Odpowiadasz na:

budżet nie jest z gumy, zjesz kilka czikenów i sobie zamówią nowy, ot co...
generalnie promowanie jedzenia kurczaków w bulandzie to jest trochę jak namawianie norwegów do jedzenia hodowlanych... rozwiń

budżet nie jest z gumy, zjesz kilka czikenów i sobie zamówią nowy, ot co...
generalnie promowanie jedzenia kurczaków w bulandzie to jest trochę jak namawianie norwegów do jedzenia hodowlanych łososi nikt tego czegoś nie rusza w miarę świadomy, jeszcze do tego w knajpie, ja obserwując banińską gastronomię masowo robiącą zakupy w biedronie, nie tylko mięso ale też te ćwierć wartościowe soki czy inne napoje plus dodatki skutecznie wyleczyłem sie z uczęszczania, ci ludzie sami nie wiedzą co wybrać i jeszcze serwują to pod wielkimi hasłami jak ten nieszczęsny sushi bar, po wyjściu z niego nie mogłem uwierzyć że ktos tam je, o sushi i sashimi a tym bardziej zupach nie wiedzą nic i nawet rozczochrany mop im nie pomoże, czyli szczęść Boże dla wszystkich.

zobacz wątek
7 lat temu
~

Odpowiedź

Autor

Polityka prywatności
do góry