Widok
Wszystko zależy od okoliczności.Jeżeli na trasie jest full,to nie ma sensu co chwilę odrywać ręki od kierownicy.Może to być po prostu niebezpieczne.Poza tym nie zawsze możemy pozdrowić drugą osobę:czasem zbyt późno zauważymy że ktoś nadjeżdża i nie zdążymy zareagować,a niekiedymusimy się skoncentrować wyłącznie na jeździe i nie ma czasu na ,kontakty towarzyskie'.Jadąc na trekkingu przez Szwecję czy Rumunię wymieniałem pozdrowienia z każdym tego typu turystą(raz na parę dni),a gdy było widać że ktoś jedzie naprawdę z daleka,to człowiek się zatrzymywał i pytał czy nie potrzeba w czymś pomóc.Albo bieganie:gdy biegam nad morzem o 6-7rano to pozdrawiam pozostałych biegaczy,ale o 9-10 jest ich już tylu, że cały czas musiałbym machać rękami.Są to zachowania całkowicie odruchowe.Nigdyz nikim nie ustalałem jak mam się zachowaćw takich sytuacjach.
Witanko :-)
A ja też nie mam full wypasu. Rower trekkingowy ma już ze 3 lata. Jeżdżę bez okularków, rękawiczek, profesjonalnych spodenek, czy też koszulki jakiejś zawodowej grupy. Buty - adidasy, a czasem nawet (tylko mnie nie bijcie) sandały. Ale mimo to w latem przejeżdżam 60 - 90 km dziennie - trochę po szosach, trochę po lasach - jak na prawdziwy trekking przystało. A gdy uruchamiam swojego jednoślada w zimie, zdarza mi się ubrać dżinsy!
Ale mimo to znam trójmiejskie trasy i szlaki i nie są mi obce problemy trójmiejskich bikerów. I myślę, że jeśli ktoś jadący z naprzeciwka pozdrowiłby mnie jakimś gestem, czy słowem, to byłoby super, mimo, że nie mam sprzętu jak Jan Ulrich :-)
Pozdro
:-)))
A ja też nie mam full wypasu. Rower trekkingowy ma już ze 3 lata. Jeżdżę bez okularków, rękawiczek, profesjonalnych spodenek, czy też koszulki jakiejś zawodowej grupy. Buty - adidasy, a czasem nawet (tylko mnie nie bijcie) sandały. Ale mimo to w latem przejeżdżam 60 - 90 km dziennie - trochę po szosach, trochę po lasach - jak na prawdziwy trekking przystało. A gdy uruchamiam swojego jednoślada w zimie, zdarza mi się ubrać dżinsy!
Ale mimo to znam trójmiejskie trasy i szlaki i nie są mi obce problemy trójmiejskich bikerów. I myślę, że jeśli ktoś jadący z naprzeciwka pozdrowiłby mnie jakimś gestem, czy słowem, to byłoby super, mimo, że nie mam sprzętu jak Jan Ulrich :-)
Pozdro
:-)))
Przepraszam,że się wtrącam, ale masz rację z tą "elytą".
Niektórzy pstrokaci tak właśnie się zachowują. Nie liczy się to że ludzi może łączyć rower tylko liczy się wypas.
W wakacje przez parę dni kręciłem po okolicach Giżycka i widząc klubowych pstrokatych uniosłem rękę w pozdrowieniu kiedy się mijaliśmy. No, niestety chłopcy wzgardliwie przemknęli bez odpowiedzi. Z podobnym zachowaniem spotykam się też i w okolicach Łodzi.
Zapraszam na http://republika.pl/yo_bike
Niektórzy pstrokaci tak właśnie się zachowują. Nie liczy się to że ludzi może łączyć rower tylko liczy się wypas.
W wakacje przez parę dni kręciłem po okolicach Giżycka i widząc klubowych pstrokatych uniosłem rękę w pozdrowieniu kiedy się mijaliśmy. No, niestety chłopcy wzgardliwie przemknęli bez odpowiedzi. Z podobnym zachowaniem spotykam się też i w okolicach Łodzi.
Zapraszam na http://republika.pl/yo_bike
a dlaczego nie pozdrawiasz tych jak to nazwałeś "grup ludzi" ja jestem babką :) jeżdżę sobie rowerkiem o ile czas pozwala, nie jestem zapaloną cyklistką, ale lubię tak spędzac czas, mimo że nie topię pieniędzy w sprzęt i inne bajerki i napewno byłoby miło gdyby ktoś machnął do mnie ręką dlaczego oceniać ludzi po wyglądzie czy "oprzyrządowaniu" chyba że chcecie stworzyć zamknięta enklawę "elyty" mam koleżankę, która przemierzyła rowerkiem całe Pomorze i wcale nie ma specjalnych rękawiczek czy buciczkow za 400 zł a lepszy rowerek kupiła sobie dopiero teraz takiej to pewnie byś nawet nie zauważył na trasie....... pozory mylą
pozdrawiam
pozdrawiam
Właśnie wróciłem z Harpagana i tam zdecydowana większoć właśnie tak się zachowywała. Tyle że tam łatwo było rozpoznać ludzi "nie z przypadku".
W sumie podobną sytuację obserwuje się chodząc po górach. Jak widzę ludzi w adidasach, jeansach itp. to jakos odechciewa mi sie ich pozdrawiac. Z drugiej strony to nie sprzet czy ubior determinuje czlowieka, wiec moze po prostu nalezaloby wyrobic w sobie taki gest, a jak ktos nie odpowie to jego strata.
W sumie podobną sytuację obserwuje się chodząc po górach. Jak widzę ludzi w adidasach, jeansach itp. to jakos odechciewa mi sie ich pozdrawiac. Z drugiej strony to nie sprzet czy ubior determinuje czlowieka, wiec moze po prostu nalezaloby wyrobic w sobie taki gest, a jak ktos nie odpowie to jego strata.
przejedź się po szosie - zobaczysz ze szosowcy pozdrawiają się tak i bez specjalnych apeli. Po prostu ciezko pozdrawiac "górali" gdy jest taki na nie popyyt i górala ma _kazdy_. A tymczasem na szosę nie wyjedzie byle ćwok bo nie jest "modna' i tym samym pozdrawiając wiesz mniej więcej że temu gościowi chodzi o coś więcej niż tylko "mieć rower". (nie dotyczy rzecz jasna części zaawansowanych MTBikerów)