Widok
Jestem na maksa zawiedziona
Podczas całego seansu miałam poczucie sztuczności i pamiętałam,że to tylko film....co bardzo przeszkadza w odbiorze. Naturalnym jest,że kiedy film zrobiony jest dobrze gra aktorska nie razi,a "akcja" wciąga. Tu wszystko było sztuczne, naciągane i aż do bólu patetyczne. Sorry,ale mnie ten klimat nie odpowiadał. Epatowanie krwią i nowoczesne efekty to nie wszystko. Zabrakło w tym filmie prawdy.
W zetknięciu z tym, co czytałam, z ogromnym budżetem, 8 letnią pracą nad filmem,według mnie - bez szału. Film pokazuje losy w zasadzie jednego chłopaka, wiem, że nie sposób opowiedzieć o wszystkich, ale jak dla mnie to uproszczenie. Wątki miłosne za bardzo wyolbrzymione, nie chce mi się wierzyć, że w obliczu takich wydarzeń tak wiele myśli się o miłości. Podobały mi się jedynie te zwolnione, magiczne niemal ujęcia, niespodziewane w filmie wojennym.Katyń czy W ciemności mam w głowie do dziś, po Mieście 44 nic we mnie nie zostało:(
Wielki wielki zawód.... Niestety....
Przyłaczam sie do opinii Niny i Katrinn... tyle lat przygotowań, akcja promocyjna na skalę co najmniej wielkiego dzieła (chyba jedynie jako wydarzenia historycznego co bezsprzeczne), ogromny budżet (jedynie chyba efekty specjalne się obronią). Niektóre efekty tak bardzo nie pasowały do tematyki, ze oceirały sie nie tyle o sztucznosć, co o śmieszność. Gra aktorska? Ok- obroniła się rola Stefana, Kamy i Antka Królikowskiego... Pozostali? Niestety nie wyróżnili się. Rzeczywiscie po W ciemności cisza na sali po projekci trwała chwil kilka... emocje drgały, film pozostał we mnie do dziś. O Mieście 44 szybko zapomne i nie będę żałować. Obejrzeć można, ale niekoniecznie.
Chyba inny film widziałem
Ja byłem na filmie o miłości dla której tłem było PW. O magicznej mocy miłości która nie poddaje się wojnie tylko zmienia bieg kul. Nie widziałem tam patosu tylko dzieci którym ktoś kazał dorosnąć w ciągu jednego dnia. Widziałem głównego bohatera który z herosa przeistoczył się w zdrajcę nie ojczyzny ale samego siebie. Ten film to współczesna Boska Komedia tyle tylko że bochater stacza się z nieba w odchłań. Fantastyczny cudowny świetnie zagrany, uzmysławia nam okrucieństwo tamtych dni. Polecam wszystkim.
Może ja powiem konkretnie co mi się nie podobało
Stefan chodził przez 3/4 filmu nieprzytomny jak zombi,albo dziecko filmowego " Zmierzchu". Jego ekranowa partnerka dla mnie niewiarygodna, nie potrafiła wykrzesać emocji. Taka drętwa gra. Jęki i krzyki rannych jak z podrzędnego horroru.Jak miało być sentymentalnie i wzruszająco,to wychodziło żenująco. Np dziewczynka z kwiatuszkiem,którą potem tatuś wziął na ręce i tańczył przed czołgiem. Ja wyczuwałam fałsz i nieprawdę. Ale to są oczywiście moje osobiste odczucia i każdy przefiltruje to przez siebie.
Nie zrozumiemy Powstańców, musielibyśmy to przeżyć. Nikomu tego nie życzę.
Wrażenia? Czuło się, że młodzi twórcy naprawdę chcieli zrobić swój film o Powstaniu, że jest ono dla nich ważne i że dużo o nim wiedzą. Widać ogrom pracy, środków i zaangażowania. Czuje się refleksję nad historią tego zrywu i losem ludzi w niego zaangażowanych i zamieszanych. Podobał mi się motyw przemiany jaki następował w postawach głównych bohaterów. Interesujące były motywy artystyczne. Niestety czuło się, że to tylko film. Brakowało mi płynności. Myślę, że zbyt dużo treści i emocji twórcy chcieli zmieścić w jednym filmie. Może to jest temat na serię, np.: Wrzesień, Okupacja, Powstanie, Komuna, Rzeczpospolita??Cieszę się, że są takie czasy, kiedy współcześni ludzie mogą swobodnie robić filmy na takie tematy, że można je oglądać i nad nimi debatować. I cieszę się,że niektórzy Powstańcy tego dożyli.Nigdy nie zrozumiemy tego co oni czuli, musielibyśmy to przeżyć. Mam nadzieję, że nigdy tak się nie stanie.