Widok

Jestem rowerzystką i nie jestem nieśmiertelna.

Motoryzacja Rowery Temat dostępny też na forum:
widziałam kilka wątków na tym forum odnośnie jazdy rowerzystów oraz jazdy kierowców samochodów. Każdy ma swoje zastrzeżenia to wiadomo.
Chce jednak zwrócić uwagę na jedną ważną kwestie.

Jezdzę do pracy na rowerze, głównie ścieżki rowerowe, jednak jest też odcinek gdzie nie ma ścieżki. Nie jadę po chodniki, bo dostanę mandat od policji, jadę ulicą trzymając się prawej krawedzi. Wyprzedzają mnie kierowcy prawie uderzając lusterkami po tyłku, rzucają wyzwiska, są agresywni, wręcz spychają z drogi. Nie rozumiem takiego zachowania, bo ja nigdy nie jeżdzę na czerwonym, nie wymuszam pierwszeństwa nawet jeśli je mam.
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć to,że mam prawo jechać po tej ulicy? Czy Ci ludzie nie rozumieją,że mogę przez nich stracić zdrowie lub życie? Czy powinnam się bać wjechać na ulice chociaż mam do tego prawo? O co chodzi?
popieram tę opinię 41 nie zgadzam się z tą opinią 7
Rozpaczliwe rozłożenie rąk, w sytuacji, gdy się ostro hamuje przed wymuszającym samochodem to nie jest dobry pomysł. Ja stosuję rozpaczliwe wyciąganie rak do przodu zaraz po tym, jak się pożegnam z rowerem (bo on staje, a ja nie).
Poważnie zaś czasem macham rękami, ale o podziękowaniu zawsze pamiętam ,tym bardziej, że wielu kierowców przepuszcza mnie, gdy nie musi na ddr (wiem, oni też nie znają przepisów), zakładam, ze to z uprzejmości. Nie korzystam zaś z przepuszczania, gdy jadę ulicą. Na skrzyżowaniu obowiązują zasady pierwszeństwa i już.
Myślę, że rowerzystów uważających, że nowe (2012) zmiany w kodeksie dały im wszelkie prawa, oraz kierowców uważających, że ulica jest tylko dla nich jest coraz mniej.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Staram się być konsekwentny w jednym. Nigdy żadnych f*cków i wyzwisk, najwyżej rozpaczliwe rozłożenie rąk jeśli auto mi wymusi. Zawsze podziękowanie i machnięcie, kiedy auto sie nie wpycha, zatrzyma, przepuści.
Szczególne podziękowania zawsze do kierowców BMW i spoza miast.
Kropla drąży skałę.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
i to jest twój własny, nowatorski wkład w dziedzinie egzotycznych interpretacji Prawa o Ruchu Drogowym

"strach się bać" (aplied illiteracy)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jeśli rower jechał ścieżką rowerową to masz rację, jeśli tam jest tylko przejście dla pieszych powinien przeprowadzić rower, owszem skręcający autem musi ustąpić pierwszeństwa, ale PIESZEMU na przejściu, lub ROWEROWI na ścieżce rowerowej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
że też wam się tak chce... eh
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ci co uciekają przed rowerem na trawnik, najprawdopodobniej juz się raz z nim zderzyli.

Moja znajoma (piesza na chodniku) po takim spotkaniu ( z rowerzystą na chodniku) przechodziła rehabilitacje kręgosłupa przez rok ...

Czy któremuś rowerzyście przyszło do głowy, że (w zależności od swoich gabarytów) + rower to jest około 80 do 120 kg ?!

Pomyślcie więc, że jak rowerzysta w konfrontacji z samochodem będzie miał podobne obrażenia jak pieszy w konfrontacji z rowerzystą który nap... na chodniku jak na Paryz-Dakar !

Strach chodzić po chodniku jak te debile jeżdżą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
He he,

coś w tm chyba jest.

Trafiłeś w sedno.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niechęć i wulgarność nie rosną. One w niektórych są i w pewnych warunkach wyłażą. czasem wyzwala to czynnik zewnętrzny, a czasem ciśnienie niechęci i wulgarności jest w środku tak wielkie, że wycieka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"rowerzyści wyprawiający cyrki na drodze, to już inna bajka... tacy to nawet na ścieżce rowerowej nie potrafią się odnaleźć"

Takich okazów NIE MA na Masach. A jak raz się pojawią, zwykle tego nie powtórzą. Tacy nie umieją się podporządkować, nie mają za grosz dyscypliny. Własnie tacy "indywidualiści", typu "jeżdżę bdużo na rowerze, ale nigdy nie poprę tych lemingów", sabotują pro-ro zmiany praw i infry.

Ale to właśnie te "lemingi" starają się dla tych indywiduów, a nie odwrotnie.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
@Karol "I moje przesłanie było takie: niech się organizatorzy masy krytycznej nie dziwią że rośnie niechęć i wulgarność w stosunku rowerzysta-samochód skoro masy krytyczne zaoganiają tylko spór bo właśnie podkreślają różnicę MY i ONI zamiast łączyć wszystkich razem."
ale w masie krytycznej nie chodzi o żaden spór i różnicę MY ONI, ideologia jest zupełnie inna - pokazanie włodarzom miast, że potrzebna jest rozbudowa infrastruktury rowerowej.
ale niestety forma przeprowadzenia masy powoduje konflikt między kierowcami aut i rowerzystami, i niechęć pierwszych do drugich.
A rowerzyści wyprawiający cyrki na drodze, to już inna bajka... tacy to nawet na ścieżce rowerowej nie potrafią się odnaleźć - szkoda słów!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
widziałam kilka wątków na tym forum odnośnie jazdy rowerzystów oraz jazdy kierowców samochodów. Każdy ma swoje zastrzeżenia to wiadomo.
Chce jednak zwrócić uwagę na jedną ważną kwestie.

Jezdzę do pracy na rowerze, głównie ścieżki rowerowe, jednak jest też odcinek gdzie nie ma ścieżki. Nie jadę po chodniki, bo dostanę mandat od policji, jadę ulicą trzymając się prawej krawedzi. Wyprzedzają mnie kierowcy prawie uderzając lusterkami po tyłku, rzucają wyzwiska, są agresywni, wręcz spychają z drogi. Nie rozumiem takiego zachowania, bo ja nigdy nie jeżdzę na czerwonym, nie wymuszam pierwszeństwa nawet jeśli je mam.
Czy naprawdę tak trudno zrozumieć to,że mam prawo jechać po tej ulicy? Czy Ci ludzie nie rozumieją,że mogę przez nich stracić zdrowie lub życie? Czy powinnam się bać wjechać na ulice chociaż mam do tego prawo? O co chodzi?
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie o to mi chodziło. Źle mnie zrozumiałeś. Ten wątek się ciągnie już wcześniej. Namawiam do przeczytania moich wcześniejszych wypowiedzi - lepiej zrozumiesz mój punkt widzenia czytając komplet, a nie interpretując fragment :)

Mi chodzi o to, że ja szanuje, rozumiem i respektuje prawo każdego do wykorzystywania wspólnej przestrzeni.
Ale to nie znaczy, że lubię tych, którzy ją zwłaszczają. Nie mam obowiązku wszystkich lubić :)
Nie lubię kamienia, przez którego się wywróciłem mimo, że wiem, że dzięki niemu będę lepiej jeździć w przyszłości.

To "lubienie" wynikło z wcześniejszej dyskuji. Chodziło w niej o to, że takie imprezy jak masy krytyczne nie spowodują że samochodziarze będą bardziej lubić rowerzystów.

To że nie lubię jak ktoś zawłaszcza coś wspólnego ABSOLUTNIE nie znaczy, że chciałbym ją zawłaszczyć dla siebie. Nic podobnego. Nie rozumiem nawet takiego toku myślenia - np. nie lubię złodzei bo sam bym chciał być złodziejem. Hmmmm.

Są sytuacje, w których niektórzy zawłaszczają - mają do tego prawo i ja to ich prawo rozumiem, szanuję i respektuję. To jest demokracja. Najlepiej by było gdyby nikt nie zawłaszczał wspólnej przestrzeni. Ani masy krytyczne ani baldachimy ani nikt inny. Ale taki mamy ustrój i - tak jak piszesz - to jak czerwone światło - trzeba się z nim pogodzić.

Ale jak Cię zapytam "czy lubisz czerwone światła?" to przecież mi nie powiesz, że lubisz. Wolałbyś mieć zielone.

Pozatym to, że ja kogoś prywatnie, osobiście lubię lub nie lubię - cóż - nie wierzę w żadnego boga i myślą grzeszyć nie mogę więc mogę sobie MYŚLEĆ co chce. I jak mnie baldachimy śpiewami w wolny weekend budzą to jasne, że przeklne sobie na nich.

Ale to nie znaczy, że wyjdę i zaczne ich rozpędzać - mają prawo śpiewać mi pod oknem ten jeden dzień w roku i to szanuje. Odeśpię. Bywa - czerwone światło.

I absolutnie to nie znaczy, że sam bym chciał wyjść i zablokować innym ulicę. Nie wiem nawet skąd taki pomysł :)

Tak jak piszesz - "to jest przestrzeń wspólna i nie każdej jednostce jej wykorzystanie się podoba". 100% zgody. Ja właśnie pisałem o tym że mi się to nie podoba. Mam prawo do posiadania opinii. Ale skąd więc wniosek, że sam bym chciał robić coś wbrew własnym poglądom? Nie rozumiem :)

Jeszcze raz powtórzę. Niech każdy kto ma prawo blokować przestrzeń wspólną to robi. Do woli. Niech się tylko później nie dziwi że tym, Ci którzy przez to są zablokowani "na czerwonym", że nie skaczą z radości i nie przyklaskują temu.

Dyskusja była o Masie Krytycznej i napisałem długą propozycję jak by zrobić WSPÓLNĄ imprezę dla wszystkich użytkowników dróg - od pieszych poprzez rowery, samochody po komunikację skończywszy.

I moje przesłanie było takie: niech się organizatorzy masy krytycznej nie dziwią że rośnie niechęć i wulgarność w stosunku rowerzysta-samochód skoro masy krytyczne zaoganiają tylko spór bo właśnie podkreślają różnicę MY i ONI zamiast łączyć wszystkich razem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Z tego co piszesz, wnioskuję, że traktujesz tę przestrzeń jako swoją i jeśli jej wykorzystanie akurat Ci nie pasuje, to jest źle. To jest przestrzeń wspólna i nie zawsze każdej jednostce jej wykorzystanie sie podoba. Piszesz expresis verbis MY i ONI, ale tłumaczenie dotyczy już JA i RESZTA. To nie władza, ani nie rowerzyści przeszkadzają manifestując, ale manifestanci, za każdym razem inni. I za każdym razem inaczej sa traktowani. Jeśli manifestanci są NASI, to dobrze, jeśli TAMCI to źle.
Ja tez nie lubię, jak mi się przeszkadza w przemierzaniu przestrzeni, szczerze powiedziawszy najbardziej nie lubię SWOICH, gdy stoję w korku, tzn. nie pasuje mi, że inni samochodziarze (tacy jak ja) akurat w tym samym czasie uparli sie jechać tą samą drogą. Moja żona jest cięta na TdP, bo przez ileś lat raz do roku nie mogła wrócić przez kilka godzin z pracy. Ty nie lubisz mas krytycznych i pochodów z figurami i baldachimami. A może te imprezy, które nas nie kręcą, trzeba traktować jak czerwone światło: ja muszę stać, choć wolałbym jechać, ale wiem, że inni też chcą jechać, tyle, że w poprzek?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tu nie chodzi o "wyłączną własność samochodziarzy". Te wszelkie imprezy o których piszesz zajmują chodniki, drogi rowerowe i jezdnie w równym stopniu.

Tak długo jak będziemy oddzielnie MY i ONI bez względu na to co się pod tymi słowami kryje - tak długo nie będzie postępu. Jesteśmy razem mieszkańcami i trzeba się dogadać.

Jak idą te pochody z obrazami i to mi jako rowerzyście też uniemożliwiają przejazd. Rozumiem i szanuje ich prawo do wciskania mi na siłę raz do roku swoich poglądów. Nie lubię ich za to ale szanuje ich prawa.

Ale nie pisz, że oni zajmują przestrzeń samochodziarzy - bo ja jestem i rowerzystą i samochodziarzem i pieszym. A te imprezy zajmują całą szerokość drogi łącznie z drogami rowerowymi, chodnikami i pasami ruchu dla samochodów. Na torowiska wchodzą tylko Ci odważniejsi - kibole i Ci z kopalni :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Prócz WPR Gdansk to też Rajd Niepodległości i parę innych mniejszych imprez rowerowych...

Gdanskie demonstracje rowerowe są starsze niż Masy, w efekcie w Gdańsku są już widoczne efekty, więc Masy nie są tu aż tak potrzebne. W Holandii i Danii też nie. W Wawie przed masami była dzicz drogowa. W Gdyni też. Najbardziej by się masy przydały w Sopocie, tyle że sopoccy rowerzyści są zdysorganizowani, tj. skorumpowani przez Nextbike i za bardzo mają parcie na gadulstwo na kongresach i zjazdach, a za małe na demonstracje uliczne i grass root level politics.

Taka mała anonimowa szpila motywacyjna, od działaczki do działaczy...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
a ja dzwonie na chodniku, z odleglosci ok 10 m
a omijajac dziekuje i czesto mam odzew "prosze"

ale do tych Japoncow z https://m.youtube.com/watch?v=O_MphtzCOEc
to nam tu duuuzo brakuje...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Aaa... pisałeś o dzwonieniu na chodniku. Sądziłem, że tak ogólnie.
Na chodniku fakt, jakoś tak nie przystoi :) Ja to szczerze mówiąc, jak mi się już zdarzy chodnikiem, to nawet nie przepraszam. Grzecznie sobie jadę za pieszym. Najczęściej zauważają i sami ustępują, wtedy dziękuję i przejeżdżam. Czasem aż mi głupio, bo widać, że starają się zrobić jak najwięcej miejsca, stają, albo wręcz wchodzą na trawnik.
Nie wiem czym to jest spowodowane, ale zauważam, że najbardziej uprzejmi są właśnie piesi. Za to najmniej uprzejmymi są zmotoryzowani. Ciekaw jestem, czy to po prostu inna grupa społeczna, czy może ci sami ludzie, w zależności od tego jak się poruszają tak różnie się zachowują?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdańsk organizuje raz w roku Wielki Przejazd Rowerowy, do którego teraz przyłączają się też inne miasta. Pomimo że raz w roku, to i tak wielu to przeszkadza. Ale głównie na forum, po polskie fora mają to do siebie, że pełno tu złośliwości w stosunku do innych.
Rzeczywistość na szczęście jest nieco lepsza. Na ostatnim Przejeździe nie zaobserwowałem tłumu zezłoszczonych kierowców. Większość spokojnie czekała i patrzyła z ciekawością. A rowery jechały na długości kilku kilometrów!
Na drogach też nie jest tak źle, jak to wielu pisze. Jeżdżę od 1,5 roku do pracy na rowerze, czasami samochodem, i nie widzę wzajemnej nienawiści. Często wręcz spotykam się z życzliwością.
Nawet dzisiaj, gdy wjechał we mnie taksówkarz, nie było żadnych wyzwisk. OK, każdemu się może zdarzyć, tym bardziej że jechał wolno i obyło się bez potłuczeń.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie tylko za kierownicą samochodu warto odpuści, za rowerową także.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wszelkie demonstracje, pochody, przemarsze, pikiety, msze, pielgrzymki, imprezy sportowe mogą zajmować przestrzeń, która na co dzień jest w wyłącznym użytkowaniu samochodów. Nie jest to jednak własność samochodziarzy, ale miasta i miasto może oddać czasowo ulicę na przeprowadzenie imprezy masowej. Ja tam na masy krytyczne nie jeżdżę, ale skoro rowerzyści chcą zademonstrować swoją liczbę, to właśnie taki spęd jest do tego dobry. Rozumiem, że impreza jest zarejestrowana i zaakceptowana przez władze samorządowe.
To, że u nas kierowcy w ogóle są nerwowi, to fakt. Sam miewam takie stany. Należy odpuścić, bo skończy się zawałem. Jazda samochodem to nie walka z innymi użytkownikami. Na stanie w korku polecam dobrą muzykę, albo audiobook. Naprawdę nie gwałcą ci żony, nie zabierają wszystkich pieniędzy, a wyjeżdżając z domu/pracy prawdopodobnie zdawałeś sobie sprawę jak jest sytuacja drogowa o tej porze. Dziś świeci słoneczko. Easy.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
do góry