Widok

Młode mężatki łączmy się ! Na każdy temat :)

Witam!
Postanowiłam założyć wątek, w którym będziemy mogły dzielić się swoimi troskami i radościami codziennego dnia zwykłej (a może jednak nie) mężatki.
Rodzinne spotkania z teściami...
Kłótnie z mężem?
Problemy z dziećmi ? / z zajściem w ciążę?
Powroty do pracy / bezrobocie ?

W grupie raźniej !
Wstęp tylko dla mężatek! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Loca, to czekamy na zdjęcia!
Ja oglądałam troszkę w przerwach X-factora. I Kayah nic się nie zmieniła :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

To tyle- z góry przepraszam za słabą jakosć, ale w pierwszym rzędzie nie siedzieliśmy :P:P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie narzekaj na jakość fotek - wyszły dobrze :)

Ja siedzę w pracy i czekam, aż wodę włączą (obok robią skrzyżowanie i wyłączyli bo rury wymieniają), bo chętnie umyłabym łapki i kawy się napiła :)

Co do gotowania... kiedyś gotowałam codziennie, teraz różnie. Jak wracamy do domu ok. 17 czy później to nic się nie chce. Staram się coś tam upichcić, często na 2 dni. Taka obiadokolacja. U mnie też często kurczak bo mąż lubi a ja już na niego patrzeć nie mogę czasami.

Co do mieszkania to Wam zazdroszczę - ja się gnieżdżę w wynajętej kawalerce. Marzę o własnym, ale na razie brak kasy. Wiem jedno, na pewno jak będziemy kupować to tylko na wtórnym, by wejść i mieszkać (no ewentualnie coś tam odświeżyć, ściany pomalować).

Wracam do pracy, bo kolega obok dziwnie na mnie patrzy :)
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to jeszcze słowo w obronie nowego mieszkania od developera - największy plus: można je zrobić całkowicie z własną wizją i potrzebami - poprzestawiać ściany bez większego problemu, zmienić miejsce urządzeń, ustawić wszystko tak żeby spełnialo nasze potrzeby w 100%:)
Czuć, że mieszkanie jest "tylko" Twoje:)
rozumiem ułatwienia jakie niesie mieszkanie z rynku wtórnego, ale nie chciałabym mieć po kimś prysznica, wanny, szaf. Co swoje to swoje:) a z wtórnym mogą również być przeboje - przed ludzką nieuczciwością się nie ucieknie... (postępowania komornicze, wpisy hipoteczne, nieujawnieni spadkobiercy oraz wszelkie wady techniczne...)

nie mniej jednak - swoje gniazdko to jest to!:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
emmeleila - Kochana, oczywiście masz 100% rację. Dlatego każdy kto decyduje się na kupno mieszkania/domu musi przemyśleć co jest dla niego najważniejsze.
Ja zakochałam się w naszym domku od pierwszego wejrzenia i wiedziałam "że to jest to", podobnie mój mąż. Właśnie przeprowadzamy mały remont, żeby dopasować mieszkanie do naszych potrzeb - przestawiamy ściany itp. Koszmar prawdziwy, ale jakoś i tak się strasznie cieszę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Natalia: Mały remont- przestawiamy ściany :D ?? To jaki jest duży :D?? Gdzie mieszkacie??
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
~ em a ja sie z Tobą nie zgodzę (a co?! :P)
mieszkanie na rynku wtórnym też można dopasować pod własne widzimisia. Co więcej, oglądaliśmy sporo mieszkań i jakby to nie spełniało naszych wymogów (pod względem wizualnym, odległość od zkm, od infrastruktury) to byśmy się na nie nie zdecydowali.
Jeśli zaś chodzi o rzeczy po kimś - obecnie tam jest prysznic (ktory gruntownie wymyję - jak wszystko zresztą..) , kiedyś mamy zamiar zrobić wannę - więc będzie 'nasza', meble : została zabudowa kuchenna (szafki śliczne, dużo i bardzo w moim stylu) , w dużym pokoju fotele typu finka (uwielbiam i zawsze o nich marzyłam), mamy własne nakrycia (fioletowe) na kanapę i fotele. W sypialni będzie nasze łóżko, nasza komódka z ikeii, a dodatkowo dokupujemy własny zestaw mebli do dużego pokoju. Z tego co będzie typowo po poprzednich właścicielach to : obraz wodospadów podłączany do prądu, który nam zostawiają w prezencie :P , umywalka, kibelek i tyle. Wszystko inne nasze. Zresztą, ja wychodzę z założenia, że to nie rzeczy i ściany tworzą dom, tylko ludzie w którzy w nim mieszkają. Gdyby nas było stać = mielibyśmy wsparcie rodziców, nie wykluczam, że zdecydowalibyśmy się na deweloperskie, choć nowe budownictwo ze względu na cieńkie ściany mamy przeklęte (obecnie wynajmujemy w budynku z 2005 roku), dlatego też chcieliśmy aby nie był to blok pierwszej młodości.
Każdy ma swoją wizję tego, w czym i jak chce mieszkać.
Ja swoją argumentuje własnie tak :)

Loca, zdjęcia super. Kayah bardzo wyraźna :)

Dziewczyny, nie znacie kogoś kto używa plastrow Evra i chce odkupić dwa opakowania?

Lecę na plac zabaw z siostrzeńcami.
Ukrop niesamowity, ale czego się nie robi z miłości :D :P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No mały remont bo nie w całym domu;) My mieszkamy dość nietypowo, mamy połowę domku i przerabiamy tylko jeden pokój na dwa mniejsze (ale przy okazji wymieniamy elektrykę, robimy sufit itp).

Dziewczyny, wszystko zależy od tego co się chce. Mieszkanie od dewelopera ma swoje uroki, bo wszystko jest od razu nowe, nie ma tak jak u nas grzebania się ze starymi kablami itp. Ale ma też swoje wady, tak samo jest z mieszkaniami z rynku wtórnego. Ja tak zaaranżowałam nasz dom, że nie czuje się w nim obco. Jest nasz i tylko nasz ;) Wcale nie odczuwam tego, że jest on po kimś.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
~ Natalia T : dokładnie o to chodzi - wszystko ma zalety i wady. chodzi o to żeby się nie zamykać na jedną opcję. my po szukaniu tylko na wtórnym nagle zdecydowaliśmy się na nowe ;-) i widzę tego zarówno plusy jak i minusy (choć na szczęście z budynkiem jest na razie wszystko ok) po prostu mieszkanie i okolica miało wszystko czego szukaliśmy - a mieliśmy pięć milionów wymagań;-)
no i trzeba szukać okazji :) a teraz jest jeszcze dobry moment bo kredyty staniały w porównaniu do tego co było zaraz jak się zaczął kryzys...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witajcie Kobitki!

Ja tu pierwszy raz,więc troche o sobie.Mężatką jestem od 1,5 roku i mam synka który ma 1,5 roku...

Niby to krótko po slubie a już się wszystko piep....Jakieś 4 miesiące temu przeprowadziliśmy się do swojego wymarzonego mieszkanka.Już wcześniej było nie najlepiej,ale wszyscy tłumaczyli zamieszkacie razem to będzie lepiej....a tym czasem jest gorzej.

Mąż pracuje wraca do domu,je obiad,siada przed tv i już go nie ma.Nieraz jeszcze uciszał mnie i synka że mamy bawić się ciszej bo mu przeszkadzamy.Nie spędzamy razem czasu i o sexie też nie ma mowy już od dłuższego czasu bo ciągle jest zmęczony.....ale jeśli zadzwonia koledzy dostaje zastrzyku energii i wyfrówa z domu.Tłumaczyłam że jeśli coś się nie zmieni to nasze małżeństwo się poprostu rozpadnie,prosiłam nie raz żebyśmy gdzies razem wyszli,spędzili troche czasu razem,żeby był dla mnie odrobine czulszy-na nic.Ostatnio nawet mu powiedziałam że wracam do rodziców bo mam tego już dosyć.Prosił o kolejną szanse...no więc ją dostał.Trafił się kawalerski jego kumpla,gdzie doskonale wiedział że mają na nim być gołe babeczki itd.Od tygodnia mu trułam że nie podoba mi się że idzie,że małżeństwo nam się rozpada i że może spędzili byśmy ten czas razem...wybrał impreze...wrócił nie samowicie pijany i po raz pierwszy mnie uderzył...spakowałam się i chciałam jechać do rodziców,powiedział mi:"w********aj!"-wyobrażacie to sobie???położyłam się u dziecka w pokoju i płakałam...Zastanawiam sie poważnie nad rozstaniem....i potrzebuje troche wsparcia chociażby z waszej strony,żebym wiedziała że nie robie żle
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witaj Gisia!
Oczywiście, że nie robisz źle. Mężczyzna który uderzy kobietę, nawet jeśli przeprosi zrobi to kolejny raz.. Takie moje zdanie.
Więc dla dobra swojego i Waszego synka, powinnaś zdecydować co jest dla Was dobre. Skoro prośby i Twoje chęci nie wystarczają, by mąż ruszył tyłek i zabrał swoją rodzinę na spacer, by ratować małżeństwo - nie jest Was warty..
Przykro mi bylo czytając Twój post.. nie wyobrażam sobie, co ja bym zrobiła.. ale obcym łatwiej pomóc często bardziej niż samemu sobie.
Dlatego przemyśl wszystko i pamiętaj, że nikt nie ma prawa bić Cię i upokażać.

Kobitki ja dziś jadę do mamy. Średnio mi się chcę, ale marudzi mi od tygodnia.
Pogoda znow ładna.
Bedę wieczorem. buziaki!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witaj Gisia:) Zgadzam się z bombelkowa:) Absolutnie nie ma sytuacji, która mogłaby usprawiedliwić takie zachowanie !!!! Pomyśl o maluchu, który niczym nie zasłużył sobie na takie dzieciństwo! Mam pytanko: czy bawisz się w obiadki, kolacyjki, kanapeczki , pranie i sprzątanie dla swojego męza??



Żaneta czyżbyś tak jak ja nie lubiła wpadać do mamuni:P A jak już jestes, to niezbyt długo?? Ja tak mam:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie zdałam sobie sprawę,że to już miesiąc :P:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gisio - to co piszesz jest naprawdę smutne. bardzo Ci współczuję. domyślam się, że łatwo jest w takiej sytuacji radzić, siedząc jak ja przed kompem, a coś zupełnie innego przeżywać to.

niemniej jednak - nie możesz tego zostawić tak jak jest!!! masz dziecko, musisz być silna i nie możesz pozwolić aby Twoje maleństwo wychowywało się w takim domu - gdzie rodzice się nie kochają, gdzie brak jest wzorców. I wierz mi - bedzie miało do Ciebie żal, że kazałaś mu dorastać w takim domu.

Jeżeli teraz "dla dobra dziecka" przymkniesz oko na to co robi Twój mąż (bicie!!!!) to za kilka lat szanse, że się z tego wyrwiesz znacznie zmaleją- ludzie niestety się przyzwyczajają do wszystkiego. I skoro Twój facet tak się zachowuje to niestety, ale chyba Cię nie kocha - niezależnie od tego co mówi. Czyny są najważniejsze. Chcesz sobie dla niego zmarnować życie???

Czy masz możliwość żeby się usamodzielnić od męża? możesz zamieszkać z rodzicami? może separacja?

jeśli chcesz dać mu szansę - możesz to zrobić, ale musisz mieć pewność, że gdy ją zmarnuje nie bedzie odwrotu. Musisz (po prostu musisz!) znaleźć w sobie siłę i być konsekwentną. Choćby dla tego żeby móc patrzeć w lustro...

glowa do góry, jeśli chcesz pogadać to możesz pisać też na priv:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witaj Gisio :)

Absolutnie zgadzam się z przedmówczyniami, że nie możesz tak tego zostawić. Jak mąż raz Cię uderzył zrobi to ponownie, jeśli nie za miesiąc to za rok. Takie moje zdanie. Szansa należy się oczywiście każdemu, ale nie może być sytuacji, że za każdym razem jak coś jest nie tak będzie mówił "daj mi ostatnią szansę" i tak w kółko. Jeśli masz możliwość wyjedź na kilka dni do rodziców - ot tak, by odpocząć. Niech mąż sobie wszystko przemyśli. Zobaczysz w trakcie nieobecności jak się będzie zachowywał. Czy zadzwoni zapytać co słychać, jak maleństwo, czy totalnie Was oleje. Moim zdaniem, jeżeli przedłoży kumpli nas Ciebie i dziecko - odpowiedz sobie sama, czy warto? Jesteś młoda, masz całe życie przed sobą i przede wszystkim synka, o którym nie możesz zapominać.

Pamiętaj, że na świecie jest wielu naprawdę wartościowych facetów, jeśli nie on to inny. Trzymam kciuki :)
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Cieszę się że jesteście tego samego zdania co ja.....z kim bym nie rozmawiała ciągle słysze:" Macie dziecko musicie się dogadać" lub "Nie wyprowadzaj się od niego przecież to również twoje mieszkanie" i zaczełam wątpić w samą siebie.
Oczywiście ze moge wrócić do rodziców na jakiś tam czas i też nad tym myślałam,już kilka razy nawet się pakowałam...Jak już pisałam od dłuższego czasu jest żle i już kilka razy dawałam mu ta ostatnią szanse....najgorsze jest to że ja się chyba boje tak naprawdę zostać sama.Teraz znowu dałam mu tą ostatnią szanse...ale obiecuje sama sobie że tym razem to już naprawdę ostatni raz.W ten weekend jest wesele znajomych.Wiadomo będzie alkohol itd...zobaczymy.Pewna jestem że będzie coś nie tak i szczerze mówiąc aż boję się jechać na wesele..ale musze chcąc się przekonać czy mam rację...
Bawiłam się w obiadki,sprzątanie,śniadanka do pracy....wiem że zle zrobiłam:(chciałam żeby było wszystko dobrze,ale wyszło jak wyszło
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czy Twoi rodzice Ci pomogą?? Masz jeszcze kogoś, kto Cię wesprze w realu??

Z tym usługiwaniem natychmiast skończ - do momentu wyprowadzki niech poczuje, ze wczasy się kończyły - może na oczy przejrzy! I nie daj się zwodzić "ostatnim szansom ".

A na tym weselu baw się dobrze- miejmy nadzieję, że nie będzie tak źle:)


Dziewczyny dziś to ja przesadziłam:) Tak się spiekłam:P I głupia zamiast kremem z filtrem posmarowałam się przyspieszczem opalania:D Chciałam, to mam:) Ale i tak uważam,zę to opalanie to ogromny plus bycia opiekunką:D Na plaży bym nie wytrzymała, a na placu zabaw jest ok;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Loca,moja mama cały czas mnie wspiera jak tylko może....chyba nawet odnosze wrażenie że wolała by żebym wróciła do domu.Nie rozmawwiałam z mamą o tym co dzieje się między mną a mężem,ale chyba sama widzi...jak do nas przyjeżdza
Przed ślubem było zupełnie inaczej....nie iem co tak na niego zadziałało...Czy ślub faktycznie aż tak zmienia ludzi?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej dziewczyny.
Gisia dobrze, że masz wsparcie w mamie i nie obwinia Cię za to co się dzieje w jakikolwiek sposób.
Powiem Wam szczerze, że przeczytałam posta Gisi mojemu mężowi. Stwierdził, że Twój mąż się jeszcze nie wychulał. Najwyraźniej małżeństwo i dzidzia spadło na Niego za szybko. Dlatego jak tylko ma okazję to ucieka do kolegów. Mój Mrożonek mówi, że powinna porozmawiać z Nim osoba trzecia. Skoro nie docierają do Niego Twoje racje (w których masz absolutną słuszność), to może dotrze do Niego jak porozmawia z Nim Wasz wspólny przyjaciel, albo Twoja mama?
Co do uderzenia Ciebie, nie ma żadnego wytłumaczenia i tu, nie ma prawa się powtórzyć.
Gisia, trzymaj się !

Loca, ja spaliłam sobie wczoraj ramionko (jedno, shit! :P )
Pobyt u mamy był sympatyczny - byłam z nią w Nomi i oglądałam fioletowe dywany :D
Spędziłam też trochę czasu z moim kochanym psiakiem :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To przeprowadź się do niej :) jak było między Wami zanim pojawiło się dziecko?? Jak sie zachowywałaś wcześniej a jak teraz?? Ogólnie slub niby zmienia facetó, bo już upolowali i się nie starają, ale on ma z Tobą dobrze, bo nadal mu nadskakujesz i nadal masz ochotę na bliskość, więc niebardzo rozumiem jego zachowanie:/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0