Odpowiadasz na:

Malayach

„Kiedyś przyjaźń traktowałeś jak przyjaźń a nie jak związek dający satysfakcję i zadowolenie z podziwu społecznego – jak czynisz to teraz” i nadal to robię tylko ty nigdy nie... rozwiń

„Kiedyś przyjaźń traktowałeś jak przyjaźń a nie jak związek dający satysfakcję i zadowolenie z podziwu społecznego – jak czynisz to teraz” i nadal to robię tylko ty nigdy nie byłeś moim prawdziwym przyjacielem, ponieważ nigdy nie zdobyłeś się na bezinteresowność czy na poświęcenie dla mnie, zawsze za przysługę od razu wymuszałeś przysługę, oraz zawsze kłamałeś w mniej czy bardziej istotnych sprawach zaczynając od np. Nekronomikonu a kończąc na walnym zebraniu na początku lutego.
„kiedy udowodniłem tobie i innym iż słowo honor i zobowiązania są dla ciebie tylko wygodnymi sztandarami którymi wymachujesz kiedy potrzebujesz poklasku i podziwu od innych” czy mówisz o tym że z powodu zbyt dużej ilości pracy muszę zmniejszyć swój udział w jakimś przedsięwzięciu? Co ty zrobiłeś już kilkukrotnie. Że już nie chcę być frajerem który przejmuje odpowiedzialność prawną za wszystko co się dzieje bez jego wiedzy i udziału? Że mam dość mydlenia mi oczu i okłamywania mnie (ile już mi mówiłeś terminów walnego zgromadzenia, ja mówiłem o pierwszym już w czerwcu zeszłego roku i dałem się namówić kilkukrotnie na przesunięcie o miesiąc czy o 2 tygodnie aż do lutego tego roku)? Że ty chcesz poczuć się szefem (Oberbunkerfurer) to ja mam być za to odpowiedzialny?
„Kiedy zaś przygniatają cię do ziemi zobowiązania za nimi płynące odwieszasz je nad „kominek” bo to dla ciebie za trudne, meczące, bolesne itd., ” bo pewnie sądzisz że gdy ty odsunąłeś się od spraw to byłeś bardziej zmęczony zapracowany, zestresowany itd. I twoje wytłumaczenie było bardziej wystarczające? Że będąc tytularnym szefem musiałem naprawiać twoje błędy i jednocześnie pamiętać że to wszystko od ciebie zależy i gdyby nie ty...
„Ja o nich nie zapomniałem i jako jedyny je prowadzę do przodu.” Ciebie interesowała z tych planów jedynie władza (tak jak ją opisał Baggins) a to co dla nas pozostałych dwóch było ważne dla ciebie było pustym tłem. Galopuj sobie do swojej władzy, nie będzie miało to prawie nic wspólnego z tym co było w planie (żałuję że pewnego dnia opowiedziałem ci o tym i wciągnąłem cię jako trzeciego, ale wtedy było z braku laku dobry kit... a dwóch było za mało).
„zrozumiesz iż kiedyś miałeś szansę być częścią czegoś wielkiego a tak to w ostatecznym rozrachunku to ja poprowadzę innych ku oświeceniu a ty przytłoczony przez „prozę życia”, z którą nawiasem mówiąc nie radzisz sobie kompletnie i już sam zrozumiałeś iż nauka tej sztuki może cię zniszczyć, zrozumiesz iż to ja prowadzę cię przez otoczenie, państwo, twoich bliskich, a ty nie będziesz mógł nic na to poradzić.” Hahahaha, to żeś mnie rozbawił to ty wpadłeś w szarość i nawet nie wiesz jak się z niej wyczołgać, taplasz siew tej szarości która cię już do szczętu zjadła. Marzysz jeszcze o czymś? Ja wciąż wierzę że będę projektował silniki statków kosmicznych lub cos równie ciekawego jak marzyłem jakieś 8-9 lat temu i jestem coraz bliżej swojego celu, nawet już dość blisko. Ty nie poprowadzisz nikogo do oświecenia ponieważ nigdy nie osiągnąłeś nawet cząstki tego co osiągnęliśmy z M. I po prostu nie wiesz co to jest. Ty prowadziłeś mnie tylko do zguby, każda twoja rada była drogą do przepaści z której ciężko było zawrócić, każde nasze wspólne działanie było z*******ym wysiłkiem wyrzuconym na śmieci. Nigdy nie osiągniesz tego o czym myśleliśmy z M. Bo po prostu twoje wady są tym co zniszczy to na starcie.
„Nie mniej jednak ja tworzę swoją rzeczywistość, ty pozwalasz się jej ponieść” tobie się wydaje że ja tworzysz, resztą jak każdemu ale niestety młotkiem nie tworzy się filigranowych filiżanek... Zobaczymy zresztą który z nas będzie miał większy wpływ na rzeczywistość.
„Po prostu nie podąża za tobą już nikt.” Za tobą też nie podążą jeżeli im wielka marchewka nie zasłoni całego ciebie. A czy za mną podążą? Jak ciebie tam nie będzie by niszczyć to co zbudowałem to pewnie mi się uda.
A propos przyczynowości, ja podjąłem decyzję w której ty nie brałeś udziału a ty byłeś narzędziem (wygodnym, bo mogłeś sobie wziąć to za swoja zasługę) w osiąganiu celu. Gdyby nie przez ciebie pewnie wykombinowałbym coś z lekką pomocą np. Mixera. A po drugie to ja cię za uszy z litości wyciągnąłem do gratki widząc że się rozlatujesz i dzięki temu w ogóle podniosłeś się wtedy i znalazłeś swoja D. Nawet nie wiesz jak przeklinałem moją słabość do ciebie gdy potem szlajałeś się za mną na spotkaniach gratki i psułeś mi humor i inne działania, tak jakbym sobie do czarnego płaszcza przyczepił wielki błazeński różowy kwiatek z sikawką.
Ja epitafium naszej znajomości wycedziłem przez zęby już kilka miesięcy temu.

zobacz wątek
23 lata temu
~Kwisatz Haderach

Cytat:

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry