Widok
Sporo kierowców nie przejmuje się stosując zbyt mocne żarówki albo po prostu mają źle ustawione lampy i oślepiają wszystkich a Ty sie martwisz o lamkę do roweru... Dobrej lampki do roweru nie kupisz w sklepie, to musi być konstrukcja modyfikowana "we wlasnym" zakresie. Poza tym nawet jeśli lampka ma odciecie a ustawi się źle to będzie oślepiać wiec nie ma co dramatyzować.
szczerze mówiąc to jakaś zwykła latarka i do lasu ok. ale nie na ulicę. Jak wyżej podniesiesz, to będziesz świecił w oczy nadjeżdżających. Nie ma żadnej granicy światła. Sam jeżdżę rowerem i kupiłem zwykłą lampę w lidlu - jest ok. na ulicę, a do jazdy po lesie mam co innego, bo też zdarzyło mi się oślepiać innych.
A w ogóle przepraszam, że się rozpisałem.
To dlatego, że na Kościerskiej właśnie testuję moje poglądy dot. lamp rowerowych. Np nie mam wrażenia, że im więcej lumenów/luxów, tym bezpieczniej. Np. zjeżdżam tamtędy z żelową dwudiodową wpół-wypaloną lampą portalu trojmiasto.pl, na pełnej prędkości. Lampka w trybie ciągłym, migam tylko w ruchu ulicznym. Jak kto musi koniecznie mieć bocialarkę na pełnej mocy, to powinien jeść więcej marchewki.
To dlatego, że na Kościerskiej właśnie testuję moje poglądy dot. lamp rowerowych. Np nie mam wrażenia, że im więcej lumenów/luxów, tym bezpieczniej. Np. zjeżdżam tamtędy z żelową dwudiodową wpół-wypaloną lampą portalu trojmiasto.pl, na pełnej prędkości. Lampka w trybie ciągłym, migam tylko w ruchu ulicznym. Jak kto musi koniecznie mieć bocialarkę na pełnej mocy, to powinien jeść więcej marchewki.
Afaik drogi leśne nie są rozrywane gł. przez Lasy Państwowe, które je naprawiają i utrzymują, tylko przez ZULe (jakże adekwatna nazwa dla prywatnych Zakładów Usług Leśnych). Swoją drogą LP mogły by wrócić do zlecania rębni zimą, ale od czasu jak pobudowali porządniejsze drogi, klasy Drogi Węglowej, to im wszystko jedno, a zimą praca cięższa i straty tartaczne większe.
Mi to nawet pasuje, że nie niszczą sanny zimą, bo biegówki bywają niemożliwe w terenie gdzie rąbią, nawet jak jest śnieg. Nawet jak jest droga utwardzona, to ciągniki robią z niej chlew. Taki lajf. Mam w domu leśnika, rozumiem.
To dla wyjaśnienia, skoro mam "tajną wiedzę". Miło mi, że ktoś tam na świecie zgadza się ze mną nt. Kościerskiej. Ludzie tam zwykle albo chcą full serwis (kolektor, asfalcik, lampy, ławeczki, szlaban) albo full denial (Rejtan klatą na racjonalną gospodarkę leśną, ściek w sąsiedztwie ujęcia wody i syf od jazdy konnej i zwrywki drewna, a po deszczu błoto)
Mi to nawet pasuje, że nie niszczą sanny zimą, bo biegówki bywają niemożliwe w terenie gdzie rąbią, nawet jak jest śnieg. Nawet jak jest droga utwardzona, to ciągniki robią z niej chlew. Taki lajf. Mam w domu leśnika, rozumiem.
To dla wyjaśnienia, skoro mam "tajną wiedzę". Miło mi, że ktoś tam na świecie zgadza się ze mną nt. Kościerskiej. Ludzie tam zwykle albo chcą full serwis (kolektor, asfalcik, lampy, ławeczki, szlaban) albo full denial (Rejtan klatą na racjonalną gospodarkę leśną, ściek w sąsiedztwie ujęcia wody i syf od jazdy konnej i zwrywki drewna, a po deszczu błoto)
Kościerska to piękny przykład, jak można skaszanić, wołając o zbyt dużo. Tam trzeba trzech usprawnień:
1. ograniczenie wylewania kolektora ściekowego
2. ograniczenie rozmywania drogi przez deszcze
3. ograniczenie niszczenia drogi przez leśników
Chociaż akurat punkt trzeci nie jest krytyczny - gdańscy leśnicy co rozryją - to i naprawią. Ostatnio widziałem kilka rowerów pod leśniczówką w Matemblewie, co może sporo wyjaśniać w kwestii ich podejścia ;)
A oświetlanie leśnych szlaków to jakiś chory pęd nie wiadomo po co.
1. ograniczenie wylewania kolektora ściekowego
2. ograniczenie rozmywania drogi przez deszcze
3. ograniczenie niszczenia drogi przez leśników
Chociaż akurat punkt trzeci nie jest krytyczny - gdańscy leśnicy co rozryją - to i naprawią. Ostatnio widziałem kilka rowerów pod leśniczówką w Matemblewie, co może sporo wyjaśniać w kwestii ich podejścia ;)
A oświetlanie leśnych szlaków to jakiś chory pęd nie wiadomo po co.
Na przód lampa światła ciągłego, na tył migająca. Jeśli nie będziesz jeździł po ulicach to na tył dowolna. Jak na ulicach to smart 317, bardzo mocna lampka.
Jak masz trochę kasy i zależy Ci na dobrym oświetleniu to na przód uchwyt na latarkę - koszt ok 7zł i do tego uchwytu latarkę led. Ja osobiście używam ultrafire z dioda XM LT60. Zasilanie bateria 18650 (taki grubszy paluszek AA). Koszt latarki 80zł + 2baterie 30zł+ ładowarka 20zł(zwykła od paluszków AA nie będzie pasować).
Jasność świecenia ok 900lumenów. Spokojnie można nawet jeździć w ciemnym lesie ;) Drogówka bardzo często była zaskoczona mocą/jasnością ale już się przyzwyczaili(uwag nie zgłaszali więc zgodnie z prawem).
http://galeria.trojmiasto.pl/Przednie-oswietlenie-roweru-490639.html
Pamiętaj abyś dla głównie kierowców wyróżniał się z otoczenia. Muszą Cię widzieć i mieć czas na reakcje. Szerokości :)
Jak masz trochę kasy i zależy Ci na dobrym oświetleniu to na przód uchwyt na latarkę - koszt ok 7zł i do tego uchwytu latarkę led. Ja osobiście używam ultrafire z dioda XM LT60. Zasilanie bateria 18650 (taki grubszy paluszek AA). Koszt latarki 80zł + 2baterie 30zł+ ładowarka 20zł(zwykła od paluszków AA nie będzie pasować).
Jasność świecenia ok 900lumenów. Spokojnie można nawet jeździć w ciemnym lesie ;) Drogówka bardzo często była zaskoczona mocą/jasnością ale już się przyzwyczaili(uwag nie zgłaszali więc zgodnie z prawem).
http://galeria.trojmiasto.pl/Przednie-oswietlenie-roweru-490639.html
Pamiętaj abyś dla głównie kierowców wyróżniał się z otoczenia. Muszą Cię widzieć i mieć czas na reakcje. Szerokości :)
Widziałem przecież.
Liczba rowerzystów ma znaczenie, ale tylko jako impuls dla władz Miast. Potem musi nastąpić pranie mózgów szoferom. Szczegółów nie podam, ale coś takiego było np. 30 lat temu w Monachium, że zapanowała opinia, iż rower to święta krowa i najmniejsze dotknięcie go przez samochód kończy natychmiast karierę szofera bez dochodzenia winy. Podobna akcja uświadamiająca w ramach "Walkable London"? była później w Londynie. Poza tym ja absolutnie nie jestem wrogiem pieszych, w Londynie nauczyłem się jeździć wolniutko w niedzielnych tłumach pieszorowerowych nad Tamizą. U nas większość pieszych łażących po ddr robi to z czystej cielęcej nieświadomości. Oni nauczą się sami. Szoferzy nie.
Liczba rowerzystów ma znaczenie, ale tylko jako impuls dla władz Miast. Potem musi nastąpić pranie mózgów szoferom. Szczegółów nie podam, ale coś takiego było np. 30 lat temu w Monachium, że zapanowała opinia, iż rower to święta krowa i najmniejsze dotknięcie go przez samochód kończy natychmiast karierę szofera bez dochodzenia winy. Podobna akcja uświadamiająca w ramach "Walkable London"? była później w Londynie. Poza tym ja absolutnie nie jestem wrogiem pieszych, w Londynie nauczyłem się jeździć wolniutko w niedzielnych tłumach pieszorowerowych nad Tamizą. U nas większość pieszych łażących po ddr robi to z czystej cielęcej nieświadomości. Oni nauczą się sami. Szoferzy nie.
Jak by 'pacjent' nie wyciął, widział byś moje zdjęcie. To niziutki krawężnik, nie przeszkadza by po nim przejechać powoli, tylko przy tempie samochodu przeszkadza.
Oczywiście na cywilizowanie miasta największy wpływ ma sama ilość rowerzystów. Sama nasza liczba wymusza tolerancję, przyzwyczajanie się do nich przez nierowerzystów. I tak DDR przy plaży nie zna problemu pieszych nieświadomie włażących w szkodę, bo jedziemy jeden za drugim, bez przerw. Dopiero później przychodzi reakcja polityków i drogowców, która z kolei działa jako zachęta, dalej zwiększając liczbę rowerzystów. Lampy tu nie priocziom.
To idzie powoli. Pewnie nie dożyję etapu, gdzie Gdańsk dotrze tam gdzie teraz Kopenhaga. "No striemitsa nada".
Oczywiście na cywilizowanie miasta największy wpływ ma sama ilość rowerzystów. Sama nasza liczba wymusza tolerancję, przyzwyczajanie się do nich przez nierowerzystów. I tak DDR przy plaży nie zna problemu pieszych nieświadomie włażących w szkodę, bo jedziemy jeden za drugim, bez przerw. Dopiero później przychodzi reakcja polityków i drogowców, która z kolei działa jako zachęta, dalej zwiększając liczbę rowerzystów. Lampy tu nie priocziom.
To idzie powoli. Pewnie nie dożyję etapu, gdzie Gdańsk dotrze tam gdzie teraz Kopenhaga. "No striemitsa nada".
Informuje wszem i wobec, że tutejszy admin zablokował jako SPAM link do fotki, gdzie pokazałem panią w miniówce i pana w garniturze na zwykłej kopenhaskiej szarej i dziurawej drodze rowerowej, oddzielonej niziutkim krawężnikiem od chodnika i jezdni, czyli rowerową infrową normalność.
Nie żebym coś sugerował, ale mogę adminowi polecić znacznie lepszego psychiatrę. Obecny go oszukuje.
(@Choina Nie nie miałem czasu tym razem, ale kiedyś objechałem Zelandię i Jutlandię detalicznie. I opłynąłem zakamarki małym moczydupkiem.)
Nie żebym coś sugerował, ale mogę adminowi polecić znacznie lepszego psychiatrę. Obecny go oszukuje.
(@Choina Nie nie miałem czasu tym razem, ale kiedyś objechałem Zelandię i Jutlandię detalicznie. I opłynąłem zakamarki małym moczydupkiem.)
Idelizuję Oslo właśnie dlatego, że infrastruktura rowerowa nie jest przesadna, a wielu rowerzystów i tak jeździ poza nią, często "nieprawidłowo", ale nie złośliwie. Samochód i tak zawsze ustąpi i przepuści. A po okolicy też jeździłeś?
https://www.google.co.uk/maps/@59.995784,10.765613,3a,55.4y,206.78h,81.82t/data=!3m4!1e1!3m2!1sgSylMB0wU9XffNAVeVLvsQ!2e0
https://www.google.co.uk/maps/@59.995784,10.765613,3a,55.4y,206.78h,81.82t/data=!3m4!1e1!3m2!1sgSylMB0wU9XffNAVeVLvsQ!2e0