Widok
Janina - opinia
Bylam w Weronie na niejednej imprezie. Wszystko było 'dopiete na ostatni guzik', ale do czasu .Kelnerki ciężko pracowały , podczas gdy szefowa restauracji ..... Uważam, że obsługa powinna zajac sie swoimi obowiązkami , a nie rozpijaniem gosci i tańcami. Takie zachowanie wzbudza zażenowanie innych gosci a także i moje . To świadczy o niekompetencji organizatorów. Jedzenie wyśmienite , pierwszej jakosci i uwazam , że tym nadrabiają i warto odwiedzic ten lokal.
Moja ocena
Restauracja Werona
kategoria: Restauracje
obsługa: 6
menu: 6
jakość potraw: 6
klimat i wystrój: 4
przystępność cen: 4
ocena ogólna: -
5.2
* maksymalna ocena 6
Witam serdecznie
Jestem szefową i chciałabym nadmienić że słowo "szefowa" oznacza to że mam obsługę, która jak Pani napisała ciężko pracowała jak i dostała za to wynagrodzenie, oraz podziękowanie, wszyscy byli zadowoleni. Żadna z kelnerek nie piła, ani nie wyszła na parkiet nawet na jeden taniec. A ja byłam również gościem jak i Pani miałam swój stolik z moimi przyjaciółmi i miałam takie samo prawo wypić i dobrze się bawić. A goście częstowali mnie a nie ja gosci.
Pozdrawiam i zapraszam ponownie.
Jestem szefową i chciałabym nadmienić że słowo "szefowa" oznacza to że mam obsługę, która jak Pani napisała ciężko pracowała jak i dostała za to wynagrodzenie, oraz podziękowanie, wszyscy byli zadowoleni. Żadna z kelnerek nie piła, ani nie wyszła na parkiet nawet na jeden taniec. A ja byłam również gościem jak i Pani miałam swój stolik z moimi przyjaciółmi i miałam takie samo prawo wypić i dobrze się bawić. A goście częstowali mnie a nie ja gosci.
Pozdrawiam i zapraszam ponownie.
Witam wszystkich zainteresowanych.Weronę odkryłam szukając lokalu na przyjęcie Komunijne mojej córki.Kiedy przejrzałam ofertę a przede wszystkim galerię zdjęć , postanowiłam właśnie tam urzadzić ten jakże ważny dla nas dzień.
Pani Ania (właścicielka) nie wyglądała zachęcająco , ale cóż... nie szata zdobi człowieka.Po wstępnych ustaleniach ,wpłaciłam zaliczkę i oczekiwałam z niecierpliwością zbliżającego się terminu. Kilka dni przed uroczystością , ustaliłyśmy menu .Wszystko smacznie brzmiało , goście mieli wyjść z pełnymi brzuchami .Kiedy nadszeł ten wyczekiwany dzień nie wszystko wyglądało już tak cukierkowo.Nie przywitali nas elegancko ubrani kelnerzy a raczej dwie kobietki (Pani Anna właścicielka i druga osoba , jak wnioskuję kelnerka) które wyglądały jakby właśnie zerwały się z zakupów na targowisku miejskim.Wtedy też stwierdziłam , że jednak szata zdobi człowieka.Były miłe, grzeczne , lecz nie bardzo znały się na zasadach podawania do stołu.Przozdobienie stołu , jak i miejsca dla najważniejszej osoby pozostawiało wiele do życzenia .Pyszne jedzonko i owszem , było .Było go dużo i smacznie przyrządzone , jednak brak pomysłu na udekorowanie tych potraw , odbierał im wiele ....Kolejną "wtopą" jakbym to krtóko określiła , to tempo w jakim zbierano ze stołu talerze i serwowano deser , potem kolacje.Gdybym nie powstrzymała temperamentu właścicielki , kolację mielibyśmy z głowy o godźinie 16 , gdyż próba "wjazdu" z przekąsakami była już ok, godźiny 14.30 . Jednak udało nam się dograć i wszystko jakoś potoczyło się bez większych zgrzytów.O godzinie 17 zdecydowaliśmy , że zmieniamy lokal , więc zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami proprosiłam Panią Anię o spakowanie jedzenia , które pozostało . No i brrrrrrrrrr...brak pojemników , folii ,papierowych tacek , czy też jakichkolwiek opakowań zaskoczyło mnie ogromnie.Jednak z uwagi na to , że sama dostarczalam ciasto , uratowalismy sytuacje, wykorzystując blachy od ciast.Po dotarciu do domu , okazało się, że "wcięło" wszystko , co zostało z obiadu.Hmmmm ...pierwszy odruch , a " w nosie " w końcu to nie majątek.Jednak po chwili , refleksja ...Dlaczego ? w końcu to od Pani Ani wyszło , że jedzenie , które zostajepo imprezie pakuje klientowi do domu.Zatem krótki telefon i wielkie zaskoczenie .Pani Ania wyjechala z lokalu , będzie dopiero w poniedziałek ( to była sobota)a wytłumaczyła sie tym, że w takim pośpiechu pakowałi , że zapomnieli.Upsssssssssss ...pomyślałam sobie , że pośpiechu to tam za bardzo nie było , gdyż mieli na to godzinę a i przyjęcie nie odbywało się na 120 osób, a na 20 . Poza tym skoro mowa o potrawach z obiadu , to na zdrowy rozum powinny one być spakowane natychmiast po zdjęciu ze stołu , kiedy ten obiad dobiegł końca...Pani Ania w konsekwencji naszej rozmowy niechętnie rzuciła , abym przyjechała w poniedziałek , to przygotują świeże mięso i dostnę je w ramach powiedzmy "rekompensaty".
Nie skorzystalam , bo jedynie o zasady w tym wszystkim chodziło .
Reasumując .Jeśi chcecie Państwo smacznie i dużo zjeść ,polecam z całego serca ten lokal ,jednak jeśli macie ochotę na coś "eleganckiego" to w tym lokalu tego nie znajdziecie.
Pani Ania (właścicielka) nie wyglądała zachęcająco , ale cóż... nie szata zdobi człowieka.Po wstępnych ustaleniach ,wpłaciłam zaliczkę i oczekiwałam z niecierpliwością zbliżającego się terminu. Kilka dni przed uroczystością , ustaliłyśmy menu .Wszystko smacznie brzmiało , goście mieli wyjść z pełnymi brzuchami .Kiedy nadszeł ten wyczekiwany dzień nie wszystko wyglądało już tak cukierkowo.Nie przywitali nas elegancko ubrani kelnerzy a raczej dwie kobietki (Pani Anna właścicielka i druga osoba , jak wnioskuję kelnerka) które wyglądały jakby właśnie zerwały się z zakupów na targowisku miejskim.Wtedy też stwierdziłam , że jednak szata zdobi człowieka.Były miłe, grzeczne , lecz nie bardzo znały się na zasadach podawania do stołu.Przozdobienie stołu , jak i miejsca dla najważniejszej osoby pozostawiało wiele do życzenia .Pyszne jedzonko i owszem , było .Było go dużo i smacznie przyrządzone , jednak brak pomysłu na udekorowanie tych potraw , odbierał im wiele ....Kolejną "wtopą" jakbym to krtóko określiła , to tempo w jakim zbierano ze stołu talerze i serwowano deser , potem kolacje.Gdybym nie powstrzymała temperamentu właścicielki , kolację mielibyśmy z głowy o godźinie 16 , gdyż próba "wjazdu" z przekąsakami była już ok, godźiny 14.30 . Jednak udało nam się dograć i wszystko jakoś potoczyło się bez większych zgrzytów.O godzinie 17 zdecydowaliśmy , że zmieniamy lokal , więc zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami proprosiłam Panią Anię o spakowanie jedzenia , które pozostało . No i brrrrrrrrrr...brak pojemników , folii ,papierowych tacek , czy też jakichkolwiek opakowań zaskoczyło mnie ogromnie.Jednak z uwagi na to , że sama dostarczalam ciasto , uratowalismy sytuacje, wykorzystując blachy od ciast.Po dotarciu do domu , okazało się, że "wcięło" wszystko , co zostało z obiadu.Hmmmm ...pierwszy odruch , a " w nosie " w końcu to nie majątek.Jednak po chwili , refleksja ...Dlaczego ? w końcu to od Pani Ani wyszło , że jedzenie , które zostajepo imprezie pakuje klientowi do domu.Zatem krótki telefon i wielkie zaskoczenie .Pani Ania wyjechala z lokalu , będzie dopiero w poniedziałek ( to była sobota)a wytłumaczyła sie tym, że w takim pośpiechu pakowałi , że zapomnieli.Upsssssssssss ...pomyślałam sobie , że pośpiechu to tam za bardzo nie było , gdyż mieli na to godzinę a i przyjęcie nie odbywało się na 120 osób, a na 20 . Poza tym skoro mowa o potrawach z obiadu , to na zdrowy rozum powinny one być spakowane natychmiast po zdjęciu ze stołu , kiedy ten obiad dobiegł końca...Pani Ania w konsekwencji naszej rozmowy niechętnie rzuciła , abym przyjechała w poniedziałek , to przygotują świeże mięso i dostnę je w ramach powiedzmy "rekompensaty".
Nie skorzystalam , bo jedynie o zasady w tym wszystkim chodziło .
Reasumując .Jeśi chcecie Państwo smacznie i dużo zjeść ,polecam z całego serca ten lokal ,jednak jeśli macie ochotę na coś "eleganckiego" to w tym lokalu tego nie znajdziecie.