Widok
U mnie to samo. Też opowiedziała mi o moim życiu wtedy kiedy u niej byłam , doradziła w sprawie zdrowia rodziców. Powiedziała jak widzi moje rozterki zawodowe - do dziś absolutnie uważam, że miała rację. Powiedziała mi o wielu rzeczach, które się realizowały przez lata. Nadal się realizują. Wtedy - w Rumi - jej dar był mocny. Słyszałam , że z czasem jakoś słabł i był moment, że się wycofała.
I jeszcze jedno - wtedy mi powiedziała, że są osoby które "czyta" łatwiej i takie, których ,ycie widzi słabiej.
I jeszcze jedno - wtedy mi powiedziała, że są osoby które "czyta" łatwiej i takie, których ,ycie widzi słabiej.
Mam kilkoro przyjaciół , włącznie z INKĄ znaliśmy się kilka lat ,traktowaliśmy ją jak swoją (ale zapomniałem że Ona pochodzi zza wschodniej granicy ,to dało póżniej znać)miała dużą pomoc z naszej strony a mimo to wykorzystała nas na MAXA przez swoje porady ''jasnowidza'' wpędziła ludzi w kłopoty (zaufali Jej),a po kilku latach widząc że ludzie się na jej nietrafnych przepowiedniach poznali to zrywała kontakty ,blokowała nr.telefonu ,zmieniała miejsca spotkań ;gdynia , warszawa ,gdańsk ,kożuchy , Pisz ,nie ogłasza się w internecie ,bazuje na znajomy-znajomemu ,jest to stworzenie bez moralności ,aby tylko dostać KASĘ i osiągnąć swój cel ,nie ważne że kłamstwem, miała fundację( tu kręciła lody) powinien JĄ sprawdzić Urząd Skarbowy, jest tak cwana i przebiegła - uważajcie na tego kogoś ,
Jeśli chodzi o Inkę Sadowską to ja byłam. Wiele lat temu, chyba będzie z 18 czy 19 i jeszcze wtedy przyjmowała w Rumi.
Sprawdziło się wszystko. Tylko niektóre rzeczy dopiero po kilkunastu latach. np. w 1999-2000 roku powiedziała, że pewna bliska mi osoba zachoruje "na nerki" bo widzi tę osobę jak leży w szpitalu i nie ma jednej nerki. Po 15 latach ta osoba zachorowała na raka nerki, konieczna była nefrektomia. Takich detali posprawdzało się mnóstwo ale trzeba czasu. To nie jest tak, że się wyjdzie od jasnowidza i w ciągu miesiąca nam się wszystko przytrafi jak przewidział.
btw. ma ktoś może aktualny namiar na p. Inkę?
Sprawdziło się wszystko. Tylko niektóre rzeczy dopiero po kilkunastu latach. np. w 1999-2000 roku powiedziała, że pewna bliska mi osoba zachoruje "na nerki" bo widzi tę osobę jak leży w szpitalu i nie ma jednej nerki. Po 15 latach ta osoba zachorowała na raka nerki, konieczna była nefrektomia. Takich detali posprawdzało się mnóstwo ale trzeba czasu. To nie jest tak, że się wyjdzie od jasnowidza i w ciągu miesiąca nam się wszystko przytrafi jak przewidział.
btw. ma ktoś może aktualny namiar na p. Inkę?
chodzilem kiedys do wrozki w Gdyni. cos tam sie sprawdzalo nie powiem.. po dluzszym czasie. Temat wrozenia powrocil ponownie..znalazlem ciekawe opinie wrozki z Kielc..zadzwonilem, cena zachecila i sie umowilem . musze powiedziec, ze jestem zszokowany sprawdzalnoscia i trafnoscia. Nic o sobie nie mowilem, ani o moim zyciu - ona widzi wszystko.
mozesz zmienic tylko siebie
a wtedy wszystko wokol tez sie zmieni
idz ty na terapie
i do ludzi specjalistow
w dziedzinie rozw. problemow
nie do tych.ktorym wydaje sie ze bez odpowiedzialnosci feruja ludzkim losem
tarot i runy sa mi znane
i wiele innych rzeczy z ezoteryki
wiem jak wiele osob poklada nadzieje i szuka rozwiazania w sytuacjach patowych
i jak wielu bladzi przez jakis tam subiektywny filtr w postaci wrozacych naciagaczy
idz do dobrego...naprawde dobrego psychologa
a wtedy wszystko wokol tez sie zmieni
idz ty na terapie
i do ludzi specjalistow
w dziedzinie rozw. problemow
nie do tych.ktorym wydaje sie ze bez odpowiedzialnosci feruja ludzkim losem
tarot i runy sa mi znane
i wiele innych rzeczy z ezoteryki
wiem jak wiele osob poklada nadzieje i szuka rozwiazania w sytuacjach patowych
i jak wielu bladzi przez jakis tam subiektywny filtr w postaci wrozacych naciagaczy
idz do dobrego...naprawde dobrego psychologa
Za każdym razem mówiła mi, że mam bardzo dobre dziecko, zmieni się, będzie się dobrze uczył... Lata mijają i nic się nie zmienia, i nic się nie zmieni. Nie uczy się, ciągle są z nim problemy w domu, w szkole. Rujnuje swoje życie ciągle. Tam gdzie można ładuje się w problemy i jego to bawi, cytuję "najbardziej bawi mnie ten ból d*py jaki wszyscy mają". Żyłam nadzieją ale od jakiegoś czasu już wiem, że niema co wierzyć, nic się nie zmieni. Mam wielki żal do niej. Właściwie bez nadzieji jest łatwiej żyć, można się zająć czymś innym, nie bawić się w Syzyfa bo to jest przegrana walka.