Widok
Adam trochę godności, jak się nie odzywa to ma powód.
Jeden silny podałem ci wcześniej.
Forum nie jest dobrym miejscem na tą strategię podrywu. Polecam czaty. A tutaj staraj się dokładać coś sensownego do tematu. To na pewno przysporzy ci więcej sympatii niż obecna metoda;)
Jeden silny podałem ci wcześniej.
Forum nie jest dobrym miejscem na tą strategię podrywu. Polecam czaty. A tutaj staraj się dokładać coś sensownego do tematu. To na pewno przysporzy ci więcej sympatii niż obecna metoda;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Uduś mnie:P
Wiara jest uznaniem że coś jest lub coś jest prawdziwe, mimo że nie ma na to to dowodów, lub że wszystko wskazuje na coś przeciwnego.
Gdy spotykasz Boga na swej drodze. to nie jest to już wiara a wiedza.
Wiara zatem może być odmóżdżająca:P
W pewnych okolicznościach wiara jest wymagana w rozwoju, bo wpierw trzeba uwierzyć by odkryć że jest to prawda.
"Jeżeli stoi na drodze do rozwoju to nie jest dobrym rozwiązaniem :)"
Mówiłem już że Cię Lubię?:)
Chociaż to ryzykowne stwierdzenie w ustach katoliczki.
Wystarczy że przeczytasz Biblię, lub kilka nieodpowiednich książek i będziesz musiała porzucić Kościół. Czy byłabyś gotowato zrobić dla własnego rozwoju?
Wiara jest uznaniem że coś jest lub coś jest prawdziwe, mimo że nie ma na to to dowodów, lub że wszystko wskazuje na coś przeciwnego.
Gdy spotykasz Boga na swej drodze. to nie jest to już wiara a wiedza.
Wiara zatem może być odmóżdżająca:P
W pewnych okolicznościach wiara jest wymagana w rozwoju, bo wpierw trzeba uwierzyć by odkryć że jest to prawda.
"Jeżeli stoi na drodze do rozwoju to nie jest dobrym rozwiązaniem :)"
Mówiłem już że Cię Lubię?:)
Chociaż to ryzykowne stwierdzenie w ustach katoliczki.
Wystarczy że przeczytasz Biblię, lub kilka nieodpowiednich książek i będziesz musiała porzucić Kościół. Czy byłabyś gotowato zrobić dla własnego rozwoju?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Niewątpliwie, tylko wciąż wracam do sedna sprawy, czy lepiej jest polegać na przestarzałych interpretacjach kościoła, czy lepiej jest poszukiwać rozwiązania wykorzystując obecną wiedzę.
Mamy obecnie niesamowite możliwości. Już nie mówię o naukowych odkryciach, ale chociażby coś takiego jak biblioteki i internet. To daje nam dostęp do dużej ilości wiedzy o której dawne pokolenia mogły tylko marzyć. Mamy także dostęp do ludzi (specjalistów) - wystarczy kilka kliknięć i możesz się skontaktować z człowiekiem po drugiej stronie globu.
Dawniej jakiś człowiek, nim został oświecony musiał podróżować po świecie w poszukiwaniu wiedzy i mistrza. Kogoś kto zechce przekazać mu to czego sam się nauczył. Co sam zdobył takimi samymi metodami poszukiwania. My mamy dostęp do świętych ksiąg wszystkich religii. To na co tamci poświęcali całe życie my mamy na wyciągnięcie ręki...
Czy zatem nie jest grzechem ignorancji ograniczać się do tego co skostniały kościół katolicki uznaje za prawdę?
Często uznając coś za prawdę już tylko dlatego że jest co fragment dużo większej układanki i wyciągnięcie tej jednej cegiełki mogłoby wywołać zawalenie się całej budowli... Zresztą starzy ludzie nie chcą by cokolwiek ulegało zmianie. Pamiętam ludzi którzy protestowali jak JPII zezwolił na dawanie komunii do ręki.
Czy młoda osoba rzeczywiście może sobie pozwolić na klapki na oczach? Czy nie jest to przeciw Bogu?
Mamy obecnie niesamowite możliwości. Już nie mówię o naukowych odkryciach, ale chociażby coś takiego jak biblioteki i internet. To daje nam dostęp do dużej ilości wiedzy o której dawne pokolenia mogły tylko marzyć. Mamy także dostęp do ludzi (specjalistów) - wystarczy kilka kliknięć i możesz się skontaktować z człowiekiem po drugiej stronie globu.
Dawniej jakiś człowiek, nim został oświecony musiał podróżować po świecie w poszukiwaniu wiedzy i mistrza. Kogoś kto zechce przekazać mu to czego sam się nauczył. Co sam zdobył takimi samymi metodami poszukiwania. My mamy dostęp do świętych ksiąg wszystkich religii. To na co tamci poświęcali całe życie my mamy na wyciągnięcie ręki...
Czy zatem nie jest grzechem ignorancji ograniczać się do tego co skostniały kościół katolicki uznaje za prawdę?
Często uznając coś za prawdę już tylko dlatego że jest co fragment dużo większej układanki i wyciągnięcie tej jednej cegiełki mogłoby wywołać zawalenie się całej budowli... Zresztą starzy ludzie nie chcą by cokolwiek ulegało zmianie. Pamiętam ludzi którzy protestowali jak JPII zezwolił na dawanie komunii do ręki.
Czy młoda osoba rzeczywiście może sobie pozwolić na klapki na oczach? Czy nie jest to przeciw Bogu?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Dawniej uważano że słońce kręci się wokół ziemi, potem że ziemia wokół słońca, teraz że wszystko jest w ruchu a co wokół czego zależy od punktu odniesienia.
Cud przestaje być cudem gdy odkrywamy jego podłoże i potrafimy go odtwarzać.
Czy naukowe wytłumaczenie plag egipskich nie jest zatem sprzeczne z naukami kościoła? W co zatem wierzyć?
Dzieci, te bardzo małe, są naturalnymi mistykami. One jednak nie wierzą w Boga, dopiero ktoś je musi tego nauczyć, a to już jest to Twoje przesiąknięcie naleciałościami kulturowymi;)
Cud przestaje być cudem gdy odkrywamy jego podłoże i potrafimy go odtwarzać.
Czy naukowe wytłumaczenie plag egipskich nie jest zatem sprzeczne z naukami kościoła? W co zatem wierzyć?
Dzieci, te bardzo małe, są naturalnymi mistykami. One jednak nie wierzą w Boga, dopiero ktoś je musi tego nauczyć, a to już jest to Twoje przesiąknięcie naleciałościami kulturowymi;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Nie wiem kogo interpretacje jest lepsza, zważywszy na to że cywilizacja się "rozwija" to teraz powinniśmy być bliżej prawdy, co niestety chyba nam się nie udaje...
Najbliżej prawidłowej interpretacji wydaje mi się, że są dzieci, bo one nie są przesiąknięte naleciałościami kulturowymi, więc zważywszy na mój wiek moja interpretacja jest zapewne daleka od ideału ;)
Najbliżej prawidłowej interpretacji wydaje mi się, że są dzieci, bo one nie są przesiąknięte naleciałościami kulturowymi, więc zważywszy na mój wiek moja interpretacja jest zapewne daleka od ideału ;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Czy zatem lepsza jest ich interpretacja czy Twoja własna?
Lepsza jest interpretacja ludzi uważanych za mądrych 1500 lat temu, czy nas?
Jaką oni wtedy mieli wiedzę o życiu, Bogu i samej Biblii a jaką mamy my?
Czy zatem lepsza jest niezmienność kościoła, wraz z jego synkretyzmem religijnym i obyczajami, czy własne poszukiwania oparte o nowoczesna wiedzę i możliwości rozumienia?
Lepsza jest interpretacja ludzi uważanych za mądrych 1500 lat temu, czy nas?
Jaką oni wtedy mieli wiedzę o życiu, Bogu i samej Biblii a jaką mamy my?
Czy zatem lepsza jest niezmienność kościoła, wraz z jego synkretyzmem religijnym i obyczajami, czy własne poszukiwania oparte o nowoczesna wiedzę i możliwości rozumienia?
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
Tia, w 99% przypadków nauki kościoła są rozbieżne z naukami kościoła, jeżeli spojrzeć na to z perspektywy interpretacji to na pewno, bo przecież czy jest możliwe alby dwie osoby w ten sam sposób rozumiały jakikolwiek tekst ( w odniesieniu do kościoła może to być np Biblia), przecież nasza interpretacja zawsze zależy od "bagażu doświadczeń", od podejścia, od możliwości przyswajania nauki w ogóle, a nawet od samopoczucia ;)
Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy!
Wybaczenie ma to do siebie, że wybaczający nigdy nie zapomina;)
Ten któremu się wybacza nie potrzebuje wiele czasu.
I nawet jak Kościół usilnie przypomina ludziom jakimi to są grzesznikami, to oni nie traktują tego poważnie (by nie popaść w depresje) i po wyjściu od spowiedzi uznają że zaczynają z czystym kontem.
Chociaż w tej kwestii przebaczenia to kościół sam do końca nie wie jak to działa. Zresztą w 99% przypadków nauki kościoła są rozbieżne z naukami kościoła;)
I tak z jednej strony nie jest to tabula rasa, z drugiej strony sam efekt spowiedzi i wybaczenia łączy się także z zachowaniem Jezusa na krzyżu, co uznawane jest za część aktu zbawienia.
Chociaż i ten traktuje się dwojako;)
Wszystko bowiem jest kwestią interpretacji:)
Ten któremu się wybacza nie potrzebuje wiele czasu.
I nawet jak Kościół usilnie przypomina ludziom jakimi to są grzesznikami, to oni nie traktują tego poważnie (by nie popaść w depresje) i po wyjściu od spowiedzi uznają że zaczynają z czystym kontem.
Chociaż w tej kwestii przebaczenia to kościół sam do końca nie wie jak to działa. Zresztą w 99% przypadków nauki kościoła są rozbieżne z naukami kościoła;)
I tak z jednej strony nie jest to tabula rasa, z drugiej strony sam efekt spowiedzi i wybaczenia łączy się także z zachowaniem Jezusa na krzyżu, co uznawane jest za część aktu zbawienia.
Chociaż i ten traktuje się dwojako;)
Wszystko bowiem jest kwestią interpretacji:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"