Widok

Marana tha

''Gdy z kolejowej wyrwany drzemki, Na widok dworca w Tczewie mówiłeś: No, jak ten czas szybko leci!'' - jak śpiewał legendarny SCOB.

Znów Adwent. Znów czas oczekiwania. Pora na nowy wątek. Wątek, którego wcale nie planowałem.

Czemu zewsząd atakuje mnie Apokalipsa? Czyżby ten Adwent miał być ostatnim dla świata w tej formie? Czy może jest jednym z ostatnich? A może nie dzieje się nic i nie ma żadnych znaków?
Przepowiednie. Tajemnice. Wizje. Proroctwa. Tajne archiwa Watykanu. Ukrywanie prawdy przed wiernymi prze Kościół. Tak, to wielu ludzi rajcuje w religii najbardziej. Znaczy się, nie będzie o tym? Otóż właśnie będzie.

Trzecia tajemnica fatimska objawiona została Łucji w 1917 roku. Na ujawnienie czekała aż 83 lata. Skoro tyle na nas czekała i właśnie nam została dana, to poświęćmy jej choć chwilę:

Ojciec Święty (. . . ) przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni Biskupi, Kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji.

No i? Kilku hierarchów uznało, że rzecz dotyczy zamachu na Jana Pawła II i jest już całkiem nieaktualną ciekawostką. Ale, ale czy tylko mnie coś tu nie gra? Gdzie samotny Ali Agca, a gdzie grupa żołnierzy? A zrujnowane miasto? A inni pomordowani duchowi i świeccy? Przypominam, a może uświadamiam, że cały czas piszę o uznanych przez Kościół objawieniach fatimskich. Każdy rzymski katolik ma święte prawo wierzyć, że jest to wizja przekazana osobiście przez Maryję Łucji dos Santos, której proces beatyfikacyjny dobiega końca. Maryja ukazała coś przyszłej błogosławionej, więc nie ma tu mowy o żadnych nostradamusach, czy innych tanich sensacjach.

Skonfrontujmy tajemnicę z Fatimy z wizją św. Pisua X. Podkreślam ŚWIĘTEGO Piusa X. On był mistykiem. Podczas pewnego spotkania z klerykami pogrążył się w dziwnym śnie. Gdy się przebudził, klerycy ujrzeli autentyczne i szczere przerażenie na jego twarzy. Powiedział, że miał wizję. Widział Rzym splądrowany, widział zniszczone i zdeptane bezcenne księgi oraz dzieła sztuki. No i widział pomordowane dzieci, księży, biskupów, a na samym końcu uciekającego i zabitego biskupa w bieli. Dopytywany o to, kto był tym biskupem, Pius X stwierdził, że ma przeczucie, ze był to papież, który NIE BYŁ WŁOCHEM A NA IMIĘ MIAŁ TAK SAMO JAK ON.

Uff Czyli wizja Piusa nie dotyczy czasów nam współczesnych. Bo przecież Franciszek jest Włochem. Jego rodzice o nazwisku Bergolgio to stuprocentowo włoscy emigranci. Można odetchnąć i iść na piwo.
Ale, ale Jest jeszcze jeden Skywalker. Znaczy się ten no, biskup w bieli. Niemiec, czyli zdecydowanie nie-Włoch. A co tam o tym imieniu było? Zamordowany biskup w bieli ma mieć imię takie samo, jak papież Pius X. Zapytajmy wikipedii: Pius X, właśc. Giuseppe Melchiorre Sarto. Giuseppe czyli Józef Joseph Joseph Ratzinger biskup w bieli o imieniu Józef, nie będący Włochem.

Jesteśmy w domu.

A tymczasem we Włoszech miały miejsce dwa potężne trzęsienia ziemi. Niby nic, trzęsienia były zawsze. Ale zważywszy na powyższe okoliczności, te mogą mieć znaczenia wyjątkowe. Bo o trzęsieniach ziemi mówił sam Jezus w Ewangelii. Znaczy się, ze będą i poprzedzą Jego powtórne przyjście. To już nie objawienia, nie wizje świętych. To po prostu słowa Jezusa. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści (Mt, 24, 7).

Dymisja włoskiego rządu nastąpi niebawem. Czy kraj ten czeka wielki kryzys polityczny i chaos? Nowa fala uchodźców czeka w Turcji na zielone światło od Erdogana, a ci, którzy już są w Rzymie, specjalnie nie ukrywają faktu, ze marzy im się zrównanie kilku watykańskich budynków z ziemią. Sam Benedykt XVI skończy niebawem 90 lat. Jeśli faktycznie miałby stać się męczennikiem, to musiałby stać się nim bardzo niedługo.

Tyle na dzisiaj. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. A przynajmniej bądźcie dla siebie ludźmi. Czas zweryfikuje, czy coś jest w tym wszystkim, co napisałem. Ekskomuniki za herezję raczej na siebie nie sprowadzam, bo oparłem się tylko na uznanym objawieniu, na wizji człowieka kanonizowanego oraz na Ewangelii. Cdn.
image
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5

Mam to! Mam to!
To nie materiał na dowcip, lecz na skecz.

Osoba A: Słyszałem fajny dowcip.
Osoba B: Dawaj.
A: Przychodzi żaba do lekarza. Lekarz pyta: co pani jest? A żaba na to: coś mnie nap...la w stawie.
B: He he, dobre zapamiętam!

Za jakiś czas osoba B w licznym towarzystwie: Znacie to? Przychodzi żaba do lekarza. Lekarz pyta: co pani jest? A żaba na to: coś mnie nap...la w bajorze.
Konsternacja. Towarzystwo myśli starając się zrozumieć, część uśmiecha się z życzliwości.
Osoba B widzi, że coś poszło nie tak i zaczyna kombinować, po czym słabnącym głosem mówi: eee, to jakoś inaczej było... Już wiem, ta żaba była chyba na głowie Michała Bajora. Wiem już. Przychodzi Michał Bajor... do lekarza ....z żabą na głowie....

Terry Gilliam w zbroi robi użytek z gumowego kurczaka. Kurtyna zapada.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Skąd takie informacje? To ciekawe. Za ujawnianie Fatimy odpowiadał Jan Paweł II oraz Benedykt XVI. Mam do nich pełne zaufanie. Zwłaszcza, że Jan Paweł utrzymywał serdeczne stosunki z siostrą Łucją.
A że się zaczyna, to zgoda. O tym właśnie pisałem. W tym roku nie było cudu św. Januarego. Moim zdaniem znaczy to, że wybuch Campi flegrei jest bardzo bliski. Pół miliona ludzi pochłonie lawa i gazy, a potem to już tylko trzęsienia ziemi, tsunami i hardkorowa wulkaniczna zima nad Europą. Keep calm and moja ulubiona kolęda. Co robi blondynka z głową w kałuży? Słucha Bajora.

Hmm... Mam materiał na dowcip. Przychodzi Michał Bajor do lekarza z żabą na głowie.... Nie... bez sensu...

http://www.youtube.com/watch?v=RoQC6LluNbE
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Apokalipsa już zacznie się na początku roku ale nie należy mylić z armagedonem , gdyż apokalipsa znaczy objawienie się w świecie wizji św Jana i ma na celu obudzenie ludzkości do wiary świętej . Wszystko co będzie się działo już jest w wielu przepowiedniach przedstawione .
III tajemnica Fatimska nie jest trzecią gdyż zastąpiono ją czwartą gdyż wydała się ówczesnemu papiestwu zbyt przerażająca .
Wszystkie nawałnice przyrody będą bardzo selektywne i jak ktoś nie ma zginąć to nie zginie , a ten kto przeznaczony na tamten świat to nawet na równej drodze polegnie .
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mam gdzieś ten film w kolekcji, może i na niego przyjdzie czas :)

A Pastorałka piękna.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przepraszam siebie, że strollowałem swój własny wątek. Nie dość, że strollowalem to jeszcze napisałem coś zupełnie off topic. I nie dość, że napisałem off topic, to jeszcze sprowadziłem całą głebię wątku do poziomu 0 m n.p.m.
Ale chrześcijanin to osoba, która ma szerokie serce. I w ramach szerokiego serca chciałem się z Wami podzielić najnowszym odkryciem. Otóz na cda jest dostępny film pt. kawa i papierosy.
I to jest chyba najlepszy film, jaki widziałem. Jeszcze nie wiem, bo właśnie zrobiłem pausę żeby się podzielić. W ramach walki z egoizmem, który każe mi takie rzeczy zatrzymywać tylko dla siebie. Otwieram zatem serce i serdecznie zachęcam do obejrzenia filmu pt kawa i papierosy.

http://www.cda.pl/video/63994632
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No jednak coś muszę tutaj powiedzieć. Jak robiłem koło ze statystyki to dawałem pięć pytań. 1 pkt każde. 3 pkt starczały na zaliczenie. Za bzdury można było dostać -1 pkt. Za odpowiedź "nie wiem" było 0,5 pkt. Za napisanie dlaczego grupa nazywa się "Bez Jacka" dodatkowe 0,6 pkt, poza resztą.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na zakończenie najlepszy tekst o Bożym Narodzeniu, jaki znam. Takie natchnienie nie przychodzi na co dzień i nie ma ziemskiego pochodzenia.

Pamięci Jacka Stefańskiego, zamordowanego przez nieznanych sprawców tuż po stanie wojennym.

Popytam kilku ludzi, czy jest szansa na choćby tablicę upamiętniającą Jacka. Sprawy drgnęły. Antoni Browarczyk zamordowany przez snajpera wreszcie się doczekał. Czas na Jacka...

Wszystkiego dobrego

'Wśród nocy w przepastnej głębinie
W pustkowiu samotni zdrętwiali
Ludzie głodni i biedni
Czekali
Krąg srebrny na drogę wypełzał
Był lśniący wśród czerni, migotał
W blaskach nadchodzącej nocy
Czekają nowego żywota
Maria natchniona czystością
Krzyk dusi, ból skrywa przejęta
Józef w niemocy błagalnej
Nerwowo głaszcze zaspane bydlęta
Tak w ciszy wśród cierni cierpienia
Czekając na fakt przeznaczony
Pot zrasza ich lice i czoła
Wyzwanie echem woła
Wśród łez narodził się malutki
I cichy jak mgieł pajęczyny
Chciał krzyknąć że jest mu zimno
W stajence nie było pierzyny
A Matka zmęczona unosi
Skarb który rodziła w mozole
Chce unieść swe niepokalanie
A w koło wciąż słoma kole
Wygnana zrodziła zbawienie
Tak wielkie w maleńkiej stajence
I cieszy się skarbem matczynym
Ogrzewa skostniałe nim ręce
Nikt jeszcze Go nie rozumie
Nie żąda odeń męki
A żłobek wysłany sianem
Nie jest dla Boga zbyt miękki
Łez potok obmywa klepisko
Szczęśliwe Józefa są oczy
On sam dumny i zawstydzony
Śród stadka owieczek kroczy
Zdziwione i nieme tajemne
Gwiazd oczy ujrzały promienie
Największa zaświeciła tak pięknie
W krąg niszcząc ciemności cienie
Nieświadom zapłakał zdziwiony
Człowieczek maleńki wśród ludzi
Niepomny na matki pieszczoty
Nie wiedział że świat odkupi
Przysłany by cierpieć maleńki
Przez Wielkość oddany w ofierze
I umarł za wszystkich sam jeden
Dlatego KOCHAM...'

sł. i muz. Zbigniew Stefański

http://www.youtube.com/watch?v=QprfH25ORhE
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
'A szósty wylał czaszę swoją na wielką rzekę Eufrat; i wyschła jej woda, aby można było przygotować drogę dla królów ze wschodu słońca' (Apokalipsa św. Jana. 16,12).

Patrzę na obrazki z Aleppo i tęsknota za przyjściem Jezusa narasta we mnie. Słyszałem kiedyś, że pierwsze przyjście zostało przez Boga nieco przyspieszone w porównaniu z tym, co mówiły proroctwa. Na Ziemi pojawiła się bowiem osoba, która tak bardzo pragnęła nadejścia Mesjasza, ze Bóg nie mógł zostawić tego bez odpowiedzi. Tą osobą była Maryja. Jeśli więc teraz pojawiłby się ktoś, kto oczekuje Go równie żarliwie, to, w sensie duchowym, moglibyśmy już pakować walizki. A Eufrat ponoć właśnie wysycha. . .

Chciałem pisać o Apokalipsie Świętego Jana, ale nie podołam poruszyć więcej niż jednej kwestii. Trudny to tekst, za dużo interpretacji, nie chcę siać zamętu ani głosić nic sprzecznego z nauką Kościoła. Zdaje mi się jednak, ze w jednym badacze są zgodni. Jest tam mianowicie opis głębokiego podziału w Kościele, który ma nastąpić pod koniec czasów. I na tym poprzestanę bez zagłębiania się w wizję brudnej nierządnicy i czystej niewiasty. Bo tak dalekie interpretacje spotkać możemy u świadków Jehowy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego, a ostatnio wspominał o nich jakiś przywódca sekty, który z byłym szefem narodowców siedzi w amatorskim studiu telewizyjnym i razem rzygają na Kościół i na papieża Franciszka. To nie moja bajka. W każdym razie, jeśli w Apokalipsie zapowiedziany jest podział Kościoła, to jest to w pełni zgodne z uznawanymi przez Watykan objawieniami Maryi w Akita:

'Działanie szatana przeniknie nawet Kościół, do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Świątynie i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu.'

I to się niestety właśnie dzieje. Niemieccy kardynałowie odlecieli już w kosmos i orbitują na takiej wysokości, że Ewangelii stamtąd zdecydowanie nie widać. A Watykan sprawy nie ułatwia. No bo jakie jest, przepraszam, obecne stanowisko Kościoła w sprawie komunii dla ludzi żyjących i współżyjących w kolejnych związkach? Tego chyba nie wie już nikt. A rzecz dotyczy co najmniej setek milionów ludzi. Papież stwierdził, ze w zasadzie to nie, ale w pewnych przypadkach tak. Jakiś ważny kardynał napisał zaraz, że zdecydowanie i bezapelacyjnie nie. Biskupi argentyńscy zapytali i ktoś z Watykanu odpisał im, że jak spowiednik pozwoli to tak. A biskupi niemieccy stwierdzili, ze fajnie jest i właściwie to zawsze tak.

No niestety. Nie można powiedzieć Jezusowi w sakramencie małżeństwa 'nie', a w Eucharystii 'tak'. Bo to schizofrenia i świętokradztwo. I wcale nie znaczy to, ze Kościół kogoś potępia i skazuje na piekło. Kościół w całej swojej historii nie potępił nikogo. Ani Judasza ani Hitlera. Bo Bóg nie może nikogo potępić. Człowiek sam co najwyżej może, ale to osobny temat. W każdym razie jest jeszcze czyściec. I jest zbawcza moc miłości. Pamiętajmy, że to właśnie z miłości będziemy przede wszystkim rozliczani. W Starym Testamencie jest opisany przypadek, gdy Bóg złamał swoje własne prawa. To było wtedy gdy pobłogosławił związkowi Rut i Booza. Rut była Moabitką, a to był dla Izraelitów naród przeklęty, z którym nie mieli prawa się wiązać. Zdaje się, ze pochodzili z kazirodczego związku córki z ojcem, który sam z kazirodczego związku pochodził. Miłość przełamała ten zakaz i, mam nadzieję, jest w stanie przełamać też konsekwencje zerwania bardzo ważnej przysięgi. Tyle że nie mnie o tym wyrokować. W każdym razie komunia w powtórnych związkach, w których dochodzi do bzykanka - nope!

Dawno nie napisałem nic bardziej chaotycznego. No nic i tak wkleję. Reasumując: wg Apokalipsy i uznanych objawień powtórne przyjście Jezusa poprzedzić ma rozłam w Kościele. Moim zdaniem ma on już miejsce. No i ten wysychający Eufrat. . . Ale to już pozostawiam fanom analizowania zdjęć satelitarnych.

A teraz, żeby spotęgować chaos mej wypowiedzi, łysy poda wam ściśle tajny przepis na tajną/poufną panierkę do kurczaków

http://www.youtube.com/watch?v=HmVBz9Pb1es
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Polecam lekturę całego tego rozdziału Mateusza. Już trzeci raz chyba to polecam. Tam Jezus mówi wprost, jakie fakty i zjawiska poprzedzą Jego przyjście. Ja cały czas podpieram się objawieniami świętych i błogosławionych uznanych przez Kościół oraz właśnie Ewangelią. I robię to naprawdę w sposób przemyślany. Skasowałem np. cały fragment o wizjach Vassuli Ryden, bo przeczytałem, że to śliskie i niepotwierdzone. Moim zdaniem Ewangelia mówi tyle, że dokładnego dnia nie zna i nie pozna nikt. Nie znaczy to jednak, że nie będzie pewnych zwiastunów. Proszę zwrócić też uwagę na pierwsze przyjście Jezusa. W grocie narodzenia pojawili się mędrcy ze wschodu, potocznie zwani trzema królami. Oni skumali co jest grane obserwując właśnie znaki.
Jest nam dana księga Daniela, do której odsyła sam Jezus właśnie w Mt 24, jest nam też dana Apokalipsa św. Jana oraz mistycy, którzy mają to szczęście, że Bóg przemawiał do nich bezpośrednio. Obowiązku wierzenia św. Faustynie nie ma, ale skoro sam Jan Paweł II zęby zjadł na badaniu jej życia i objawień, to gdzie mnie, szaremu krukowi polemizować? Zwłaszcza, ze jedno z jej proroctw wypełniło się już co do joty. Oto fragment, w którym opisuje jak widziała własną kanonizację:

'Nagle zalała mnie obecność Boża i ujrzałam się naraz w Rzymie w kaplicy Ojca Świętego, i równocześnie byłam w kaplicy naszej, a uroczystość Ojca Świętego i całego Kościoła była ściśle złączona z naszą kaplicą i w szczególny sposób z naszym Zgromadzeniem; i równocześnie wzięłam udział w uroczystości w Rzymie i u nas. Ponieważ uroczystość ta była tak ściśle złączona z Rzymem, że chociaż piszę, nie mogę rozróżnić, ale tak jak jest, czyli jak widziałam'

Tak właśnie było. Niektórzy myślą, że to opis bilokacji, ale mam prostsze wyjaśnienie. W kaplicy w Łagiewnikach był telebim, który na żywo łączył Kraków z Rzymem. I ona to właśnie widziała. Kilkadziesiąt lat do przodu i na długo przed wynalezieniem łączności telewizyjnej. Jak prosty człowiek z lat 30. XX wieku mógł opisać wizję wydarzenia połączonego na żywo mostem telewizyjnym? No dokładnie tak.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Jest napisane, że nie znany jest nikomu czas Jego ponownego przyjścia, jak mówi Ewangelia:

Mt 24,36: Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec
I dalej: Mt 24,42: Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie.

Nie jest napisane: wypatrujcie znaków i próbujcie wyznaczyć datę według siebie dyskutując na forum.trojmiasto.pl, kiedy czas nadejdzie, ale czuwajcie.

Oprócz czuwania, jasne jest, że trzeba głosić i dawać świadectwo i poszerzać Boże Królestwo już tu na ziemi.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dzisiaj słów kilka o zupełnie ostatniej prostej. Kto na mszę chodzi, ten wie, że kilkakrotnie padają tam słowa wyrażające wiarę oraz oczekiwanie na powtórne przyjście Jezusa. W Credo mówimy: 'który przyjdzie sądzić żywych i umarłych', zaś po Konsekracji modlimy się słowami: 'oczekujemy Twego przyjścia w chwale'. Nota bene ta modlitwa po Konsekracji nieco mnie dziwi, bo rozmywa znaczenie tego, co się przed chwilą wydarzyło. Przeistoczenie jest bowiem właśnie tym momentem, kiedy Jezus przychodzi do nas w chwale, tyle że ukryty w Hostii i kielichu. A ludzie zaraz po tym (często mechanicznie i bezmyślnie) powtarzają, ze Go oczekują. Dlatego osobiście wolę tzw. mszę trydencką wg starego rytu. Tam takich wątpliwości nie ma. Jeśli kogoś drażnią krasnale i faktycznie szuka nieskażonej tradycji, to zapraszam właśnie na taką liturgię. Jej korzenie sięgają IV wieku, a ostateczny kształt zatwierdzony został w 1570 roku. Ale do rzeczy.

Skoro oczekiwanie na przyjście Jezusa jest ważną i immanentna cechą wiary katolickiej, to zastanówmy się, jak rozpoznać jego zwiastuny. Tu po raz kolejny odsyłam do rozdziału 24 Ewangelii wg. św. Mateusza. Tam sam Jezus opisał to najpełniej i najdokładniej. Analizy całego rozdziału się nie podejmę, bo powstałby z tego referat na kila stron. Jak zaznaczyłem skupię się na zupełnie ostatniej prostej. Czytamy zatem:

'Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną padać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wówczas ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi.'

Znak Syna Człowieczego jaśniejący na niebie wśród powszechnej ciemności. Cóż to takiego? Proste jak drut. Chodzi oczywiście o krzyż. Zdumiewające jest, jak wiele razy zostało to potwierdzone w objawieniach świętych. W 'Dzienniczku' św. Faustyny czytamy słowa Jezusa:

'Napisz to: Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak krzyża na niebie, a z otworów, gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, wychodziły wielkie światła, które przez jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.'
Wizji trzech dni ciemności i krzyża na niebie doświadczył też ks. Stefano Gobi, pisała o tym też błogosławiona Anna Maria Taigi. Muszę powoli lądować, więc zacytuję tę drugą:

'Na całą ziemię zstąpią nieprzeniknione ciemności, które będą trwały trzy dni i trzy noce (. . .) W czasie tych trzech dni ludzie winni pozostać w swych domach, odmawiać Różaniec i błagać Boga o miłosierdzie. Po trzech dniach ciemności święci Piotr i Paweł zstąpią z Niebios, będą nauczać cały świat i wskażą nowego papieża.'

Dobra, dobra, to kiedy te ciemności i kiedy ten krzyż? Tego oczywiście nie wie nikt prócz Boga. Czemu mnie wydaje się, że to już niedługo? Prosta sprawa. Jezus powiedział do Faustyny: 'Przygotujesz świat na ostateczne przyjście moje.' On tego nie powiedział do św. Franciszka ani do św. Augustyna ani do św. Dominika, tylko właśnie do Faustyny, współczesnej świętej. A od tego czasu minęło już przeszło 80 lat. Papież Franciszek zapytany, czemu ustanowił Rok Miłosierdzi odpowiedział, że zrobił to pod natchnieniem Ducha Świętego. Wróćmy do cytatu z Faustyny: 'Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia.' Puzzle zaczynają do siebie pasować.

A teraz powrót do cytatu z Taigi: 'Po trzech dniach ciemności święci Piotr i Paweł zstąpią z Niebios, będą nauczać cały świat i wskażą nowego papieża.'

A papież Franciszek na to (u nas w Krakowie całkiem niedawno, zapowiadał następne dni młodzieży za 4 lata): 'Nie wiem, czy będę w Panamie, ale zapewniam was o jednym: Piotr tam będzie, i Piotr zapyta was: czy rozmawialiście z dziadkami, ze starszymi ludźmi, by zachować pamięć? Czy mieliście odwagę, byliście dzielni by stawiać czoło i czy potrafiliście zasiać nadzieję na przyszłość. Piotrowi odpowiecie. To jasne?'

Czyżby znowu Duch Święty?

http://www.youtube.com/watch?v=bC08J3_tX7o
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
nie lękajcie się:)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"nastąpi to w czasach, gdy Ewangelia będzie głoszona po całym globie."

Nie utożsamiajmy terenów Zachodu z całym globem. Jeszcze jest parę innych terenów do których Ewangelia nie dotarła, więc nie tak zaraz, hop, siup. Trochę jeszcze czasu upłynie.

Ponadto, jeśli popatrzymy na kwestię rozwoju cywilizacji od strony ściśle świeckiej, to wiadomo,że pojawiła się wśród naukowców hipoteza tzw. osobliwości, ktora ma występić za kilkadziesiąt lat. To też może być pewnego rodzaju wskazówka.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Powszechne nawrócenie ludzkości nie jest w Biblii wymienione jako warunek nadejścia końca czasów. Powiedziałbym, że jest wręcz przeciwnie. W Ewangelii wg św. Łukasza Jezus pyta 'Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?'. W tym pytaniu kryje się, moim zdaniem, nostalgiczny smutek, a nawet pewna doza retoryczności. Polecam poczytać zacytowany przeze mnie wyżej rozdział 24 Ewangelii wg św. Mateusza. Tam sam Jezus daje pewne wskazówki, kiedy należy oczekiwać Jego powrotu. Wspomina o tym, ze nastąpi to w czasach, gdy Ewangelia będzie głoszona po całym globie. O skuteczności tego głoszenia mowy jednak nie ma.

Samą Apokalipsą, w sensie księgi, jeszcze się zajmę. Są tam rzeczy, które, zdaniem biblistów, dzieją się na naszych oczach. Jednak teraz zatrzymam się jeszcze chwilę przy objawieniach.

Niepokój jeśli idzie o odpowiedź na pytanie, czy coś ważnego dla planu zbawienia świata wydarzy się w najbliższych latach wzbudzają objawienia w hercegowińskiej wsi Medjugorie. Tu od razu radzę zachować zdrowy sceptycyzm, bo ich nadprzyrodzony charakter nie został potwierdzony przez komisję watykańską. Potwierdzony być jednak nie może, bo objawienia te ciągle trwają. Sam byłem bardzo sceptyczny zwłaszcza, gdy papież Franciszek ogłosił, że Maryi nie można traktować jak administratorki poczty, która rozsyła na cały świat listy ze swoim posłaniem. Potem obejrzałem jednak film 'Marys Land', gdzie kilkoro ludzi opowiada o tym, jak Medjugorie odmieniło ich życie i stwierdziłem, że tyle dobra musi pochodzić od Boga. A już niemalże ostatecznie utwierdził mnie w tym przekonaniu dokument Dokowicza i Bodasińskiego 'Ostatnie Wezwanie' (jest w całości na YT jakby ktoś miał czas i chęć).
Z filmami tej dwójki mam ten problem, że wydają mi się one mniej ciekawe od opowieści na temat okoliczności ich powstania. Tak było z filmem o Eucharystii pt. Ja jestem, tak jest też z Ostatnim wezwaniem. Bodasińśki opowiada, że pewnego dnia zadzwonił do niego Dokowicz i mówi: 'Maciek, muszę Ci powiedzieć, co właśnie przeczytałem'. A na to Bodasiński: To ciekawe, bo właśnie miałem do Ciebie dzwonić powiedzieć Ci, że też coś ciekawego właśnie przeczytałem'. Okazało się, że tego samego dnie o tej samej godzinie przeczytali tę samą stronę tej samej książki. I to zainspirowało obu do podjęcia tematu. Dam na końcu linka. To będzie w 21 minucie. A teraz już ad rem.

Medjugorie zaciekawia, bo Maryja mówi tam wprost, ze są to Jej ostatnie objawienia w historii świata. To właśnie powiedziała jednemu z dzieci, które Ją widzą. A dziecko to podpuszczone było przez sceptyków, którym nie zgadza się to, że te widzenia są aż tak liczne i częste. Ostatnie objawienia, ostatnie wezwania do modlitwy, postu i pokuty i pójścia za Chrystusem. Bo do tego właściwie sprowadza się każde z maryjnych posłań. Jako ciekawostkę dodam, ze dzieci jak to dzieci chciały wiedzieć więcej. Jedno z nich zapytało Maryję, czy na innych planetach jest życie. Ona uśmiechnęła się tylko i odpowiedziała, że to pytanie wydaje Jej się niestosowne. Tak sobie myślę, że do pewnych prawd ludzkość musi dojść sama, jeśli oczywiście czas na to pozwoli. Uświadamianie nam takich faktów w sposób nadprzyrodzony zaowocowałoby pewnie kolejnymi rozłamami w Kościele. No bo czy Jezus zbawił na krzyżu tylko nasz świat, czy tych ufoludków również? Ja akurat mam z tym mniejszy problem, bo czytałem wszystkie części 'Opowieści z Narnii'. To nic innego, jak historia zbawienia równoległego świata. Tam Chrystus przychodzi jako lew Aslan. I nie są to żadne naciągane analogie. Tak po prostu jest. Wystarczy przeczytać ostatni rozdział całej serii, by się o tym przekonać. To historia stworzenia i zbawienia baśniowego świata, w której jest opisana i śmierć i zmartwychwstanie i sąd ostateczny. Skoro zatem człowiek mógł sobie coś takiego wymyślić, to co to dla Boga? Może sobie tworzyć ufoludków, może ich zbawiać, a może być też tak, ze Jego miłość do człowieka jest tak wielka i rozrzutna, że stworzył sobie cały wielki i pusty wszechświat z jednym mikroskopijnym pyłkiem w postaci ukochanej Ziemi. Do tego ostatniego stwierdzenia osobiście się zresztą skłaniam. 'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan'.

Fajnie odjechałem, ale też taki miał być ten wątek. Nieco sensacyjny, a nieco sci-fi (dla wielu pewnie z naciskiem na fi). Możemy zatem obserwować ostatnie ziemskie objawienia maryjne, a co ciekawsze możemy czekać na odkrywanie podarowanych przez Maryję tajemnic. Tajemnic jest 10. Zostały one podarowane dzieciom na pergaminie, który ponoć nie jest pochodzenia ziemskiego wraz z dokładnym wskazaniem, kiedy mają zostać ujawnione. A ujawniać ma je franciszkanin o. Petar Ljubićić. Tyle że ten człowiek ma już bodajże 75 lat. Wydaje się zatem, że czasu jest już coraz mniej. To co, idziemy po popcorn? Nie, nie trywializuję. Ubarwiam swoją wypowiedź po prostu. Myślę, ze jeśli tajemnice zaczną się na naszych oczach wypełniać, to ręka z popcornem zatrzyma się wielu w drodze do rozdziawionych ust i powędruje raczej w kierunku różańca. Tyle na dziś. Z Bogiem. Cdn.

http://www.youtube.com/watch?v=puWHRuEb8vA
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nie przewiduję rychłego nadejścia Apokalipsy, a to z powodu samego wezwania "Nawracajcie się". Hasło to jest aktualne i jeszcze przez jakiś czas aktualne pozostanie i dopóki będzie, w tej skali oczywiście, aktualne, Apokalipsa jest z Góry wykluczona, przynajmniej w tym pokoleniu. Jeszcze parę dobrych lat trzeba będzie poczekać zanim zaistnieją warunki przewidziane Apokalipsą.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Hydepark

Jak sobie radzić z zadaniami, które wymagają błyskawicznych tłumaczeń? (3 odpowiedzi)

Zdarzyło mi się, że w pracy musiałem szybko zrozumieć teksty w innym języku, a nie miałem czasu...

Grajdołki (99 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

Trójmiasto do bani (385 odpowiedzi)

Mieszkałem w Warszawie, Mieszkałem w Krakowie, teraz przyszedł czas na trójmiasto i tylko...

do góry