Widok
Jak wychowujecie
swoje dzieci że tak się zachowują? Po prostu tego nie idzie wytrzymać, od rana do wieczora ( no może z małą przerwą, pewnie na obiad ) drą się te dzieciaki pod blokami że nie idzie wyrobić. Ja rozumiem zabawa, jakiś do siebie krzyknie, coś głośniej powie ale to co ostatnio zaobserwowałam to przekracza ludzkie pojęcie. Krzyki, piski, wycie jak by ich ze skóry obdzierali. Czy dzisiejsze dzieci nie potrafią już normalnie się ze sobą bawić? Zachowują się tak jakby ich z buszu wypuścili. One nie rozmawiają tylko wydają z siebie dziwne dźwięki. I to nie jest tylko tak że u mnie są takie dziwne dzieci ale byłam u siostry i to samo, okna się nie da otworzyć, u koleżanki pod blokiem identyczna sytuacja. W innym mieście u rodziny też. Czy wam mamusie nie przeszkadza to w jaki sposób wasze dzieci się ze sobą komunikują? Czy nie uczycie ich rozmawiać? Proszę, wypowiedzcie się na ten temat bo nie rozumiem jak tak można dzieci wychowywać na takich ograniczonych?
tak przeszkadza..
chmm takie sa dzieci? wydaje mi sie ze nic nie idzie z tym zrobic a czym starsze tym glosniejsze i wiecej dziwnych dzwiekow z siebie wydaja.mowienie uczenie nic nie pomaga one i tak wyja piszcza skrzecza itp...
zawsze zdarzały sie osoby wychylajace sie przez okno i pomstujace na dzieciaki ze za glosno, ze kopia pilka, ze to ze tamto - sa wakacje za 3 tyg sie to skonczy beda meczyc i nekac nauczycieli. a dzieci takie byly sa i pewnie beda.
chmm takie sa dzieci? wydaje mi sie ze nic nie idzie z tym zrobic a czym starsze tym glosniejsze i wiecej dziwnych dzwiekow z siebie wydaja.mowienie uczenie nic nie pomaga one i tak wyja piszcza skrzecza itp...
zawsze zdarzały sie osoby wychylajace sie przez okno i pomstujace na dzieciaki ze za glosno, ze kopia pilka, ze to ze tamto - sa wakacje za 3 tyg sie to skonczy beda meczyc i nekac nauczycieli. a dzieci takie byly sa i pewnie beda.
Anna a co sie dziwisz teraz dzieci siedzą pól dnia przy kompie telewizji grach i wychodzą na godzinę dwie na place zabaw kiedyś biegały w czasie wakacji od rana do wieczora i szalały cały dzień.Teraz mają tylko tę godzinę lub dwie.Jakoś muszą tę energię dziecięca wyładować.
No i to co pisze poprzedniczka zawsze były osoby którym dzieci przeszkadzały,a ty do nich po prostu dołaczyłaś
No i to co pisze poprzedniczka zawsze były osoby którym dzieci przeszkadzały,a ty do nich po prostu dołaczyłaś
kocio, jestes pewna ze nie pokrzykuje, piszczy np przy zabawie w berka z grupa rówiesniczą bez Twojego nadzoru?
rozmowa z doroslymi to jedno zabawa bez opieki z rówieśnikami to drugie nad czym nie jestesmy w stanie zapanowac i sie nie dowiemy dopuki z ukrycia nie poobserwujemy,
pozatym zawsze byly te glosniejsze dzieci i te cichsze.
moje sa srednio glosne ale mam kol ktora wychowuje w BON-TON i te i tak caly czas sa 3 razy glosniejsze od moich , dotego ciagle slysza gderanie matki nie krzycz, nie piszcz, nie ,nie wolno, CICHO.
mysle ze nie ma sensu zrzucania tego szalu na barki komputerow i tv bo ja widze dzieciaki od rana do wieczora na dworzu raz grupa gra w karty, raz biega i wyje. choc fakt czym dluzej tym ciszej.
dzieci to dzieci .
to raczej wina malej ilosci miejsc do zabawy - zawsze w tym samym miejscu to "korba" w glowach, no i uciazliwosc dla jednych sasiadow.
ja np wspolczuje tym co mieszkaja przy fontannie czterech kwartałów tam to dopiero jest masakra ;)
rozmowa z doroslymi to jedno zabawa bez opieki z rówieśnikami to drugie nad czym nie jestesmy w stanie zapanowac i sie nie dowiemy dopuki z ukrycia nie poobserwujemy,
pozatym zawsze byly te glosniejsze dzieci i te cichsze.
moje sa srednio glosne ale mam kol ktora wychowuje w BON-TON i te i tak caly czas sa 3 razy glosniejsze od moich , dotego ciagle slysza gderanie matki nie krzycz, nie piszcz, nie ,nie wolno, CICHO.
mysle ze nie ma sensu zrzucania tego szalu na barki komputerow i tv bo ja widze dzieciaki od rana do wieczora na dworzu raz grupa gra w karty, raz biega i wyje. choc fakt czym dluzej tym ciszej.
dzieci to dzieci .
to raczej wina malej ilosci miejsc do zabawy - zawsze w tym samym miejscu to "korba" w glowach, no i uciazliwosc dla jednych sasiadow.
ja np wspolczuje tym co mieszkaja przy fontannie czterech kwartałów tam to dopiero jest masakra ;)
Sama mam dzieci i jestem w tej kwestii mega tolerancyjna, ale coś w tym jest. Mam sąsiadów...tzw elita,a dzieci drą się w wniebogłosy. Oczywiście to prawo dzieci,ale rodzice powinni pomyśleć, że są też inni ludzie. Im to pasuje,wyrzucą dziecko na ogródek i hulaj dusza. To samo dotyczy nieustannie ujadających psów. Musi być jakaś reakcja. Winny jest temu totalny egoizm, bo ludzie myślą tylko ja, ja,ja. A inni? Olewka.
Coś tam jest w tym co piszesz Nina Ubrałysmy wczoraj kalosze z młodą i poszłyśmy na spacer młoda chlupała sie w kałużach i miała z tego mega radość spotkaliśmy znajomych z dziećmi ogólnie fajni ludzie,ale ich dzieci muszą być grzeczne ułożone itp.Zazdriością patrzyły na chlapanie młodej kiedy w tym czasie ich tata tłumaczył im dlaczego one nie mogą sie chlapac mo zamoczą sie bo ubrudzą,bo zachoruja itd,znajoma pyta mnie dlaczego na to pozwalam-odpowiedzialam,żę własnie na to jest teraz czas a nie za 30 lat,bo chlapanie to siwetna zabawa.Dzieci-dobrze wychowane-stały i smutnie patrzyły kiedy rodzice odwrócili sie aby opuścić na sze towarzystwo dzieciaki tak jak stały wskoczyłydo najwiekszej kałuzy z i chlapały sie chociasz minutkę ,przez minutkę były dziećmi
A co mają robić te biedne dzieci w wakacje ,może nie mogą jechać do "buszu " się wyszaleć bo rodzice po prostu forsy nie mają to bawią się , po swojemu ,u mnie przedwczoraj chłopcy biegali pod oknami i bawili się ,oczywiście wydając z siebie jak to nazwałaś dzikie okrzyki i wcale mi to nie przeszkadza ,mało tego znam ich rodziców i wiem ze dzieci wychowują najlepiej jak potrafią a to ze dzieci same ze sobą się tak bawią nie jest winą rodziców ,lepiej być wesołym dzikusem i mieć kolegów z którymi można wyjść pokopać piłkę czy pobawić czy nawet pobiegać dziko ,niż siedzieć w domu przed komputem .Druga sprawa "ja" bardzo dobrze napisała że lepiej słuchać dzieci niż pijaków pod oknami .Ja nic do dzieci nie mam i ich dzikich zabaw o ile nie przeklinają i nie biją się na serio to niech się bawią ,A Ty na całe szczęście nie możesz tym dzieciom odebrać dzieciństwa .
@mamuśka, tak jestem pewna bo moje dziecko bawi się w ogrodzie pod moimi oknami, nie cudzymi. I latają sobie i robią domki na drzewach itp itd. Ale jest dwóch kolegów których już nie zapraszamy. Jednak mam całą ferajnę pod nosem i potrafię odróżnić odgłosy zabawy , nawoływania itp. od dzikiego darcia paszczy bez sensu. Pozatym mam też sąsiadów z obu stron, emeryci, i też mają prawo do spokojnego odpoczynku u siebie. Dzieci są ważne, ale nie są najważniejsze. Trzeba je uczyć zasad życia wśród ludzi żeby małe tyrany i samoluby nie powyrastały.
Wiolcia, nie trzeba wcale dużo kasy aby zapewnić dzieciom rozrywkę. Wystarczy spakować do samochodu i wywieźć do lasu albo zrobić ognisko nad jeziorem, zabrać na rolki lub pograć w piłkę na plaży. Opcji niskobudżetowych jest dużo. Pamiętacie gumę do skakania? albo skakankę albo gre w kapsle, albo gra w klasy na chodniku...chociaż ostatnio na plaży graliśmy w bulę, bardzo popularna gra wśród arabów :p
Kocio.
Po pierwsze bawia sie na okreslonym rewirze na okreslonych zasadach.
2 .Stosujesz dobor osobniczy
3.Bawia sie w zieleni co wyglusza
4.dzike okrzyki piski to tez oznaka dobre zabawy
U Ciebie sa pod opieka mimo ze one w ogrodzie Ty w domu
Dzieci pod blokami te ,starsze ,bez opieki,to co innego . Nie mowie ze Twoje napewno beda wrzeszczec w innym srodowisku ale to nie to samo co zabawa pod okiem rodzicow z wybranym towarzystwem
4.dzikie okrzyki piski itp to tez oznaka dobrej zabawy
Beton miedzy blokami ,malo zieleni na miejscach zabawy i same bloki nie wygluszaja a wrecz wzmagaja chalas. Ja wieczorem slysze rozmowy 14 latkow ktorzy siedza pod drzewem a niech ktos powie cos smiesznego to smiech zaglusza telewizor. Ale mimo ze to zakluca spokuj to mnie to nie drazni bo gdzie oni maja byc? Getta im pobudowac? I nie jest to wina niewychowania a organizacji osieli, braku zieleni i braku wystarczajacej ilosci i roznorodnosci miejsc do zabawy i spedzania wolnego na "blokowiskach" (i to nie wazne czy stare czy nowe. Nawet na nowych gorzej bo wszystlo w polbruku)
Po pierwsze bawia sie na okreslonym rewirze na okreslonych zasadach.
2 .Stosujesz dobor osobniczy
3.Bawia sie w zieleni co wyglusza
4.dzike okrzyki piski to tez oznaka dobre zabawy
U Ciebie sa pod opieka mimo ze one w ogrodzie Ty w domu
Dzieci pod blokami te ,starsze ,bez opieki,to co innego . Nie mowie ze Twoje napewno beda wrzeszczec w innym srodowisku ale to nie to samo co zabawa pod okiem rodzicow z wybranym towarzystwem
4.dzikie okrzyki piski itp to tez oznaka dobrej zabawy
Beton miedzy blokami ,malo zieleni na miejscach zabawy i same bloki nie wygluszaja a wrecz wzmagaja chalas. Ja wieczorem slysze rozmowy 14 latkow ktorzy siedza pod drzewem a niech ktos powie cos smiesznego to smiech zaglusza telewizor. Ale mimo ze to zakluca spokuj to mnie to nie drazni bo gdzie oni maja byc? Getta im pobudowac? I nie jest to wina niewychowania a organizacji osieli, braku zieleni i braku wystarczajacej ilosci i roznorodnosci miejsc do zabawy i spedzania wolnego na "blokowiskach" (i to nie wazne czy stare czy nowe. Nawet na nowych gorzej bo wszystlo w polbruku)
Akurat tutaj się z tobą zgadzam, szczególnie dotkliwie to widać w nowym budownictwie. Aczkolwiek to co przedstawiłaś jako hałas w życiu bym nie nazwała hałasem! śmiech, rozmowy, nawet drobne wrzaski mi nie przeszkadzają. To mały pikuś jest. Jakoś nie jestem specjalnie wrażliwa na hałas i jeśli coś mnie ruszy to jest coś mocnego, ze snem nie mam problemu. Zdarza się że sąsiedzi od czasu do czasu urządzają głośnego grilla z tańcami i śpiewami, mnie to zupełnie nie rusza. Gaszę światełko i idę spać, a jak nie słyszę tv to zamykam okno i robię głośniej.
A z drugiej strony to prawda. Blokowiska dookoła, z trawnika nie skorzystasz bo z****ny i oszczany przez kotki i psy, drzewek nie ma bo szybciej ulegają dewastacji niż wyrosną, place zabaw są dla małych dzieci a i tak są ufajdane przez zwierzęta. Powinny być takie place dla większych dzieci i dorosłych, u nas niedaleko postawili takie różne sprzęty do ćwiczeń na powietrzu. Fajna sprawa. Może jako mieszkańcy sami powinniście sobie stworzyć takie wspólne strefy? Strefa piknikowa wolna od kup, strefa grillowa lub ogniskowa ze śmietnikiem i miejscem na grilla, takie wydzielone miejsca z przeznaczeniem na coś? ....
A z drugiej strony to prawda. Blokowiska dookoła, z trawnika nie skorzystasz bo z****ny i oszczany przez kotki i psy, drzewek nie ma bo szybciej ulegają dewastacji niż wyrosną, place zabaw są dla małych dzieci a i tak są ufajdane przez zwierzęta. Powinny być takie place dla większych dzieci i dorosłych, u nas niedaleko postawili takie różne sprzęty do ćwiczeń na powietrzu. Fajna sprawa. Może jako mieszkańcy sami powinniście sobie stworzyć takie wspólne strefy? Strefa piknikowa wolna od kup, strefa grillowa lub ogniskowa ze śmietnikiem i miejscem na grilla, takie wydzielone miejsca z przeznaczeniem na coś? ....
jeśli słychać "darcie" u mnie w domu to napewno nie moich dzieci tylko moje
Kiedy dziecko zaczyna wymyslać głupoty najpierw pytam o co chodzi, póżniej grzecznie proszę ze trzy (10 razy) aż w końcu daję klapa w tyłek.
I guzik mnie obchodzi opinia psychologów i zwolenników "bezstresowego wychowania".
Daję Dzieciom z siebie wszystko co nie znaczy, że mają mi włazić na głowę.
Co do cudzych dzieci to nie przeszkadza mi, że się wydzieraja pod blokiem. Żyją więc się wydzierają.
To jak ludzie (w sklepach, w tramwajach...) traktują cudze dzieci to już inna bajka.
W kolejce do kasy pierwszeństwa taka mamusia jak ja - z Brzuchem i Skrzatem - nie dopcha się przed wąsatymi panami z brzusiem.
I jeszcze jedno...
Kiedy Moje Dzieci "drą się" na cały sklep i ja nie reaguje to po kiego grzyba "dobra ciocia" na kasie albo w kolejce za mną, która depcze mi Dzieciaka wcina się w sytuację.
Ludzie albo nie mają dzieci, albo już zapomnieli jak to jest mieć małe dzieci.
W takim świecie teraz żyjemy ... powywracanym do góry nogami.
Kiedy dziecko zaczyna wymyslać głupoty najpierw pytam o co chodzi, póżniej grzecznie proszę ze trzy (10 razy) aż w końcu daję klapa w tyłek.
I guzik mnie obchodzi opinia psychologów i zwolenników "bezstresowego wychowania".
Daję Dzieciom z siebie wszystko co nie znaczy, że mają mi włazić na głowę.
Co do cudzych dzieci to nie przeszkadza mi, że się wydzieraja pod blokiem. Żyją więc się wydzierają.
To jak ludzie (w sklepach, w tramwajach...) traktują cudze dzieci to już inna bajka.
W kolejce do kasy pierwszeństwa taka mamusia jak ja - z Brzuchem i Skrzatem - nie dopcha się przed wąsatymi panami z brzusiem.
I jeszcze jedno...
Kiedy Moje Dzieci "drą się" na cały sklep i ja nie reaguje to po kiego grzyba "dobra ciocia" na kasie albo w kolejce za mną, która depcze mi Dzieciaka wcina się w sytuację.
Ludzie albo nie mają dzieci, albo już zapomnieli jak to jest mieć małe dzieci.
W takim świecie teraz żyjemy ... powywracanym do góry nogami.
1.Cały świat nie istnieje tylko po to, żeby kochać wasze dzieci.
2.Kiedy wasz wstrętny bachor drze mordę, to dla większości ludzi, nie jest to słodki pisk nowego życia, tylko wrzask drącego mordę bachora.
3.To ważne, żeby wasz bachor się rozwijał i poznawał doświadczalnie otoczenie. Nie zdziwcie się jednak, kiedy otoczenie sprawi waszemu bachorowi bolesną lekcję. Wasz z****niec zostanie opluty, oblany, obrzucony lub uszczypnięty.
4.Pieluchy śmierdzą.
5.Szczyny również. Dziecięce szczególnie.
6.Ubabrane kończyny, to nie malutkie, tyci tyci pulchne rączki, tylko uświnione łapy źródło plam.
7.Podeszwy butów waszych bachorów są tak samo brudne jak podeszwy butów ludzi dorosłych, więc nie widzę powodu, dla którego wasze bachory mogą chodzić kopytami po publicznych siedzeniach, a dorośli nie.
8.Wasze dzieci są wasze. Pilnujcie więc, żeby nie plątały się pod nie waszymi nogami.
9.ADHD się leczy, a nie przeczekuje lub oczekuje zrozumienia od otoczenia.
10.Złota zasada dla dzieciorobów: Robimy tylko tyle dzieci, nad iloma jesteśmy w stanie samodzielnie zapanować.
2.Kiedy wasz wstrętny bachor drze mordę, to dla większości ludzi, nie jest to słodki pisk nowego życia, tylko wrzask drącego mordę bachora.
3.To ważne, żeby wasz bachor się rozwijał i poznawał doświadczalnie otoczenie. Nie zdziwcie się jednak, kiedy otoczenie sprawi waszemu bachorowi bolesną lekcję. Wasz z****niec zostanie opluty, oblany, obrzucony lub uszczypnięty.
4.Pieluchy śmierdzą.
5.Szczyny również. Dziecięce szczególnie.
6.Ubabrane kończyny, to nie malutkie, tyci tyci pulchne rączki, tylko uświnione łapy źródło plam.
7.Podeszwy butów waszych bachorów są tak samo brudne jak podeszwy butów ludzi dorosłych, więc nie widzę powodu, dla którego wasze bachory mogą chodzić kopytami po publicznych siedzeniach, a dorośli nie.
8.Wasze dzieci są wasze. Pilnujcie więc, żeby nie plątały się pod nie waszymi nogami.
9.ADHD się leczy, a nie przeczekuje lub oczekuje zrozumienia od otoczenia.
10.Złota zasada dla dzieciorobów: Robimy tylko tyle dzieci, nad iloma jesteśmy w stanie samodzielnie zapanować.