Widok

Ile kasy do koperty?

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
ile teraz daje się tak przeciętnie w kopertę na wesele do znajomych?
ani rodzina, ani bliscy przyjaciele....ot zażyła koleżanka z podstawówki i szkoły średniej, z którą miałam swego czasu baaaardzo bliskie relacje....teraz żadnych...
wiem, że to sprawa indywidualna, ale jakoś w ogóle nie mam orientacji, bo kilka dobrych lat nigdzie nie byłam na takich "imprezach"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Za rok mamy wesele, i nie oczekuje że się zwróci. Jednak przed swoim weselem czekają nas jeszcze 3 inne i nie wyobrażam sobie by do koperty włożyć 100 zł. I to przez zwykły szacunek dla młodych. Wiem ile to kosztuje i nie czułabym się komfortowo gdyby młodzi na nowej drodze życia mieli jeszcze do mnie dokładać. Za swoje wesele zapłacimy sami i nie ukrywam że koszt jest dosyć duży. Na liście gości są osoby które nie będą w stanie dać nam prezentu, ale dla mnie najważniejsze jest że będą z nami. Z drugiej strony poczułabym się urażona gdyby z pustymi rękami przyszedł brat mojego ojca który prowadzi firmę transportową.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
anek, a to ludzie bez pracy nie mają prawa brać ślubu? Muszą być od razu idiotami? Ciekawe. Choć pisząc akurat to zdanie do którego się odniosłaś, miałam na myśli raczej sytuację, w której jedna ze stron jest bez pracy, bo dajmy na to przed chwilą ukończyła studia i dopiero rozpoczyna swoją karierę zawodową. W takiej sytuacji to młode małżeństwo tuż po ślubie będzie utrzymywać się tylko z jednej pensji, zatem kasa z kopert jest dla nich jakimś tam dodatkowym wsparciem na przysłowiowy start w totalną samodzielność.

Jeśli natomiast chodzi o wymienianych przeze mnie studentów- nie mam do nich urazu w żadnym wypadku. Posługiwałam się tym przykładem tylko dlatego, że jedna z osób tu wypowiadających napisała, że miała po 100 zł w kopertach, ale w jej oczach było to zrozumiałe, bo w końcu tu jacyś studenciacy byli. W moim odczuciu taki tok "usprawiedliwiania" jest słaby i starałam się to zobrazować w kolejnych wiadomościach- student nie oznacza żebrak.

Ktoś zarzucił mi też, że chyba nie znam wartości pieniądza i pewnie miałam kasę na wyciągnięcie ręki od rodziców. Bzdura- znam aż nadto jego smak, stąd takie właśnie moje wnioski. Sama na nadmiar kasy nigdy nie narzekałam, ale nie biadoliłam, że "biedna jestem, więc więcej nie dam" tylko szłam do jakiejś pracy choćby weekendowej, albo ograniczałam stopniowo swoje wydatki, aby odłożyć, bo nie wychodziłam z założenia, że Młodzi to sponsorzy i oni na pewno mają więcej kasy ode mnie, więc co się będę wysilać. Zatem cały czas uważam, że jak komuś się tylko chce to i kasa się znajdzie.. A jak ktoś jest leniem no to sorry- nawet po milion leżący na ziemi nie będzie chciało mu się schylić ;]

Temat pieniędzy nie wiedzieć czemu to jakiś taki temat tabu- niby każdy taki wyluzowany w tej kwestii, a jak koniec miesiąca się zbliża to nagle wszyscy liczą te złotówki.. Może zamiast wmawiać wszystkim dookoła, że pieniądz nie ma dla Was żadnej wartości, że żyjecie tylko wzniosłymi ideami to może po prostu podejdźcie do tego naturalnie? Kasa NIE JEST najważniejsza, ale nie udawajmy, że nie jest W OGÓLE ważna.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 11
Czytam czytam i dochodzę do wniosku - im ktoś biedniejszy tym bardziej krzyczy ile to włożyć należy do koperty... A ja uważam że należy zachować zdrowy rozsądek i przyzwoitość - 300 dla znajomych wydaje się być wystarczająco dużą sumą, 500 w bliskiej rodzinie. I nie dlatego że nie mam pieniędzy - może dlatego że je mam i potrafię szanować bo wiem ile zarobienie każdej złotówki mnie kosztuje. Jeśli ktoś liczy że mnie zaprosi bo mam fajne mieszkanie, samochód i żyję na niezłym poziomie - i do tego jeszcze przyjdę ze sporą kopertą - czeka go niezłe rozczarowanie. I podobnie robią również moi znajomi którzy też zarabiają te niezłe sumy. Za to w rodzinie mamy także przykłady - zastaw się a postaw - niepopłacone czynsze bo wesele kuzynki, koleżanki itp. Tak jak nie uważam że moje dziecko ma prawo żądać od kogokolwiek na komunię np quada, komputera czy ipada. Na większe okazje mamy prezenty zrzutkowe i przynajmniej dzieciak umie się cieszyć z kolejnej zabawki.
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jakiś czas temu czytałam ciekawą dyskusję na temat kopert pod jakimś artykułem na onecie. Jakaś "mądra inaczej" laska pisała, że goście powinni się zainteresować, ile młodych kosztuje wesele i "zapłacić za swój udział". Odpowiedzi były ciekawe. Niektórzy pisali, że oni w takim razie proszą tylko pierwsze danie, stolik bez dekoracji, a w czasie jakichś pokazów czy innych "atrakcji" będą wychodzić z sali i żeby im tylko za to policzyła :P Inni zaczęli wyliczać, ile ich kosztuje pójście na czyjeś wesele: dojazd, fryzjer, sukienka (tamta panna swoją suknię, czesanie i malowanie wliczała do kosztów wesela) i stwierdzili, że jeśli mają się tak rozliczać, to im młodzi powinni właściwie dopłacić.
I zaz, nawiązując do którejś z twoich wypowiedzi: co to za idiota, który nie ma pracy i pieniędze z kopert potrzebuje na życie, organizuje wystawne wesele?
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 2
hihi ja też zauważyłam że KTOŚ TUTAJ ma uraz do studentów (zwłaszcza studentek) ;)
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
w życiu by mi przez głowę nie przeszło żeby odkładać na czyjeś wesele, tak samo nie wyobrażam sobie że ktoś cały rok odkłada na moje!!! normalnie jakbym się o tym później dowiedziała to czułabym się niezręcznie....
nie znacie powiedzenia że ślub jest dla młodych a wesele dla gości? właśnie po to żeby mogli się napić, najeść i wybawić przy muzyce na żywo zupełnie ZA DARMOCHĘ!!!
Jak masz ochotę wyprawiać wesele za pieniądze gości to najpierw zrób zbiórkę a potem wypraw wesele za tyle za ile uzbierałaś :)
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie rozumiem przyczepiania sie do studentow... nie kazdy student ma ciagle impreze na studiach ;D i kase od rodzicow... by dawac duzo ;)
Mi studenci roznie dali, ale jakos nie mam watow oto, ze ktos dal mi mniej niz ja za niego zaplacilam... byl na weselu, fajnie sie bawil - oto mi chodzilo.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
zaz - jeśli miałabym mieć takiej podejście jak Ty, to owszem - teściowie powinni oddać kasę (czyli dać w kopercie) za szampana, oprawę muzyczną i dodatek za miejscówkę, bo ślub był w Pałacu Opatów, a nie zwykłym USC ;) więc i dodatkowa opłata była :]
więc jakieś koszty też ponieśliśmy ;P oczywiście nie porównywalne do kosztów wesela ;] ale taki był nasz świadomy wybór :] i nie uleganie rodzicom tudzież "co ludzie powiedzą" ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
no właśnie ...trzeba troche dać od siebie a nie tylko brać ..może warto abyć i Ty zatrzymała się chwilę przy tych słowach.
my robimy wesele za które w większości płacimy sami i jest to dla nas nie mały kosz a i dla naszych rodziców którzy nam pomagja także. ale nie wyobrażam sobie że będę zaglądać kuzynostwu w portfel i wyliczać ich z tego kto ile dał. ale widać jestem jakaś inna.... i nie należę do tych co jak słyszą co łaska to dają 10 zł. ale nie powiem chciałabym zarabiać za godzinę tyle ile dałam za "wypisanie świstka" co Księdzu zajęło 5 minut ale co tam :) przyda im się w końcu ...trzeba trochę dać od siebie a nie tylko brać :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 3
Przejaskrawiasz, a nie o to chodzi.

Nie miałaś wesela, więc nie miałaś też dużych kosztów, zatem "nic" Twoich teściów mnie nie dziwi.

Cały czas chodzi mi o przypadki, gdy ktoś teoretycznie nie ma, aby dać, a praktycznie to jest leniem, któremu nie chce się odłożyć. I nie mam tu na myśli w żadnym wypadku babinki, która utrzymuje się z renty, która ledwo na pokrycie leków jej wystarcza.. Chodzi mi o znajomych/kuzynostwo, którzy "zasłaniają" się tym, ze "przecież biedni studenci", a tak na prawdę to olali sprawę i o tym, że wypadałoby coś dać w kopertę przypomniało im się na tydzień przed weselem i potem wielce zdziwieni, że pustka w portfelu.. No, ale bibka będzie, więc trzeba iść. Takie luzackie podejście.

I tu też nie chodzi o ustalanie jakichś kwot satysfakcjonujących, które mają "zwrócić wesele"- chodzi o samo podejście ludzi do dawania czegokolwiek młodym. Nie podoba mi się podejście w stylu "i tak wielką łaskę zrobiłem, że przyszedłem" i potem jeszcze jakieś marudzenie, że wódka to nie była najwyższych lotów (bo najchętniej to wszyscy finlandię na stole by widzieli), że dań ciepłych mogło być więcej itp. Dla pary to niech będzie koszt 400zł, a dla Młodych to dajmy na to 40tys.- i jakoś jak się chce to można zorganizować, a jak się nie chce to wiecznie będzie się biadolić, że "ja taki biedny". Jakiś studenciak jakby miał takie poczucie w sobie, że idąc na weselę wypadałoby dać cokolwiek to by nawet poszedł w wakacje na jakąś sezonową pracę i by na tą kopertę zarobił. No, ale po co się wysilać, skoro przecież koperta nieobowiązkowa....

To trochę jak z "co łaska"- ludzie najchętniej by po 10zł płacili organiście/kościelnemu i teraz wielce zdziwieni, gdy ksiądz mówi "co łaska, ale nie mniej niż 50 zł..." . Trzeba trochę dać od siebie, a nie tylko brać i brać.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 16
Ja bym nie zapraszała:p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zaz, przerażające co piszesz

ja nie wiem, czy świat się tak zmienia, że młodzież ma takie konsumpcyjne podejście do życia

a może po prostu zawsze rodzice wykładają, bo jakbyś sama musiała zarobić to znałabyś wartość pieniędzy i ciężar jaki trzeba włożyć, by zarobić

dla mnie szok
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
owszem wesele to nie tylko piękna uroczystość ale i koszty. ale skoro Cię nie stać i musisz długo odkładać żeby to wesele zrobić to zwyczajnie go nie rób - ale nie wymagaj że goście zapłacą za siebie. skoro masz takie podejście to może od razu z zaproszeniem wręczaj cennik.
i nie ma dla mnie znaczenia czy ktoś z mojej rodziny czy znajomych jest biedny czy bogaty. ja zapraszam ja płacę i tyle. i nikt nie musi mi się tłumaczyć że dał tyle a tyle bo coś tam. chce dać - fajnie miło na pewno się przyda. nie chce - to co? to mam go pogonić czy na obiad dać tylko "rosół" a drugiego dania już nie .............bo przecież mógł odkładać ...... mam jeszcze jedną propozycję: na zaproszeniach dopisz: w kopertę co łaska ....nie mniej niż i tu wymień kwotę jaka Cię satysfakcjonuje i oznacza, że dany gość nie sępi :) pozdrawiam i udanego wesela życzę i oczywiście żeby się zwróciło....
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 1
a ja nie rozumiem takiego podejścia - zastaw się, a postaw się :P zrobię mega wypasione wesele, naspraszam całą rodzinę bliską i daleką, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, pół ulicy, a może i miasta... i niech przynoszą kasę w kopertach - "żeby się zwróciło"...
zrobimy sztuczny tłum - byle było "wypasione i huczne"... ale niech goście oddają za nie kasę :]

po co mają faktycznie jeść co chcą, gdzie chcą, kiedy chcą i z kim chcą - niech wydadzą kilka stów na moje wesele, narzucę im co mają jeść, z kim się bawić i gdzie. i niech za to oddają kasę za imprezkę - bo MA SIĘ ZWRÓCIĆ ;P

kurde - stać Cię, to rób sobie takie wypasione wesele i nie komentuj czy Ci się zwróciło czy nie, kto sępi itd.
nie stać Cię - to nie rób takiej szopki z weseliskiem.

tylko przestańcie nawijać jak to chcecie uczcić ten wyjątkowy dzień w towarzystwie tych wszystkich ludzi... bo gdyby tak faktycznie było - nie byłoby wyliczania - ten dał tyle, tamten tyle, a ten nic nie dał - ooo przyszedł nażreć się i nachlać za darmo.

no "heellloołłł" - ja jestem jakaś staroświecka czy to jednak nie o to chodzi w weselach?

my np. od moich teściów nie dostaliśmy nic, dosłownie NIC. gdzie babcia mojego Męża, staruszka z lichą emeryturką dała nam 150zł w kopercie. i jestem w stanie domyślić się ile Ją to kosztowało wyrzeczeń żeby odłożyć te 150zł.
a nie robiliśmy wesela, ani nawet obiadu. tylko szampan w Pałacu Opatów tuż po ślubie i wyjazd na urlop.

jeśli wiesz, że komuś z rodziny czy znajomych będzie ciężko odłożyć satysfakcjonującą Cię sumkę do koperty - to może zrób alternatywną listę prezentów, które by Ci się przydały? a na które zwykle szkoda Ci kasy itp.? o różnej wartości - żeby goście mieli wybór i żeby sami nie czuli się źle i jak darmozjady?
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 1
Są osoby, dla których obecność danej osoby na weselu jest ważniejsza niż zawartość koperty.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1
"jak mnie nie stać to nie idę na wesele" no w życiu większej głupoty nie słyszałam! Jak kogoś zapraszam na wesele, to właśnie po to, aby sie nażarł, nachlał i wybawił ZA DARMO! Bo chcę, bo mam ochotę z nimi spędzić czas. A jeśli kogoś nie stać , to mi zupełnie nie przeszkadza. Jak by Twoi rodzice byli biedni, i nie mieli by na grubo wypchaną kopertę dla Ciebie to też byś im powiedziała że mają nie przychiodzić? Skoro decydujesz się na robienie wesela, to musisz się liczyć z wydatkami. Niestety. No chyba że podzielisz koszt całego wesela na liczbe gości i jak nie będzie tyle w kopercie to wypad z imprezy.
Jak idę do kogoś na imprezę, to oczywiście nie z pustymi rękami, ale nei wyobrażam sobie teraz , żebyśmy z moimi znajomymi po każdej kawie z ciastkiem się rozliczali.
popieram tę opinię 25 nie zgadzam się z tą opinią 3
Lunaa, przecież wyraźnie napisałam, że jak kogoś nie stać to niech odmówi- a wersja z oszczędzaniem była dla tych, którzy tylko mówią, ze nie mają, a przecież trochę dobrej woli wystarczy, aby chociaż te 15zł/m-c odłożyć i jakoś tą kasę skołować, skoro chce się iść.

alkar82, jak idę do cioci na imieniny to kupuję jej jakiś choćby drobny upominek, albo kwiaty... A jak nie to chociaż ciasto upiekę, a nie na sępa, bo "przecież studentką jestem biedną". A jak kumpela do klubu taką studentkę chce wyciągnąć to za przeproszeniem kasa na wejściówkę czy choćby na 1 browara się znajdzie.. Dlatego takie głupie zastawianie się, że ja jestem biedna, ja nie mam jest słabe. Kto niby w dzisiejszych czasach kasę ma? Raczej niewiele osób, a MIMO to jakieś oszczędności Młodzi zbierają, aby zrobić wesele i tym samym spędzić czas w gronie rodziny i znajomych. Przecież gdyby ceny w restauracjach były po 50zł/os a nie 200zł.os. to i automatycznie ta przysłowiowa stówa już by inaczej wyglądała.

Mam wrażenie, że wiele z Was nie potrafi odróżnić dwóch stron wesela- jedna to piękna uroczystość, a druga to niestety przyziemna sprawa jaką są koszta. Oczywiście będę zapraszać tych których lubię i szanuję i będzie mi SZCZERZE miło, gdy będą chcieli przeżyć ten dzień ze mną- docenię to. Natomiast w poprzednich wypowiedziach poruszyłam tylko tą drugą stronę jaką są koszty- nie będę przyklaskiwać sępiarstwu i tu nie chodzi tylko o kwestie weselne. Zaproszenie kogoś na wesele to nie wyrok- jak nie masz ochoty przyjść, albo nie masz za co to po prostu odmów. A takie podchodzenie do sprawy wesela, że wszystko w gestii Młodych leży i gość to powinien tylko być i to już wielkie łoł, no to sorry. Sama bywam na wielu weselach- rodzina, znajomi- i to że mnie zapraszają odbieram jako pewien wyraz sympatii, nie mniej jednak przyjmując zaproszenie wiem jednocześnie, że wiąże się to z wydatkiem- to oczywiste. Decyzja należy do mnie.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 13
zaz. nie rozumiem w jakim celu Ty w ogóle robisz wesele?????? bo wesele to nic innego jak impreza proszona. czyli dla gości darmowa. gdzie goście mają się wybawić, najeść i napić za zdrowie Młodych właśnie na Twój koszt czyli dla nich ZA DARMO!!!! czy jak idziesz do cioci na urodziny czy imieniny to też z własnym prowiantem??? a to czy ktoś da jakiś prezent czy kasę w kopercie to tylko i wyłącznie jego dobra nieprzymuszona wola.
nie chcesz - nie rób wesela - nie będziesz mieć problemu z tym czy ktoś Ci się "wbije na sępa".... żenada
popieram tę opinię 20 nie zgadzam się z tą opinią 5
dodam jeszcze że w pełni podzielam zdanie panna_p :)

niby nie robicie wesel dla pieniędzy, a po to aby spędzic "ten cudowny dzień" z rodziną ale jednak..... na kasę i prezenty liczycie.

anek - święte słowa :))))
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ludzie, przeraża mnie to, co czytam w tym wątku? Co to znaczy, że na czyjeś wesele idzie się, żeby się "nażreć i napić za darmo"? Za 100 zł to ja w restauracji mam super obiad z deserem, winem i jeszcze mo coś zostanie. I co najważniejsze sama sobie tą restaurację wybieram i sama wybieram, co zamówię. Co mnie za przeproszeniem obchodzi, że ktoś tyle i tyle wydaje na "talerzyk" - jego wybór i jego sprawa. Poza tym ja nigdy na weselach nie "zeżrę" ani nie "wychleję" tyle, ile jest przewidziane na głowę. A jak sama idę do restauracji, to zamawiam tylko to i tylko tyle, na ile mam ochotę i dam radę zjeść.
Jak zapraszam znajomych na urodziny to też nie liczę, ile wydałam na jedzenie i ewentualnie alkohol i nie patrzę, kto co przyniósł w prezencie i czy mi się "zwróciło".
Jak my braliśmy ślub 3 lata temu, to znajomi nam się na pewno nie "zwrócili" i kompletnie miałam to w nosie. Kasa na imprezkę po ślubie była odżałowana i nawet, gdyby nam nikt nic nie dał, to byśmy nie żałowali, że kogoś zaprosiliśmy.
Jak ja zapraszam na imprezę, to ja za nią płacę!
popieram tę opinię 30 nie zgadzam się z tą opinią 4
do góry