Widok

Kolekcjonerów...

motyli czekałby los pełen żuwaczek i szczękoczułek.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

hej-ho hej-ho

do szkoly by się szło, ach kiedy to bylo ale cóz mlodosc nie wiecznosc.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malyach

Powiedz więc co robisz, żebym następną razą nie popełnił pomyłki. Chyba że nie chcesz, albo może jest Ci wszystko jedno, co o Tobie piszą.
Bo prawdopodobnie coś wspomnę także o innych wyprawach i nocnych baletach w Gołubiu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malyah

Nie jest najwazniejsza rzecza co bylo zamierzone, a co nie. Wazniejsze wydaje mi sie na przyklad - z jakich to powodow tkwiacych w Tobie, poruszyles akurat te kwestie. Chciales zaznaczyc ile to jestesmy Ci winni? Hm, bardzo tego potrzebujesz? Dobrze. Uwazaj: Jestes piekny i masz wspaniale miesnie. Mozesz wydrukowac sobie te moje slowa i powiesic nad lozkiem, by poprawialy Ci humor codziennie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malyach

Mam do Ciebie osobistą wycieczkę. Gdzie Cię najłatwiej ustrzelić werbalnie, tak żeby nikt nie zobaczył i nikt nie usłyszał? Przynajmniej zanim się nie wyklaruje, to co zaplanowałem. "Przedsięwzięcie" jest niekomercyjne.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malayach

„Kiedyś przyjaźń traktowałeś jak przyjaźń a nie jak związek dający satysfakcję i zadowolenie z podziwu społecznego – jak czynisz to teraz” i nadal to robię tylko ty nigdy nie byłeś moim prawdziwym przyjacielem, ponieważ nigdy nie zdobyłeś się na bezinteresowność czy na poświęcenie dla mnie, zawsze za przysługę od razu wymuszałeś przysługę, oraz zawsze kłamałeś w mniej czy bardziej istotnych sprawach zaczynając od np. Nekronomikonu a kończąc na walnym zebraniu na początku lutego.
„kiedy udowodniłem tobie i innym iż słowo honor i zobowiązania są dla ciebie tylko wygodnymi sztandarami którymi wymachujesz kiedy potrzebujesz poklasku i podziwu od innych” czy mówisz o tym że z powodu zbyt dużej ilości pracy muszę zmniejszyć swój udział w jakimś przedsięwzięciu? Co ty zrobiłeś już kilkukrotnie. Że już nie chcę być frajerem który przejmuje odpowiedzialność prawną za wszystko co się dzieje bez jego wiedzy i udziału? Że mam dość mydlenia mi oczu i okłamywania mnie (ile już mi mówiłeś terminów walnego zgromadzenia, ja mówiłem o pierwszym już w czerwcu zeszłego roku i dałem się namówić kilkukrotnie na przesunięcie o miesiąc czy o 2 tygodnie aż do lutego tego roku)? Że ty chcesz poczuć się szefem (Oberbunkerfurer) to ja mam być za to odpowiedzialny?
„Kiedy zaś przygniatają cię do ziemi zobowiązania za nimi płynące odwieszasz je nad „kominek” bo to dla ciebie za trudne, meczące, bolesne itd., ” bo pewnie sądzisz że gdy ty odsunąłeś się od spraw to byłeś bardziej zmęczony zapracowany, zestresowany itd. I twoje wytłumaczenie było bardziej wystarczające? Że będąc tytularnym szefem musiałem naprawiać twoje błędy i jednocześnie pamiętać że to wszystko od ciebie zależy i gdyby nie ty...
„Ja o nich nie zapomniałem i jako jedyny je prowadzę do przodu.” Ciebie interesowała z tych planów jedynie władza (tak jak ją opisał Baggins) a to co dla nas pozostałych dwóch było ważne dla ciebie było pustym tłem. Galopuj sobie do swojej władzy, nie będzie miało to prawie nic wspólnego z tym co było w planie (żałuję że pewnego dnia opowiedziałem ci o tym i wciągnąłem cię jako trzeciego, ale wtedy było z braku laku dobry kit... a dwóch było za mało).
„zrozumiesz iż kiedyś miałeś szansę być częścią czegoś wielkiego a tak to w ostatecznym rozrachunku to ja poprowadzę innych ku oświeceniu a ty przytłoczony przez „prozę życia”, z którą nawiasem mówiąc nie radzisz sobie kompletnie i już sam zrozumiałeś iż nauka tej sztuki może cię zniszczyć, zrozumiesz iż to ja prowadzę cię przez otoczenie, państwo, twoich bliskich, a ty nie będziesz mógł nic na to poradzić.” Hahahaha, to żeś mnie rozbawił to ty wpadłeś w szarość i nawet nie wiesz jak się z niej wyczołgać, taplasz siew tej szarości która cię już do szczętu zjadła. Marzysz jeszcze o czymś? Ja wciąż wierzę że będę projektował silniki statków kosmicznych lub cos równie ciekawego jak marzyłem jakieś 8-9 lat temu i jestem coraz bliżej swojego celu, nawet już dość blisko. Ty nie poprowadzisz nikogo do oświecenia ponieważ nigdy nie osiągnąłeś nawet cząstki tego co osiągnęliśmy z M. I po prostu nie wiesz co to jest. Ty prowadziłeś mnie tylko do zguby, każda twoja rada była drogą do przepaści z której ciężko było zawrócić, każde nasze wspólne działanie było z*******ym wysiłkiem wyrzuconym na śmieci. Nigdy nie osiągniesz tego o czym myśleliśmy z M. Bo po prostu twoje wady są tym co zniszczy to na starcie.
„Nie mniej jednak ja tworzę swoją rzeczywistość, ty pozwalasz się jej ponieść” tobie się wydaje że ja tworzysz, resztą jak każdemu ale niestety młotkiem nie tworzy się filigranowych filiżanek... Zobaczymy zresztą który z nas będzie miał większy wpływ na rzeczywistość.
„Po prostu nie podąża za tobą już nikt.” Za tobą też nie podążą jeżeli im wielka marchewka nie zasłoni całego ciebie. A czy za mną podążą? Jak ciebie tam nie będzie by niszczyć to co zbudowałem to pewnie mi się uda.
A propos przyczynowości, ja podjąłem decyzję w której ty nie brałeś udziału a ty byłeś narzędziem (wygodnym, bo mogłeś sobie wziąć to za swoja zasługę) w osiąganiu celu. Gdyby nie przez ciebie pewnie wykombinowałbym coś z lekką pomocą np. Mixera. A po drugie to ja cię za uszy z litości wyciągnąłem do gratki widząc że się rozlatujesz i dzięki temu w ogóle podniosłeś się wtedy i znalazłeś swoja D. Nawet nie wiesz jak przeklinałem moją słabość do ciebie gdy potem szlajałeś się za mną na spotkaniach gratki i psułeś mi humor i inne działania, tak jakbym sobie do czarnego płaszcza przyczepił wielki błazeński różowy kwiatek z sikawką.
Ja epitafium naszej znajomości wycedziłem przez zęby już kilka miesięcy temu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Tau, stworku i inne wcielenia tej samej osoby

To proste – nie ja zacząłem tą dyskusję. Przypomniałem kilka faktów dla zwierza żeby się zastanowił jak ulotna jest pamięć ludzka. Nie pisałem do ciebie choć i o tobie. Sarkastyczny ton wypowiedzi o tym co kto komu jest winien zostaw dla innych. Mało minie on wzrusza. Tym bardziej iż pamiętam co mówiłaś o mnie i o mojej drugiej połowie. Kiedyś dla was to były żarty a mnie to boleśnie zraniło. Dziś dla mnie życie jest żartem a was życie będzie raniło. Taka kolej rzeczy. I choć brzmi to złośliwie nie śmieję się z tego – wręcz jest mi żal ludzi postępujących jak wy – bo widzę kolejne przykłady jak kończą inni. Mam nadzieje iż was to nie dotknie tak mocno – ale swoją cenę musi zapłacić każdy bez wyjątku. Najgorsze jest to iż nie macie żadnego wpływu na zbliżającą się katastrofę. I kiedy przyjdzie „wielka fala” najlżej ranni będą ci przygotowani. A czemu odpowiedziałem na wasze posty? Bo zapragnąłem poobserwować ludzi rzucających błotem w innych i nagle sam dostałem tym błotem w twarz choć nie byłem obecny. Nie odrzuciłem błota z powrotem – lecz zadałem rzeczowe pytania i nie doczekam się pewno rzeczowej dyskusji ale cóż tam. Sztuka jest sztuka. Co do celowości to liczy się bardzo – tak jak wypadek samochodowy i morderstwo z premedytacja. Pierwsze jest zbiegiem czynników drugie jest wynikiem planów. A skoro odpowiedziałem ci na twoje pytanie – choć może nie takiej odpowiedzi się spodziewała to może i ty dasz mi odpowiedź na pytanie które nurtuje mnie już od dłuższego czasu – czemu ukrywacie swoją osobę pod paroma pseudonimami? Nie wystarczy jeden sztandar żeby głosić idee? Czy może ma to inny cel?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malayach

Wspaniale to napisałeś, nic dodać nic ująć, nadla myśłisz że ludzie są twoimi zabawkami? Że możesz sobie nimi manipulować do woli zeby biegali wokół ciebie i spełniali twoje zachcianki? Właśnie dla tego zerwałem znajomość z tobą, bo mam dość twoich manipulacji! Wykorzystujesz wrażliwość i naiwność wszystkich dookoła, ja sie wiecej nie dam. Jestem naiwny wrażliwy na ciosy, i dziei temu nie zapadłem sie w szarość rzeczywistości, w przeciwieństwie do ciebie. Nie chcę mieć z tobą nigdy wiecej nic do czynienia a jeśłi staniesz na mojej drodzę będę z tobą walczył. Dość już krzywdy mi zrobiłeś, doś już okłamywania mnie, wciskania mi kitu, wykorzystywania moich słabości. Nigdy więcej!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

tak sobie przypomniałem

Kiedyś Tau potrafiła bardzo boleśnie ranić.
Teraz, mam nadzieję, ten okres minął bezpowrotnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ustroje społeczne

Feudalizm już był, ale kapitalizm polega jak najbardziej na manipulowaniu innymi w celu osiągnięcia własnych korzyści. Róznica jest taka, że teraz to się nazywa Public Relations.
Dlaczego oglądając gazety, słuchając radia czuję się jak w centum Capital City?
Przyszedłem na świat w złym momencie. A to pech....
:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

taK sobie do Nikogo koNkretego

Jak tu miło bez natrętnego wybijania się boldem.
...jak tu uroczo... bez nadmiaru... trzykropków
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wielki Bracie

napisz do mnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mejla

znasz, Wielki Bracie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wielki Bracie

Oj ja użyłem aż 3 wielokropków w jednym poście al boldu nie użyłem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na TeVauEnie od jutra...

...zaczyna się powtórka z Naświetlanie Kropka.
HAsło na dziś: Zakurzony róg telewizora optymalnym miejscem na wiele kropek.
Kto znajdzie idealne miejsce do boldowania?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Idealne miejsce na bold

to nagłówki podań do zabójcy z urzędu, np:
Podanie o Elminacje Petenta
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

N@pis@łem

emalię
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Oj, zwierzu, zwierzu

Oj zwierzu, zwierzu, jeżeli dla ciebie przyjaźń jest wymianą – jedna „bezinteresowna” przysług za drugą – to oznacza iż mamy dwie różne definicje przyjaźni. Jak byś nie zauważył nie rzuciłem ci błotem ani na tym forum ani na innym. Przyjaźń polega też na tym iż niektóre rzeczy załatwia się honorowo. Co do zawalonych bądź zawinionych spraw to można by ich wyliczać bez liku. I jak dobrze ci z tym że sobie przypominałeś jakim to złym wilkiem jestem? – parafrazując za pewną osobą.
Jeżeli dobrze rozumiem – twoim zdaniem honor kończy się tam gdzie zaczynają się koszta? Czyli honor to rzecz dla głupców mamidło i kapitan idący na dno ze swoimi ludźmi jest nikim innym niż głupcem? Dla tego nigdy nie pójdą za tobą inni. Bo kiedy sytuacja zaczyna być zbyt paląca zostawisz ich na lodzie? Oczywiście wyciągasz iż ty złamałeś swoje przyrzeczenie bo ja złamałem swoje i dla tego ty łamiąc zobowiązania wobec innych (nie wobec mnie – to jest nie ważne w tej dyskusji) nadal jesteś człowiekiem „honoru” ? Popełniam w życiu błędy i nie wstydzę się ich popełniać – jednak najpierw szukam winy w sobie – skoro już przechodzimy do dyskusji na moje pole – Pamiętam jednak żeby je naprawić. Jak tylko się da. I żebyś się za bardzo nie unosił zranioną dumą to pragnę przypomnieć ci iż potrzeby większości są większe niż potrzeby jednostki. A kiedy się jest jedynym oficerem na tonącym krążowniku trzeba coś poświęcić aby go uratować.
Władza – władza jest jedynie narzędziem. Niemniej jednak bardzo pożądanym narzędziem. Bagins nie rozumie czym jest władza – przynajmniej może zbyt szybko zinterpretowałem jego definicje – ale żadna nie odpowiada definicji władzy którą usiłuję napisać. A co do planu to zobacz – który z nas jeszcze pamięta szczegółowo o co w nim chodziło? Szkoda iż nie przypomniałeś sobie przed uderzeniem w klawiaturę co było jego zamierzeniem.
Szarość dnia – taplanie się, marzenia. Sądzę po twoich postach, po marazmie i zniechęceniu jakie w nich wylewasz. Po stanie polskiej nauki, po raku jaki toczy gospodarkę po wielu innych czynnikach nie związanych z tobą. Po tym wszystkim jestem w stanie wysnuć taką prognozę.
A ty tym czasem nic nie wiesz o powyższych czynnikach, nie wiesz już nic o mnie i o tym czym się zajmuję. Marzenia to piękna rzecz ale trzeba je jeszcze móc urzeczywistnić. Ja nie napisałem że już cię prowadzę. Ja napisałem iż dążę do wpływu na otoczenie – i osiągam go w coraz większym stopniu.
Oświecenie – a czymże jest oświecenie – zauważ iż dla każdego z nas jest ono czymś innym w rozumieniu. Dla mnie jego częścią jest bezustanny rozwój, poznanie i nauka całokształtu zjawisk rządzących światem. Nie zaś jego części – jak będę potrzebował wiedzy zawsze mogę wykupić usługi jakiegoś doktoranta, profesora czy innego członka społeczności naukowej – to wszystko tylko kwestia ceny. Sam o tym wiesz gdyż i twój wydział prowadzi badania dla sponsorów.
Nie zamierzam osiągać tego o czym wcześniej tak długo dyskutowaliśmy z M. Mój światopogląd ewoluuje i sprawdza wcześniejsze teorie. Rozwija je. Szereguje i układa w małe kroki potrzebne do przejścia całej drogi.
Ależ oczywiście młotem też tworzy się imperia buduje drogi – na gruzach jednej cywilizacji wyrasta druga. Tak było i będzie. Konflikt jest wszechpotężną siła stwórczą. Tak więc i młotkiem czasami wytwarza się filiżanki.
Za tobą też nikt nie podąża – czyli przyznajesz że przestałeś przewodzić już innym. Jakie to urocze. Cóż przykład też jest marchewką za którą podążają inni – Prawa że największym przywódcą jest ten z którym podążają inni nawet jak go zabraknie. Np. za Jezusem – prawda?
Nie osiągnąłem i może nigdy nie będę wielkim przywódcą. Ale spróbuj sam poprowadzić ludzi przez parę lat a jak już tego dokonasz to wtedy wyrażaj sądy z pozycji uczestnika – śmiem bowiem twierdzić iż bycia przywódcą trzeba się bardzo długo uczyć. Ja jestem dopiero na początku tej drogi ale z niej nie zejdę bo jest ona trudna i bolesna.
Co do stanów psychicznych to nie wyliczaj wszystkich kryzysów bo są one niekończące się – sztuką jest umiejętność nauczenia sobie radzenia z nimi. Nie wyliczaj bo wtedy pewno przypomnisz sobie i inne swoje kryzysy i z przerażeniem odkryjesz iż jestem nie tylko winny ich ale i całej reszty zła na świecie. Bo tak najłatwiej – zwalić winę na kogoś innego.
Tak więc postaraj się coś zbudować – zamiast zniszczyć. Choćbyś miał nawet okupić to cierpieniem i krwią. Warto.
A tak co do epitafiów to nadal nie umiesz przyznać się do błędu? Zastanów się co do manipulacji rzeczywistością to czy jesteś w stanie teraz stwierdzić czy ta rzecz czekała na ciebie w umówionym miejscu czy nie? I jak długo? I czy to że nie pojawiłeś się i jej nie odebrałeś tak jak się umawialiśmy spowodowało iż nie mogłeś pochwalić się systemem tam gdzie planowałeś czy też nie? I Czyja to była wina twoja czy moja? A może był to zbieg okoliczności? Wszak teraz nie ustalisz już prawdy – możesz się jedynie posługiwać subiektywnym odczuciem rzeczywistości? Bo oczywiście świadkowie są przeze mnie podstawieni. Prawda?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Malyach

Dziękuję, za zauważenie i reakcję :-P
Trudni mnie zauważyć, prawda???
Taki wielki jestem, że nic nie widać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A może

A może wprowadzić, jak dawniej : - tylko 30 wyrazów. Świetnie wpływało to kiedyś na styl
i treść .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A może jeszcze ostrą cenzurę jak dawniej co?

i wyrzucać do kosza co drugi post, bo niezgodny z linią programową redakcji?
Głupi pomył.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

Grajdołki (234 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

do góry