Widok
Moja odpowiedź nie była agresywna:) Dostosowałem się tylko do Twojego stylu;)
"Trzeba dać jej w łeb i schować do szafy." dokładnie tak to wygląda, przykładem były Twoje słowa: "Polemika z tak ciasnym umysłem jest bez sensu."
Rozwinęłaś temat "ciasnego umysłu" bo uznałaś że to mnie obraziło, i tylko po to.
Zrobiłaś to bo jesteś obłudna, bo powiedziałem coś co ci się nie spodobało, bo nie myślę jak Ty i nie jestem częścią Twojego schematu.
Nadal pokazujesz to co napisałem wcześniej.
Uważasz siebie za lepszą i bardziej otwartą a wcale taką nie jesteś. Masz po prostu inny zestaw sympatii i antypatii. Otwierasz się na pewne idee, jednocześnie będąc zamknięta na inne.
W związku z tym co jest ci bliższe uważasz siebie za lepszą, jednocześnie ukazując innych jako gorszych.
Udajesz tylko tolerancyjną, bo chcesz być postrzegana jako osoba dobra, a masz ciaśniejszy umysł niż inni.
"Zmiana" to taki święty Grall nowoczesnego społeczeństwa. Opierając się na tym słowie ludzie wynieśli zmianę do rangi świętości - zamykając oczy na to, że może być ona dobra lub zła. Ładnie ją opisałaś, właśnie w takim stylu, tylko jakoś w tym opisie brak mi miejsca na społeczeństwo. Ludzie jako indywidualności - artyści, czerpiący inspiracje z otoczenia które kręci się wokół nich. Takie "róbta co chceta" na masową skalę. Taki świat nie przetrwa.
Rządy mniejszości nie mają szans. Teraz te różne grupy prowadzą jednostronną wojnę. Tworzy ich się jednak coraz więcej i w końcu dojdzie do konfliktu interesów. Już teraz zaczyna do tego dochodzić.
Społeczeństwo jest jak związek. Jeśli każda ze stron walczy o swoje, także o swój rozwój, inspiracje, wolność etc to związek się rozpada. Podobnie jest ze społeczeństwem. Dlatego ludzie (pojedyncze mniejszości) godzą się na kompromis, rezygnują z osobistych korzyści by społeczne normy dostosować do większości. Bez uszanowania tej zasady nie ma społeczeństwa.
Odpowiadając na tą Twoją drugą kwestię. Zauważ że nie pisałem o gejach, ale o LGBTQ. Nie chodzi mi o pojedyncze osoby, ale o ideologię. Homoseksualiści istnieli zawsze, ale homoseksualizm (idea) istnieje od kilkudziesięciu lat. I tak jak w przypadku feminizmu, organizacje LGBT nie mają terminu wygaśnięcia. Oni mają zawsze istnieć i zawsze chcieć więcej.
Na początku było tylko LGB - gdzie "B" było po to tylko, aby mówiąc o wynikach badań mówić także i o nich, bo czystych LG jest znikoma ilość. Później połączyli się z "T" - grupą która była zaburzeniem preferencji seksualnych (zboczeniem). Teraz pojawiają się kolejne literki. Coraz otwarciej mówi się o panseksualizmie. A od lat LGBT walczą o likwidację listy zaburzeń seksualnych uznając je za preferencję seksualne. Wśród tych zaburzeń jest także zoofilia i pedofilia.
To odpowiedź na Twoje wątpliwości odnośnie tego co ma wspólnego homoseksualizm z pedofilią.
A może jeszcze jeden cytat z wikipedii:
"Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie może mieć wpływ na orientację seksualną w życiu dorosłym. 47% homoseksualnych mężczyzn i 22% homoseksualnych kobiet było homoseksualnie molestowanych w dzieciństwie (w odniesieniu do 7% mężczyzn i 1% kobiet heteroseksualnych)."
Mówiąc inaczej, pedofile są przyjaciółmi homoseksualistów, bo to oni ich produkują. Homo wspierają pedofilie bo dzięki nim mają większe szanse znalezienia partnera (lub zaliczenia).
Gdy pedofilia przestanie być chorobą, dzięki LGBT, będzie się rozwijać tak jak homoseksualizm. Już były takie próby w Holandii - PNVD.
Jeśli spojrzysz na działania i sukcesy LGBT w poszczególnych krajach w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, zobaczysz schemat działania i jaka jest przyszłość. Oni trochę przypominają początki kościoła katolickiego - tylko brakuje im tych męczenników (przez co pewnie rwą sobie włosy z głowy). Kościół też na początku walczył o tolerancję, później o akceptację, z czasem o coraz większą władzę, by potem zacząć ją wykorzystywać przeciwko tym co myślą inaczej.
To samo zrobiło LGBT. Schemat wszędzie jest ten sam. Najpierw chodzi o oryginalną tolerancję "by nas nie bili", potem o tolerancję w stylu LGBT czyli "mają nas akceptować i popierać". Następnie zaczyna się walczyć o prawa. Właściwie o jedno prawo, reszta jest jego konsekwencją.
Legalizacja związków partnerskich, niby nic, ale dzięki temu Państwo uznaje że dwoje ludzi tej samej płci tworzy związek. Reszta to kwestia logiki. Jeśli ktoś tworzy związek, to celem każdego związku ostatecznie jest małżeństwo - państwo musi im to dać, inaczej poprzednia decyzja nie ma sensu, a państwo ich dyskryminuje. Małżeństwo to już rodzina, więc mają prawo do adopcji i zapłodnienia in-vitro. To oznacza nauczanie w szkołach że rodzina homoseksualna jest super i to jest cel dorosłego życia.
Potem tylko wystarczy zamknąć buzię przeciwnikom i zmusić kościół do posłuszeństwa. Są państwa gdzie to pierwsze obowiązuje i słowo "pedał" nie jest tylko czymś obraźliwym, ale jest zbrodnią nienawiści - za samo słowo grozi większa kara niż za poważne uszkodzenie ciała, czy gwałt. Także cytowanie niewłaściwych fragmentów Biblii jest karalne - kilka lat temu wsadzili za to księdza;)
Kościół protestancki też już zmuszono do uległości - nawet dają śluby kościelne homoseksualistom. Inne religie też zmuszą, lub zlikwidują.
Opisuje to wszystko by ci uświadomić jedną drobną sprawę. Twój umysł jest taki sam jak mój, czy ich. To tylko kwestia tego według czyjego schematu mamy żyć. Kto nam będzie mówił co nam wolno, a czego nie. Ja mówię o tym co jest dobre dla mnie, Ty o tym co jest dobre dla dewiantów seksualnych. Jeśli jesteś jedną z nich to rozumiem, robisz to samo co ja, walczysz o swoje. W przeciwnym wypadku... sama sobie dopowiedz;)
Dokładnie o tym mówiłem pisząc o tej Japońskiej szkole. Mała grupa narzuci swój porządek rzeczy całemu społeczeństwu, nie bacząc na to jak oni się z tym będą czuli. Dyskryminacja większości, w ramach tolerancji dla pojedynczych osób.
To z tymi transami nie powinno cię bawić, poczytaj sobie chociaż na wikipedii o co walczy LGBT dla nich. Może nie być dla Ciebie śmiesznym, że Twoja córka będzie musiała korzystać z szatni, natrysków czy toalety wraz z facetami którzy twierdzą że są kobietami (pewnie lesbijkami, by czuła się "mniej" skrępowana i upokorzona).
Coraz częściej się też mówi, że rodzice nie powinni wychowywać dzieci uświadamiając im jaką mają płeć biologiczną i wychowując je bez uwzględniania wzorców ról płciowych. W efekcie może to spowodować lawinę takich osób którym się zdaje że są innej płci i chcą zmiany płci lub udają przedstawicieli innej płci.
Te miłosne rozczarowania o których piszesz to przecież ta sama gałąź o której mówię, to naruszenie tych samych zasad. To część panseksualizmu który lansuje LGBT. Otwartość na nowe doznania, wyzwolenie seksualne, sprzeciw wobec heteronormatywności, czy tradycyjnego obrazu rodziny, otwarte związki, pochwała zdrady etc
To co piszesz na początku, nijak się ma do tego jak kończysz swojego posta. To do czego dążysz, Twoja zmiana która tak zachwalasz, to otwarcie na nowości, doznania, otwarty umysł, to odrzucenie uniwersalnych wartości, rezygnacja z zasad moralnych czy empatii. To nieskrępowana wolność seksualna i obyczajowa, to taki "muszę robić wszystko co mi przyjdzie do głowy, bo to mnie rozwija, a ci co mnie nie popierają są głupi, nie warto z nimi rozmawiać, ani się nimi przejmować".
"Trzeba dać jej w łeb i schować do szafy." dokładnie tak to wygląda, przykładem były Twoje słowa: "Polemika z tak ciasnym umysłem jest bez sensu."
Rozwinęłaś temat "ciasnego umysłu" bo uznałaś że to mnie obraziło, i tylko po to.
Zrobiłaś to bo jesteś obłudna, bo powiedziałem coś co ci się nie spodobało, bo nie myślę jak Ty i nie jestem częścią Twojego schematu.
Nadal pokazujesz to co napisałem wcześniej.
Uważasz siebie za lepszą i bardziej otwartą a wcale taką nie jesteś. Masz po prostu inny zestaw sympatii i antypatii. Otwierasz się na pewne idee, jednocześnie będąc zamknięta na inne.
W związku z tym co jest ci bliższe uważasz siebie za lepszą, jednocześnie ukazując innych jako gorszych.
Udajesz tylko tolerancyjną, bo chcesz być postrzegana jako osoba dobra, a masz ciaśniejszy umysł niż inni.
"Zmiana" to taki święty Grall nowoczesnego społeczeństwa. Opierając się na tym słowie ludzie wynieśli zmianę do rangi świętości - zamykając oczy na to, że może być ona dobra lub zła. Ładnie ją opisałaś, właśnie w takim stylu, tylko jakoś w tym opisie brak mi miejsca na społeczeństwo. Ludzie jako indywidualności - artyści, czerpiący inspiracje z otoczenia które kręci się wokół nich. Takie "róbta co chceta" na masową skalę. Taki świat nie przetrwa.
Rządy mniejszości nie mają szans. Teraz te różne grupy prowadzą jednostronną wojnę. Tworzy ich się jednak coraz więcej i w końcu dojdzie do konfliktu interesów. Już teraz zaczyna do tego dochodzić.
Społeczeństwo jest jak związek. Jeśli każda ze stron walczy o swoje, także o swój rozwój, inspiracje, wolność etc to związek się rozpada. Podobnie jest ze społeczeństwem. Dlatego ludzie (pojedyncze mniejszości) godzą się na kompromis, rezygnują z osobistych korzyści by społeczne normy dostosować do większości. Bez uszanowania tej zasady nie ma społeczeństwa.
Odpowiadając na tą Twoją drugą kwestię. Zauważ że nie pisałem o gejach, ale o LGBTQ. Nie chodzi mi o pojedyncze osoby, ale o ideologię. Homoseksualiści istnieli zawsze, ale homoseksualizm (idea) istnieje od kilkudziesięciu lat. I tak jak w przypadku feminizmu, organizacje LGBT nie mają terminu wygaśnięcia. Oni mają zawsze istnieć i zawsze chcieć więcej.
Na początku było tylko LGB - gdzie "B" było po to tylko, aby mówiąc o wynikach badań mówić także i o nich, bo czystych LG jest znikoma ilość. Później połączyli się z "T" - grupą która była zaburzeniem preferencji seksualnych (zboczeniem). Teraz pojawiają się kolejne literki. Coraz otwarciej mówi się o panseksualizmie. A od lat LGBT walczą o likwidację listy zaburzeń seksualnych uznając je za preferencję seksualne. Wśród tych zaburzeń jest także zoofilia i pedofilia.
To odpowiedź na Twoje wątpliwości odnośnie tego co ma wspólnego homoseksualizm z pedofilią.
A może jeszcze jeden cytat z wikipedii:
"Wykorzystywanie seksualne w dzieciństwie może mieć wpływ na orientację seksualną w życiu dorosłym. 47% homoseksualnych mężczyzn i 22% homoseksualnych kobiet było homoseksualnie molestowanych w dzieciństwie (w odniesieniu do 7% mężczyzn i 1% kobiet heteroseksualnych)."
Mówiąc inaczej, pedofile są przyjaciółmi homoseksualistów, bo to oni ich produkują. Homo wspierają pedofilie bo dzięki nim mają większe szanse znalezienia partnera (lub zaliczenia).
Gdy pedofilia przestanie być chorobą, dzięki LGBT, będzie się rozwijać tak jak homoseksualizm. Już były takie próby w Holandii - PNVD.
Jeśli spojrzysz na działania i sukcesy LGBT w poszczególnych krajach w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, zobaczysz schemat działania i jaka jest przyszłość. Oni trochę przypominają początki kościoła katolickiego - tylko brakuje im tych męczenników (przez co pewnie rwą sobie włosy z głowy). Kościół też na początku walczył o tolerancję, później o akceptację, z czasem o coraz większą władzę, by potem zacząć ją wykorzystywać przeciwko tym co myślą inaczej.
To samo zrobiło LGBT. Schemat wszędzie jest ten sam. Najpierw chodzi o oryginalną tolerancję "by nas nie bili", potem o tolerancję w stylu LGBT czyli "mają nas akceptować i popierać". Następnie zaczyna się walczyć o prawa. Właściwie o jedno prawo, reszta jest jego konsekwencją.
Legalizacja związków partnerskich, niby nic, ale dzięki temu Państwo uznaje że dwoje ludzi tej samej płci tworzy związek. Reszta to kwestia logiki. Jeśli ktoś tworzy związek, to celem każdego związku ostatecznie jest małżeństwo - państwo musi im to dać, inaczej poprzednia decyzja nie ma sensu, a państwo ich dyskryminuje. Małżeństwo to już rodzina, więc mają prawo do adopcji i zapłodnienia in-vitro. To oznacza nauczanie w szkołach że rodzina homoseksualna jest super i to jest cel dorosłego życia.
Potem tylko wystarczy zamknąć buzię przeciwnikom i zmusić kościół do posłuszeństwa. Są państwa gdzie to pierwsze obowiązuje i słowo "pedał" nie jest tylko czymś obraźliwym, ale jest zbrodnią nienawiści - za samo słowo grozi większa kara niż za poważne uszkodzenie ciała, czy gwałt. Także cytowanie niewłaściwych fragmentów Biblii jest karalne - kilka lat temu wsadzili za to księdza;)
Kościół protestancki też już zmuszono do uległości - nawet dają śluby kościelne homoseksualistom. Inne religie też zmuszą, lub zlikwidują.
Opisuje to wszystko by ci uświadomić jedną drobną sprawę. Twój umysł jest taki sam jak mój, czy ich. To tylko kwestia tego według czyjego schematu mamy żyć. Kto nam będzie mówił co nam wolno, a czego nie. Ja mówię o tym co jest dobre dla mnie, Ty o tym co jest dobre dla dewiantów seksualnych. Jeśli jesteś jedną z nich to rozumiem, robisz to samo co ja, walczysz o swoje. W przeciwnym wypadku... sama sobie dopowiedz;)
Dokładnie o tym mówiłem pisząc o tej Japońskiej szkole. Mała grupa narzuci swój porządek rzeczy całemu społeczeństwu, nie bacząc na to jak oni się z tym będą czuli. Dyskryminacja większości, w ramach tolerancji dla pojedynczych osób.
To z tymi transami nie powinno cię bawić, poczytaj sobie chociaż na wikipedii o co walczy LGBT dla nich. Może nie być dla Ciebie śmiesznym, że Twoja córka będzie musiała korzystać z szatni, natrysków czy toalety wraz z facetami którzy twierdzą że są kobietami (pewnie lesbijkami, by czuła się "mniej" skrępowana i upokorzona).
Coraz częściej się też mówi, że rodzice nie powinni wychowywać dzieci uświadamiając im jaką mają płeć biologiczną i wychowując je bez uwzględniania wzorców ról płciowych. W efekcie może to spowodować lawinę takich osób którym się zdaje że są innej płci i chcą zmiany płci lub udają przedstawicieli innej płci.
Te miłosne rozczarowania o których piszesz to przecież ta sama gałąź o której mówię, to naruszenie tych samych zasad. To część panseksualizmu który lansuje LGBT. Otwartość na nowe doznania, wyzwolenie seksualne, sprzeciw wobec heteronormatywności, czy tradycyjnego obrazu rodziny, otwarte związki, pochwała zdrady etc
To co piszesz na początku, nijak się ma do tego jak kończysz swojego posta. To do czego dążysz, Twoja zmiana która tak zachwalasz, to otwarcie na nowości, doznania, otwarty umysł, to odrzucenie uniwersalnych wartości, rezygnacja z zasad moralnych czy empatii. To nieskrępowana wolność seksualna i obyczajowa, to taki "muszę robić wszystko co mi przyjdzie do głowy, bo to mnie rozwija, a ci co mnie nie popierają są głupi, nie warto z nimi rozmawiać, ani się nimi przejmować".
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Anty....
Odnoszę wrażenie, że strasznie Cię uraziłam określeniem „ciasny umysł” i sprowokowałam do dość agresywnej wypowiedz.
Problem w tym że świat się zmienia czy tego chcemy czy nie. Ja nie widzę nic złego w zmianach, bo one są potrzebne. Zamykanie się w pewnych formułach, stereotypach ogranicza zdolność twórczego myślenia i czerpania z życia nowych inspiracji. Nowe/inne nie musi oznaczać złe/gorsze. Każdy człowiek jest inny i cieszę się że ludzie coraz bardziej się otwierają i zaczynają mówić o tym, że żyją inaczej. W „ciasnym umyśle” budzi to strach bo raptem okazuje się że coś nie przystaje to szablonu, więc trzeba to zniszczyć, ponieważ burzy ład i porządek który był budowany od lat w tym ów „szablonie”. „Ciasny umysł” nie pomyśli, że ta innośc może być ciekawa, pozytywna, fascynująca, twórcza, że można się od niej czegoś nauczyć. Trzeba dać jej w łeb i schować do szafy. Gdyby wszyscy tak myśleli świat nie miałby szans na rozwój. Siedzielibyśmy w lepiankach odziani w skóry z upolowanych zwierząt i pilnowali ognia.
Uprzedzając Twoją kolejną wypowiedź nie twierdzę, że rozwój zawdzięczamy gejom czy o zgrozo pedofilom. Ten rozwój nastąpił dzięki ludziom otwartym na to co nowe, niepoznane, inne. Ocenianie kogoś przez pryzmat płci czy orientacji seksualnych tak naprawdę ogranicza nas samych.
Druga kwestia to sprawy niewspółmierne które traktujesz równorzędnie. Kim innym jest gej, a kim innym pedofil. Wrzucanie ich do tego samego worka jest krzywdzące, ale to też chyba domena „ciasnego umysłu”.
Osobiście nie widzę nic złego w tym że ktoś jest gejem/lesbijką. Nie czuję się w żaden sposób zagrożona czy atakowana przez lesbijki. Bardziej nachalni i denerwujący są pijani heteroseksualni faceci. Wychodząc z założenia, że gej na pewno chciałby Cię „zaciągnąć do łóżka” pokazujesz tylko jak skromnym człowiekiem jesteś. Niby czemu miałbyś się mu spodobać? Ty też chciałbyś przelecieć każdą kobietę? Można się przyjaźnić i czerpać radość z takiej znajomości jak z każdej innej, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.
Sytuacja jaką opisujesz z ukrywaniem prawdziwej płci trochę mnie rozbawiła. Zapewniam Cię, że jest zdecydowanie więcej przypadków miłosnego rozczarowania spowodowane tym, że pewnego dnia okazuje się że dana osoba ma męża/żonę, dzieci i prowadzi podwójne życie. To już jest kwestia zasad moralnych co również dotyczy nas wszystkich bez względu na ……. Więc i pod tym względem jesteśmy równi.
Moim zdaniem wszystko tak naprawdę zależy od wyznawanych wartości, które są uniwersalne, zasad moralnych i empatii. Każdy bez względu na …… może zranić i być zranionym, może coś zrobić dobrze lub źle…….
Odnoszę wrażenie, że strasznie Cię uraziłam określeniem „ciasny umysł” i sprowokowałam do dość agresywnej wypowiedz.
Problem w tym że świat się zmienia czy tego chcemy czy nie. Ja nie widzę nic złego w zmianach, bo one są potrzebne. Zamykanie się w pewnych formułach, stereotypach ogranicza zdolność twórczego myślenia i czerpania z życia nowych inspiracji. Nowe/inne nie musi oznaczać złe/gorsze. Każdy człowiek jest inny i cieszę się że ludzie coraz bardziej się otwierają i zaczynają mówić o tym, że żyją inaczej. W „ciasnym umyśle” budzi to strach bo raptem okazuje się że coś nie przystaje to szablonu, więc trzeba to zniszczyć, ponieważ burzy ład i porządek który był budowany od lat w tym ów „szablonie”. „Ciasny umysł” nie pomyśli, że ta innośc może być ciekawa, pozytywna, fascynująca, twórcza, że można się od niej czegoś nauczyć. Trzeba dać jej w łeb i schować do szafy. Gdyby wszyscy tak myśleli świat nie miałby szans na rozwój. Siedzielibyśmy w lepiankach odziani w skóry z upolowanych zwierząt i pilnowali ognia.
Uprzedzając Twoją kolejną wypowiedź nie twierdzę, że rozwój zawdzięczamy gejom czy o zgrozo pedofilom. Ten rozwój nastąpił dzięki ludziom otwartym na to co nowe, niepoznane, inne. Ocenianie kogoś przez pryzmat płci czy orientacji seksualnych tak naprawdę ogranicza nas samych.
Druga kwestia to sprawy niewspółmierne które traktujesz równorzędnie. Kim innym jest gej, a kim innym pedofil. Wrzucanie ich do tego samego worka jest krzywdzące, ale to też chyba domena „ciasnego umysłu”.
Osobiście nie widzę nic złego w tym że ktoś jest gejem/lesbijką. Nie czuję się w żaden sposób zagrożona czy atakowana przez lesbijki. Bardziej nachalni i denerwujący są pijani heteroseksualni faceci. Wychodząc z założenia, że gej na pewno chciałby Cię „zaciągnąć do łóżka” pokazujesz tylko jak skromnym człowiekiem jesteś. Niby czemu miałbyś się mu spodobać? Ty też chciałbyś przelecieć każdą kobietę? Można się przyjaźnić i czerpać radość z takiej znajomości jak z każdej innej, w końcu wszyscy jesteśmy ludźmi.
Sytuacja jaką opisujesz z ukrywaniem prawdziwej płci trochę mnie rozbawiła. Zapewniam Cię, że jest zdecydowanie więcej przypadków miłosnego rozczarowania spowodowane tym, że pewnego dnia okazuje się że dana osoba ma męża/żonę, dzieci i prowadzi podwójne życie. To już jest kwestia zasad moralnych co również dotyczy nas wszystkich bez względu na ……. Więc i pod tym względem jesteśmy równi.
Moim zdaniem wszystko tak naprawdę zależy od wyznawanych wartości, które są uniwersalne, zasad moralnych i empatii. Każdy bez względu na …… może zranić i być zranionym, może coś zrobić dobrze lub źle…….
Nie wiem co z tymi postami, wyskakują nie w tym miejscu, co trzeba, czyja to wina, czyżby admin miał tu jakiś bałagan, hehe
???
mój powyższy post, miał być skierowany do rocksa, tzn, może byc do wszystkich, tylko miał być zaraz po jego wypowiedzi.
Admin, czemu te posty tak latają, zamiast się wklejać tam gdzie trza???????? Urlop masz czy jak, hehe ;P
???
mój powyższy post, miał być skierowany do rocksa, tzn, może byc do wszystkich, tylko miał być zaraz po jego wypowiedzi.
Admin, czemu te posty tak latają, zamiast się wklejać tam gdzie trza???????? Urlop masz czy jak, hehe ;P
To chyba na nasze szczęście, przecież kobieta powinna być kobietą, choćby po to, żeby facet jej mógł pomagać w tych ciężkich męskich zajęciach.
Gdyby babki przejęły te role, to faceci nie czuliby potrzeby chęci pomocy im w tych "cięzkich, męskich, czy brudnych" sprawach.
Tak więc kobieta niech pozostanie kobietą, a mężczyzna mężczyzną. Zresztą po co sie mają zamieniac?????
Nie wnikam w jakieś tam drobnostki, czy małe wyjątki, ale oby bez przesady z tymi zamianami ról, bo świat na głowie stanie!!!!!! :)
ps. mam taką koleżankę, która musiała się podjąc zadaniu, przestawienia tira, wcześniej tego nigdy nie robiła, oczywiście jej się udało, ale ona to juz inna bajka, to taki fenomen w śród świata kobiet:)
Gdyby babki przejęły te role, to faceci nie czuliby potrzeby chęci pomocy im w tych "cięzkich, męskich, czy brudnych" sprawach.
Tak więc kobieta niech pozostanie kobietą, a mężczyzna mężczyzną. Zresztą po co sie mają zamieniac?????
Nie wnikam w jakieś tam drobnostki, czy małe wyjątki, ale oby bez przesady z tymi zamianami ról, bo świat na głowie stanie!!!!!! :)
ps. mam taką koleżankę, która musiała się podjąc zadaniu, przestawienia tira, wcześniej tego nigdy nie robiła, oczywiście jej się udało, ale ona to juz inna bajka, to taki fenomen w śród świata kobiet:)
I tak skromnie zauważę że minęły 32 godziny od napisania tamtej wiadomości. Jakby jakiś facet poczuł coś wyjątkowego w związku z moją wiadomością, czym koniecznie chciałby się podzielić, to pewnie już by napisał.
Tylko wiesz, z jednej strony się ze mną zgadzają, a z drugiej wolą tego głośno nie mówić;) Zwłaszcza że wdając się w dyskusję, temat mógłby się rozwinąć, a w odróżnieniu od Was, my nie lubimy narzekać na naszą "dolegliwość";)
Tylko wiesz, z jednej strony się ze mną zgadzają, a z drugiej wolą tego głośno nie mówić;) Zwłaszcza że wdając się w dyskusję, temat mógłby się rozwinąć, a w odróżnieniu od Was, my nie lubimy narzekać na naszą "dolegliwość";)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"