Widok

Jeśli gastronomia to na czarno?

Witajcie,
jakie macie doświadczenia z pracą w gastronomii? Czy można znaleźć pracę na umowę u uczciwego pracodawcy? Czy raczej umowy śmieciowe, lub tylko obietnica umowy, która nigdy się nie pojawia i do tego oszukiwanie na wynagrodzeniu?

Piszcie jak było lub jest u Was!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy do pracy na czarno są potrzebne badania do lekarza medycyny pracy I badania krwi do przyjęcia do pracy?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy na czarno do pracy są potrzebne badania do lekarza medycyny pracy?
Np. Krew?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

ja bym tak nie chcial. pojechalem dwa lata temu przez work4you global do pracy w niemczech, w hotelu w restauracji. Wszystko legalne, dpobra wyplata. Polecam w ten sposob
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ale czemu jak gastronomia to na czarno? Ja 10 lat pracowałam na kuchniach i zawsze normalne umowy. Teraz mam własny lokal, sprzedajemy fast foody, zapiekanki, hot dogi i hamburgery. Było ciężko przez covid ale stanęliśmy już na nogi. Mamy nową maszynkę do hot dogów https://gastromocni.pl/urzadzenie-do-hot-dogow i nowych klientów :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pracodawca zapomniał odprowadzać podatki od osób fizycznych oraz vat - 7 to i pracownicy zapomnieli wszytsko wpisywać na karte rozliczeniową...
czyi to ze pracodawca okrada Pasństwo jest wporządku? a to ze pracownicy okradali go juz nie?

owszem gastronomi to specyficzny zawód i nie jest to praca na całe zycie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mogła bym z Panią porozmawiać na temat pracy w gastroniomii,jeśli tak proszę o odpowiedż na e-maill goniamorze@vp.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hahah, ja zostawiam zawsze ale pracowałem jako kelner. Więc jak mógłym nie... :) I myślę, że nie ważne ile miałby kasy, każdy kto kiedyś pracował w gastronomii zostawia, bo wie jaka to ciężka robota!
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czytam i włos jeży się na głowie ale tak niestety było. Ja swoją gastronomiczną karierę zakończyłem pod koniec 2005r. Wspominam kelnerskie czasy bardzo dobrze, w połączeniu ze studenckimi strasznie zniszczyły mi wątrobę... ;) Ale co racja to racja, jako kelner pracowałem od 2001 roku i już wtedy robiło się nieciekawie. Uznałem, że to nie dla mnie, gdy pojąłem, że robie to samo... kradnę. W momencie, gdy trafia się jeden absztyfikant, który kombinuje, na tyle charyzmatyczny, że nikt go nie podkabluje - idzie za nim coraz więcej osób. Tak było ze mną, wstyd się przyznać, ale gdy się ogarnąłem, nie straszne mi były żadne gastro systemy, kasy fiskalne czy kierownicy sali... Były na to sposoby. Dla mnie szkołą oszustów był i na zawsze pozostanie SFINX :) Ciężko jest być OK, w takich warunkach. Szczególnie, że jak piszesz, nigdy nie trafiłem na fajnego szefa, zawsze wręcz przeciwnie :) Z tym, że to nikogo nie usprawiedliwia...

Pozdrawiam młodą krew :]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
hahaha jakie napiwki? :D Napiwki to były 4 lata temu, faktycznie wtedy jeszcze można było fajnie wyjść, teraz napiwków praktycznie nie ma.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Imponująca kariera !
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
TRUE. Pracowałem w gastronomii 3 lata za czasów studiów. Mniej więcej od 2006-2007 do 2010 roku. Patrząc na wszystkie powyższe wpisy, na pewno nie zgadzam się, że pracodawca to ten zły, a pracownicy są dobrzy i biedni. Są dwie strony medalu. Ale może od początku:

W 2006 zrobiłem "międzynarodowy kurs barmana" z myślą o wyjeździe do Anglii. W międzyczasie odbyłem krótką praktykę i zahaczyłem się jako pomoc barmana na 2 miesiące w Stacji de Lux. Pierwsza i przedostatnia knajpa, gdzie wszystko było jak należy. W Anglii z powodów osobistych długo nie zagościłem, wróciłem do Polski i rozpoczęła się moja "kariera"...

1. Pierwsza praca - Faktoria. Specyficzny, zapewne dobrze znana gastronomicznym wyjadaczom i klubowiczom imprezownia w Sopocie-wyścigach.

Od strony pracodawcy - zero umów, badań, książeczek sanepidowskich, jedno wielkie NIC. Brak kasy fiskalnej - to co schodziło z baru, zakreślało się w tabeli wydrukowanej na kartce, rachunków klient nie uświadczył. Stawka za godzinę - 5zł (na szczęście plotki o wysokich tipach okazały się prawdą), praca zazwyczaj od 22-24 do 10-12 (rekord do prawie 15tej) - klub był raczej afterowy.

Od strony pracownika - z napiwków udawało się zarobić średnio 500zł (rekord 900 z groszem). ALE... Co bardziej chciwi kombinatorzy, potrafili okradać pracodawcę i nie wpisywać wszystkiego co sprzedali, np. co 3ci napój wpisując sobie, jako napiwek. Możecie sobie wyobrazić co niektórych z prawie 2000zł na koniec dnia pracy . Dalsze okradanie polegało na wpisywaniu różnych napojów na SWOJĄ kartę - 50% taniej. W taki sposób (również pracownicy "zmywaka") potrafili upijać całe grupy znajomych, zostawiając po 500-600zł już po zniżce!
Pracodawca wychodził z założenia - chcesz to pij, bylebyś był w stanie pracować. Picie z klientem było wręcz wskazane, a na klienta życzenie - konieczne. Tak czy siak, na moją listę, któregoś dnia jeden, jedyny i jak się okazało ostatni raz wpisałem 2 kieliszki wódki - dla mnie i kolegi, który owego dnia obchodził urodziny. Okazało się to podstawą do zwolnienia (po mniej więcej miesiącu pracy), co tym bardziej mnie zdziwiło, wiedząc co odp***ala reszta ekipy... Dziś pozostał tylko żal, że będąc tak potraktowanym, podczas pracy dla tej knajpy pozostawałem w porządku...

2. Kilka pubów/restauracji/klubów z sopockiego "monciaka" - zwiedziłem 4 i...

Od strony pracodawcy - żadnych umów, brak badań i książeczek - to była normalka. Stawki również nie powalały, chociaż barman i tak miał dużo lepiej aniżeli kelner/ka. W większości miejsc, pensje były wypłacane na kilka-kilkanaście rat, prosto z utargów (szczególnie poza sezonem). W dwóch spotkałem się z faktem zamknięcia knajpy w momencie, kiedy kilka osób wciąż nie otrzymało wynagrodzenia za 1-1,5 miesiąca wstecz. Jak tu dochodzić swoich pieniędzy bez umowy?? Moja przygoda z "monciakiem" trwała 2 lata z malutkim hakiem, w tym czasie pracowałem w 4 miejscach i każde funkcjonowało praktycznie w taki sam sposób.

Od strony pracownika - nagminne okradanie pracodawcy. Brak rachunków (mimo kasy fiskalnej) i "zgarnianie" kasy dla siebie + co nieco dla kucharza czy barmana, którzy przygotowali jedzenie/napoje bez bonów... Zdarzało się "pożyczanie" alkoholu na imprezę po pracy, gotowanie dla "swoich" różnych frykasów za grosze, goszczenie znajomych za friko itd. itp. Właściciela zazwyczaj się nie poznawało. Natomiast w 3 z 4 knajp, w których pracowałem, manager przychodził o 9 i wychodził o 16 nie wynurzając się z biura. No chyba, że po kawę/żarcie. A jak mówi przysłowie - gdzie kota nie ma, tam myszy harcują. Co się wyprawiało po wyjściu "szefostwa"... Na pewno nie jeden gastronomiczny wyga, ma wiele ciekawych historii w zanadrzu.

3. Moja przygoda z gastronomią zakończyła się na spokojnej restauracji w gdańskiej galerii handlowej. Dostałem umowę (o pracę na czas określony - 3 miechy, przedłużona na czas nieokreślony) z faktyczną stawką godzinową (!), skierowanie na badania, szkolenie BHP, przeszkolenie w zakresie używania sprzętów, otrzymałem strój roboczy itd... Napiwki nie powalały, jednak podstawa dużo wyższa aniżeli sopocka. Pracowałem tam prawie rok, do czasu "przebranżowienia się". Takich miejsc, gdzie wszystko poparte jest dokumentami, pracodawca jest w porządku w stosunku do pracowników i vice versa, niestety jest bardzo niewiele. Co racja to racja - często spotyka się wykorzystujących do granic możliwości pracodawców, jednak w dużej mierze pracownicy nie zostają dłużni i rewanżują się w taki czy inny sposób.

Praca w gastronomii bez wątpienia jest specyficzna. Trzeba to czuć, lubić i mieć twardy tyłek. Na pewno nie jest tak, że wszystkiemu winny jest pracodawca. Ale dopóki właściciele nie zmienią podejścia, nie zmienią się pracownicy. A jak widać, szybko to nie nastąpi, bo niby, kto ich do tego zmusi...?

Pozdrawiam i życzę wytrwałości wszystkim pracownikom gastro.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
a dlaczego nikt nie powie o tym, ze może taki kelner i ma marne grosze na umowie, ale za to wyciąga kilka tysi w miesiącu na napiwkach czyli tyle ile dobrze wykwalifokowany pracownik w innej branzy po studiach i klikuletnim stazu?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
Przepraszam wszystkich za brak składni i interpunkcji. Ale to z nerwów wynika. Tak dużo chcę od razu napisać , że zapominam postawić przecinek czy kropkę . Wybaczcie! :)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rzadko kto tu stosuje sie do interpunkcji itp. A jeśli chcesz sobie posprawdzać dyktanda to nie to forum nie ten wątek !
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5
Zanim doszedłem do Twojego komentarza, po drodze zostawiłem bardzo podobny ale bardziej zwięzły.

Czytać się tego nie da, zdania po 8-10 linijek bez jakiegokolwiek znaku interpunkcyjnego. Ortografię i gramatykę zostawię bez komentarza. Nie głupio wam, że 90% tekstu macie podkreślone na czerwono? Ręce opadają. Czy to gastronomia, czy sejm - znać ojczysty język i używać go poprawnie po prostu WYPADA...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4
Wciśnij od czasu do czasu prawy Alt... I postaw kropkę czy przecinek.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7
Ludzie, przepraszam ale tego nie można czytać bez "nerwacji". Jaki Pan taki Kram. Skoro piszecie na Forum publicznym miejcie choć odrobinę szacunku dla czytających.

Można tolerować błędy w składni lub gramatyce ale zdanie należy zaczynać z wielkiej litery i choćby kilka przecinków i kropek. Potem piszecie, że traktują Was po chamsku.

Zgoda są niekulturalni pracodawcy. Jeśli jednak traficie do "normalnego" Szefa to Wasze niechlujstwo w mowie i piśmie postawi Was w niekomfortowej sytuacji.

Prawda jest brutalna, niechluj i brudas językowy będzie kiepskim pracownikiem (nie obrażając Pana Ferdynanda i jego synka Waldusia). Wrednemu Szefowi łatwiej będą przychodzić wulgarne i chamskie zachowania Wobec takiego pracownika.

To moja opinia i możecie się z nią nie zgodzić. Jako offtop nie powinien być komentowany ale niekoniecznie ;)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 6
może tak chce albo lubi taką prace bycie polskim murzynem
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
bezsens ! przeciez tu jedziemy na pracodawców i przestrzegamy o warunakch a ten chce tam prace !
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
zgadzam sie ja pracowałam 3 lata na 3/4 etatu bo były szef powiedział ze nie stac go na cały etat pomijajac fakt ze prosiłam o umowe 4 miesiace gdzie sałysze wszedzie tak jest za mało kątroli pracodawców a teraz jestem w trakcie szukania pracy i słysze wiecznie o umowie zlecenie a stawki gdzie niegdzie 6 zł za godzine śmieszne pieniadze chory kraj
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry