Re: Mamusie wrzesień-październik 2011 *11*
Hej,
ja byłam nacinana i jakoś mi to nie przeszkadza. W momencie gdy główka przechodzi położna tnie rozciągniętą skórę, więc tego prawie lub wcale się nie czuje. Jeśli chodzi o ból,...
rozwiń
Hej,
ja byłam nacinana i jakoś mi to nie przeszkadza. W momencie gdy główka przechodzi położna tnie rozciągniętą skórę, więc tego prawie lub wcale się nie czuje. Jeśli chodzi o ból, to tak czy owak boli bo przecież w środku też Ciebie rozrywa i pochwę też szyją, więc te 2-3 szwy na zewnątrz niewiele wnoszą. Ja na szczęście zostałam dobrze zszyta i mam nadzieję, że tym razem trafię na tego samego lekarza ;)
Na Zaspie zazwyczaj nacinane są pierworódki, z kolejnymi ciążami to już różnie bywa (przynajmniej tak mówiły położne).
Co do planu porodu, to nie przyszło mi to nawet do głowy, hehe. To zazwyczaj wychodzi spontanicznie :) W szpitalu, w zależności od ułożenia dziecka i innych czynników porodem kieruje położna. Ja np. mogłam pochodzić tylko przez niedługi czas, bo musiałam być podłączona do ktg (miałam za wysokie ciśnienie - chyba z wrażenia) i pilnowali małego, a potem musiałam leżeć na boku, bo mały ułożył się źle - niestety nie przekręcił się i trochę mi pęcherz zmaltretował, przez co potem straszyli mnie założeniem cewnika (bo do iluś tam godzin po porodzie musisz się wysiusiać i wypróżnić), a ja w żaden sposób nie mogłam wycisnąć ani kropelki, ale w końcu się udało, hehehe.
zobacz wątek