Widok
ISOSTAR – czy to działa??
Mam kolejne pytanko:
Czy warto inwestować w napoje typu ISOSTAR?
Na opakowaniu tego cudownego specyfiku jest wykres pokazujący jak bardzo zwiększa się wydajność organizmu po jego zażyciu. Wygląda to całkiem imponująco. Jednak po dokładnej analizie wykresu okazuje się, że jego skala nie zaczyna się od ”0” tylko znacznie dalej. Po przeliczeniu wychodzi na to, że wydajność po ISOSTARze zwiększa się zaledwie o kilka procent, co w przypadku tego typu pomiarów mieści się pewnie w granicach błędu statystycznego.
Jakie są wasze doświadczenia z tego typu napojami?
Czy warto w nie inwestować?
Czy warto inwestować w napoje typu ISOSTAR?
Na opakowaniu tego cudownego specyfiku jest wykres pokazujący jak bardzo zwiększa się wydajność organizmu po jego zażyciu. Wygląda to całkiem imponująco. Jednak po dokładnej analizie wykresu okazuje się, że jego skala nie zaczyna się od ”0” tylko znacznie dalej. Po przeliczeniu wychodzi na to, że wydajność po ISOSTARze zwiększa się zaledwie o kilka procent, co w przypadku tego typu pomiarów mieści się pewnie w granicach błędu statystycznego.
Jakie są wasze doświadczenia z tego typu napojami?
Czy warto w nie inwestować?
> Po przeliczeniu wychodzi
> na to, że wydajność po ISOSTARze zwiększa się zaledwie o kilka
> procent, co w przypadku tego typu pomiarów mieści się pewnie w
> granicach błędu statystycznego.
Dla jednego pomiaru to może być błąd statystyczny, ale myślę że testy przeprowadzili na większej grupie osób.
Zauważ też, że na trasie pieszej 5% przy powiedzmy 23h wysiłku oznacza 1h 9min, a to już całkiem dużo. Dla niektórych może to oznaczać otrzymanie tytułu harpagana lub nie.
> na to, że wydajność po ISOSTARze zwiększa się zaledwie o kilka
> procent, co w przypadku tego typu pomiarów mieści się pewnie w
> granicach błędu statystycznego.
Dla jednego pomiaru to może być błąd statystyczny, ale myślę że testy przeprowadzili na większej grupie osób.
Zauważ też, że na trasie pieszej 5% przy powiedzmy 23h wysiłku oznacza 1h 9min, a to już całkiem dużo. Dla niektórych może to oznaczać otrzymanie tytułu harpagana lub nie.
Grzegorz R. König napisał(a):
> To ja znam fińskie usprawnienie Diesla:
A ja znam wersję ”wermacht na froncie wschodnim”
Nie ma tam coli, jest tylko kawa zaparzona koniakiem lub jakąś inną brandy ;4)
Jednak osobiście nie zamierzam testować żadnego powyższych specyfików bo nie mam problemów z sennością podczas marszu.
Ale jeśli ktoś to wypróbuje to chętnie usłyszę jego opinię (o ile przeżyje ;4))
> To ja znam fińskie usprawnienie Diesla:
A ja znam wersję ”wermacht na froncie wschodnim”
Nie ma tam coli, jest tylko kawa zaparzona koniakiem lub jakąś inną brandy ;4)
Jednak osobiście nie zamierzam testować żadnego powyższych specyfików bo nie mam problemów z sennością podczas marszu.
Ale jeśli ktoś to wypróbuje to chętnie usłyszę jego opinię (o ile przeżyje ;4))
Piotr Buciak napisał(a):
> Dla jednego pomiaru to może być błąd statystyczny, ale myślę że
> testy przeprowadzili na większej grupie osób.
Jeżeli badania robił producent to na jak najbardziej należy się liczyć z lekkim przekłamaniem danych.
Czy nie wydaje się wam że tu może po prostu działać efekt placebo??
> Dla jednego pomiaru to może być błąd statystyczny, ale myślę że
> testy przeprowadzili na większej grupie osób.
Jeżeli badania robił producent to na jak najbardziej należy się liczyć z lekkim przekłamaniem danych.
Czy nie wydaje się wam że tu może po prostu działać efekt placebo??
MaRS napisał(a):
> Czy nie wydaje się wam że tu może po prostu działać efekt
> placebo??
Popatrz dokładnie na opakowanie - wynik Isostara jest porównany właśnie z Placebo - czyli wszystkim badanym mówiono, że piją Isostara, ale jednym podawali zamiast Istostara wodę (pewnie pozbawioną wszelkich wartości kranówę) z dodatkami smakowymi, żeby smakowało podobnie. No i wyszło, że po Isostarze jest trochę lepiej. Ale efekt Placebo jest bardzo ważny (każdy wie ile znaczy psycha na Harpie), a trudno siebie samego oszukać tak, żeby powstał ten efekt. Więc moim zdaniem warto te dwa razy do roku kupić ze dwie buteleczki tego specyfiku (lub innego izotonicznego) - na pewno psychicznie to może jedynie pomóc a nie przeszkodzić.
Pozdrower
> Czy nie wydaje się wam że tu może po prostu działać efekt
> placebo??
Popatrz dokładnie na opakowanie - wynik Isostara jest porównany właśnie z Placebo - czyli wszystkim badanym mówiono, że piją Isostara, ale jednym podawali zamiast Istostara wodę (pewnie pozbawioną wszelkich wartości kranówę) z dodatkami smakowymi, żeby smakowało podobnie. No i wyszło, że po Isostarze jest trochę lepiej. Ale efekt Placebo jest bardzo ważny (każdy wie ile znaczy psycha na Harpie), a trudno siebie samego oszukać tak, żeby powstał ten efekt. Więc moim zdaniem warto te dwa razy do roku kupić ze dwie buteleczki tego specyfiku (lub innego izotonicznego) - na pewno psychicznie to może jedynie pomóc a nie przeszkodzić.
Pozdrower
Generalnie z izotonikami chodzi o to że są łatwo przyswajalne przez organizm dzięki odpowiedniemu stężeniu pierwiastków (minerałów?). Tak jak ja to rozumiem to stężenie (czy napięcie powierzchniowe) napoju izotonicznego jest takie samo jak płynu wewnątrzkomórkowego i dzięki temu organizm "łyka" go natychmiast, jeśli stężenie jest inne to organizm najpierw musi wyrównać je z płynem wewnątrzkomórkowym i dopiero wtedy może go użyć do nawodnienia komórek. Po więcej szczegółów odsyłam do ostatniego bikeBoarda.
Długotrwały wysiłek niesie za sobą ryzyko odwodnienia, poza tym z potem wydalane są pierwiastki takie jak sód i potas (wchodzące w skład np. Isostara), których brak jest przyczyną skórczów mięśni (ałć!).
Poza tym w izotonikach jest trochę węglowodanów (ale nie tyle żeby nie trzeba było jeść w czasie marszu/jazdy na rowerze).
Generalnie używam izotoników (próbuję różnych) i mam wrażenie że trochę mi pomagają. Nie wiem na ile to sugestia i siła reklamy a na ile efekt faktyczny.
pozdro
Długotrwały wysiłek niesie za sobą ryzyko odwodnienia, poza tym z potem wydalane są pierwiastki takie jak sód i potas (wchodzące w skład np. Isostara), których brak jest przyczyną skórczów mięśni (ałć!).
Poza tym w izotonikach jest trochę węglowodanów (ale nie tyle żeby nie trzeba było jeść w czasie marszu/jazdy na rowerze).
Generalnie używam izotoników (próbuję różnych) i mam wrażenie że trochę mi pomagają. Nie wiem na ile to sugestia i siła reklamy a na ile efekt faktyczny.
pozdro
isostar i inne napoje z rodzaju izotonicznych uzupelniaja braki mikroelementow czy jonow (nie jestem specem od dietetyki) wiec ma bardzo zdrowe dzialanie, ale nie daje odczuwalnego kopa (jest zdrowy).
redbull i inne ma takie zwiazki jak tauryna itp. - wali mocno, ale nie jest specjalnie zdrowy. Podobno trzeba uwazac z iloscia zwlaszcza przy bardzo wytezonym wysilku fiz.
najlepiej wez z 1-2 redbulle na wypadek kryzysu, ale niedobory plynow uzupelniaj izotonikami.
redbull i inne ma takie zwiazki jak tauryna itp. - wali mocno, ale nie jest specjalnie zdrowy. Podobno trzeba uwazac z iloscia zwlaszcza przy bardzo wytezonym wysilku fiz.
najlepiej wez z 1-2 redbulle na wypadek kryzysu, ale niedobory plynow uzupelniaj izotonikami.
Jarek.mtb napisał(a):
>Ale efekt Placebo jest bardzo ważny (każdy wie
> ile znaczy psycha na Harpie), a trudno siebie samego oszukać
> tak, żeby powstał ten efekt.
hehehe
teraz musze tylko przekonać siebie, że ISOSTAR da mi kopa i 100km wlane bez problemu :4D
>Więc moim zdaniem warto te dwa
> razy do roku kupić ze dwie buteleczki tego specyfiku
Nie wiem czy 2 butelki wystarczą,
O ile dobrze pamiętam to aby zachować izotoniczność napoju trzeba pić tylko Isostara i nic innego
Na całą trasę potrzebuję około 5l napoju. Czyli cała paczka w ISOSTARa w proszku. Kosztuje to około 30PLN, więc nie mało :4/
>Ale efekt Placebo jest bardzo ważny (każdy wie
> ile znaczy psycha na Harpie), a trudno siebie samego oszukać
> tak, żeby powstał ten efekt.
hehehe
teraz musze tylko przekonać siebie, że ISOSTAR da mi kopa i 100km wlane bez problemu :4D
>Więc moim zdaniem warto te dwa
> razy do roku kupić ze dwie buteleczki tego specyfiku
Nie wiem czy 2 butelki wystarczą,
O ile dobrze pamiętam to aby zachować izotoniczność napoju trzeba pić tylko Isostara i nic innego
Na całą trasę potrzebuję około 5l napoju. Czyli cała paczka w ISOSTARa w proszku. Kosztuje to około 30PLN, więc nie mało :4/
Polecam jak najbardziej Isostar. Ostatnio tak mi się trafiło, że na maratonie dawali tylko kranówę, jakiś sok i herbatę, a ja najczęściej na wcześniejszych zawodach brałem właśnie Isostar, gdy tylko było to możliwe. Przy okazji trafiła się piękna słoneczna pogoda i malownicza, pagórkowata trasa (****!!). Pod koniec wielu zawodnikom przytrafiły się skurcze mięśni, o których przedmówca wspomina. Zwykły efekt odwonienia organizmu. Trochę to "niewygodne", ale od razu się nie umiera ;-)). Najwyżej potem stracisz świadomość -> przytomność :O. (na szczęście niemieccy organizatorzy mieli do dyspozycji chyba siedem karetek na około 300 startujących :)).
Jeśli zaś chodzi o Red-Bulla, to mam złe wspomnienia. Kiedyś na trasie maratonu w Poznaniu wypiłem trochę (chyba dlatego że fajne "laski" obsługiwały stolik z tym napojem ;-)), a po biegu miałem kilkugodzinny lekki skręt kiszek...
Pozdrawiam i polecam przetestować jeszcze przed startem :))
Jeśli zaś chodzi o Red-Bulla, to mam złe wspomnienia. Kiedyś na trasie maratonu w Poznaniu wypiłem trochę (chyba dlatego że fajne "laski" obsługiwały stolik z tym napojem ;-)), a po biegu miałem kilkugodzinny lekki skręt kiszek...
Pozdrawiam i polecam przetestować jeszcze przed startem :))
red bull... musialem wypic tego 4 sztuki zeby z Bytowa dojechac za kolkiem do domu (Wroclaw). Moi koledzy go brali w marszu. Twierdzili ze efekt jest taki: pijesz, dostajesz kopa, napierasz, napierasz i gasniesz... wiec musisz pic znowu. Spodzielawlismy sie ze tak to dziala wiec zaczeli go brac tuz przed koncem (ostatnie 5 godzin) a tez chlupneli jak mi sie wydaje po 3 sztuki na leb. Dojechali (w sensie doszli) na nim. Ja, z jazdy za kierownica, potwierdzam, gdy on przestaje dzialac jestes zmeczony, chce ci sie spac.
Tym razem idziemy za rada kolegi kolaza (przeczytana daaaaawno temu, przed tamta edycja H na forum): isostar (bo braly nas skurcze) i na koniec (:]) red bull.
A z tym ze isostar dziala dobrze jesli jest pity tylko on to troche mnie zmartwiles... nie ma to jak dobrze gazowana zimna (nie sadze zeby w pazdzierniku jeszcze goraco bylo, tymbardziej noca) woda mineralna.
pozdrawiam!
Tym razem idziemy za rada kolegi kolaza (przeczytana daaaaawno temu, przed tamta edycja H na forum): isostar (bo braly nas skurcze) i na koniec (:]) red bull.
A z tym ze isostar dziala dobrze jesli jest pity tylko on to troche mnie zmartwiles... nie ma to jak dobrze gazowana zimna (nie sadze zeby w pazdzierniku jeszcze goraco bylo, tymbardziej noca) woda mineralna.
pozdrawiam!
Posłużę się trochę wiadomościami z pewnego forum dla biegaczy (niejako nawiązując do tego, o czym tutaj wcześniej wspomniał enzo):
- gdy pijesz mineralną, żeby ją wchłonąć, komórki muszą oddać najpierw sole mineralne w celu wyrównania stężeń obu płynów (komórkowego i tej mineralnej),
- gdy pijesz sok (dowolny, nierozwodniony), to komórki najpierw muszą oddać własną wodę, wyrównując stężenia, a dopiero potem mogą ten płyn wchłonąć.
Z tego wynika, że picie napojów o "niewłaściwych" stężeniach obciąża trochę organizm.
Ludzi, których spotkało skrajne odwodnienie (powiedzmy, że zgubili się na pustyni), nie można raptownie napoić dużą ilość płynów, bo ... umrą :O. Wydaje mi się, że to ma właśnie związek ze zjawiskiem, które próbowałem wcześniej opisać, tzn. po prostu ich komórki tracą resztkę wody, aby wyrównać stężenia i jest buuuuuum...
Jeżeli jednak ktoś lubi pić mineralną, to czemu ma tego nie robić? Izotoniki będą nadal działały (takie jest moje skromne zdanie) pod warunkiem, że w momencie "zapodania" napoju izotonicznego woda już będzie wchłonięta. Tak jak po trzech godzinach przeciętny człowiek ma strawiony pokarm, tak trudno mi sobie wyobrazić, aby wchłanianie wody trwało więcej niż kilkanaście minut.
Teraz tak wpadło mi do głowy, że niewiele wiem o tym wszystkim, bo nie mam pojęcia, jaki związek ma stężenie soków żołądkowych, które rozcieńczamy płynami. I czy opisywane wcześniej ("na chłopski rozum") procesy odbywają się jeszcze właśnie w żołądku (raczej nie), czy też w jelitach. Jeśli dopiero w jelitach, to co wtedy się dzieję w żołądku? Trzeba będzie kiedyś dorwać jakieś publikacje dotyczące fizjologii sportu.
Przytoczę jeszcze pewną wypowiedź z forum dla biegaczy. Niejako tym samym przyznaję się do błędu (wcześniej uważałem niejako, że Isostar jest niezastąpiony ... może tak, ale nie jako izotonik, lecz jako napój z wartościowymi składnikami, które można jednak dostarczyć sobie w inny sposób):
"sok jablkowy rozcienczony z woda, czyli tak zwana Apfelschorle to najpopularniejszy bez watpienia napoj niemieckich biegaczy. W fachowych pismach biegowych podkresla sie czesto, ze nie ustepuje on absolutnie niczym drogim napojom izotonicznym, sczegolnie jezeli uzyjemy mocno mineralizowanej wody. Wazne jest aby odpowiednio rozwodnic sok, najlepiej w proporcji 1 czesc soku : 3 czesci wody lub 1 : 4."
Pozdrawiam.
PS. A ja zawsze marudziłem, gdy mi mamusia zrobiła izotonik, że ten sok mało słodki ;-))
- gdy pijesz mineralną, żeby ją wchłonąć, komórki muszą oddać najpierw sole mineralne w celu wyrównania stężeń obu płynów (komórkowego i tej mineralnej),
- gdy pijesz sok (dowolny, nierozwodniony), to komórki najpierw muszą oddać własną wodę, wyrównując stężenia, a dopiero potem mogą ten płyn wchłonąć.
Z tego wynika, że picie napojów o "niewłaściwych" stężeniach obciąża trochę organizm.
Ludzi, których spotkało skrajne odwodnienie (powiedzmy, że zgubili się na pustyni), nie można raptownie napoić dużą ilość płynów, bo ... umrą :O. Wydaje mi się, że to ma właśnie związek ze zjawiskiem, które próbowałem wcześniej opisać, tzn. po prostu ich komórki tracą resztkę wody, aby wyrównać stężenia i jest buuuuuum...
Jeżeli jednak ktoś lubi pić mineralną, to czemu ma tego nie robić? Izotoniki będą nadal działały (takie jest moje skromne zdanie) pod warunkiem, że w momencie "zapodania" napoju izotonicznego woda już będzie wchłonięta. Tak jak po trzech godzinach przeciętny człowiek ma strawiony pokarm, tak trudno mi sobie wyobrazić, aby wchłanianie wody trwało więcej niż kilkanaście minut.
Teraz tak wpadło mi do głowy, że niewiele wiem o tym wszystkim, bo nie mam pojęcia, jaki związek ma stężenie soków żołądkowych, które rozcieńczamy płynami. I czy opisywane wcześniej ("na chłopski rozum") procesy odbywają się jeszcze właśnie w żołądku (raczej nie), czy też w jelitach. Jeśli dopiero w jelitach, to co wtedy się dzieję w żołądku? Trzeba będzie kiedyś dorwać jakieś publikacje dotyczące fizjologii sportu.
Przytoczę jeszcze pewną wypowiedź z forum dla biegaczy. Niejako tym samym przyznaję się do błędu (wcześniej uważałem niejako, że Isostar jest niezastąpiony ... może tak, ale nie jako izotonik, lecz jako napój z wartościowymi składnikami, które można jednak dostarczyć sobie w inny sposób):
"sok jablkowy rozcienczony z woda, czyli tak zwana Apfelschorle to najpopularniejszy bez watpienia napoj niemieckich biegaczy. W fachowych pismach biegowych podkresla sie czesto, ze nie ustepuje on absolutnie niczym drogim napojom izotonicznym, sczegolnie jezeli uzyjemy mocno mineralizowanej wody. Wazne jest aby odpowiednio rozwodnic sok, najlepiej w proporcji 1 czesc soku : 3 czesci wody lub 1 : 4."
Pozdrawiam.
PS. A ja zawsze marudziłem, gdy mi mamusia zrobiła izotonik, że ten sok mało słodki ;-))
W momencie gdy Harpagan dopiero zaczynał być większą imprezą (19, 20, 21) nie startowało tam wielu zawodowców. Nie pamietam czy 20, czy 21, ale najlepszy czas miał człowiek który ruszył w trase z kilkoma kanapkami i butelką wody. I wszystko. Pamiętam też że w kanapkach miał jakąś "tajemnice", nawet w wywiadach nie podał z czym były :)
pozdrawiam,
Joseph, "Wszystko za WINO"
Joseph, "Wszystko za WINO"