Widok
Widocznie akurat była sytuacja, że nie mieli kogo zatrudnić na stanowisko sprzedawcy ciast - nie znaleźli jelenia, który by się zgodził pracować tymczasowo za pewnie mniej niż 1900 zł brutto. Tka sytuacja, że np. ochroniarz czy nawet kierownik zmianowy zajmuje się sprzedażą na danym dziale to w Muszkieterach norma...
To niestety normalne zachowanie w większości punktów sieci marketów i hipermarketów handlu detalicznego. Najważniejszy jest zysk sklepu połączony z sumiennym oddawaniem reszty klientowi (choćby i 1 grosza) a nie to, że pracownik sklepu jest człowiekiem i może czasem nie wydać reszty z powodu: zmęczenia, roztargnienia, zapomnienia itp. Pracownik sklepu się nie liczy - jest jeno trybikiem w wielkiej maszynie, który można zawsze wymienić na nowy, nieprawdaż ?? A szefowa jest pewnie na tyle ograniczona, że nie ma świadomości co krzyk na kasjera przy obecności klientów może zdziałać. Zjawisko to nazywa się antyreklama, która skutecznie zniechęca do ponownych odwiedzin ww. punktu co wrażliwszych klientów.
właśnie wczoraj byłem w tym sklepie,i przypadkiem byłem świadkiem przy stoisku mięsnym,bo sprzedawczyni wbiła przypadkiem zły kod i klientka przyszła kasjerką i prezesową i prezesowa przy klientach wykrzyczała do tej kobiety ''a Pani będzie oddawać różnicę'',a chodziło o... 1 zł Jak się w tym sklepie traktuje pracowników?przecież te kobiety ciężko pracują na rzecz pracodawcy!!!!