Odpowiadasz na:

Re: Jak żyć..

Coś jeszcze dodam:

Te dwie restauracje ekskluzywne mają podwaliny takie, że to wszystko się zaczęło od Budy z Hamburgerami w na Dworcu w 1985 r. Później była pierwsza autorska... rozwiń

Coś jeszcze dodam:

Te dwie restauracje ekskluzywne mają podwaliny takie, że to wszystko się zaczęło od Budy z Hamburgerami w na Dworcu w 1985 r. Później była pierwsza autorska restauracja a później druga.

Proponuję zacząć od czegoś małego ale obrotowego;-)))

Jeszcze ciut opowieści z innej beczki. Mam innego kolegę, który wydaje codziennie ok. 600-700 posiłków (pełnych dań) a teraz może i więcej? Nie rozmawiałem z nim ostatnio o tym biznesie;-) ale to nie można nazwać restauracją a raczej stołówką. Prowadzi Ją w zakładzie produkcyjnym gdzie zatrudnia się ok. 1,5 tys. osób. Rentowność tego biznesu złapał bo 2-3 latach? Nie pamiętam, więc nie chcę tutaj strzelać. Wyposażenie Kuchni nie w setkach a raczej mln złotych, ludzi w cholerę na Kuchni, produkty też dobre, bo jak coś pracownikowi podał nie smacznego to stracisz kontrakt a to wszystko na mega niskich marżach bo przetarg trzeba było wygrać. Tak w kwestii kosztów.

Ten sam znajomy prowadzi również Catering ale dostarcza głównie dla szkół podstawowych (kilka) tam marże są np. 0,50 zł na posiłku? a czasem i mniej.

Kiedyś wygrał przetarg na dostarczenie produktów do szkoły, przyjechał do Pani Dyrektor i pyta, że chce przeprowadzić ankietę wśród uczniów / rodziców. Czego oczekują od niego, jakie jedzenie jest preferowane przez Uczniów, Rodziców, Dyrekcję - zbaraniała Dyrektorka;-) Coś tam odburknęła;-) a On do niej mówi, mi nie chodzi o zarobek tylko o zdrowie Pani uczniów. Powiedział mi wtedy, że to zależy od szkoły, czasem jest tak, że niektóry kontrakt ze szkołą realizuje po kosztach. Jednak On żyje z czegoś innego niż być restauratorem i bardziej zależy mu na tym by zdrowo żywić. Sam jest pasjonatem jedzenia. Sam dla siebie prowadzi hodowlę kaczek, gęsi, krów (jakichś tak specyficznych), świń i sam nie wiem czego tam jeszcze. I ten cały inwentarz ma dla siebie (na imprezy dla swoich znajomych), które robi nader często;-) Jednak podkreślam, nie żyje On z restauracji ma całkowicie odmienny biznes, który przynosi mu prawdziwe pieniądze.

Co do Sushi - Jeśli Ktoś się zna na tym profesjonalnie, był w Japonii, mieszkał tam jakiś czas, nauczył się tego robić, to jak najbardziej tutaj w Polsce można nazwać to jako coś co autorsko wykonuje, połączenie tego wszystkiego z restauracją z Klimatem, gdzie Klienci spożywając Sushi tworzą jedną rodzinę, odpowiednie zaaranżowanie miejsc siedzących plus zabawa z niektórymi potrawami, które płyną na łódeczce do Klienta i Czy aby to moje;-) daje nie zapomnianą atmosferę i powoduje to, że tam wracamy i łączymy się z ludźmi tam przebywającymi;-) Żeby to moje opowiadanie o Sushi zrozumieć trzeba to przeżyć.

Dziękuję za uwagę. Życzę wszystkim chętnym więcej odwagi bo w dobrym gotowaniu jest przyszłość a idą trochę takie czasy, że coraz mnie ludzi umie i chce gotować. Woli zapłacić. Powadzenia;-)))

zobacz wątek
10 lat temu
~;-)

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry