Widok

Gdzie i jak znaleźć partnera?

Pytanie lekko infantylne, i choć znam odpowiedź (po prostu wyjść z domu), to w praktyce nie wygląda to tak kolorowo. do wieczora to mogę być poza domem, ale na czole nie mam napisane że singielka,a sama też nie ma zwyczaju zagadywać nieznanych mężczyzn. Wieczorem do pubu nie chodzę, z prostego powodu- koleżanki mężatki nie wychodzą, a ja sama się nie odważę bo aż strach. Na ogół urządzam imprezki u siebie i tylko dla znajomych, i krąg się zmyka, bo się wszyscy znamy. Dziś nostalgiczny mam nastrój, tylko słyszę stupot obcasików jakiś sąsiadek, śmiechy chichy, i po chwili cisza. Tak więc siedzę w domu, być może spontanicznie sąsiadka (żona maniaka gracza komputerowego) do mnie wpadnie na lampkę wina... Jak Wy poznaliście swoich partnerów/swoje partnerki? Ściskam gorąco... :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Luciana
hm.... czy to przypadkiem nie prowokacja???

z pewnością coś się znajdzie w Twoim typie
tylko czego szukasz ???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jestem;]
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ależ skąd, jaka prowokacja :D
przecież dałam oficjalne ogłoszenie, a mój osobisty psychoanalityk (pozdrowienia dla Anty) zasugerował mi żebym poszukała kucharza ;)
czego szukam.... mojej "drugiej połowy jabłka" tylko bez robaka :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Izabell, jesteś wredna:P
A tak serio, to ten wpis zaczął mnie zastanawiać czy to aby nie Ty jesteś problemem Twoich niepowodzeń. Z tego co widzę to Tobie brakuje tego drugiego toru. Nie chcesz związku w którym będzie stabilizacja. Chcesz szukasz nowych doznań, by facet przez całe życie przy Tobie skakał jak przy księżniczce. Jest to jakieś takie jednostronne.
Pewnie faceci przy Tobie czują straszną presję, by każdy dzień był jak pierwsza randka ale jeszcze bardziej wyjątkowy. Nie dają rady i szukają ucieczki, odpoczynku w innych zajęciach.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
a tak na serio serio...zawsze jakos ja konczylam zwiazki, czy to trwalo pol roku,dwa iles tam czy osiem lat (bo i takie cus mi sie zdarzylo )...
drugiego toru mam wlasnie dosc i nie chce nic szukac.

Nie jestem tez ksiezniczka, jak mi na kims zalezalo, zawsze byl na pierwszym miejscu, umiałam zrezygnowac z roznych swoich znajomych,zainteresowan,zwyczajow itd dla dobra "zwiazku", nie przestawalam sie starac,wrecz przeciwnie, (np nie umiałam i nie lubilam stac przy garach, a zaczelam i niezle mi to zaczelo wychodzic,sobie nie gotowalam bo jem tyle co nic),wyglad itd,tez zawsze staralam sie robic wszystko tak by bylo na wysoki polysk, jak byla lipa z kasa,sobie odmawialam wielu rzeczy, nie danemu partnerowi, gdy mnie ktos o cos prosil, realizowalam prosbe jesli bylam w stanie ( ppomoc cos zrobic,zalatwic,podrapac po plecach iitp), lozko - dla mnie wazne bylo by rutyna sie nie wdzierala...

a co w zamian? jak nie brak normalnej rozmowy tylko afera - o blaha rzecz, albo inny poszedl na bok, kolejny wyskoczyl z lapami,brak czasu na spokojna rozmowe, inny przypadek - egocentryzm - jemu sie wszystko nalezy i tylko slyszalam ja to,ja tamto, ja chce, ja musze,klamstwa,oszustwa za plecami, owszem nie od razu,ale po jakims czasie co i tak bardzo szybko zawsze wykrywalam ze cos nie halo i nie jeden sie przekonal ze ciezko mnie zrobic w bambuko bo czuje od razu jak cos jest nie tak...

nie spotkalam sie jeszcze z tym by facet byl mi oparciem gdy tego potrzebowalam, by zrobil dla mnie cos wyjatkowego a zarazem jako niby kochajacy cos oczywistego...nie chce mi sie wymieniac wszystkiego bo sporo tego w moim calym dorobku, a pewne rzeczy sa zbyt bolace dla mnie by je poruszac

zwroce uwage tez na taka rzecz ze nigdy nie patrzylam na stan portfela partnera, zawsze pracowalam, nawet chodzac do szkoly łapałam fuchy, by miec swoje pieniadze

to co ze mna nie tak? bo sporo ludzi mi juz powiedzialo ze za dobra jestem i ciagle ktos mi na glowe wchodzil...
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nio to dobrze trafiłem :)
Moja druga miłość Gotowanie
tylko szukam pierwszej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kobieta idealna:)

Masz 28 lat, jeden związek 8 lat, drugi 2 i trzeci pół roku - to jeden z nich musiał być zapoczątkowany gdy nie byłaś nawet pełnoletnia. Ja tam nawet nie wierzę w związki przed 20;)

Opierasz swoje słowa zatem nie na licznych związkach, ale na 2-3 przypadkach. Pewnie głównie na tym jednym najdłuższym?

A czym się kierowałaś wybierając tych facetów, co ci się w nich podobało na samym początku?

Co w Tobie jest nie tak? To że pisząc o tym co robiłaś oceniasz to jako poświęcenie. W związku nie ma miejsca na poświęcenie, bo poświęcenie nie prowadzi do zadowolenia (z wyjątkiem masochistów).

Ty poświęcałaś siebie, liczyłaś na to samo, a jak tego nie dostawałaś to czułaś się źle, pewnie chciałaś by on się zmieniał, dochodziło do kłótni i w końcu miałaś dość widząc że on się nie zmieni i kończyłaś - dobrze to widzę?

Miłość jest wtedy kiedy chcesz coś dawać, nie dlatego że ktoś to oczekuje, ale dlatego że płynie to z serca. I wcale nie oczekujesz za to zapłaty. Jeśli druga osoba ma takie samo podejście to możecie razem tworzyć związek. Jeśli wystarczy jej tylko branie, to lepiej pozwolić tej osobie być z kimś innym, komu będzie chciała ofiarować siebie. Pozostaje znajomość koleżeńska - która może być całkiem satysfakcjonująca. To w gruncie rzeczy dość proste:)

Chociaż wymaga odpowiedniej mentalności względem świata;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Lucianą. Już nie ma prawdziwych mężczyzn...ale wiem też, że jesteśmy sobie same winne. Za wszelką cenę chciałyśmy pokazać, że faceci nie są nam w sumie do niczego potrzebni-więc teraz zbieramy tego żniwo :-((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przypominają mi się słowa De Mello:

"Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencję rozpoczynał słowami:

- "Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu". Wspaniałe stwierdzenie.

Zapytałem ją: - Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?

- Tak - odparła.

Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość."



"istnieją dwa rodzaje interesowności. Myślę, że powinienem wymienić trzy. Pierwsza, kiedy czynię coś, co sprawia mi przyjemność albo raczej - gdy pozwalam sobie na doznawanie przyjemności. Druga, kiedy pozwalam sobie na przyjemność sprawiania przyjemności innym. Nie powinniście być z tego dumni. Nie sądźcie, że z tego powodu jesteście wspaniali. Jesteście po prostu przeciętnymi osobami, tyle że o bardziej wyrafinowanym guście. Macie dobry smak, ale nie świadczy to bynajmniej o stanie waszego ducha. Jako dziecko lubiłeś coca-colę, teraz jesteś dorosły i cenisz smak chłodnego piwa w upalny dzień. Masz wyrobiony smak. Jako dziecko uwielbiałeś czekoladę, teraz jesteś starszy i lubisz słuchać symfonii i czytać poezje. Masz tylko bardziej wyrafinowane gusta. Ale ciągle lubisz przyjemności, choć teraz jest to przyjemność płynąca ze sprawiania innym przyjemności. W końcu mamy trzeci typ (najgorszy), kiedy robisz coś dobrego tylko po to, by uniknąć złego samopoczucia. Jednak spełnianie dobra nie daje ci przyjemności, wręcz przeciwnie, wywołuje w tobie negatywne uczucia. Nie cierpisz tego. Poświęcasz się w imię miłości, ale to ci się nie podoba.

(...)

Bywa przecież i tak:

- Czy mógłbym wpaść do ciebie dziś wieczorem, ojcze?

- Ależ tak, bardzo proszę.

Tymczasem nie chcę się z nim spotkać i nie cierpię tych spotkań. Chcę oglądać telewizję, ale jakże śmiałbym mu odmówić? Nie umiem powiedzieć - nie. Mówię: "Ależ tak, oczywiście", choć w duchu myślę: "O Boże, muszę to zrobić". Spotkanie z nim jest dla mnie nieprzyjemne, ale i powiedzenie mu o tym jest także nieprzyjemne - tak więc wybieram mniejsze zło i mówię:

- Dobrze wpadnij.

I kiedy będzie już po wszystkim, kiedy wyjdzie, będę szczęśliwy. Wreszcie przestanę się fałszywie uśmiechać. Ale właśnie wchodzi.

- Jak się masz?

- Cudownie - odpowiada i mówi, jak to lubi ze mną pracować, a ja myślę: "O Boże, kiedy wreszcie przejdzie do rzeczy". W końcu mówi, o co mu chodzi, a ja metaforycznie wyrzucam go z mieszkania, mówiąc:

- Każdy głupek rozwiązałby ten problem samodzielnie - i odsyłam go do literatury przedmiotu. "No, wreszcie się od niego uwolniłem" - myślę. Następnego ranka przy śniadaniu (ponieważ nie czuję się wobec niego w porządku) podchodzę doń i mówię:

- No i jak tam.

A on odpowiada: - Całkiem nieźle. I dodaje: - Wie ojciec, to, co wczoraj ojciec mi powiedział, bardzo mi pomogło. Czy moglibyśmy spotkać się jeszcze dziś po lunchu?

"O Boże!" - westchnąłem w duchu.

Taki sposób spełniania dobrych uczynków jest najgorszy z możliwych."
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
prawdziwi mezczyzni sa dokladnie tam, gdzie prawdziwe kobiety
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
moze zle to opisalam trochę ze tak to odbierasz, ale jest to inaczej...

a co wieku...kobiety dojrzewają do roznych rzeczy szybciej niz panowie...
ja nie oceniałam swych dialan jako jakies wielkie poswiecenie, zawsze wychodzilam z zalozenia, ze w "milosci" wazne jest dawac...a ze to nie dziala na dwie strony czesto po jakims czasie to druga sprawa
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
czyli w sklepie z butami ))))))))))))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie chodzi o dawanie, ale o stosunek do dawania pod dawaniu.
To jak stosunek do stosunku po stosunku:P
Stąd i te cytaty z De Mello.


Jeśli chodzi o to że kobiety szybciej dojrzewają, to jeśli nie chodzi o rosnące cycki, to ja w to jakoś nie mogę uwierzyć:P

Emocjonalnie nie widzę tego by kobiety dojrzewały szybciej.
Znam ten mit, bo on często występuje w języku potocznym. W literaturze też kilka razy się z tym zetknąłem, ale jakoś bez szczegółów. Może to kwestia statystyczna, o tak małym natężeniu że nie da się tego dostrzec "gołym okiem". Po tej głośnej sprawie Stapela wielu naukowców zwróciło uwagę że ich koledzy po fachu są jak wędkarze, i by błysnąć w oczach opinii publicznej lubią wyolbrzymiać efekt swoich badań.

Powiedziałbym że dojrzewamy nie ze względu na płeć, ale przez wzgląd na sytuację (doświadczenia które nas kształtują i wymagają dojrzałości).
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
normalnych facetów spotykam co rusz, współczuję im bo wokół nie ma normalnych kobiet.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
to może jeszcze ktoś poda definicję "normalności"
nie twierdzę, że nie ma normalnych facetów, po prostu ja na nich nie trafiam i tyle, ale nie generalizowałabym tego zbytnio bo za chwilę jakiś sąd tu się odbędzie, a na koniec okaże się, że nikt nie jest normalny, wrzućmy na luz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to witam w klubie ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to może że współcześni faceci są "bardziej". Bardziej wierni, bardziej czuli, bardziej sensowni. "Mniej"- upierdliwi, złośliwi, roszczeniowi. Albo ja jestem po prostu kobietą z 'męską" psychiką ale nie, z tego co widzę więcej kobiet zdradza, kombinuje, nie docenia, leci na kasę niż mężczyzn.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
z tego co widzę więcej kobiet zdradza, kombinuje, nie docenia, leci na kasę niż mężczyzn.

Swiete słowa !!!!!!!!!!!!!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
jezusie :)
ilosc zdrad maleznskich to constans
potrzeba w przyblizeniu dokladnie tyle kobiet co mezczyzn aby zdrada malzenska miala miejsce
jesli rosnie liczba kobiet, ktore jej sie dopusczaja
to w slad za tym idzie ilosc mezczyzn i vice versa

tendencje ulegaja pewnym zmianom na przestrzeni lat, jednak ciagle jest podobnie
roznice polegaja zas na tym, ze w okreslonych czasach mowi sie o tym glosniej, w innych z kolei proboje taic

zadziwiajace jest tez to (a dzieje sie tak od setek lat), iz dana kobieta ma sie za tak nadzwyczajna, ze nie ma na swiecie godnego jej partnera

marek g. dal tu pewna wskazowke
nie dokazuj, mila nie dokazuj... przeciez nie jest z ciebie taki cud :)

pozdrawiam cudowne i te mniej :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobrze, to bardziej dosadnie: zdradza więcej "mężatek"/zajętych kobiet niż zajętych mężczyzn. Zauważyłam, ze moi znajomi - mężczyźnie którzy są praktycznie wszyscy wolni na seks umawiają się z zajętymi kobietami. Wolne na nich nie lecą ( nie wiem czemu ) bo poza tym, ze umawiają się na seks z mężatkami czy zajętymi kobietami są świetnymi mężczyznami a każdy ma swoje potrzeby. W tym momencie Twoja kalkulacja nie ma sensu. Nie wnikajmy w szczegóły bo zaraz usłyszę " jaka baba by chciała faceta który bzyka mężatki" ale osobiście uważam że jak suka nie da-pies nie weźmie. Znam nieliczne przypadki aby mężczyzna zostawił kobietę samą z dzieckiem, bez środków do życia, okradł jej konto itp. Co do kobiet, niestety, moi znajomi-mężczyźnie zostali oszukani, zdradzani, po latach małżeństwa slyszeli że kobieta wzięła ich za męża bo miał kasę-teraz jej nie ma.

Wracają do punktu głównego. Gdyby kobiety nie myślały ze są takie cudowne i nie miały tak wysokiego mniemania o sobie bez problemu by znalazły fajnego mężczyznę a tak to oni umawiają się z mężatkami i wychodzą na kochanków.

Brzmi to dość drastycznie ale coś musi w tym być. Nikt nie powiedział że musi być 1:1, może być 1 mężczyzna: 5 kobiet i do tego zajętych. I kto tu jest świnią? ten jeden facet czy 5 kobiet ktore mają mężów?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry