Widok
oj grypa żołądkowa to straszne paskudztwo, współczuje i obyście szybko doszli do siebie
DaMa fajnie, że już pierwszy dzień masz za sobą, podobno u dzieciaczków lęk separacyjny wykształca się po 7 miesiącu, więc może teraz to dobry moment na powrót i zdążyłaś i malutka będzie dzielnie znosić Twoją nieobecność
Racja, że babcia zajmująca się wnuczkiem to skarb, nasi rodzice są daleko więc troszkę zazdroszczę tym Wam, które mają swoich blisko
DaMa fajnie, że już pierwszy dzień masz za sobą, podobno u dzieciaczków lęk separacyjny wykształca się po 7 miesiącu, więc może teraz to dobry moment na powrót i zdążyłaś i malutka będzie dzielnie znosić Twoją nieobecność
Racja, że babcia zajmująca się wnuczkiem to skarb, nasi rodzice są daleko więc troszkę zazdroszczę tym Wam, które mają swoich blisko
hmm.. u nas z kaszka zaczeło sie od dnia kiedy nagle musiałam zastąpic kolegę popołudniu w pracy (jestem na urlopie) i mąż w akcie rozpaczy:) kupił kaszkę- potem mieliśmy plan żeby małego nauczyć, ze obok piersi (której czasami zabraknie bo ja w pracy) będzie kaszka no i tak jakoś zostało..
ja do pracy wracam w czerwcu i najpierw urlop ma mój mąż, potem mama, no a potem trzeba nianę zatrudnic.. i szczerze mówiąc już się boje :) no ale może uda nam się znależć kogoś poczciwego:) myślę,że babcia , która chce zajmować się wnukami to Skarb:)
ja do pracy wracam w czerwcu i najpierw urlop ma mój mąż, potem mama, no a potem trzeba nianę zatrudnic.. i szczerze mówiąc już się boje :) no ale może uda nam się znależć kogoś poczciwego:) myślę,że babcia , która chce zajmować się wnukami to Skarb:)
- okraglinek - tak, gotuję na twardo jajo, biorę pół żółtka, siekam i dodaję do zupki - nie rozcieram na miazgę bo moja dość dobrze sobie radzi z kawałkami czegoś w zupce :)
-efik - czasu to ja też mieć nie będę i to mnie pociesza :) koleżanka która mnie zastępowała (na co dzień z innego działu) miała być do końca m-ca i mnie wdrożyć a będzie do końca tygodnia :) mam trzy dni i zostaję sama :)
ja chciałabym wrócić na pół etatu ale niestety nie wyrobimy finansowo więc muszę na cały
dobrze chociaż że mam zaświadczenie że karmię i będę pracować 7 godzin
-efik - czasu to ja też mieć nie będę i to mnie pociesza :) koleżanka która mnie zastępowała (na co dzień z innego działu) miała być do końca m-ca i mnie wdrożyć a będzie do końca tygodnia :) mam trzy dni i zostaję sama :)
ja chciałabym wrócić na pół etatu ale niestety nie wyrobimy finansowo więc muszę na cały
dobrze chociaż że mam zaświadczenie że karmię i będę pracować 7 godzin
_DaMa_ Mnie też ponad rok nie było :))) Nie martw się jakoś to będzie, ja nie miałam nawet chwili przez pierwszy tydzień żeby pomyśleć o małym a co dopiero zadzwonić:)))) a jak wracam to nadrabiam stracony czas bez dzidziola,ale on już i tak woli sobie sam "pobiegać"po podłodze niż miziać się z mamą :) eh, jak te dzieciaki szybko rosną ......
Ja też już musiałam wrócić do pracy, ale na szczęście tylko na 2 dni w tygodniu, małą zajmuję się albo nasza sąsiadka albo mój mąż, ale on często wyjeżdża.
Da Ma tak sobie czytałam ten Twój jadłospis i dotarło do mnie, że zapomniałam wprowadzić żółtko mojej Sarze, kurcze jakiś czas temu tyle razy czytałam schemat rozszerzania diety i ubzdurałam sobie, że jajko jest po 7 miesiącu, a powinno być w 7, czyli ja już mogę wprowadzić. A jak Wy je wprowadzacie? Normalnie gotujecie na twardo i potem te żółtko do zupki?
Da Ma tak sobie czytałam ten Twój jadłospis i dotarło do mnie, że zapomniałam wprowadzić żółtko mojej Sarze, kurcze jakiś czas temu tyle razy czytałam schemat rozszerzania diety i ubzdurałam sobie, że jajko jest po 7 miesiącu, a powinno być w 7, czyli ja już mogę wprowadzić. A jak Wy je wprowadzacie? Normalnie gotujecie na twardo i potem te żółtko do zupki?
- ola - dopiero za miesiąc? musiałaś mieć dużo urlopu bo przecież rodziłaś tak jak ja :)
- efik - moja też niby najpierw z mężem będzie a potem z babcią ale i tak mam stresa bo to taka "mamy dzidzia" ze jak znikam z pola widzenia to jest ryk :)
poza tym miałam problemy z ciążą i szybko zładowałam na L4 i w sumie nie było mnie w pracy ponad rok ... to potęguje moje zdenerwowanie
- efik - moja też niby najpierw z mężem będzie a potem z babcią ale i tak mam stresa bo to taka "mamy dzidzia" ze jak znikam z pola widzenia to jest ryk :)
poza tym miałam problemy z ciążą i szybko zładowałam na L4 i w sumie nie było mnie w pracy ponad rok ... to potęguje moje zdenerwowanie
jakiś wirus teraz panuje czy coś... połowa moich znajomych chora
od jutra mój mąż wziął miesiąc wolnego (wypoczynkowy + ojcowski), potem ja biorę dwa tygodnie wypoczynkowego i mamy załatwioną opiekę do 26 maja, potem będziemy Lilkę wozić do mojej mamy i ona się nią zajmie - dobrze że się zaoferowała bo tak to Lila szłaby do żłobka...
wkurza mnie nasz kraj... mam koleżankę w UK, gdzie ona pracuje normalnie na etacie i jak urodziła to ma 9 miesięcy macierzyńskiego a potem wraca na pół etatu bo ma takie dofinansowanie ze strony państwa że stać ja na to a u nas ... shitowo :)
od jutra mój mąż wziął miesiąc wolnego (wypoczynkowy + ojcowski), potem ja biorę dwa tygodnie wypoczynkowego i mamy załatwioną opiekę do 26 maja, potem będziemy Lilkę wozić do mojej mamy i ona się nią zajmie - dobrze że się zaoferowała bo tak to Lila szłaby do żłobka...
wkurza mnie nasz kraj... mam koleżankę w UK, gdzie ona pracuje normalnie na etacie i jak urodziła to ma 9 miesięcy macierzyńskiego a potem wraca na pół etatu bo ma takie dofinansowanie ze strony państwa że stać ja na to a u nas ... shitowo :)
Hej D,dziewczyny. Ja już mam powrót do pracy za sobą:) I nie jest tak źle:) Mój synek nawet nie zauważył że mamy nie ma a po powrocie moim też bez entuzjazmu, nawet trochę przykro mi się zrobiło:P Ale lepiej tak, niż jakby miały być płacze przy wyjściu, w pracy zawalili mnie robotą więc też specjalnie nie mam kiedy potęsknić. Mały jest z babcią i chyba nie jest źle bo zawsze jak wracam to jest zadowolony z dnia:)
Co do wagi mój klops ma 6,5 miesiąca i waży 10kg! +-0,5kg. Kaszkę jemy raz na dzień, raz jakiś słoiczek obiadkowy raz butla z mm no i rano i wieczorem cyc.
Co do wagi mój klops ma 6,5 miesiąca i waży 10kg! +-0,5kg. Kaszkę jemy raz na dzień, raz jakiś słoiczek obiadkowy raz butla z mm no i rano i wieczorem cyc.
DaMa ale z twojej Lilki kruszynka....drobinka. Ja idę w piatek do lekarza ale podejrzewam , że moja kolo 9 waży :P Bardzo ci współczuję powrotu do pracy. mnie to czeka za miesiąc. Nie wiem jak dam sobie z tym radę. Trzymam za ciebie kciuki!!!!! a z kim zostawiasz mała?
widzę, że mniej wiecej wszyskie mamy podobny sposób karmienia dzieciaczków.
A moj mąż wrócił z pracy i też się źle czuje.do du....
widzę, że mniej wiecej wszyskie mamy podobny sposób karmienia dzieciaczków.
A moj mąż wrócił z pracy i też się źle czuje.do du....
ja starałam się ułożyć tak jedzenie Lili zeby miała te 5 posiłków o mniej więcej stałych porach + w nocy według potrzeb :) i wygląda to tak:
8:00 - śniadanie - mleko - wypija ok 120-150 ml
11:00 - II śniadanie - kaszka ryżowa z owocami lub manna z owocami - gęsta, dawana łyżeczką
14:00 - obiad - zupka lub danko ze słoiczka - najczęściej duży słoiczek 190g chyba że marudzi przy wcześniejszych posiłkach to wiem ze ma gorszy dzień i daję jej mały :) co drugi dzień daję pół żółtka
16:30 - mleko - 170 ml
19:00 - kaszka - jak na II śniadanie i idziemy spać
jeżeli wstaje ok 7. Jak wstanie wcześniej to nam się trochę pory posiłków przesuwają :)
ok 4 nad ranem budzi się na mleko i wypija 150-170
wczoraj byliśmy u pediatry i powiedziała że bardzo dobrą dietę mamy i nie czepiała się, ze dwa razy kaszka ale może dlatego, ze Lilka waży 7 kg :)
8:00 - śniadanie - mleko - wypija ok 120-150 ml
11:00 - II śniadanie - kaszka ryżowa z owocami lub manna z owocami - gęsta, dawana łyżeczką
14:00 - obiad - zupka lub danko ze słoiczka - najczęściej duży słoiczek 190g chyba że marudzi przy wcześniejszych posiłkach to wiem ze ma gorszy dzień i daję jej mały :) co drugi dzień daję pół żółtka
16:30 - mleko - 170 ml
19:00 - kaszka - jak na II śniadanie i idziemy spać
jeżeli wstaje ok 7. Jak wstanie wcześniej to nam się trochę pory posiłków przesuwają :)
ok 4 nad ranem budzi się na mleko i wypija 150-170
wczoraj byliśmy u pediatry i powiedziała że bardzo dobrą dietę mamy i nie czepiała się, ze dwa razy kaszka ale może dlatego, ze Lilka waży 7 kg :)
ja ostatnio pytałam lekarki ile razy dziennie dawać kaszkę, to mówiła własnie, że to zależy od wagi dziecka
u nas dzień wygląda tak:
8.30- 60 ml kaszki na gęsto z jabłkiem tartym, bananem albo deserkiem ze słoiczka
12.30- 180 ml mm
16.00- obiadek: zupka jarzynowa albo ziemniaczki z marchewką, masełkiem i łyżeczką kaszki mannej/ew. z łososiem/kurczakiem albo ze słoiczka jakiś obiadek
19.00- 180 ml mm i idzie spać
24.00- 180 ml mm z 2 łyżkami kaszki ryżowej
i czasami o 6 trochę mleczka z piersi i dalej drzemie do ok. 7
u nas dzień wygląda tak:
8.30- 60 ml kaszki na gęsto z jabłkiem tartym, bananem albo deserkiem ze słoiczka
12.30- 180 ml mm
16.00- obiadek: zupka jarzynowa albo ziemniaczki z marchewką, masełkiem i łyżeczką kaszki mannej/ew. z łososiem/kurczakiem albo ze słoiczka jakiś obiadek
19.00- 180 ml mm i idzie spać
24.00- 180 ml mm z 2 łyżkami kaszki ryżowej
i czasami o 6 trochę mleczka z piersi i dalej drzemie do ok. 7
U nas w menu głównie mleko, w nocy pobudka ok 4-5, pierś i spać dalej, razem z naszym śinadaniem młody dostaje jabłko utarte, albo inne owoce, albo jabłko ugotowane z kaszą manną, czasem kawałek chlebka, jak my jemy obiad to młody też je zupkę, przeważnie gotuję mu sama na 2 dni od razu, kaszkę gęstą łyżeczką zjada na kolację, po kąpieli popija mlekiem. Do spania zawsze pierś i ogólnie pierś na żądanie, pewnie z 5-6 razy dziennie będzie. Oprócz tego woda, soczki, flipsy.
Dzieki dziewczyny!!!już mi lepiej.
Nie wiem co z moją mała ale wczoraj i przedwczoraj o 23 zwymiotowała (tzn nie śmierdziało jak wymioty) cały obiad.wymyłam ją, przebrałam i poszła dlaej spać. zero goraćzki, biegunki....nic. Nie wiem co to, może xle odbiła??? ehhhh zawsze cos.
U nas jest tak:kolo 7 mleko 180, 11.30 mleko 150, 15 obiad duży słoik, 17 owoc, 19 mleko z kleikiem 210...jakoś nam z tą kaszką średnio idzie ale chcę jej dodawać rano. I dostaje czasem chlebek i flpsy. te pory mniej wiecej są zawsze stałe. no i Lili pije tylko wodę. Myślę, że najważniejsze jest aby było to 5-6 posiłków dziennie, mleko i owoce i obiadek.
Tak pięknie słońce świeci a ja w domu, mała na balkonie.
Nie wiem co z moją mała ale wczoraj i przedwczoraj o 23 zwymiotowała (tzn nie śmierdziało jak wymioty) cały obiad.wymyłam ją, przebrałam i poszła dlaej spać. zero goraćzki, biegunki....nic. Nie wiem co to, może xle odbiła??? ehhhh zawsze cos.
U nas jest tak:kolo 7 mleko 180, 11.30 mleko 150, 15 obiad duży słoik, 17 owoc, 19 mleko z kleikiem 210...jakoś nam z tą kaszką średnio idzie ale chcę jej dodawać rano. I dostaje czasem chlebek i flpsy. te pory mniej wiecej są zawsze stałe. no i Lili pije tylko wodę. Myślę, że najważniejsze jest aby było to 5-6 posiłków dziennie, mleko i owoce i obiadek.
Tak pięknie słońce świeci a ja w domu, mała na balkonie.
Olka zdrowiej! U nas jest tak ze Klara dostaje rano kaszke(ew deserek mleczny) potem mleko 160 potem obiadek potem znowu mleko 160 i jak my sie kladziemy spac to mleko 180 z kaszka zamiast kleiku, godzin nie pisalam bo to roznie wypada zalezy o ktorej wstanie i o ktorej idzie na drzemki a za kazdym razem jest inaczej. W miedzyczasie dostaje jakis deserek z woda gdyz moje dziecko nie chce nic pic ani wody ani soczkow wiec gdzie moge to ja dolewam. Co do 2 porcji kaszek to moim zdaniem wszystko zalezy od wagi dziecka jak jest z tych chudszych to mozna smialo dawac jak z tym grubszych to 1 porcja w zupelnosci wystarczy
dziewczyny powiedzcie mi jeszcze jak u Was wyglądają posiłki, co dajecie i mniej wiecej o której, bo u Nas wygląda to tak:
pierwszy posiłek to kaszka manna taka do butli luźna ok 120 ml, potem tuz przed drzemką poranna ok 9 -idzie cyc. między 11-12- starte jabłko (samo lub z bananem), potem obiad- ok 15-16, potem jak glodny a do spania daleko to cyc, kładziemy go miedzy 19 a 20- na sen dostaje kaszke ryzowo-kukurydziana tez luźną do butli ok 200 ml i ew cyc jak jeszcze chce. kolejne pobudki w nocy , z reguły 23, 1,3,5 - cyc. na ew przekąski to chrupy kukurydziane.
pytam Was bo mam watpliwosci czy u nas to dobrze wyglada- z opisu wynika jakbysmy caly czas jedli :) a tak nie jest:) tez te kaszki 2 x dziennie- czy to nie za duzo?
pierwszy posiłek to kaszka manna taka do butli luźna ok 120 ml, potem tuz przed drzemką poranna ok 9 -idzie cyc. między 11-12- starte jabłko (samo lub z bananem), potem obiad- ok 15-16, potem jak glodny a do spania daleko to cyc, kładziemy go miedzy 19 a 20- na sen dostaje kaszke ryzowo-kukurydziana tez luźną do butli ok 200 ml i ew cyc jak jeszcze chce. kolejne pobudki w nocy , z reguły 23, 1,3,5 - cyc. na ew przekąski to chrupy kukurydziane.
pytam Was bo mam watpliwosci czy u nas to dobrze wyglada- z opisu wynika jakbysmy caly czas jedli :) a tak nie jest:) tez te kaszki 2 x dziennie- czy to nie za duzo?
Ola-fasolka to się kuruj, zeby na wiosnę zdążyc:)
jak dziś zobaczyłam rano śnieg to pomyslałam 'O NIE!!', na szczescie po południu wszytko wyglądało jakby nie padał:) wiosna chyba już się nie wykręci i w końcu przyjdzie i zostanie juz.
Nasz Tym ostatnio się nauczył żeby tylko na rączkach siedział- znaczy zawsze to lubił ale teraz są dni ze ani chwili nie chce na lezaczku albo na macie tylko rączki - myśleliśmy ze moze ząbki idą ale na razie cisza. mam nadzieję ze mu tak nie zostanie z tymi raczkami bo te 9,5 kg jest juz odczuwalne:)
jak dziś zobaczyłam rano śnieg to pomyslałam 'O NIE!!', na szczescie po południu wszytko wyglądało jakby nie padał:) wiosna chyba już się nie wykręci i w końcu przyjdzie i zostanie juz.
Nasz Tym ostatnio się nauczył żeby tylko na rączkach siedział- znaczy zawsze to lubił ale teraz są dni ze ani chwili nie chce na lezaczku albo na macie tylko rączki - myśleliśmy ze moze ząbki idą ale na razie cisza. mam nadzieję ze mu tak nie zostanie z tymi raczkami bo te 9,5 kg jest juz odczuwalne:)