(14 lat temu) 20 września 2012 o 23:58
Osobiście doświadczyłem takich regularnie pojawiających się ogłoszeń i to w UP (serio).
Ogłoszenie jednego pracodawcy dotyczyło 3 wakatów, na dobrą sprawę nie wymagało specjalnie wielkich umiejętności prosta praca trochę fizyczna trochę umysłowa - mniejsza o szczegóły, bo nie to jest istotne, w każdym bądź razie zajęcie na spokojnie do ogarnięcia "z marszu".
Z perspektywy czasu ułożyło się mniej więcej w taką historię:
Po pierwszym ogłoszeniu wysłałem dokumenty - cisza. OK standard.
Specjalnie mnie to nie zadziwiło, biorąc pod uwagę niechlubny zwyczaj naszych pracodawców, gdzie ok. 95% nie odpowiada na przesłaną korespondencję - choć co ciekawe budżetówka odpowiada, mimo że choć negatywnie, to jednak potrafią odpisać i tak miło gdy ktoś odezwie się rozsyłając nawet do całej grupy jednakową informację, że dziękują, ale nie skorzystają, albo umieszczą w bazie danych, choć póki co dziękują za zainteresowanie.
Po drugim ogłoszeniu (które pokazało się po około 2-3 tygodniach) nadal 3 wakaty, więc znowu wysłałem dokumenty. Tym razem ruszyło się: telefon, termin, spotkanie, rozmowa - trochę o sobie, trochę o ich oczekiwaniach, trochę o moim doświadczeniu, oczekiwania finansowe... (rzuciłem w kąt ambicje, z uwagi że blisko domu) zaproponowałem minimum opłacalności, jakieś totalnie małe pieniądze czyli: najniższa krajowa (tak), ale chcąc złapać jakiekolwiek zajęcie żeby nie siedzieć bezczynnie zaproponowałem minimum, informując jednocześnie, że fajnie by było gdyby kiedyś do tego pojawiała się czasem jakaś premia, wg. uznania jak się wdrożę, poznam ludzi, obowiązki (praca w trybie zmianowym 7 dni w tygodniu, wg grafika, dyżury 12 godzinne 19-7, 7-19 lub 13-1,1-13 zgodne z grafikiem, żeby godziny się zgadzały ze standardowym etatem).
Poinformowano mnie, że biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenie, widzą mnie ciut wyżej aniżeli aplikowałem. Pomyślałem sobie: nie jest źle, ale OK, informując jednocześnie że nawet jeśli była by potrzeba jestem zainteresowany ofertą na którą aplikowałem.
Podsumowując rozmowa rokowała na pomyślny rozwój.
Na koniec uścisk dłoni, kiedy mogę liczyć na odpowiedź, do końca tygodnia prowadzimy rekrutację, w pierwszych dniach następnego tygodnia skontaktujemy się, OK.
Odczekałem, w zasadzie pewniak (pomyślałem), skoro sami zaproponowali lepsze warunki, więc w zasadzie formalność.
Minął tydzień, telefon: - z przykrością informujemy... i nie jesteśmy w stanie sprostać Pańskim oczekiwaniom finansowym... ??? jakieś nieporozumienie, nic nie rozumiałem...
Hmm... no ale o co chodzi? tego nie rozumiałem, ale cóż... życie często zaskakuje nas dziwnymi sytuacjami, a może zwyczajnie przyjęli kogoś swojego (choć były aż 3 wakaty), no ale cóż... trudno... pomyślałem, szkoda, bo w sumie tak niewiele chciałem, a grafik taki sobie, mimo wszystko poczułem się z tym głupio.
Minęły kolejne dni a na stronie UP pojawiło się ponownie to samo ogłoszenie i tak jak było od początku - tzn. 3 wakaty...
Zbiegło się w czasie z moją wizytą w UP - pytam konsultanta o co chodzi? trzecia edycja?, byłem na drugiej, niby wszystko OK, niby już coś ustalamy, ostatecznie jednak dziękują ze względów finansowych (??? - najniższa krajowa, więc o jakie względy chodzi ???) mimo, że proponowałem minimum...
Usłyszałem: a wie Pan bo oni tak mają, co chwilę nam każą wystawiać ogłoszenia, że niby nikt odpowiedni się nie zgłosił... ale my nie mamy wpływu... jak otrzymujemy zlecenie to muszą opublikować takie ogłoszenie...
Może tego typu ogłoszenia są wymogiem firm bazujących na dotacjach (dofinansowaniach) z UE czy z innych środków tego nie wiem, ale coś w tym jest. Nawet taki moloch jak Lotos bardzo często publikuje powtarzające się od miesięcy ogłoszenia i co? i nic - heh pewnie wrzucili mnie już na listę spamu :)
p.s.
Chyba w jakimś wątku poruszyłem już tę kwestię, przepraszam jeśli się powtórzyłem, ale nie pamiętam tylko tak mi się wydaje, że może już pisałem o tym.
1
0