Widok
Mały wielki plan
Drodzy!
Przyszło mi poprosić o pomoc :) czy jest tu może ktoś (lub ktoś,kto zna kogoś), kto mógłby pomóc w utworzeniu biznesplanu oraz pozyskaniu dotacji unijnej lub przynajmniej wytłumaczyć jak się za to najlepiej zabrać??
Przyszło mi poprosić o pomoc :) czy jest tu może ktoś (lub ktoś,kto zna kogoś), kto mógłby pomóc w utworzeniu biznesplanu oraz pozyskaniu dotacji unijnej lub przynajmniej wytłumaczyć jak się za to najlepiej zabrać??
INSTAGRAM: unbake_my_heart_
Soundcloud: https://soundcloud.com/inga-koz-owska
Soundcloud: https://soundcloud.com/inga-koz-owska
czasem można zgarnąć dotację nie tylko unijne ale także z różnych lokalnych instytucji:
- urząd pracy, dotacje do własnej firmy lub pomoc w doposażenia stanowisk pracy -(zielonalinia,gov,pl)
- czasem urząd miasta prowadzi konkursy na różne biznesy i zapewnia tanie lokale w atrakcyjnych lokalizacjach ale takie akcje są raz do roku, różnie się nazywają
- są różnego rodzaju " inkubatory przedsiębiorczości " plus nazwa miasta, trzeba googlować
- czasami banki mają dobre promocje dla młodych firm ,czasem na samo prowadzenie rachunku a czasem to korzystny kredyt inwestycyjny...
- urząd pracy, dotacje do własnej firmy lub pomoc w doposażenia stanowisk pracy -(zielonalinia,gov,pl)
- czasem urząd miasta prowadzi konkursy na różne biznesy i zapewnia tanie lokale w atrakcyjnych lokalizacjach ale takie akcje są raz do roku, różnie się nazywają
- są różnego rodzaju " inkubatory przedsiębiorczości " plus nazwa miasta, trzeba googlować
- czasami banki mają dobre promocje dla młodych firm ,czasem na samo prowadzenie rachunku a czasem to korzystny kredyt inwestycyjny...
Dobrego kremu w kuszącym ciachu nigdy za wiele ...
A tak serio jak miałbym się bawić w ten biznes raz jeszcze, to popytałbym o ludzi, którzy żyją z załatwiania finansowania. Oni mają swoich ziomków od biznesplanów. W tej zabawie liczy się skuteczność pozyskiwania środków, a nie artystyczny poziom rysowania szlaczków.
Dobry biznesplan jest istotny, ale nic nie znaczy, gdy nie wiesz jak go przepchnąć.
Jakieś 15 lat temu potrzebowałem finansowania dla jednego mojego pomysłu. Znalazłem sobie dojście nie byle gdzie, bo do samego dużego zagramanicznego banku z siedzibą we Wrocku. Pojechaliśmy sobie na towarzyskie spotkanko do Wrocka, a okazało się, że przeczołgali nas jak rekrutów na poligonie w czasie deszczu. Szczęście, że pojechałem samym sobą, więc przynajmniej próbowałem walczyć. Oczywiście koniec końców poległem i finansowania nie dostałem. A potem już więcej nie popełniłem tego błędu, żeby jechać tylko z biznesplanem, nawet takim co się broni.
Zawsze mówiłem, że knajpa to super sprawa. Tylko klienci (nie goście) są wkurzający.
A tak serio jak miałbym się bawić w ten biznes raz jeszcze, to popytałbym o ludzi, którzy żyją z załatwiania finansowania. Oni mają swoich ziomków od biznesplanów. W tej zabawie liczy się skuteczność pozyskiwania środków, a nie artystyczny poziom rysowania szlaczków.
Dobry biznesplan jest istotny, ale nic nie znaczy, gdy nie wiesz jak go przepchnąć.
Jakieś 15 lat temu potrzebowałem finansowania dla jednego mojego pomysłu. Znalazłem sobie dojście nie byle gdzie, bo do samego dużego zagramanicznego banku z siedzibą we Wrocku. Pojechaliśmy sobie na towarzyskie spotkanko do Wrocka, a okazało się, że przeczołgali nas jak rekrutów na poligonie w czasie deszczu. Szczęście, że pojechałem samym sobą, więc przynajmniej próbowałem walczyć. Oczywiście koniec końców poległem i finansowania nie dostałem. A potem już więcej nie popełniłem tego błędu, żeby jechać tylko z biznesplanem, nawet takim co się broni.
Zawsze mówiłem, że knajpa to super sprawa. Tylko klienci (nie goście) są wkurzający.
kiszona kapusta, smażone grzyby i pikantne papryczki nie mogą być złe
ja dzisiaj mam do zrobienia naleśniki z takim farszem ....
Właśnie mi się przypomniało jak przyjechali do nas do firmy goście z Norwegi, wyjęli kanapki i jedli je nożem i widelcem, radośnie przy tym posmarkując i chruchrając ! To się dopiero nazywa szok kulturowy
ja dzisiaj mam do zrobienia naleśniki z takim farszem ....
Właśnie mi się przypomniało jak przyjechali do nas do firmy goście z Norwegi, wyjęli kanapki i jedli je nożem i widelcem, radośnie przy tym posmarkując i chruchrając ! To się dopiero nazywa szok kulturowy
Dwa tygodnie temu zrobiłem cały słój utopenców. To taka czeska przekąska - grube parówki faszerowane musztardą (dałem dijon) oraz cebulą (czerwoną i żółtą) pod pierzynką z kiszonej kapusty w zalewie octowej (ocet jabłkowy). Dodałem jeszcze szczodrze tych tajskich papryczek, o których kiedyś tam wspominałem, i przyprawy korzenne. Właśnie wyciągnąłem jedną z samej góry, coby popróbować. Jesoooo. Nawet z tym nie dilujcie. Jeśli będę przestrzegał zasad i pożerał tylko jedną dziennie to po 9 stycznia (wszystkiego najlepszego Szuroczko) odwiedzanie mnie w celach degustacyjnych będzie bez sensu.
Parowkom mówię zawsze nie bo to najgorszy sort mięsa...tam jest wszystko. Niemniej pikantne kiełbaski bym zjadla,oj tak!
Mieszkam tu z muzułmaninem(nie, nie z tych co wysadzają wszystko po kolei) i jedyną jego prośba było żebym nie gotowała i nie trzymała w lodówce wieprzowiny...i na święta robiłam gołąbki z mielonym kurczakiem. I już wiem dlaczego nigdy nie byłam fanką nadzienia gołąbków, mogło dla mnie nie istniec-tylko kapusta i sos! Okazało się,że świnia jest zdecydowanie dla mnie za intensywna w połączeniu z delikatną kapusta i sosem. Polecam, zdecydowanie inny wymiar gołąbków odkryłam ;) czy to też podchodzi pod gwałt kulinarny na tradycjach??
Mieszkam tu z muzułmaninem(nie, nie z tych co wysadzają wszystko po kolei) i jedyną jego prośba było żebym nie gotowała i nie trzymała w lodówce wieprzowiny...i na święta robiłam gołąbki z mielonym kurczakiem. I już wiem dlaczego nigdy nie byłam fanką nadzienia gołąbków, mogło dla mnie nie istniec-tylko kapusta i sos! Okazało się,że świnia jest zdecydowanie dla mnie za intensywna w połączeniu z delikatną kapusta i sosem. Polecam, zdecydowanie inny wymiar gołąbków odkryłam ;) czy to też podchodzi pod gwałt kulinarny na tradycjach??
Jestem zdecydowanym zwolennikiem zdrowego żarcia i powolnego przyjmowania pokarmów. Parówki są najgorsze. Ale nawet Gillian Mc Keith twierdzi, że 20% wyrzeczeń z zasad zdrowego żywienia jest dopuszczalnych. To parówkowe szaleństwo mieści więc w tymże przedziale. A w zasadzie jak sobie na szybko wykalkulowałem zajmuje dokładnie 13,4% limitu. Dlatego popiłem je spirytusem pomieszanym z pepsi w proporcjach 1:1 i tym sposobem dobiłem do pełnych 20%.
W Belfegorze tez nie mam poduszek powietrznych, tacy goście jak ja umierają jak prawdziwi mężczyźni, a nie dziamdziaki w rurkach.
W Belfegorze tez nie mam poduszek powietrznych, tacy goście jak ja umierają jak prawdziwi mężczyźni, a nie dziamdziaki w rurkach.
Ponoć nie ma w życiu nic pewnego, ale to nieprawda. Są rzeczy stuprocentowo pewne. Jedną z nich jest to, ze jak człowiek przyzna się do zjedzenia parówki, to zawsze usłyszy/przeczyta, jakie to świństwo. Zwykle padają wtedy słowa o zmielonych ścięgnach, skórze, chrząstkach i sutkach. Ja tam bardzo rzadko to jem. Jak już to berlinki, albo parówki z szynki. Z musztardą rosyjską albo mozdrechem kaszebsczim.