Widok

Gdzie i jak znaleźć partnera?

Pytanie lekko infantylne, i choć znam odpowiedź (po prostu wyjść z domu), to w praktyce nie wygląda to tak kolorowo. do wieczora to mogę być poza domem, ale na czole nie mam napisane że singielka,a sama też nie ma zwyczaju zagadywać nieznanych mężczyzn. Wieczorem do pubu nie chodzę, z prostego powodu- koleżanki mężatki nie wychodzą, a ja sama się nie odważę bo aż strach. Na ogół urządzam imprezki u siebie i tylko dla znajomych, i krąg się zmyka, bo się wszyscy znamy. Dziś nostalgiczny mam nastrój, tylko słyszę stupot obcasików jakiś sąsiadek, śmiechy chichy, i po chwili cisza. Tak więc siedzę w domu, być może spontanicznie sąsiadka (żona maniaka gracza komputerowego) do mnie wpadnie na lampkę wina... Jak Wy poznaliście swoich partnerów/swoje partnerki? Ściskam gorąco... :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
O, i takie dziewczyny mają największe szanse by znaleźć partnera:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie przeczytałam całego wątku, bo ładnie się rozpisaliście. Pierwszy raz trafiłam na takie forum... wcześniej nie czułam takiej potrzeby, ale od 2 tygodni spędzam czas w Gdańsku i nie znam tu nikogo, z kim, późnym popołudniem bądź wieczorem można wyjść, pogadać, miło spędzić czas. I nie wiem, czy wizyta na czacie jest dobrym pomysłem, bo wiadomo, że "oszołomów" nie brakuje. Może macie jakieś propozycje lub jest ktoś w podobnej sytuacji do mojej.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie szukaj partnera!! sam Cię znajdzie ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale lepiej byś wierzyła w reinkarnację, bo czekając możesz się nie wyrobić w tym życiu:P

Angela, ja mam odwrotnie. Wcale nie mam ochoty się z nikim spotykać, a cały czas mnie ktoś o to męczy:p
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo Ty Anty jesteś niepowtarzalną osobistością tego forum, nie dziw się więc, że proponują Ci spotkanie w rzeczywistości :)
Czasami się zastanawiam czy Ty masz jakąś rzeczywistość ? Czy Twoja rzeczywistość jest tak wirtualna, że nie zauważasz kiedy się ściemnia na zewnątrz i że mamy piękną jesień a jak spadały liście z drzew to było wyjątkowo pięknie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
hej :)

Mój brat ma taki sam problem jak ty:)

ma 27 lat i kurcze muszę was poznać:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sprecyzuj "rzeczywistość".
Odnosząc się do tego co pisała Dzwoneczek, o tej sali samobójców. Wirtualny świat jest realną rzeczywistością. Ludzie tu piszę, na ludzi to wpływa, tworzy ich codzienność.
A zauważanie że się ściemnia i że mamy piękną jesień - czy to jest dowodem "posiadania rzeczywistości"? Jeśli tak to pewnie 80% ludzi nie ma "rzeczywistości". Idą do pracy jest ciemno, pracują w miejscu bez okien, a gdy wracają znów jest ciemno. W tym pędzącym świecie, kto jeszcze ma czas się zatrzymać, porozglądać, docenić spadające liście?

I gdzie są te granice tego co nazywasz rzeczywistością?
Idąc dalej za Twoim przykładem. Czy patrzenie na spadające liście przez okno, to jeszcze rzeczywistość? Może rzeczywistością jest patrzenie na nie na zewnątrz, ale czy drzewa w mieście są rzeczywistością? Może trzeba iść do lasu, wejść w niego, tak by się oddalić na te kilkanaście kilometrów od cywilizacji, tam może znajdziemy rzeczywiste drzewa? Ale idź do TPK, tam drzewo od drzewa oddalone jest o kilka metrów. Regularnie wycina się drzewa, czasami całe fragmenty lasu, a w ich miejsce sadzi te coś, co wyglądem przypomina drzewo, ale czy to jeszcze drzewo czy papier do drukarki na etapie półproduktu?

Rzeczywistość? Nie chciałabyś jej widzieć tak jak ja.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj aleście się rozpisali wszystkiego tak jak poprzedniczka nie przeczytałam ale jestem w podobnej sytuacji jak Ty

możemy razem gdzieś wyskoczyć jesli masz ochotę i poszukać tego jedynego ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tego jednego jedynego na spółę ? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Podobno lepiej jeść tort w dwudziestu niż guano samemu.

Tak przynajmniej wielu uważa.
Nie jadłem guana, więc nie wiem ile w tym prawdy, ale tort na 20 jest jak flaszka na 5 - mnie bardziej irytuje niż satysfakcjonuje;) Ale innym wystarcza.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Możemy się wymienić jakimś kontaktem :-) nie mam nic przeciwko wspólnemu wyjściu... i niekoniecznie szukaniu tego jedynego... bo tych jedynych może być w życiu wielu ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Angela Mój mail to 85fallenangel@wp.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
ja jestem tym jedynym z wielu, ale jestem już zajęty, więc zostaje Wam drogie panie wielu ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Angela czy to siebie wzajemnie nie wyklucza? Brzmi to jak "mniejsza połowa".
Albo jest tym jedynym, albo jest ich wielu.

Jeśli jest tak jak Ty to uznajesz to nie ma żadnego jedynego, żadnej drugiej połówki jabłka.

A jak jest ich wielu, to zakładasz że będąc z jednym możesz spotkać innego "jedynego", albo i kilku. I ci też będą dla Ciebie tymi "jedynymi", więc będą równie ważni jak ten z którym jesteś - będziesz też z nimi, bo w końcu oni są tymi "jedynymi" i "najważniejszymi"?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
yes ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Twoja odpowiedź przypomina mi taki dowcip:

"W pewnym sądzie miał miejsce spór. Sędzia, chcąc skrócić wywody przesłuchiwanego, zażądał, by świadek odpowiedział na zadane pytanie jednym słowem: „tak” lub „nie”. Świadek jednak twierdził, że są pytania, na które nie da się odpowiedzieć w ten sposób. Sędzia dalej upierał się i w końcu poprosił o przykład. Świadek zapytał: Czy Wysoki Sąd w dalszym ciągu bierze łapówki, czy już przestał?"
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
I co odpowiedział wysoki sąd ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
lepsze pytanie nie istnieje :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
niezłe Antyspołeczny :)

tez mi się wydaje Angela że powinnaś przemyslec swoje podejście...
ja wierzę że jest ten jedyny i skoro do tej pory go nie odnalazłam to nie znaczy że nie istnieje.... z zakładaniem że jest wielu tych jedynych to w zasadzie możesz być z wieloma i z żadnym tak do końca dziwne masz podejście....

a jeśli moja połówka jabłka siedzi na tym forum to informuję że jestem i czekam na info zostańmy całym jabłkiem :D odezwij sie moja połówko do chol....y
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale się uparliście na szukanie połówek hehe
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Zdrada (78 odpowiedzi)

Dowiedziałam się,że mąż mnie zdradza. W środku jestem cała rozstrzęsiona, serce mi pękło, ale za...

do góry