprawdę chciałabyś w takim miejscu poznać faceta? W różowych leginsach wypinającego pupę przed lustrem?:P

Ja tam was nie rozumiem, przecież tylu ludzi w koło... wystarczy tylko chcieć kogoś poznać.

Może inaczej, będąc nawet w tych miejscach które wymieniłaś, albo idąc do nich, nie widziałaś żadnego faceta będącego samemu? Zagadałaś do któregoś?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
O zniszczeniu tego badziewia mówi osoba którą go właśnie używa:P
I mówię to przy całej sympatii dla Twojej obecności tutaj - bo lubię Twoje wpisy:)

Zlikwidowanie neta nic by nie dało, bo w głębi serca, ci którzy chcą być sami są sami. Jak ktoś chce znaleźć partnera to znajduje i to zazwyczaj dość szybko. Inni mówią że nie mogą nikogo poznać, albo że trafiają na złe osoby, albo mają tak wysokie oczekiwania/wymagania że nikt nie może im sprostać. Kto chce, ten ma, a reszta marudzi, by się nie przyznać że właściwie nie jest im tak źle w tym byciu samemu;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Towarzyskie

Zdrada (78 odpowiedzi)

Dowiedziałam się,że mąż mnie zdradza. W środku jestem cała rozstrzęsiona, serce mi pękło, ale za...

do góry