Odpowiadasz na:

Po części się zgadzam, mnie ten film zupełnie nie wprawił w zachwyt ani niczym nie zaskoczył. Jego temat nie jest szczególnie odkrywczy (segregacja rasowa w Stanach w XX w.), a sama historia... rozwiń

Po części się zgadzam, mnie ten film zupełnie nie wprawił w zachwyt ani niczym nie zaskoczył. Jego temat nie jest szczególnie odkrywczy (segregacja rasowa w Stanach w XX w.), a sama historia opowiedziana jest w b. amerykańskim stylu - trochę rodzinno-narodowych wzruszeń, podlanych łyżką patosu (w szególności dedykacja na końcu filmu).

Dla mnie najciekawsze było oglądanie aktorów wcielających się w kolejnych prezydentów USA i w moim osobistym rankingu wygrał Alan Rickman jako Ronald Reagan. No i małą perełką była stylizacja przyjaciółki Louisa (Yaya Alafia) na dziewczynę rodem z filmów Blaxploitation. Naprawdę "hot".

Poza tym moim zdaniem film na 1 raz. Obejrzeć i zapomnieć. Next!

zobacz wątek
12 lat temu
~zorka5

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry