Widok

Gdzie i jak znaleźć partnera?

Pytanie lekko infantylne, i choć znam odpowiedź (po prostu wyjść z domu), to w praktyce nie wygląda to tak kolorowo. do wieczora to mogę być poza domem, ale na czole nie mam napisane że singielka,a sama też nie ma zwyczaju zagadywać nieznanych mężczyzn. Wieczorem do pubu nie chodzę, z prostego powodu- koleżanki mężatki nie wychodzą, a ja sama się nie odważę bo aż strach. Na ogół urządzam imprezki u siebie i tylko dla znajomych, i krąg się zmyka, bo się wszyscy znamy. Dziś nostalgiczny mam nastrój, tylko słyszę stupot obcasików jakiś sąsiadek, śmiechy chichy, i po chwili cisza. Tak więc siedzę w domu, być może spontanicznie sąsiadka (żona maniaka gracza komputerowego) do mnie wpadnie na lampkę wina... Jak Wy poznaliście swoich partnerów/swoje partnerki? Ściskam gorąco... :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
czyli w sklepie z butami ))))))))))))
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
moze zle to opisalam trochę ze tak to odbierasz, ale jest to inaczej...

a co wieku...kobiety dojrzewają do roznych rzeczy szybciej niz panowie...
ja nie oceniałam swych dialan jako jakies wielkie poswiecenie, zawsze wychodzilam z zalozenia, ze w "milosci" wazne jest dawac...a ze to nie dziala na dwie strony czesto po jakims czasie to druga sprawa
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
prawdziwi mezczyzni sa dokladnie tam, gdzie prawdziwe kobiety
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przypominają mi się słowa De Mello:

"Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencję rozpoczynał słowami:

- "Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu". Wspaniałe stwierdzenie.

Zapytałem ją: - Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?

- Tak - odparła.

Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość."



"istnieją dwa rodzaje interesowności. Myślę, że powinienem wymienić trzy. Pierwsza, kiedy czynię coś, co sprawia mi przyjemność albo raczej - gdy pozwalam sobie na doznawanie przyjemności. Druga, kiedy pozwalam sobie na przyjemność sprawiania przyjemności innym. Nie powinniście być z tego dumni. Nie sądźcie, że z tego powodu jesteście wspaniali. Jesteście po prostu przeciętnymi osobami, tyle że o bardziej wyrafinowanym guście. Macie dobry smak, ale nie świadczy to bynajmniej o stanie waszego ducha. Jako dziecko lubiłeś coca-colę, teraz jesteś dorosły i cenisz smak chłodnego piwa w upalny dzień. Masz wyrobiony smak. Jako dziecko uwielbiałeś czekoladę, teraz jesteś starszy i lubisz słuchać symfonii i czytać poezje. Masz tylko bardziej wyrafinowane gusta. Ale ciągle lubisz przyjemności, choć teraz jest to przyjemność płynąca ze sprawiania innym przyjemności. W końcu mamy trzeci typ (najgorszy), kiedy robisz coś dobrego tylko po to, by uniknąć złego samopoczucia. Jednak spełnianie dobra nie daje ci przyjemności, wręcz przeciwnie, wywołuje w tobie negatywne uczucia. Nie cierpisz tego. Poświęcasz się w imię miłości, ale to ci się nie podoba.

(...)

Bywa przecież i tak:

- Czy mógłbym wpaść do ciebie dziś wieczorem, ojcze?

- Ależ tak, bardzo proszę.

Tymczasem nie chcę się z nim spotkać i nie cierpię tych spotkań. Chcę oglądać telewizję, ale jakże śmiałbym mu odmówić? Nie umiem powiedzieć - nie. Mówię: "Ależ tak, oczywiście", choć w duchu myślę: "O Boże, muszę to zrobić". Spotkanie z nim jest dla mnie nieprzyjemne, ale i powiedzenie mu o tym jest także nieprzyjemne - tak więc wybieram mniejsze zło i mówię:

- Dobrze wpadnij.

I kiedy będzie już po wszystkim, kiedy wyjdzie, będę szczęśliwy. Wreszcie przestanę się fałszywie uśmiechać. Ale właśnie wchodzi.

- Jak się masz?

- Cudownie - odpowiada i mówi, jak to lubi ze mną pracować, a ja myślę: "O Boże, kiedy wreszcie przejdzie do rzeczy". W końcu mówi, o co mu chodzi, a ja metaforycznie wyrzucam go z mieszkania, mówiąc:

- Każdy głupek rozwiązałby ten problem samodzielnie - i odsyłam go do literatury przedmiotu. "No, wreszcie się od niego uwolniłem" - myślę. Następnego ranka przy śniadaniu (ponieważ nie czuję się wobec niego w porządku) podchodzę doń i mówię:

- No i jak tam.

A on odpowiada: - Całkiem nieźle. I dodaje: - Wie ojciec, to, co wczoraj ojciec mi powiedział, bardzo mi pomogło. Czy moglibyśmy spotkać się jeszcze dziś po lunchu?

"O Boże!" - westchnąłem w duchu.

Taki sposób spełniania dobrych uczynków jest najgorszy z możliwych."
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zgadzam się z Lucianą. Już nie ma prawdziwych mężczyzn...ale wiem też, że jesteśmy sobie same winne. Za wszelką cenę chciałyśmy pokazać, że faceci nie są nam w sumie do niczego potrzebni-więc teraz zbieramy tego żniwo :-((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Kobieta idealna:)

Masz 28 lat, jeden związek 8 lat, drugi 2 i trzeci pół roku - to jeden z nich musiał być zapoczątkowany gdy nie byłaś nawet pełnoletnia. Ja tam nawet nie wierzę w związki przed 20;)

Opierasz swoje słowa zatem nie na licznych związkach, ale na 2-3 przypadkach. Pewnie głównie na tym jednym najdłuższym?

A czym się kierowałaś wybierając tych facetów, co ci się w nich podobało na samym początku?

Co w Tobie jest nie tak? To że pisząc o tym co robiłaś oceniasz to jako poświęcenie. W związku nie ma miejsca na poświęcenie, bo poświęcenie nie prowadzi do zadowolenia (z wyjątkiem masochistów).

Ty poświęcałaś siebie, liczyłaś na to samo, a jak tego nie dostawałaś to czułaś się źle, pewnie chciałaś by on się zmieniał, dochodziło do kłótni i w końcu miałaś dość widząc że on się nie zmieni i kończyłaś - dobrze to widzę?

Miłość jest wtedy kiedy chcesz coś dawać, nie dlatego że ktoś to oczekuje, ale dlatego że płynie to z serca. I wcale nie oczekujesz za to zapłaty. Jeśli druga osoba ma takie samo podejście to możecie razem tworzyć związek. Jeśli wystarczy jej tylko branie, to lepiej pozwolić tej osobie być z kimś innym, komu będzie chciała ofiarować siebie. Pozostaje znajomość koleżeńska - która może być całkiem satysfakcjonująca. To w gruncie rzeczy dość proste:)

Chociaż wymaga odpowiedniej mentalności względem świata;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nio to dobrze trafiłem :)
Moja druga miłość Gotowanie
tylko szukam pierwszej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a tak na serio serio...zawsze jakos ja konczylam zwiazki, czy to trwalo pol roku,dwa iles tam czy osiem lat (bo i takie cus mi sie zdarzylo )...
drugiego toru mam wlasnie dosc i nie chce nic szukac.

Nie jestem tez ksiezniczka, jak mi na kims zalezalo, zawsze byl na pierwszym miejscu, umiałam zrezygnowac z roznych swoich znajomych,zainteresowan,zwyczajow itd dla dobra "zwiazku", nie przestawalam sie starac,wrecz przeciwnie, (np nie umiałam i nie lubilam stac przy garach, a zaczelam i niezle mi to zaczelo wychodzic,sobie nie gotowalam bo jem tyle co nic),wyglad itd,tez zawsze staralam sie robic wszystko tak by bylo na wysoki polysk, jak byla lipa z kasa,sobie odmawialam wielu rzeczy, nie danemu partnerowi, gdy mnie ktos o cos prosil, realizowalam prosbe jesli bylam w stanie ( ppomoc cos zrobic,zalatwic,podrapac po plecach iitp), lozko - dla mnie wazne bylo by rutyna sie nie wdzierala...

a co w zamian? jak nie brak normalnej rozmowy tylko afera - o blaha rzecz, albo inny poszedl na bok, kolejny wyskoczyl z lapami,brak czasu na spokojna rozmowe, inny przypadek - egocentryzm - jemu sie wszystko nalezy i tylko slyszalam ja to,ja tamto, ja chce, ja musze,klamstwa,oszustwa za plecami, owszem nie od razu,ale po jakims czasie co i tak bardzo szybko zawsze wykrywalam ze cos nie halo i nie jeden sie przekonal ze ciezko mnie zrobic w bambuko bo czuje od razu jak cos jest nie tak...

nie spotkalam sie jeszcze z tym by facet byl mi oparciem gdy tego potrzebowalam, by zrobil dla mnie cos wyjatkowego a zarazem jako niby kochajacy cos oczywistego...nie chce mi sie wymieniac wszystkiego bo sporo tego w moim calym dorobku, a pewne rzeczy sa zbyt bolace dla mnie by je poruszac

zwroce uwage tez na taka rzecz ze nigdy nie patrzylam na stan portfela partnera, zawsze pracowalam, nawet chodzac do szkoly łapałam fuchy, by miec swoje pieniadze

to co ze mna nie tak? bo sporo ludzi mi juz powiedzialo ze za dobra jestem i ciagle ktos mi na glowe wchodzil...
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Izabell, jesteś wredna:P
A tak serio, to ten wpis zaczął mnie zastanawiać czy to aby nie Ty jesteś problemem Twoich niepowodzeń. Z tego co widzę to Tobie brakuje tego drugiego toru. Nie chcesz związku w którym będzie stabilizacja. Chcesz szukasz nowych doznań, by facet przez całe życie przy Tobie skakał jak przy księżniczce. Jest to jakieś takie jednostronne.
Pewnie faceci przy Tobie czują straszną presję, by każdy dzień był jak pierwsza randka ale jeszcze bardziej wyjątkowy. Nie dają rady i szukają ucieczki, odpoczynku w innych zajęciach.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
ależ skąd, jaka prowokacja :D
przecież dałam oficjalne ogłoszenie, a mój osobisty psychoanalityk (pozdrowienia dla Anty) zasugerował mi żebym poszukała kucharza ;)
czego szukam.... mojej "drugiej połowy jabłka" tylko bez robaka :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jestem;]
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Luciana
hm.... czy to przypadkiem nie prowokacja???

z pewnością coś się znajdzie w Twoim typie
tylko czego szukasz ???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A jednak nie jesteś taka wredna :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a po co...

mnie to do niczego nie potrzebne
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Gdzie ci mężczyźni, prawdziwi tacy, orły, sokoły, herosy!?
Gdzie ci mężczyźni na miarę czasów, gdzie te chłopy!?"

wyginęli razem z dinozaurami...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Izabell
Rozkochaj mnie w Sobie!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
chyba najlepiej upatrzyć delikwenta, rozkochać, porzucić i nastepnego analogicznie i tak cięgiem...ani nudy,ani szarości, za to robić tak jak czesc panów...
same korzysci - facet sie zauroczy,stara sie by Cię zdobyć, skacze wokoł, nie pasuje Ci albo juz zaczela sie ta szarosc...bye bye i polowanie na nastepnego

wiem wredna jestem ale coz tak mi zaswitalo ze mozna i tak...
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wymiękłam
przecież to wszystko prowadzi do tego, żeby nas zniechęcić do szukania faceta
zaczynam ponownie dochodzić do wniosku, że związki są bez sensu
kiedyś ktoś wykorzystał billboard do umieszcenia swojego CV, może z ogłoszeniem towarzyskim też by wypaliło...:D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a jak si niu szuka to ma sie swiety spokoj :) ze znow sie czlowiek nie przejedzie...
###############
tak tak chciałbyś poczuć mój smak
wszędzie dotknąć
potem po prostu w dupę kopnąć
nie nie tego aż tak trudno nie mówi się
to nie amatorski układ kolacja ze śniadaniem
to cos dla konesera a ja jestem głównym daniem!
###############
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Im mocniej się szuka, tym trudniej znaleźć - poddaj się biegowi rzeki...sam się chłop znajdzie:)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Zdrada (78 odpowiedzi)

Dowiedziałam się,że mąż mnie zdradza. W środku jestem cała rozstrzęsiona, serce mi pękło, ale za...

do góry