Widok
Dobry, ale tylko na siarczyste mrozy tak poniżej 10 stC.
Taki koksownik trzeba zakupić, pewnie niemała kasa, postawić, uzupełniać paliwo-opał i odbierać resztki czyli serwisować przez cały okres działania, później posprzątać i zabrać. To może kupę kasy kosztować, ale pomysł generalnie dobry.
Zwłaszcza jak stoisz po kolana w śniegu a autobus wieczorem nie przyjechał i kwitniesz godzinę na przystanku.
Taki koksownik trzeba zakupić, pewnie niemała kasa, postawić, uzupełniać paliwo-opał i odbierać resztki czyli serwisować przez cały okres działania, później posprzątać i zabrać. To może kupę kasy kosztować, ale pomysł generalnie dobry.
Zwłaszcza jak stoisz po kolana w śniegu a autobus wieczorem nie przyjechał i kwitniesz godzinę na przystanku.
>Nie takie dzieci, choć fakt, że większość Forumowiczów (np. Kocio) nie ma szans pamiętać zimy z 1979r.
Potem zimy już prawie nie było :D
Ja pamiętam spacer na autobus do szkoły przy -27 stopniach Celsjusza. Po 1994 roku ;) Miałam kiepskie rękawiczki, bo pomimo dwóch par zmarzły mi ręce. Za to wyciągnięty z szafy płaszczyk po mamie był jak znalazł :) Płaszcz pewnie pamiętał zimę z 1979 :D
Potem zimy już prawie nie było :D
Ja pamiętam spacer na autobus do szkoły przy -27 stopniach Celsjusza. Po 1994 roku ;) Miałam kiepskie rękawiczki, bo pomimo dwóch par zmarzły mi ręce. Za to wyciągnięty z szafy płaszczyk po mamie był jak znalazł :) Płaszcz pewnie pamiętał zimę z 1979 :D
> Za to wyciągnięty z szafy płaszczyk po mamie był jak znalazł :)
To masz drobniutką mamę ;)
Ja pamiętam tunele w śniegu. Na samym początku Zimy Stulecia, kiedy go nawaliło od groma. Byłem już nastolatkiem, nie kurduplem.. a tunele były po pas albo czasami po pachy.
Potem było tylko gorzej. Przestało padać za to zrobiło się dużo zimniej. Rekord, jaki widziałem na własne oczy na term zaokiennym to -32. W mieście!
Popękały kaloryfery na klatce schodowej. Pękała podziemna infrastruktura (także gazowa, vide: wybuch w Rotundzie)
Dwudziesty stopień zasilania był normą. Prądu częściej nie było niż był. A temp w chacie powyżej 10° była luksusem :D
Stąd.. rozumiem kąśliwą uwagę Mansona :D
To masz drobniutką mamę ;)
Ja pamiętam tunele w śniegu. Na samym początku Zimy Stulecia, kiedy go nawaliło od groma. Byłem już nastolatkiem, nie kurduplem.. a tunele były po pas albo czasami po pachy.
Potem było tylko gorzej. Przestało padać za to zrobiło się dużo zimniej. Rekord, jaki widziałem na własne oczy na term zaokiennym to -32. W mieście!
Popękały kaloryfery na klatce schodowej. Pękała podziemna infrastruktura (także gazowa, vide: wybuch w Rotundzie)
Dwudziesty stopień zasilania był normą. Prądu częściej nie było niż był. A temp w chacie powyżej 10° była luksusem :D
Stąd.. rozumiem kąśliwą uwagę Mansona :D
Mój drogi, nie dalej jak dwie zimy temu termometr na moim parapecie wskazywał przez kilka dni -27 st. :-)
Przyznam, to byłe deczko zimno i trochę obawiałem się o przemarzanie rur.
Wodociąg we wsi podówczas zamarzł i popękał, a wieś latała po wodę z wiadrami do rzeki.
A -10 to u mnie czasami bywa w maju :-)))
Przyznam, to byłe deczko zimno i trochę obawiałem się o przemarzanie rur.
Wodociąg we wsi podówczas zamarzł i popękał, a wieś latała po wodę z wiadrami do rzeki.
A -10 to u mnie czasami bywa w maju :-)))
Spoko, dla mnie zima jest sroga wtedy kiedy wychodzisz w futrze na zewnątrz po czym zdejmujesz futro by ubrać je włosem do środka.
Najzimniej jak ja pamiętam to było -27st.C.
Odmroziłam sobie trochę paluszki u nóg, skórka na czubkach zrobiła się taka dziwnie fioletowo-czarna i zaczęło boleć dopiero jak schodziła, a tak to nawet nie wiem kiedy to się stało.
Najzimniej jak ja pamiętam to było -27st.C.
Odmroziłam sobie trochę paluszki u nóg, skórka na czubkach zrobiła się taka dziwnie fioletowo-czarna i zaczęło boleć dopiero jak schodziła, a tak to nawet nie wiem kiedy to się stało.
> nie dalej jak dwie zimy temu termometr na moim parapecie wskazywał przez kilka dni -27 st.
W Gdańsku wówczas aż takich mrozów nie było, ale rachunki za prąd z boczniakowej norki miałem czterocyfrowe. A (jak wspominałem) rzadko kiedy udawało mi się osiągnąć temp z "2" z przodu.
W obecnych realiach.. niestraszna mi (prawie) żadna zima :D
W Gdańsku wówczas aż takich mrozów nie było, ale rachunki za prąd z boczniakowej norki miałem czterocyfrowe. A (jak wspominałem) rzadko kiedy udawało mi się osiągnąć temp z "2" z przodu.
W obecnych realiach.. niestraszna mi (prawie) żadna zima :D
a to Mansonie, akurat wina mody.
Z innej beczki: siedzimy sobie na południu Turcji, żar z nieba taki że asfalt się topi i nawet psy z domu nie wychodzą. Siedzimy i czekamy w jakiejś knajpce przy wiatraczku. Na stole damska prasa. Otwieram katalog a tam: jesienna kolekcja (u nich zima to 10 st na plusie) a tam : futra, kozaki, skórzane płaszcze, futrzane czapki, wełniane dodatki...Aż słabo mi się zrobiło. Wracamy do kraju, 4 dni później, oglądam analogiczny katalog z jesienną kolekcją a tam : ażurowe, zwiewne sukienki, cienkie kurteczki, gołe łydki modelek, i tak się śmieję do siebie, że człowiek zawsze chce mieć akurat to, czego nie ma :)
Z innej beczki: siedzimy sobie na południu Turcji, żar z nieba taki że asfalt się topi i nawet psy z domu nie wychodzą. Siedzimy i czekamy w jakiejś knajpce przy wiatraczku. Na stole damska prasa. Otwieram katalog a tam: jesienna kolekcja (u nich zima to 10 st na plusie) a tam : futra, kozaki, skórzane płaszcze, futrzane czapki, wełniane dodatki...Aż słabo mi się zrobiło. Wracamy do kraju, 4 dni później, oglądam analogiczny katalog z jesienną kolekcją a tam : ażurowe, zwiewne sukienki, cienkie kurteczki, gołe łydki modelek, i tak się śmieję do siebie, że człowiek zawsze chce mieć akurat to, czego nie ma :)
"+30°C
Polacy śpią bez żadnego nakrycia.
Amerykanie zakładają swetry.
Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.
+20°C
Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).
+15°C
Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).
+10°C
Amerykanie trzęsą się z zimna.
Rosjanie na daczach sadzą ogórki.
+5°C
Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
Norwedzy idą się... kąpać do jeziora.
0°C
W Ameryce zamarza woda.
W Rosji woda gęstnieje.
Rosjanie idą popływać.
-5°C
Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-15°C
Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku.
Norwedzy zakładają swetry.
Politycy zaczynają rozmawiać o bezdomnych.
-17. 9°C
W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie.
Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.
-20°C
Amerykańskie samochody nie zapalają.
-25°C
Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
-30°C
Rosjanie zakładają podkoszulki.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zaczął funkcjonować.
Twój kot śpi w twojej piżamie.
-35°C
Zbyt zimno, żeby myśleć.
Nie zapalają japońskie samochody.
-40°C
Politycy zaczynają coś robić z bezdomnymi.
Możemy ze swojego oddechu budować domki igloo.
Chcemy wyruszyć na południe.
Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli.
Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-42°C
W Europie nie funkcjonuje transport.
Rosjanie jedzą lody na ulicy.
-45°C
Wyginęli Grecy.
Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych.
-50°C
Powieki zamarzają w trakcie mrugania.
Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.
Za zimno, żeby myśleć.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zaczął funkcjonować.
Rosjanie zamykają okno w łazience.
-60°C
Niedźwiedzie polarne ruszają na południe.
Prawnicy wkładają ręce do swoich własnych kieszeni.
-70°C
Zamarzło piekło.
-73°C
Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii.
Rosjanie zakładają uszanki.
-80°C
Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.
-114°C
Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wk*****wieni."
Polacy śpią bez żadnego nakrycia.
Amerykanie zakładają swetry.
Mieszkańcy Miami włączają ogrzewanie.
+20°C
Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).
+15°C
Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).
+10°C
Amerykanie trzęsą się z zimna.
Rosjanie na daczach sadzą ogórki.
+5°C
Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
Norwedzy idą się... kąpać do jeziora.
0°C
W Ameryce zamarza woda.
W Rosji woda gęstnieje.
Rosjanie idą popływać.
-5°C
Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-15°C
Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku.
Norwedzy zakładają swetry.
Politycy zaczynają rozmawiać o bezdomnych.
-17. 9°C
W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie.
Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.
-20°C
Amerykańskie samochody nie zapalają.
-25°C
Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
-30°C
Rosjanie zakładają podkoszulki.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby samochód zaczął funkcjonować.
Twój kot śpi w twojej piżamie.
-35°C
Zbyt zimno, żeby myśleć.
Nie zapalają japońskie samochody.
-40°C
Politycy zaczynają coś robić z bezdomnymi.
Możemy ze swojego oddechu budować domki igloo.
Chcemy wyruszyć na południe.
Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli.
Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.
-42°C
W Europie nie funkcjonuje transport.
Rosjanie jedzą lody na ulicy.
-45°C
Wyginęli Grecy.
Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych.
-50°C
Powieki zamarzają w trakcie mrugania.
Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.
Za zimno, żeby myśleć.
Potrzebujesz kabli rozruchowych, żeby kierowca zaczął funkcjonować.
Rosjanie zamykają okno w łazience.
-60°C
Niedźwiedzie polarne ruszają na południe.
Prawnicy wkładają ręce do swoich własnych kieszeni.
-70°C
Zamarzło piekło.
-73°C
Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii.
Rosjanie zakładają uszanki.
-80°C
Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.
-114°C
Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wk*****wieni."
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.