Widok

Ile kasy do koperty?

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
ile teraz daje się tak przeciętnie w kopertę na wesele do znajomych?
ani rodzina, ani bliscy przyjaciele....ot zażyła koleżanka z podstawówki i szkoły średniej, z którą miałam swego czasu baaaardzo bliskie relacje....teraz żadnych...
wiem, że to sprawa indywidualna, ale jakoś w ogóle nie mam orientacji, bo kilka dobrych lat nigdzie nie byłam na takich "imprezach"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
a ja nie rozumiem takiego podejścia - zastaw się, a postaw się :P zrobię mega wypasione wesele, naspraszam całą rodzinę bliską i daleką, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, pół ulicy, a może i miasta... i niech przynoszą kasę w kopertach - "żeby się zwróciło"...
zrobimy sztuczny tłum - byle było "wypasione i huczne"... ale niech goście oddają za nie kasę :]

po co mają faktycznie jeść co chcą, gdzie chcą, kiedy chcą i z kim chcą - niech wydadzą kilka stów na moje wesele, narzucę im co mają jeść, z kim się bawić i gdzie. i niech za to oddają kasę za imprezkę - bo MA SIĘ ZWRÓCIĆ ;P

kurde - stać Cię, to rób sobie takie wypasione wesele i nie komentuj czy Ci się zwróciło czy nie, kto sępi itd.
nie stać Cię - to nie rób takiej szopki z weseliskiem.

tylko przestańcie nawijać jak to chcecie uczcić ten wyjątkowy dzień w towarzystwie tych wszystkich ludzi... bo gdyby tak faktycznie było - nie byłoby wyliczania - ten dał tyle, tamten tyle, a ten nic nie dał - ooo przyszedł nażreć się i nachlać za darmo.

no "heellloołłł" - ja jestem jakaś staroświecka czy to jednak nie o to chodzi w weselach?

my np. od moich teściów nie dostaliśmy nic, dosłownie NIC. gdzie babcia mojego Męża, staruszka z lichą emeryturką dała nam 150zł w kopercie. i jestem w stanie domyślić się ile Ją to kosztowało wyrzeczeń żeby odłożyć te 150zł.
a nie robiliśmy wesela, ani nawet obiadu. tylko szampan w Pałacu Opatów tuż po ślubie i wyjazd na urlop.

jeśli wiesz, że komuś z rodziny czy znajomych będzie ciężko odłożyć satysfakcjonującą Cię sumkę do koperty - to może zrób alternatywną listę prezentów, które by Ci się przydały? a na które zwykle szkoda Ci kasy itp.? o różnej wartości - żeby goście mieli wybór i żeby sami nie czuli się źle i jak darmozjady?
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 1
owszem wesele to nie tylko piękna uroczystość ale i koszty. ale skoro Cię nie stać i musisz długo odkładać żeby to wesele zrobić to zwyczajnie go nie rób - ale nie wymagaj że goście zapłacą za siebie. skoro masz takie podejście to może od razu z zaproszeniem wręczaj cennik.
i nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś z mojej rodziny czy znajomych jest biedny czy bogaty. ja zapraszam ja płacę i tyle. i nikt nie musi mi się tłumaczyć że dał tyle a tyle bo coś tam. chce dać - fajnie miło na pewno się przyda. nie chce - to co? to mam go pogonić czy na obiad dać tylko "rosół" a drugiego dania już nie .............bo przecież mógł odkładać ...... mam jeszcze jedną propozycję: na zaproszeniach dopisz: w kopertę co łaska ....nie mniej niż i tu wymień kwotę jaka Cię satysfakcjonuje i oznacza, że dany gość nie sępi :) pozdrawiam i udanego wesela życzę i oczywiście żeby się zwróciło....
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 1
zaz, przerażające co piszesz

ja nie wiem, czy świat się tak zmienia, że młodzież ma takie konsumpcyjne podejście do życia

a może po prostu zawsze rodzice wykładają, bo jakbyś sama musiała zarobić to znałabyś wartość pieniędzy i ciężar jaki trzeba włożyć, by zarobić

dla mnie szok
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja bym nie zapraszała:p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przejaskrawiasz, a nie o to chodzi.

Nie miałaś wesela, więc nie miałaś też dużych kosztów, zatem "nic" Twoich teściów mnie nie dziwi.

Cały czas chodzi mi o przypadki, gdy ktoś teoretycznie nie ma, aby dać, a praktycznie to jest leniem, któremu nie chce się odłożyć. I nie mam tu na myśli w żadnym wypadku babinki, która utrzymuje się z renty, która ledwo na pokrycie leków jej wystarcza.. Chodzi mi o znajomych/kuzynostwo, którzy "zasłaniają" się tym, ze "przecież biedni studenci", a tak na prawdę to olali sprawę i o tym, że wypadałoby coś dać w kopertę przypomniało im się na tydzień przed weselem i potem wielce zdziwieni, że pustka w portfelu.. No, ale bibka będzie, więc trzeba iść. Takie luzackie podejście.

I tu też nie chodzi o ustalanie jakichś kwot satysfakcjonujących, które mają "zwrócić wesele"- chodzi o samo podejście ludzi do dawania czegokolwiek młodym. Nie podoba mi się podejście w stylu "i tak wielką łaskę zrobiłem, że przyszedłem" i potem jeszcze jakieś marudzenie, że wódka to nie była najwyższych lotów (bo najchętniej to wszyscy finlandię na stole by widzieli), że dań ciepłych mogło być więcej itp. Dla pary to niech będzie koszt 400zł, a dla Młodych to dajmy na to 40tys.- i jakoś jak się chce to można zorganizować, a jak się nie chce to wiecznie będzie się biadolić, że "ja taki biedny". Jakiś studenciak jakby miał takie poczucie w sobie, że idąc na weselę wypadałoby dać cokolwiek to by nawet poszedł w wakacje na jakąś sezonową pracę i by na tą kopertę zarobił. No, ale po co się wysilać, skoro przecież koperta nieobowiązkowa....

To trochę jak z "co łaska"- ludzie najchętniej by po 10zł płacili organiście/kościelnemu i teraz wielce zdziwieni, gdy ksiądz mówi "co łaska, ale nie mniej niż 50 zł..." . Trzeba trochę dać od siebie, a nie tylko brać i brać.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 16
no właśnie ...trzeba troche dać od siebie a nie tylko brać ..może warto abyć i Ty zatrzymała się chwilę przy tych słowach.
my robimy wesele za które w większości płacimy sami i jest to dla nas nie mały kosz a i dla naszych rodziców którzy nam pomagja także. ale nie wyobrażam sobie że będę zaglądać kuzynostwu w portfel i wyliczać ich z tego kto ile dał. ale widać jestem jakaś inna.... i nie należę do tych co jak słyszą co łaska to dają 10 zł. ale nie powiem chciałabym zarabiać za godzinę tyle ile dałam za "wypisanie świstka" co Księdzu zajęło 5 minut ale co tam :) przyda im się w końcu ...trzeba trochę dać od siebie a nie tylko brać :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
zaz - jeśli miałabym mieć takiej podejście jak Ty, to owszem - teściowie powinni oddać kasę (czyli dać w kopercie) za szampana, oprawę muzyczną i dodatek za miejscówkę, bo ślub był w Pałacu Opatów, a nie zwykłym USC ;) więc i dodatkowa opłata była :]
więc jakieś koszty też ponieśliśmy ;P oczywiście nie porównywalne do kosztów wesela ;] ale taki był nasz świadomy wybór :] i nie uleganie rodzicom tudzież "co ludzie powiedzą" ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
Nie rozumiem przyczepiania sie do studentow... nie kazdy student ma ciagle impreze na studiach ;D i kase od rodzicow... by dawac duzo ;)
Mi studenci roznie dali, ale jakos nie mam watow oto, ze ktos dal mi mniej niz ja za niego zaplacilam... byl na weselu, fajnie sie bawil - oto mi chodzilo.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
w życiu by mi przez głowę nie przeszło żeby odkładać na czyjeś wesele, tak samo nie wyobrażam sobie że ktoś cały rok odkłada na moje!!! normalnie jakbym się o tym później dowiedziała to czułabym się niezręcznie....
nie znacie powiedzenia że ślub jest dla młodych a wesele dla gości? właśnie po to żeby mogli się napić, najeść i wybawić przy muzyce na żywo zupełnie ZA DARMOCHĘ!!!
Jak masz ochotę wyprawiać wesele za pieniądze gości to najpierw zrób zbiórkę a potem wypraw wesele za tyle za ile uzbierałaś :)
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 2
hihi ja też zauważyłam że KTOŚ TUTAJ ma uraz do studentów (zwłaszcza studentek) ;)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakiś czas temu czytałam ciekawą dyskusję na temat kopert pod jakimś artykułem na onecie. Jakaś "mądra inaczej" laska pisała, że goście powinni się zainteresować, ile młodych kosztuje wesele i "zapłacić za swój udział". Odpowiedzi były ciekawe. Niektórzy pisali, że oni w takim razie proszą tylko pierwsze danie, stolik bez dekoracji, a w czasie jakichś pokazów czy innych "atrakcji" będą wychodzić z sali i żeby im tylko za to policzyła :P Inni zaczęli wyliczać, ile ich kosztuje pójście na czyjeś wesele: dojazd, fryzjer, sukienka (tamta panna swoją suknię, czesanie i malowanie wliczała do kosztów wesela) i stwierdzili, że jeśli mają się tak rozliczać, to im młodzi powinni właściwie dopłacić.
I zaz, nawiązując do którejś z twoich wypowiedzi: co to za idiota, który nie ma pracy i pieniędze z kopert potrzebuje na życie, organizuje wystawne wesele?
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2
Czytam czytam i dochodzę do wniosku - im ktoś biedniejszy tym bardziej krzyczy ile to włożyć należy do koperty... A ja uważam że należy zachować zdrowy rozsądek i przyzwoitość - 300 dla znajomych wydaje się być wystarczająco dużą sumą, 500 w bliskiej rodzinie. I nie dlatego że nie mam pieniędzy - może dlatego że je mam i potrafię szanować bo wiem ile zarobienie każdej złotówki mnie kosztuje. Jeśli ktoś liczy że mnie zaprosi bo mam fajne mieszkanie, samochód i żyję na niezłym poziomie - i do tego jeszcze przyjdę ze sporą kopertą - czeka go niezłe rozczarowanie. I podobnie robią również moi znajomi którzy też zarabiają te niezłe sumy. Za to w rodzinie mamy także przykłady - zastaw się a postaw - niepopłacone czynsze bo wesele kuzynki, koleżanki itp. Tak jak nie uważam że moje dziecko ma prawo żądać od kogokolwiek na komunię np quada, komputera czy ipada. Na większe okazje mamy prezenty zrzutkowe i przynajmniej dzieciak umie się cieszyć z kolejnej zabawki.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 1
anek, a to ludzie bez pracy nie mają prawa brać ślubu? Muszą być od razu idiotami? Ciekawe. Choć pisząc akurat to zdanie do którego się odniosłaś, miałam na myśli raczej sytuację, w której jedna ze stron jest bez pracy, bo dajmy na to przed chwilą ukończyła studia i dopiero rozpoczyna swoją karierę zawodową. W takiej sytuacji to młode małżeństwo tuż po ślubie będzie utrzymywać się tylko z jednej pensji, zatem kasa z kopert jest dla nich jakimś tam dodatkowym wsparciem na przysłowiowy start w totalną samodzielność.

Jeśli natomiast chodzi o wymienianych przeze mnie studentów- nie mam do nich urazu w żadnym wypadku. Posługiwałam się tym przykładem tylko dlatego, że jedna z osób tu wypowiadających napisała, że miała po 100 zł w kopertach, ale w jej oczach było to zrozumiałe, bo w końcu tu jacyś studenciacy byli. W moim odczuciu taki tok "usprawiedliwiania" jest słaby i starałam się to zobrazować w kolejnych wiadomościach- student nie oznacza żebrak.

Ktoś zarzucił mi też, że chyba nie znam wartości pieniądza i pewnie miałam kasę na wyciągnięcie ręki od rodziców. Bzdura- znam aż nadto jego smak, stąd takie właśnie moje wnioski. Sama na nadmiar kasy nigdy nie narzekałam, ale nie biadoliłam, że "biedna jestem, więc więcej nie dam" tylko szłam do jakiejś pracy choćby weekendowej, albo ograniczałam stopniowo swoje wydatki, aby odłożyć, bo nie wychodziłam z założenia, że Młodzi to sponsorzy i oni na pewno mają więcej kasy ode mnie, więc co się będę wysilać. Zatem cały czas uważam, że jak komuś się tylko chce to i kasa się znajdzie.. A jak ktoś jest leniem no to sorry- nawet po milion leżący na ziemi nie będzie chciało mu się schylić ;]

Temat pieniędzy nie wiedzieć czemu to jakiś taki temat tabu- niby każdy taki wyluzowany w tej kwestii, a jak koniec miesiąca się zbliża to nagle wszyscy liczą te złotówki.. Może zamiast wmawiać wszystkim dookoła, że pieniądz nie ma dla Was żadnej wartości, że żyjecie tylko wzniosłymi ideami to może po prostu podejdźcie do tego naturalnie? Kasa NIE JEST najważniejsza, ale nie udawajmy, że nie jest W OGÓLE ważna.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 11
Za rok mamy wesele, i nie oczekuje że się zwróci. Jednak przed swoim weselem czekają nas jeszcze 3 inne i nie wyobrażam sobie by do koperty włożyć 100 zł. I to przez zwykły szacunek dla młodych. Wiem ile to kosztuje i nie czułabym się komfortowo gdyby młodzi na nowej drodze życia mieli jeszcze do mnie dokładać. Za swoje wesele zapłacimy sami i nie ukrywam że koszt jest dosyć duży. Na liście gości są osoby które nie będą w stanie dać nam prezentu, ale dla mnie najważniejsze jest że będą z nami. Z drugiej strony poczułabym się urażona gdyby z pustymi rękami przyszedł brat mojego ojca który prowadzi firmę transportową.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
odnośnie studentów - żebrakami nie są, ale jeśli studiują dziennie, wieczorami i w weekendy pracują i sami się utrzymują to taka kwotach to tez dla nich sporo (+kwiaty lub inny drobiazg). I kompletnie mi to nie przeszkadzało. Po to ślub brałam rok po zakończeniu stuiów, żeby z 2 pensji uzbierać , a nie marudzić później że nie mamy "na start" bo goście nam nie dopisali :D
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
tak tu krzyczycie, że wesele jest dla gości, którzy przychodzą po to tylko, by się zabawić i to za darmo, bo koszty ponosi ten, kto zaprasza. srutu, tutu...
W naszej kulturze, w naszych zwyczajach jest tak, że goście przychodzący na wesele (urodziny, imieniny, rocznicę ślubu...) przynosza prezent. Tak jak jest zwyczaj wyprawiania wesela, tak jest zwyczaj przynoszenia prezentów/koperty. Teraz to już nawet na zaproszeniach umieszcza się zabawne formułki, że zamiast prezentu proszę do koperty włożyc grosik, robi sie czasami jakieś listy prezentów albo zwyczajnie zaproszeni pytaja młodych (ewentualnie ich rodziców, rodzeństwo, świadków) co chcialiby dostać. Jestem ciekawa, kto z tych głoszących, że wesele to impreza za darmo dla gości, umieścił na zaproszeniu informację, że prezentów nie chce, albo ustnie prosił, by nic nie przynosic, bo robi wesele tylko po to, by się razem bawić? Albo zakomunikował, że jak prezenty ktoś przyniesie, to odda się je na aukcje charytatywne? Kto tak zrobił albo kto tak planuje?
Jak ktoś decyduje się pójść na wesele, to powinien liczyć się z kosztami za prezent/kopertę. I tyle. I nie dlatego, że wymagają tego młodzi. Dlatego, że zwykła ludzka przyzwoitosć nakazuje wziąc pod uwagę to, że wesele to spory koszt dla młodych i niech im się zwróci za przysłowiowy talerzyk. Wiadomo, całe wesele nie zwróci się na pewno ale młodzi to doskonale wiedzą. Jak mnie nie stać, to po prostu nie pójdę na wesele a tylko na ślub, żeby rzeczywiście w tym ważnym dniu być razem z młodymi, bo ślubu drugi raz nie wezma a pobawić się można jeszcze może przy innej okazji.
Jeśli rzeczywiście kogoś nie stac na taka kopertę a mlodym wyjątkowo zależy na obecności tego ktosia na weselu, to jest to zrozumiała sytuacja, która w ogóle nie wymaga rozważania. wówczas taki gość jest na pewno bardzo blisko związany z młodymi i oni doskonale zdają sobie sprawę z jego sytuacji finansowej.
W każdym innym przypadku, pójście na wesele można sobie podarować. Bo nie wesele jest najważniejsze ale ceremonia slubu.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 6
Nie tak dawno i ja byłam jeszcze studentką, więc wiem jak to wygląda z tej perspektywy. Fakt, studiowałam dziennie, ale musiałam też się utrzymać w obcym mieście (wynajem + wyżywienie) i pieniędzy od rodziców nie otrzymywałam.. Jednak jak się chce to można wszystko pogodzić- 2-3 dni w tyg. dorabiałam jako korepetytorka, a weekendami pracowałam w mieście oddalonym o prawie 500km- nie dlatego, że była tam jakaś super płatna praca, tylko dlatego, że tam znajdował się mój narzeczony, zatem dzięki temu mogłam się z Nim spotykać, a jednocześnie nie pozbawiać się możliwości zarobienia na utrzymanie. Do tego należy dodać stypendium naukowe za wyniki i summa summarum, grosz do grosza było za co żyć i wcale nie było to życie na krawędzi ubóstwa, które nie pozwala odłożyć choćby na "kopertę". Zatem jak się chce to się szuka SPOSOBU, a jak się nie chce to się szuka POWODU. I to tyle w tym temacie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 12
zaz, ludzie bez pracy mają prawo brać ślub, ale niekoniecznie powinni robić po nim wesele ponad ich możliwości finansowe. Ja też brałam ślub zaraz po studiach (dziennych, do tego takich, które zajmowały dużo czasu i nie za bardzo była możliwość w czasie nich pracować). Mój mąż pracował, ja miałam odłożone to, co zarabiałam przez wakacje, dołożyli się też rodzice. Nie dlatego, że tego od nich oczekiwaliśmy, ale dlatego, że chcieli i uznali, że w pewnym sensie to też "ich" impreza. Zrobiliśmy imprezę za tyle, żeby nie płakać później, że nie mamy za co żyć. Zrezygnowaliśmy z większości dodatkowych kosztów typu dekoracje, fajerwerki, wynajmowanie samochodu, droga suknia i było bardzo fajnie. Bardzo się cieszyłam, że mogę "zafundować" znajomym i rodzinie imprezę z okazji naszego ślubu. Od znajomych, którzy byli w podobnej sytuacji do mnie dostałam bardzo fajny, zrzutkowy prezent. Nie wiem, ile ich kosztował i jak się rozliczali, ale mam nadzieję, że nikt nie musiał sobie niczego z tego powodu odmawiać.
Wiedziałam, że niedługo zacznę pracować, mój mąż już od jakiegoś czasu przyzwoicie zarabiał. Gdyby było inaczej i potrzebowałabym pieniędzy na życie, to nie robiłabym imprezy, tylko wzięła sam ślub i poczęstowała gości lampką szampana.
Teraz jak chodzimy na wesela, to nie szalejemy z prezentem, chociaż niby nas stać. Może właśnie dlatego nas na wiele rzeczy stać, że nie szastamy pieniędzmi na prawo i lewo. Jak ktoś wyżej napisał, mają pieniądze ci, co je szanują.
Sami wiemy, że na wesele wcale nie trzeba wydać kilkudziesięciu tysięcy, więc wychodzimy z założenia, że tych co tyle wydają widać musi być na to stać :P
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 1
i wlasnie dlatego zaprasza sie najblizszych, z rodziny i znajomych zeby z kazdym w razie czego móc porozmawiac i zeby nei bylo sztucznych sutyacji...jak sie zaprasza ludzi na ilosc i idzie sie do byle kogo to tak jest, ze po pierwsze szkoda kasy a po drugie glupio bez niej. jak sie jest w dobrych relacjach z goscmi to czy z kasa czy bez zaleznie od gościa bedzie dobra zabawa dla obu stron
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo wesele jest dla gości i jest za darmochę - przynajmniej w moim przekonaniu. Nikt tu nie napisał że nie należy przynosić prezentów tylko każdy zaznaczył że ten prezent nie musi być zanadto wymagający wobec osoby, która obdarowuje młodych. Ja po prostu nie wyobrażam sobie brania kredytów tylko dlatego że ktoś ma wesele, nie wyobrażam sobie odkładania co miesiąc na nie i nie wyobrażam sobie takiej samej sytuacji wobec mnie na moim weselu.
Zapraszam kogoś na urodziny nie po to żeby mi przyniósł prezent a po to żeby je ze mną spędził. Podobnie z weselem i żadne argumenty typu "że młodzi wydali tyle a tyle" mnie nie przekonują.
A zarabiam od 16roku życia więc znam wartość pieniądza - jakby ktoś chciał się do tego przyczepić ;)
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry