Widok

Jak restauracje naciągają klientów?

Opinie do artykułu: Jak restauracje naciągają klientów?.

Trudno wymienione poniżej działania nazwać (jeszcze) plagą, ale stołujący się na mieście szybko odnajdą w tym tekście znajome wątki. Nie podajemy też nazw restauracji, które stosują takie praktyki, choć nasz czytelnik - częsty bywalec trójmiejskich lokali, również tych z wyższej półki - mógłby je wyliczyć na palcach więcej niż jednej dłoni.

Większość osób pewnie nie zwraca na to uwagi, część machnie ręką i powie: "takie są koszty jedzenia na mieście". Są też jednak tacy, którzy ...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dla wielu młodych ludzi studia zaoczne to jedyne rozwiązanie aby nie obciążać budżetu rodziców, a trzeba pracować :) straszne, że trzeba tłumaczyć... twój komentarz poniżej poziomu nawet tego portalu (mała litera celowa).
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 0

A w knajpach w Zakopanem robiło się tak:

- Automaty do robienia kawy nieregulowane przez wiele lat. Zamiast 8 gramów kawy podawały ok. 6,5-7 grama kawy.
- Wino grzane (200 ml) podawało się w kubkach 170 ml. Jako, że po rąbek się nie lało to wina faktycznie było ok. 150-160 ml.
- Oczywiście największa marża jest na herbacie. Koszt 1 torebki to ok. 0,25 zł + podgrzanie wody + cukier. Herbata w kawiarni jest po 4,5-5 zł.
- Nie polecam też jedzenia z rana. Przeważnie sprzedaje się dania nie zjedzone z dnia poprzedniego (głównie chodzi o mięso grillowane).
- Jedzenie (przeważnie kotlety), które spadły na podłogę to "spadziochy". Jeżeli podniosło się je w ciągu 5 sekund to z powrotem lądowały na talerz.
Oczywiście każdy w knajpie stara się na wszelkie sposoby dorobić (np. na grillu sprzedaje swoją kiełbasę lub mniej leje do kieliszka). Wynika to z chorego układu pracodawca-pracownik. Pracodawca zakłada, że pracownik sobie i tak dorobi więc płaci minimalne wynagrodzenie. Pracownik godzi się na taką kasę, bo wie że pracodawca nie będzie zbytnio go kontrolował i będzie mógł sobie dorobić.
Na pocieszenie powiem, że w knajpach na Krupówkach zatrucia zdarzają się bardzo rzadko.
Życzę miłego dnia! :-)
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jacy jesteśmy ?

Biznes jak kazdy.Kazdy orze jak może.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Parodia w restauracjach jest taka że

za obiad płacę 60 PLN a za szklanka wody i lampkę wina 30 nie ma to żadnego sensu szczególnie że piję rieslinga 2016 którego w sklepie kupię za 13 PLN 0.75 właściciele takich chlamow to The bille
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 0

'Ceny jednak nie podaje, a zapytać jakoś tak niezręcznie.'

- To ludzie sami sobie winni, tak jak moi teściowie, którzy za samą robociznę łazienki (3tyg pracy jednego człowieka) zapłacili 6500 ("się dogadamy", "nie będzie problemu") - wcześniej nie pytali, a później głupio było negocjować. Tak jak sławetne garnki na pokazach - niby wszystko zgodne z prawem, niby ludzie się godzą, a jakoś tak nieetycznie...
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nadodatek z kranu!
popieram tę opinię 29 nie zgadzam się z tą opinią 2

Trójmiasto żal.pl

Najpierw promują restauracje a później o nich piszą dramat . Ten portal to już dno dobrze jak są korki to chociaż nie ściemniają. Niech napiszą prawdę o traficarach to bardziej się przyda jak tam oszukują ludzi ! Ale na swoim przykładzie
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4

Cebulak

Pierdo**nie o szopenie i cebulactwo, butelka prosecco na 12 osób to co po 62ml?? Powiedzmy tak- 'tu się rąb*ij'...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Współczuję stołujacym sie

w restauracjach. W latach 80-tych pracowałem w ekskluzywnym lokalu pod Londynem i od tamtej pory nigdy nie chodzę do restauracji i nie jadam niczego, tylko to co sam sobie przygotuje.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7

Sto procent racji
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

ten artykuł to kpina
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3

Hmm...

Ha ha ha Stały bywalec jest jedną wielką sknerą. Skoro zamawia np. Flaszkę proseco na 12 osób, no jaja se robisz 750ml ÷ 12= 62,5 ml./na osobę. A sam se to rozlej. Co do serwowania, proponowana droższych dań i napoi to chyba po to jest karta memu z podanymi cenami. Jak jesteś leń i chcesz przyświrować przy znajomych że Ty jaśnie panie karty nie musisz dotykać, to płać. To tak jak z umową, zanim podpiszesz , przeczytaj. Za nim zamówisz to zapoznaj się czy cię na knajpe stać. Taniej można w domu przed telewizorem z browarem w łapie. I panie redaktorze , tytuł kompletnie nie trafiony rozumiem że to artykuł stałego bywalcy sknery lenia i cwaniaka , niestety powinien Pan zareagować bo temat jest krzywdzący. Oczywiście zdarzają się oszuści w restauracjach ale nie można wszystkich do jednego wora.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 1

Chyba jednak nie pracowałaś albo głowę masz pustą bo to chyba oczywiste
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 11

Tak jak i ze wszystkim innym. Też mnie dziwi ta krótkowzroczność bo wszystko jest na 5 minut
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

To nie oszustwo skoro klient nie pytając o cenę zamawia w ciemno

Trzeba dopytać jak kelner nie mówi jaka cena. Swoją drogą dobrych restauracji to ze świecą szukać w Gdańsku
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Zagrwki poniżej pasa i takich kelnerów powinno się z miejsca zwalniać bo psują reputację restauracji jeżeli słowo się rozejdzie. Ale też nie rozumiem ludzi, którzy wychodzą do knajpy i tylko stresują się ile ich to wyjście będzie kosztować. Jeżeli 40 zł w jedną czy drugą stronę jest tak istotne to lepiej chyba wybrać tańszą restaurację lub zostać w domu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

Kibic Lechii?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2

Niezłym cymbałem musi być ten "Stały Bywalec".

Boi / wstydzi zapytać o cenę produktu? W takim razie bardzo chętnie mu coś sprzedam, bo rozumiem, że nie będzie miał problemu z wystawieniem mi czeku in blanco.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
do góry