Widok
Nie kupuję, nie tylko dlatego, ze to świństwo, bo dowiedziałam się dopiero kilka lat temu, ale też dlatego, że w mrożonej pandze jest więcej wody niż ryby.
Najczęściej kupuję filety z dorsza, za te same pieniądze wychodzi tyle samo ryby, co pangi po rozmrożeniu.
Czatuję też na łososia w promocji ;) Teść właśnie pojechał po niego do Reala, może jeszcze coś dostanie.
Najczęściej kupuję filety z dorsza, za te same pieniądze wychodzi tyle samo ryby, co pangi po rozmrożeniu.
Czatuję też na łososia w promocji ;) Teść właśnie pojechał po niego do Reala, może jeszcze coś dostanie.
Kiedyś pracowałam w b.dobrej 5 gwiazdkowej restauracji, była w menu ryba maślana ( coś a'la panga) która była zakazana przez sanepid......ale mało kto o tym (z klientów) wiedział i rybka w karcie byłą długo i nie tylko tam gdzie pracowałam.....A głupki się zajadały super ekskluzywną smaczną rybką.....
"Gdy pangi płyną z delty Mekongu w górę rzeki do Kambodży, Laosu i Chin, by złożyć ikrę, trafiają w sieci wietnamskich hodowców, którzy zapędzają je do klatek. Aby zmusić ryby do rozmnażania się w niewoli, robi im się zastrzyki z gonadotropiną kosmówkową (hormon uzyskiwany m.in. z moczu ciężarnych kobiet)..."
a to reszta artyykułu z Wprost:)
http://www.wprost.pl/ar/147376/Rybka-zwana-panga/
a to reszta artyykułu z Wprost:)
http://www.wprost.pl/ar/147376/Rybka-zwana-panga/