Widok

Minimum potrzebne do życia w 3city

Temat dostępny też na forum:
Od jakiegoś czasu kłócimy się w pracy o przybliżona kwotę jaka powinna być minimalna pensja na wejście, tak aby można było się jednej osobie utrzymać bez pomocy rodziców czy współmałżonka. Taka kwota wejścia dla młodziaka albo osoby typu mam dwie ręce do pracy i nic więcej...
-bilet na całą strefę MZKZG dla ZKM i SKM bilet normalny 3 dni (134+230 ) =364 pln
-mieszkanie. Jeden samodzielny pokój ok 10 m2 w mieszkaniu wspólnym typu studio wraz z opłatami ok. 1000 pln
-jedzenie no i tu jest problem bo to są bardzo różne kwoty i przyjmując że minimum egzystencji dla dużego miasta to 650 to tyle przyjmuję ale tu jest duży punkt sporny...
I w moim wyliczeniu już w tym momencie kwota przebija sufit ustalony na 2000 pln netto
A nie doszliśmy jeszcze do pozostałych koniecznych wydatków typu:
ubranie,leki, środki czystości i higieniczne czy nawet najtańszą kartę na telefon...
I tak się zastanawiam czy ja gdzieś coś źle liczę....
http://www.rgkosakowo.pl/
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 1

Dobrze liczysz. 650pln/msc na jedzenie i napoje to bieda, tak samo jak mieszkanie z obcymi.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0

To ja odpowiem trochę inaczej.

Chałupa kosztuje mnie ok 1100zł z opłatami + 2500kredyt. Zakupy codzienne ok 800zł na 2 osoby + 400 za pudełka z żarciem na miesiąc. Paliwo doliczam do kosztów dg tak jak samochód więc załóżmy zero. Do tego ze 3 wyjścia do kina w miesiącu, jakaś knajpka 1-2 razy i 500lekko nie ma. Ciuchy, zakupy do domu, chemia czy cuś ok 500-800złzł. Daje to nam już kwotę ok 6tyś. na dwie osoby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

6 k to my mamy na 2 dorosłych plus 2 dzieci.Utrzymujemy się z jednej pensji, nie liczę w tych 6 k 500 plus. Z tym to mamy 7 k. Na utrzymaniu więc 4 osoby, dom wolnostojący i 2 samochody. Nie mamy żadnych rat i kredytów. Starcza nam na wszystko, nie patrze czy muszę odłożyć na nowe buty, kurtkę czy naprawy w aucie. Wchodze do sklepu i kupuję co trzeba. Co miesiąc zawsze wpłacamy nadwyzkę co została na konto oszczędnościowe. WIęc myślę, że nie jest tak źle.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 7

Gratuluję. A teraz gdyby stało się tak, że panowie straciłby swoją pracę to czy zgodziliby się pracować na początek za dajmy na to 2000 pln? A jak nie to jakie musiał obu być to minimum? Do prostych fizycznych nie wymagających znajomości niczego prac....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Przeżyliśmy taką sytuację parę lat temu. Mąż dosłownie porzucił pracę z winy pracodawcy i znalazł inną. Nie była tak dobrze płatna, ale to było ot tak na szybkiego aby coś było. Trwało to ok. 4 miesiące. Żyliśmy za ok. 2500 zł, ale nie mieliśmy problemów z płatnościami, bo był zapas oszczędności. Potem znalazł lepszą i lepiej płatną niż ta, którą porzucił. Więc gdyby takie coś miało sie kiedyś powtórzyć to zawsze jesteśmy przygotowani finansowo żeby starczyło nam na przeżycie co najmniej 3 miesięcy bez jakichkolwiek zarobionych pieniędzy.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Bo nie masz rat i kredytów to sobie nadwyżkę odkładasz. Gdybyś miała ratę to byś nie odkładała. Proste.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3

Ale co za problem żebyśmy nabrali kredyty i jeżdzili np. 2 nowymi autami? Ale po co? My wychodzimy z innego założenia. Zbieramy, oszczędzamy i jak mamy to kupujemy. A patrząc na znajomych to widzę, że ludzie mają kredyt nie tylko na mieszkanie czy dom, ale na lodówkę, pralkę, wielki telewizor, nowego smartfona za 5000, meble, spłacają wycieczkę, remonty i cholera wie co jeszcze. A niektórzy nawet wesele.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

To może odpowiem na podstawie własnych doświadczeń...
Osoba samotnie się utrzymująca + pies.
Czynsz za lokum o malutkim metrażu 1050, pies minimum 150, miesięczny niecałe 100, doładowanie do tel 15.
To są stałe wydatki, reszta zostaje na życie, chociaż właściwie "życie" to zbyt duże określenie, bardziej jest to walka o przetrwanie.

"Pensja" 1800 + jakieś dorabianie, ale to też groszowe sprawy.
Wcześniej zarabiałam 2150 i przy tej kwocie można było przetrwać miesiąc i nawet odłożyć coś na urlop, choć bywały miesiące, gdzie wydatki były dużo niższe, ale były też takie, gdzie trzeba było korzystać z odłożonych pieniędzy.

Generalnie uważam, że te 2200 to dla samotnie utrzymującej się osoby to takie minimum, o ile oczywiście osoba jest oszczędna, nie wydaje na głupoty... Minimum jednakże spokoju nie zapewnia - czułabym się pewnie, zarabiając przynajmniej 2500 na rękę, bo i spokojnie można by przeżyć i odłożyć na wakacje i jakąś pulę do oszczędności na czarną godzinę.

Taki mały wywód z punktu widzenia osoby oszczędnej, odnotowującej każdy wydatek...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

Właśnie przyjmujemy że samochód to zbędny koszt, tak samo jak wakacje, tak samo jak diety czy jedzenie na mieście zupełnie odpada ze względu na koszt. Zwierząt domowych też nie wliczamy w koszta ale wyliczenie @wik. jest oczywiście bez zastrzeżeń.
Po prostu próbujemy określić ile trzeba takiemu " alienowi" minimum na start, bez zbędnych "luksusów" ale tak znośnie do przeżycia ... u mnie w pracy wciąż twierdzą że 1900pln to wystarczająco ale ja się z tym nie zgadzam tylko muszę sensowne argumenta przygotować bo jak widać nie tylko szefowie są w kosmosie jeśli chodzi o koszty zwykłego człowieka :/
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Oczywiście dużo zależy też od kosztów wynajmu, bo to pochłania lwią część budżetu... Generalnie jeśli koszt wynajmu nie przekraczałby 1100 zł, bez zwierząt, to i tak powyżej 2000 zł trzeba by mieć, aby spokojnie przeżyć, nie martwiąc się i nie kombinując, co i za ile kupić, gdy do wypłaty jeszcze kilka dni... 1900 zł wymusza duże oszczędności, dostosowywanie się do promocji. Nie ma jednak nic więcej poza szansami na przeżycie za taką kwotę, a to za mało, by poczuć komfort psychiczny...

Za 1900 zł to jest życie w ciągłym stresie, zastanawiając się, czy wystarczy...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1

Od niedawna mam wreszcie pracę. Wykonuję czynności porządkowe na magazynie. Zatrudnienie niestety bez żadnej umowy. Na słowo. Przez miesiąc zarobię ok.1000zł. To musi mi starczyć na wszystko co potrzebne do życia. Oczywiście często brakuje na jedzenie, ale i z tym można sobie jakoś poradzić. Tak więc nie narzekajcie na zarobki. Trzeba mądrze gospodarować wydatkami i oszczędzać na czym się da..
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4

Ile masz lat i jakie umiejętności/wykształcenie? Bo żeby znaleźć pracę za 1000pln bez umowy to trzeba się chyba mocno postarać. Magazynów jest w naszym rejonie pełno, na większości z nich zarobisz znacznie więcej niż 2000pln.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4

Mam 63lata,wyższe wykształcenie, duże doświadczenie zawodowe w sprzedaży, logistyce,zakupach. Niestety pracę w moim wieku można otrzymać jedynie po znajomościach. Nikt nie chce dać pracy osobie w moim wieku. A żyć jakoś trzeba. Dlatego każda praca nawet z takim uposażeniem jest dla mnie tak ważna. Piszesz że magazynów u nas pełno. Może i tak, ale jak pytam się o pracę to proszą żeby przysłać CV a potem żadnej odpowiedzi.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mieszkam tu od roku. Płacę tylko czynsz (średnio 250-300zł), dość duży abo za TV i net (120zł) i ratki 400zl/mc za sprzęt RTV/AGD, dużym obciążeniem jest auto, na samo paliwo przeznaczam średnio ok 600zł/mc. Pierwsza praca słabo płatna 2200/mc i uważam, że to jest absolutne minimum będąc w takiej sytuacji. Na szczęście ta pensja jest już tylko wspomnieniem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3

Kawalerka dla pary z opłatami, średnio 1900zł ; jedzenie dla 2 osób 1300zł ; 150zł chemia/kosmetyki; transport dla pary średnio liczmy ponad 200zł; telefony po 40zł na łebka, antykoncepcja 40zł; budżet na ciuchy dla pary? 400zł? A więc podstawy: tak aby mieć gdzie mieszkać, co jeść, ubrać się, być czystym na parę wynoszą jakieś 4800zł. W dodatku dobrze byłoby mieć pieniądze na dalszy rozwój(hobby, uczelnia, kursy), mieć pieniądze na lekarza, mieć możliwość odkładania np. 15% pensji na swoje widzimi się/czarną godzinę.... Ja przepraszam ale 1900zł to można zarabiać siedząc u rodziców.

Weźmy pod uwagę, że gdy zdecydujemy się na auto, koszta transportu wzrosną, bo a to mechanik, a to ubezpieczenie, paliwo też drogie jak cholera. A gdy zdecydujemy się na dzieci... Obecnie 500+ trochę to zrekompensuje, ale za kilka lat 500zł będzie warte tyle co 250zł dziś.

MOIM zdaniem. Aby para mogła ŻYĆ godnie, a nie przeliczać każdy grosz to każde z osobna musi zarobić po 1000 euro na głowę. Wtedy wspólny budżet na poziomie 8500zł pozwoli podnieść standard życia (mieć jednak to auto, a nie jeździć całe życie skmką; rozwijać się po pracy; kontrolować finanse, ale nie być dusi groszem i żyć w komfortowych warunkach.... we własnym kraju).
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 7

kto mnie zminusował, deweloperzy? xDD
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 4

No właśnie koszty trochę inaczej wyglądają dla pary, zwłaszcza jak są pracujące dwie osoby to koszty lokalowe nie wzrastają dwukrotnie...
Zupełnie inaczej wygląda koszt utrzymania własnego lokalu a inaczej najmowanego lub z kredytem hipotecznym. Zupełnie odpadają jakiekolwiek kredyty konsumpcyjne jako zbędny koszt. Tylko jak wytłumaczyć człowiekowi który jeździ furą za milion i nie płaci kredytu hipotecznego że samotna osoba ma takie koszty a nie inne. Ja mówię że pokój 10m kosztuje tysiaka to słyszę że nie musi mieszkać blisko pracy bo na zad*piu 25 km dalej są dużo tańsze lokale. Nie rozumieją że tam są dużo tańsze lokale bo tam nic nie ma a żeby dojechać do pracy trzeba mieć samochód, i to co oszczędzi się na najmie, i tak wyda jak nie więcej na transport samochodem niż zkm...
Drugim argumentem jaki słyszę to " na tym stanowisku płacimy tyle a tyle, bo ludzie za tyle przychodzą. Jak za tyle nie uda nam się nikogo znaleźć to dopiero wtedy zaproponujemy więcej" Na nic moje tłumaczenia że aby ktoś mógł g... zarabiać to musi istnieć jakiś sponsor albo człowiek już musi mieć jakiś majątek ( i to nie mały) żeby pewne koszty np. najmu mu odpadły i wtedy jakoś starcza na przeżycie, ale nie na samodzielne życie. A przecież nie po to się pracuje żeby wisieć na czyimś garnuszku, czy to partnera czy państwa...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3

Single najczęściej wynajmują właśnie pokoje po 800-1000zł, kawalerka za 1900-2000zł dla pary to taki sam koszt na osobę. Wiadomo, że singiel chciałby wynająć kawalerkę, no ale w Trójmieście to luksus dla ludzi robiących na 2 etaty bądź w IT... ;)

Co do tańszego wynajmu na "zad*piu" jest on bez sensu, bo wtedy tracimy dodatkową godzinę-dwie na dojazd każdego dnia, to już chyba lepiej w pracy pracować godzinkę dłużej i zarobić, albo odrobić sobie na "robótce" w weekend i mieszkać w lepszej lokalizacji.

Co do argumentów Twoich współpracowników z pracy... no cóż... może kiedyś ich dzieci, żony, kochanki, znajdą się w podobnej sytuacji. A może któregoś dnia nikt już nie będzie chciał u nich pracować. Polacy dalej będą wyjeżdżać, zostaną Etiopczycy i Hindusi, którzy nie rozmawiają nawet po Polsku, no i okaże się, że większego biznesu bez ludzi nie da się prowadzić, a chętnych już nie będzie czy to do pracy, czy chętnych klientów na niskiej jakości usługi.

Tak czy inaczej jest co raz ciekawiej a kolejne lata zapowiadają jeszcze większe rozwarstwienie i spadek wartości polskiej złotówki.
Pozdrawiam gorąco
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1

> na tym stanowisku płacimy tyle a tyle, bo ludzie za tyle przychodzą

Argumentacja jak najbardziej racjonalna. Pracodawcy zależy, aby dana praca została wykonana jak najniższym kosztem. Dzięki temu:
a) może więcej zarobić, lub
b) może w ogóle funkcjonować
Nikt normalny nie zakłada firmy, aby do niej dopłacać. I jeśli tę samą pracę, na takim samym poziomie jakosci, może wykonac pracownik tańszy i droższy to oczywisty jest wybór pracownika tańszego. I nie jest rolą pracodawcy ocena, dlaczego jeden pracownik jest tańszy a drugi droższy - czy to wynika z wygórowanych oczekiwań czy z kosztów utrzymania.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6

"Nikt normalny nie zakłada firmy, aby do niej dopłacać"
A to dziwne, bo znam firmy które od 15,20,30 lat jadą na stracie albo niewielkim zysku :D a wiadomo o co chodzi
"dlaczego jeden pracownik jest tańszy a drugi droższy"
Równie dobrze można na to odpowiedzieć "bo może" ale nie zawsze tak to działa, bo nieczęsto "móc" idzie w parze z "chcieć"
a jeszcze rzadziej ze "zrobić"
I faktycznie większość pracodawców liczy na to że pracownik tanio swoją skórę sprzeda... a potem ogłoszenia wiszą latami a zawiasy w firmowych drzwiach są tak wylatane że najlepiej wstawić obrotowe drzwi :P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Jak sama zauważyłaś, z faktu, że firma ma księgowe straty, nie wynika brak zarobku dla jej właściciela.
A że istnieja firmy z dużą rotacją pracowników to nie wątpię. Pytanie tylko, z czego ta rotacja wynika i jakim cudem taka firma jeszcze się utrzymuje na rynku? Ale to nie temat na wątek o kosztach utrzymania w Trójmieście ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 4

Z mojego doświadczenia wynika że to nie niskie zarobki są wyłącznym sprawcą rezygnacji z pracy, ale jednym z czynników, ważnych.
Druga moja obserwacja to taka że im niższa pensja tym mniejszy szacunek do pracownika ( bo jak cenić kogoś kto się sam nie ceni :P tekst zasłyszany od pewnego kierownika ), do tego iluzja łatwej zastępowalności.
Jakim cudem firma z rotacją na poziomie 99% rocznie utrzymuje się na rynku? Po prostu ma to wkalkulowane w ryzyko.I znowu z moich obserwacji wynika że firma która robi w wałka swoich pracowników, tak samo robi z klientami, tylko w bardziej zakamuflowany sposób...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

"Na nic moje tłumaczenia..."

To nie ma sensu. Nadajecie z pracodawcą na różnych kanałach. Ty mu po ludzku tłumaczysz ile cię kosztuje życie, podczas gdy on ci biznesowo tłumaczy że go to nie interesuje bo nie jesteś nie do zastąpienia. Ma taki styl zarządzania i w jego firmie się to sprawdza.

Zamiast marnować czas na obliczanie kosztów życia przejrzyj oferty i zmień pracę na lepiej płatną. Mówię to z doświadczenia - pierwszą pracę zmieniłem po 4 miesiącach na 3 krotnie lepiej płatną. Po kolejnym roku znów zmieniłem pracę na 3 razy bardziej dochodową.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2

Czyli anonim zarabia sporo ponad 10000pln
jeżeli w pierwszej miałeś tylko 1500 na rękę,to w drugiej już 4500, a w trzeciej 13500.
Teraz jak zmienisz pracę to będziesz miał 40500. zacznij już szukać.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0

dziękuję za radę , tak właśnie robiłam bo to jest dla mnie oczywiste
Natomiast dzisiaj jako człowiek tak trochę z boku próbuję zrozumieć dlaczego jeden np. glazurnik zupełnie za tą samą pracę, na tym samym obiekcie, w tych samych warunkach i materiale, obaj na UoP, otrzymuje od swojego pracodawcy 1000 a drugi 1500 tylko dlatego, że pracuje w innej firmie.
Obecnie mam kontakt i z pracownikami różnych firm ale też z ich szefami, i słucham jak jedni i drudzy narzekają w zasadzie na to samo. Pracownicy narzekają na warunki i nadmiar pracy, pracodawcy na braki pracowników ale moje sugestie na temat zmiany warunków trafiają grochem o ścianę. No bo jak wytłumaczyć człowiekowi który nigdy nie pracował u kogoś albo pracował tak dawno że nie pamięta jak to jest, że sytuacja jest dynamiczna i zmiany są potrzebne. Mam wrażenie że niektórzy szefowie nie ogarniają że to nie jest chwilowy brak pracowników, a z każdym rokiem będzie gorzej. Dodatkowo myślą że jak ktoś do nich przyszedł to już nie trzeba o niego dbać bo już jest "złapany i zaklepany" a że dzisiaj jest o wiele większy wybór to rotacja jest duża. No i zdają się nie widzieć kosztów takiej rotacji, bo każda następna rekrutacja będzie i droższa i dłuższa
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Czasy komuny gdzie każdy miał mieć po równo się skończyły.

Jest stawka na każdej fusze inna. Klient musi się zgodzić. Gdzieś tam trzeba przyciąć, na czymś się wyjdzie na plus, koniec końców i tak jakoś sie uda, ale fizycznie nie da się ustalić sztywnych cen za usługę, bo nic nie jest takie same. To nie spożywka odmierzana co do grama...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Bo widzisz, tak myśli i robi przedsiębiorca. Jak tak samo myśli i robi pracownik to jest niedobrze, bo kombinator, bo nielojalny, coś jest z nim nie tak bo zmienia pracodawców jak skarpetki... a jak jeszcze się pracuje w dość wąskiej specjalności to już pozamiatane
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ja mam 600 zł na miesiąc, na dwie dorosłe osoby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wow, a kto ci daje kasę na Internet? Mops, miasto czy caritas?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Praca

Ile zarabiacie za 1h netto? (109 odpowiedzi)

Ile zarabiacie za 1h netto? ewentualnie jaka branża/zwód?

składanie długopisów ??? (168 odpowiedzi)

legendarne składanie długopisów...składał ktoś kiedyś? kuszą zarobkami 1600 netto i pracą w...

Solid Security (35 odpowiedzi)

stawki które tylko sa obietnicami-na wypłatę okazuje się że mniej się zarabia!

do góry