W 3 dni po reklamie na trójmieście nie było szans na zjedzenie (zabrakło produktów, panie się nie wyrabiały), także w niedzielę po 16 odchodziło się z kwitkiem. Tydzień później po 30 minutach oczekiwania udało się spróbować. Oczywiście nie wszystko było. Jedzenie fatalne. Zbity ryż, prawie bez sosu z odmrożonymi w mikrofali warzywami. Zupa była z proszku (trochę w stylu zupki chińskiej). Wszystko bez smaku. Mam wrażenie, że panie, które prowadzą ten bar nie mają pojęcia na temat azjatyckiego czy koreańskiego jedzenia. Ciekawe czy w ogóle, któraś z nich tam była i próbowała. A do tego, te kobiety są zarobione po pachy, gotują na jednej domowej kuchence z 4 palnikami. Aż żal patrzeć jak się męczą. Szkoda. To takie trochę porwanie się z motyką na słońce, bo wydawało im się, że jakoś to będzie, skoro potrafią usmażyć schabowego to i ryż będą potrafiły. Miałam nadzieję, że to miejsce będzie miało potencjał, że to nowa propozycja w Gdyni, ale jeżeli nie nauczą się gotować i nie zatrudnią specjalistów to nic z tego nie będzie.