Widok

Internetowe Lovestory

moze i ktos poruszal juz ten temat ale poprostu jest on dla mnie tak intrygujacy ze musze napomknac. co sadzicie o uczuciach ktore zrodzily sie poprzez kabel przeciez czesc naukowcow twierdzi ze to feromony odpowiadaja za to co nazywamy miloscia wiec jak to mozliwe ze ludzie zaczynaja palac uczuciem do siebie znam wiele par ktore zakochaly i sa ze soba juz bardzo dlugo moze wy mi to wyjasnicie ...

trzy rzeczy przychodza z nienacka milosc smierc i sraczka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przeczytalam artykul, ktory chyba powinien podsumowac ta dyskusje. jednak uwazam, ze tu nie ma reguly. bylam 'obserwatorka' takich internetowych milosci i przyjazni. poznalam wielu ludzi, z ktorymi kontakty urywaly sie. z roznych powodow - brak czasu, wyczerpanie tematow, brak dostepu do internetu. czasami znikasz z czata czy irca i ludzie zapominaja o tobie. ale mam znajomego z Warszawy, rzado sie ze soba kontaktujemy, ale nadal mamy swoje maile i nr tel. oststnio zaskoczyl mnie mailem ze swiatecznymi zyczeniami, bo na gg praktycznie nie mamy nic sobie do powiedzenia. ale pamietamy o sobie i to chyba jest wazne.

a milosc internetowa.....heh.....:)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Artykuł o netowej miłości

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
przypominaja mi sie teraz słowa mojego kolegi-odnosnie rozmow przez gg, i w necie wogole-" nie lubie tak 'rozmawiac', bo nie widze jak sie dziewczynie oczy smieja";) cos w tym jest.
poza tym
maz racje- przez net znacznie latwiej o nieporozumienia, zlą interpretacje slow-nie widzimy przeciez wyrazu twarzu drugiej osoby. z ludzmi ktorych znam, rozmawiam przez gg tylko w ostatecznosci-takie sprawy organizacyjne itp, znacznie przyjemniej nam jest w realu sie spotkac i normalnie pogadac, posmiac sie.
co do ludzi ktorych nie znam-szczerze mowiac jestem strasznie ciekawa tego naszego forumowego spotkania (o ile do niego dojdzie:P) bo to bedzie nowe doswiadczenie. a dobrze zrobic czasem cos zupelnie innego, i to chyba w koncu jakis plus netu, prawda?:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miłość internetowa to tylko impuls, zaiskrzenie. Czy rozwinie się z tego stały związek, to musi wykazać czas. Trzeba się sprawdzić, przeżyć złe i dobre dni, przeżyć rozczarowania, problemy, wzloty i upadki. Jeśli mimo tego ta znajmość trwa, to można uznać ją za sensowną. Też uznaję tu taką dwuletnią miarę.
Ja bym rozgraniczyła miłość internetową na dwa rodzaje.
Pierwsza to taka, która istnieje głównie na płaszczyźnie internetowej i z czasem przekształca się w przyjaźń. Nie potrzebuje spotkań i realnego sprawdzania, albo ono nie przeszkadza. Jeśli komuś chce się gadać (pisać) tyle czasu, to widać, że podchodzi do tego głęboko.
Drugi rodzaj to impuls internetowy, który służy tylko nawiązaniu znajomości a potem rozwija się w realu. I tu podlega weryfikacji. Wymaga czasu i przeżycia różnych sytuacji w rzeczywistości. Może okazać się miłością, albo przyjaźnią, albo pomyłką.
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się. dodam jeszcze że w internecie to wszystko rozwija się dużo szybciej. Ludzie szybciej sie otwierają, i szybciej dogadują. Nie ma oceniania pod wzgledem wyglądu, ubioru i innych takich. Uczucia szybciej nabierają na sile, i szybciej przeradzają się w coś więcej. Ludziom zdaje się że są bardziej rozumiani, i są sobie bliżsi.....Ale czy aby na pewno? Ile osób poznałeś w internecie, z iloma z nich się zapoznałeś w realu i z iloma utrzymujesz stały kontakt w realu od ponad dwóch lat?
U mnie tak jest z jedną osobą, z dwiema utrzymuje stały kontakt od dłuższego czasu, ale ze względu na odległośc jest to tylko kontakt przez neta.
Bywał okres ze na moim gg było ponad 200 kontaktów, a w ciągu kilku lat dość dobrze poznałem ponad 1000 osób z czego ze 150 spotkałem. Mając taką ilość potencjalnych przyjaciół można powybredzać;)
Według mnie lepsze znajomości można zdobyć w szkole lub w pracy niż w necie. Tam po prostu musimy się akceptować przez dłuższy okres czasu i mimowolnie akceptujemy wady innych. W necie jeżeli ktoś coś nam się nie spodoba to mówimy "pa" i szukamy innych "lepszych" znajomych. Przez to chyba można się troche wyzbyc dobrych cech charakteru. Człowiek staje się mniej tolerancyjny, mniej mu zależy, staje się bardziej wymagający..... Net daje dużo pozytywnych doświadczeń, ale zarazem dużo negatywnych. Zmiania człowieka w obie strony....jak dla mnie jednak bardzije w tą złą niż dobrą stronę.


Pozdrawiam

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Antyspołeczny napisał(a):

> Niedawno miałem przykre doświadczenia zwiazane z tym że ktoś
> kopiował moje rozmowy.

Witaj w klubie.
Pokazywanie cudzych rozmow, listow, smsow itd., , powinno miec miejsce tylko wylacznie za zgoda autora.
Dziwi mnie, ze nie dla wszystkich to oczywiste.

Pozdrawiam.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszystko zalezy od czlowieka i jego preferencji. Ja poznalem w internecie pare bardzo interesujacych kobiet. Z kilkoma sie nawet spotkalem. Jedna z nich jest moja najlepsza przyjaciolka. Internet to jedna z mozliwosci pobudzenia zycia towarzyskiego. A jak sie ma szczescie i ochote to i cos wiecej mozna zyskac.

Romantyczny swintuch.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nawet dwiema łapkami rut....również popieram.....

zwykla......przytulanka...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
sprawdzasz tylko, jesli sie spotkasz. ewentualnie dziweczyna moze podeslac swoja kolezanke odpowiadajaca jej opisowi. ( facet podsyla kolege). kiedys byl taki film, jedynie roznica w tym, ze chodzilo o znajomosc przez telefon.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tak czesto wygladaja nasze kobitki internetowe.

Pisac mozna wszystko tylko jak to sprawdzic?

image


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
poza moze kiedys, ale nie za szybko ;) najpierw kot ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
MATRIX

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no ja nie wiem, ja przysposabialam swoje dzieci. czasami okazywalo sie, ze jakis synek ma siostre to ona tez dolanczala do rodziny. a gdy znalazl sie tata, to potem tylko dowiadywal sie komu jeszcze ma wyplacac kieszonkowe. potem, nie moglam byc 'kobieta' samotna i znalazlam sobie meza. potem...... przemilcze ;) aha, i odnalazla sie moja zagioniona odnaleziona siostra blizniaczka.

teraz to mi wyglada jak latynoska internetowa telenowela ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wow....no to chyba narodził się temat na kolejny wątek o "cyber-rodzince".Rozwiniesz go?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hehe....też racja.Prze kabelek nie bedzie potomstwa,ale poza kabelkiem???

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie koniecznie od razu do potomstwa.
A czy bierzesz pod uwagę,że przez takie coś może narodzić się WIELKA miłość?Nie koniecznie musi to być tylko i wyłącznie cyber sex dla zaspokojenia swoich rządz.Może warto też wziąć pod uwagę emocjonalną stronę?

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najwyrażniej zaszłaś dalej niż przeciętni netowi maniacy jak ja i Voitec

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja tam mam chyba 4 internetowych dzicie choc zadnego wirtualnego seksiku nie bylo ;) najpierw jedna corcia, potem znalazl sie dla niej tatus, a pozniej rodzinka rozrosla sie, ale to juz inna historia ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziecka z tego nie bedzie bo przez kabelek trudno, no i taki seks bezpieczny ........... ale jaka satysfakcja? ja bym nie mial :(


.... Carpe Diem ....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja wiem do czego to nie prowadzi......do potomostwa;)
Chyba że o czymś nie wiem:D

"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0