Widok

Jestem nie widzialna

hej,
od 3 lat jestem sama , czy trzeba wywiesić plakietkę na plecach aby faceci wiedzieli że szukam tego jedynego??
Pozdrawiam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Oj chłopcy widać, że pewnych rzeczy nie zrozumiecie z takim podejściem... zło na świecie jest od zawsze, kwestia tylko tego czy chce sie byc dobrym czy nie...

Jurek a skoro jesteś tak doskonały, ze nigdy nie popełniasz drugi raz tego samego błędu, to możesz mówić ze ponowne błędy są pogwałceniem rachunku sumienia i jezeli twierdzisz że ktokolwiek w kosciele przechodzi nad Twoimi przykładami to jesteś w wielkim błędzie! ale pewnie i tak nie zrozumiesz i pozostaniesz przy swoim zdaniu:/

Aha Anty wracając do Twojego pytania, to ja faktycznie jestem katoliczką, co nie zmienia faktu, że jestem święta jak Twoja koleżanka ^^
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co innego jest popełniać błąd dwa razy, a czym innym jest wykorzystywanie spowiedzi do oczyszczania sobie miejsca pod nowe grzechy.
Większość osób wychodząc od spowiedzi mówi "jakbym spadł mi kamień z serca".
Tylko że jest też takie powiedzenie "przelać czarę goryczy". W przypadku jednej osoby jest tak że popełniasz błędy (grzeszysz) i pewnego dnia to już się przelewa, wtedy musisz się zmienić, poprawić.
Problem jeśli idziesz do spowiedzi a ktoś ci mówi "masz wybaczone", a Ty odchodzisz i za chwile robisz to samo.
Ostatni raz jak poszedłem do spowiedzi... tam na koniec jest taka formułka "obiecuje poprawę", a ja powiedziałem że nie mogę obiecać poprawy bo wiem że nie dotrzymam tej obietnicy. Niektóre grzechy są silniejsze ode mnie, a niektórych wcale nie chce się wyrzekać.
Ksiądz pogadał, pogadał, ale główna myśl była "nie ważne, ważne abyś przyszedł tu następny raz".
To wygodne, ale nie ma w tym żadnego nacisku na poprawę. Krk oczekuje posłuszeństwa, ale nie rozwoju. To sprawia że kobiety czują się w nim spełnione, a mężczyźni od niego odchodzą.
Faceci chcą aktywnej zmiany, działania, rozwoju, stawanie się lepszym człowiekiem.

Nie jesteś święta, no no:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiem dobrze o co Wam obu chodziło, tylko chciałam zauważyć, że taka spowiedź o której pisał Jurek jest nieważna...

Oczywiście, że spowiedź pomaga i faktycznie może 'spaść kamień z serca', ja tak się czuje i dobrze mi z tym:) to tak jak się komuś robi 'lżej na duchu', gdy się wygada komuś ze swoich problemów,hmm tylko to głównie kobiet dotyczy faceci w większości starają sobie radzić samemu ze swoimi problemami ale mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli:)

Jeszcze jedno wiem, ze ogólnie rzecz biorąc faceci są ambitni i takie tam ale coś mi się wydaje, ze kobiety mimo tego, że akceptują zasady krk, także posłuszeństwo, chcą również rozwoju i stawania się lepszym człowiekiem. Zresztą kto by tego nie chciał, chyba nawet osadzeniu w głębi duszy chcieli by się poprawić tylko są zbyt słabi by się zmienić:)

P.S. Oczywiście, że nie jestem święta, a Ty jak w tym aspekcie? :PP
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Powstaje jednak pytanie, czy "lżej na duchu" nie sprawia że potem łatwiej jest znów grzeszyć?
Niektórzy ludzie zmieniają się dopiero pod naciskiem i moim zdaniem gorzej się sprawdza "idź i nie grzesz więcej" niż "popraw się, a wtedy zostanie ci wybaczone".
Ludzie czasem wykorzystują dobre serce innych. Czasem dopóki kogoś się nie zjedzie to nie zrozumie że coś jest dla nas ważne. A dopóki wszystko wybaczasz to przyzwalasz na słabość....

Największą wadą kościoła obecnie jest jego dostępność. To kościół dostosowuje się do ogółu, do społeczeństwa, kultury czy obyczajów.
Dawniej bycie częścią zgromadzenia (sekty chrześcijańskiej) było pełne dostosowanie się do reguł. To był przywilej, jak się nie chciałaś dostosować to mogłaś kultywować sobie inną religię.

Jezus był bezwzględny w tej kwestii - rzuć wszystko i idź za mną, innej drogi nie ma. Nie można przychodzić na chwilę a potem robić swoje. Nie można kultywować swojej słabości (zwłaszcza że przez 99% czasu nie nazywa się tego słabością a wolnością).

W walce o własną dusze nie ma miejsca na pobłażliwość i słabość. Kościół w swoim zachowaniu czyni ludziom więcej krzywdy niż dobrego.


A co masz na myśli mówiąc "w tym aspekcie"?;)
Świętym nie jestem, ani nieomylnym. Ale się staram i jest dla mnie ważne by być lepszym człowiekiem.
To właśnie prowadzi do szczęścia, a ono jest celem życia.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ziutolina, skad przyszlo ci do glowki, zem doskonaly ?

w temacie krk ciezko bedzie ci znalezc u mnie blad, choc jak widze sadzisz inaczej

popelniam pewnie mnostwo innych bledow, jednak nie jestem az tak zaklamany jak wielka rzesza czlonkow sekty o ktorej pisze

znam jedynie pare uczciwych przypadkow - slownie dwa, kiedy ksiadz odmowil udzielenia rozgrzeszenia komus, kto nie mogl obiecac poprawy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Lżej na duchu" nie sprawia, że łatwiej jest znowu grzeszyć, a raczej jedynie tyle, że łatwiej jest sobie samemu poradzić z noszonym piętnem, łatwiej jest "spojrzeć w lustro" ale to na pewno nie powinna być furtka do łatwiejszego grzeszenia...
W Kościele chciałam zauważyć, NIE istnieje Tabula rasa, jest tylko wybaczenie, co w żadnym wypadku nie równa się z zapomnieniem.

A to, że ludzie wykorzystują czyjeś słabości to chyba dla nich największy problem, to oni krzywdzą i to oni powinni się tym martwić.

Aha to, że Kościół dostosowuje się do ogółu, do społeczeństwa, kultury czy obyczajów ja postrzegam jako negatywne i w pełni popieram twoje zdanie, że "W walce o własną dusze nie ma miejsca na pobłażliwość i słabość. Kościół w swoim zachowaniu czyni ludziom więcej krzywdy niż dobrego.".


Jurek teraz parę słów do Ciebie - pierwsze słyszę, żeby ktoś był taki pewny swoich racji, czy to oznaka ograniczenia, czy osiągnięcia pełni wiedzy (co wg mnie jest niemożliwe) o Kościele Katolickim??

Aha, a to, że znasz aż 2 przypadki "uczciwej" spowiedzi, nie oznacza nic poza tym, ze faktycznie tej pełni wiedzy nie posiadłeś!
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zjawa odezwij sie prosze..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wybaczenie ma to do siebie, że wybaczający nigdy nie zapomina;)
Ten któremu się wybacza nie potrzebuje wiele czasu.
I nawet jak Kościół usilnie przypomina ludziom jakimi to są grzesznikami, to oni nie traktują tego poważnie (by nie popaść w depresje) i po wyjściu od spowiedzi uznają że zaczynają z czystym kontem.

Chociaż w tej kwestii przebaczenia to kościół sam do końca nie wie jak to działa. Zresztą w 99% przypadków nauki kościoła są rozbieżne z naukami kościoła;)
I tak z jednej strony nie jest to tabula rasa, z drugiej strony sam efekt spowiedzi i wybaczenia łączy się także z zachowaniem Jezusa na krzyżu, co uznawane jest za część aktu zbawienia.
Chociaż i ten traktuje się dwojako;)

Wszystko bowiem jest kwestią interpretacji:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tia, w 99% przypadków nauki kościoła są rozbieżne z naukami kościoła, jeżeli spojrzeć na to z perspektywy interpretacji to na pewno, bo przecież czy jest możliwe alby dwie osoby w ten sam sposób rozumiały jakikolwiek tekst ( w odniesieniu do kościoła może to być np Biblia), przecież nasza interpretacja zawsze zależy od "bagażu doświadczeń", od podejścia, od możliwości przyswajania nauki w ogóle, a nawet od samopoczucia ;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy zatem lepsza jest ich interpretacja czy Twoja własna?
Lepsza jest interpretacja ludzi uważanych za mądrych 1500 lat temu, czy nas?
Jaką oni wtedy mieli wiedzę o życiu, Bogu i samej Biblii a jaką mamy my?

Czy zatem lepsza jest niezmienność kościoła, wraz z jego synkretyzmem religijnym i obyczajami, czy własne poszukiwania oparte o nowoczesna wiedzę i możliwości rozumienia?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wiem kogo interpretacje jest lepsza, zważywszy na to że cywilizacja się "rozwija" to teraz powinniśmy być bliżej prawdy, co niestety chyba nam się nie udaje...

Najbliżej prawidłowej interpretacji wydaje mi się, że są dzieci, bo one nie są przesiąknięte naleciałościami kulturowymi, więc zważywszy na mój wiek moja interpretacja jest zapewne daleka od ideału ;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dawniej uważano że słońce kręci się wokół ziemi, potem że ziemia wokół słońca, teraz że wszystko jest w ruchu a co wokół czego zależy od punktu odniesienia.
Cud przestaje być cudem gdy odkrywamy jego podłoże i potrafimy go odtwarzać.
Czy naukowe wytłumaczenie plag egipskich nie jest zatem sprzeczne z naukami kościoła? W co zatem wierzyć?

Dzieci, te bardzo małe, są naturalnymi mistykami. One jednak nie wierzą w Boga, dopiero ktoś je musi tego nauczyć, a to już jest to Twoje przesiąknięcie naleciałościami kulturowymi;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie wszystko byłoby bardzo proste tylko jak na złość urośliśmy...
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiem, że wciąż posuwamy się do przodu z wiedzą i że wciąż zmienia się perspektywa rozumienia świata, tylko jedno jest zastanawiające zawsze dochodzimy do takiego momentu, w którym niektóre rzeczy są niewyjaśniane w naszym ludzki rozumieniu...
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niewątpliwie, tylko wciąż wracam do sedna sprawy, czy lepiej jest polegać na przestarzałych interpretacjach kościoła, czy lepiej jest poszukiwać rozwiązania wykorzystując obecną wiedzę.

Mamy obecnie niesamowite możliwości. Już nie mówię o naukowych odkryciach, ale chociażby coś takiego jak biblioteki i internet. To daje nam dostęp do dużej ilości wiedzy o której dawne pokolenia mogły tylko marzyć. Mamy także dostęp do ludzi (specjalistów) - wystarczy kilka kliknięć i możesz się skontaktować z człowiekiem po drugiej stronie globu.

Dawniej jakiś człowiek, nim został oświecony musiał podróżować po świecie w poszukiwaniu wiedzy i mistrza. Kogoś kto zechce przekazać mu to czego sam się nauczył. Co sam zdobył takimi samymi metodami poszukiwania. My mamy dostęp do świętych ksiąg wszystkich religii. To na co tamci poświęcali całe życie my mamy na wyciągnięcie ręki...

Czy zatem nie jest grzechem ignorancji ograniczać się do tego co skostniały kościół katolicki uznaje za prawdę?

Często uznając coś za prawdę już tylko dlatego że jest co fragment dużo większej układanki i wyciągnięcie tej jednej cegiełki mogłoby wywołać zawalenie się całej budowli... Zresztą starzy ludzie nie chcą by cokolwiek ulegało zmianie. Pamiętam ludzi którzy protestowali jak JPII zezwolił na dawanie komunii do ręki.

Czy młoda osoba rzeczywiście może sobie pozwolić na klapki na oczach? Czy nie jest to przeciw Bogu?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ziutolina, ty pierwsze slyszysz, a ja choc dwa razy slyszalem :)
jakie ograniczenia masz na mysli ?

racja nie istnieje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba Cię uduszę kiedyś, a kto mówił o klapkach?? wiara nie jest odmóżdżeniem! Jeżeli stoi na drodze do rozwoju to nie jest dobrym rozwiązaniem :)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uduś mnie:P
Wiara jest uznaniem że coś jest lub coś jest prawdziwe, mimo że nie ma na to to dowodów, lub że wszystko wskazuje na coś przeciwnego.
Gdy spotykasz Boga na swej drodze. to nie jest to już wiara a wiedza.
Wiara zatem może być odmóżdżająca:P
W pewnych okolicznościach wiara jest wymagana w rozwoju, bo wpierw trzeba uwierzyć by odkryć że jest to prawda.

"Jeżeli stoi na drodze do rozwoju to nie jest dobrym rozwiązaniem :)"

Mówiłem już że Cię Lubię?:)
Chociaż to ryzykowne stwierdzenie w ustach katoliczki.
Wystarczy że przeczytasz Biblię, lub kilka nieodpowiednich książek i będziesz musiała porzucić Kościół. Czy byłabyś gotowato zrobić dla własnego rozwoju?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie kuś, bo się dowiem skąd wysyłasz posty i już nie będzie Ci się tak słodko oddychało ;)

Nie wiem, czy byłabym gotowa do tego - musiałabym mieć powody...

Mówiłam już, że Cię lubię:) ---- denerwować :PP
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie do końca rozumiem, to groźba karalna czy propozycja seksualna?:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Poznajmy się

Samotność (4 odpowiedzi)

Czuję się samotna. Bardzo. Choć teoretycznie nie jestem sama. Jestem introwertykiem ale ostatnio...

do góry