Widok

Młode mężatki łączmy się ! Na każdy temat :)

Witam!
Postanowiłam założyć wątek, w którym będziemy mogły dzielić się swoimi troskami i radościami codziennego dnia zwykłej (a może jednak nie) mężatki.
Rodzinne spotkania z teściami...
Kłótnie z mężem?
Problemy z dziećmi ? / z zajściem w ciążę?
Powroty do pracy / bezrobocie ?

W grupie raźniej !
Wstęp tylko dla mężatek! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To może ja zacznę...
Mam 24 lata, mieszkam w Gdyni i mężatką jestem od ...
o! dzisiaj jest równe 2 tygodnie.
Jak na razie pożycie małżeńskie jest ... udane .. gdyby nie kilka drobnych spraw ..
Obecnie jestem bez pracy - poszukiwania bez efektu trwają od 2 msc.
Siedząc w domu oddaję się czynnościom, zarezerwowanym dla Pani Domu.
Sprzątam, piorę, gotuję i prasuję (dwie ostatnie uwielbiam :) )
Bardzo chciałabym mieć dzidziusia i prócz znalezienia pracy jest to moim drugim największym marzeniem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To i ja dołączę :)

25-latka, 3,5 roku po ślubie.

Małżeństwo jest udane, świetnie się dogadujemy, czasami kłócimy. Jak to w związku. Oboje pracujemy, dzieci nie mamy, rodziców mamy daleko (polecam).

Wkurza mnie jedynie moja teściowa (teść też). Mam wrażenie, że oboje mają w 4 literach mojego męża, liczy się tylko ich córeczka i kochany zięć. Córunia to, córunia tamto, a nas tylko obgaduje. Wiem że mnie, synowej raczej "nie uzna", ale nie rozumiem jak może gadać na własnego syna? Przecież jest po studiach, pracuje, nie pije, dba o nas i o dom. Wiecznie jest jakieś "ale". Najgorsze jest chyba jednak to, że nie powie nam wprost o co chodzi, że np. robimy coś nie tak, tylko dowiaduję się wszystkiego od ludzi. To strasznie przykre jest...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej :)

W suwaczku widać ile jesteśmy z moim K. po ślubie :)

Tak jak u koleżanki powyżej "Małżeństwo jest udane, świetnie się dogadujemy, czasami kłócimy. Jak to w związku. Oboje pracujemy, dzieci nie mamy..."

Zamiast dzieciaków na razie są kocurki :)

Z teściami mam świetny kontakt :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to ja też :D
Po ślubie jesteśmy ponad 1,5 roku suwaczek kłamie bo wpisałam tam datę ślubu kościelnego :) 10 lipca stuknie nam 2 lata
Dzieci nie mamy bo jesteśmy na etapie szukania własne mieszkania a z tym mamy trochę problemów.
Obecnie pracuje ale dość długo siedziałam w domku :)
W małżeństwie nam się układa dobrze choć kłótnie też są ;) ale to normalne :D
Teściów mam super widujemy się z nimi nie za często tak samo jak z rodzicami ;P Fajna sprawa nikt się do niczego nie wtrąca :)
Czas w naszym życiu umila nam nasz pupilek królik :D
Fajnie że jest taki wątek mam nadzieje że będzie tętnił życiem i że wielu rzeczy przydatnych się tu dowiem tak jak to było z wątkiem Panien Młodych 2011 ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nola.. to możemy sobie podać łapki.. Mamy dość podobną sytuację z teściowymi.. Teścia niestety nie mam - zmarł jak mój J. był nastolatkiem.
Teściowa ma prócz mojego J. drugiego syna - trzy lata starszy, 3 lata po ślubie, dwójka dzieci. Mieszkają zza granicami Polski.
Odkąd pamiętam, mój mąż był na drugim planie, zawsze jego brat, szwagierka, ich dzieci. Zawsze porównywani.. nawet ostatnio w niedzielę, jak oglądaliśmy zdjęcia ze ślubu na prezentacji (ktorą sama zrobiłam zresztą - się pochwalę ;P ) to było gadane o nich.. Było mi przykro, bo zdjęcia i dzień był nasz, a teściowa pół prezentacji : jaką to pogodę miała szwagierka, a jaki bukiet, a że są daleko... no ileż można..

Jeśli zaś chodzi o moją mamę, to mamy dobry kontakt. Wiadomo, odkąd jesteśmy na swoim obie chcą się często widywać, bo tłumaczą się tęsknotą. Ja tam nie potrafię odmawiać, ale czasem faktycznie chciałoby się mieć je trochę dalej.. może docenię to bardziej jak się pojawią dzieci..

Adusia1987 w kwesti mieszkania, służę pomocą - wiem sporo z własnego doświadczenia, bo jesteśmy własnie 3 dni po pozytywnej decyzji kredytowej i w przeciągu miesiąca będziemy się przeprowadzać na swoje :)
Przeszliśmy poszukiwania mieszkań (rekord 3 dniowy), biura nieruchomości itp. Jakby co - chętnie pomogę :)

Witam i cieszę się, że jesteście :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To ja również się zapisze do tego klubu :D
Jesteśmy 2,5 roku po cywilnym i niecały miesiąc po cywilnym, razem od 4 lat. Dogadujemy się dobrze, fajnie nam się układa, teraz już zdecydowanie lepiej, bo na początku były niezłe dymy:P
Nie mamy jeszcze dzieci, ale się staramy i czekamy na efekty...
Mieszkamy "na swoim" w Gdańsku. Ja pracuje jako opiekunka :)

Jeśli chodzi o teściów to dzieli mnie bezpieczna odległość 200 km :D Ale teściowej nie lubię! Jest fałszywa, kiedyś niewiele mnie znając powiedziałą coś niemiłego i ja to zapamiętam na dłuuuuugo! nie daruje i mam żal:( Do dziś do niej nie mowie "mamo" . Też faworyzuje córeczkę mój mąż to sam dostrzega i czasem ma jakies "ale" tylko jej tego nie powie i mnie to strasznie denerwuje:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
loca-daga Witaj ! :)
a powiedz, pracujesz jako prywatna opiekunka, tak? zajmowałaś się wcześniej dziecmi? tzn, masz jakieś doświadczenie/wykształcenie w tym kierunku?
Ja własnie też staram się o posadę niani, bo siedzenie w domu już mnie strasznie męczy.
W niedzielę byłam na rozmowie, a dziś mam jechać, żeby zobaczyli jak się zajmuje małym..
Nie lubię takich sytuacji, nic przyjemnego kiedy dwoje rodzicow patrzy Ci na ręce, a wiadomo, że przy nich będę zachowywać się inaczej - ostrożniej a sam na sam z dzieckiem, też inaczej.
Strasznie mi się nie chce jechać, bo w dodatku obniżyli mi próg wynagrodzenia..
Loca-daga, jeśli można wiedzieć, jaką masz stawkę godzinową?
a co u Was mężatki?
z takich przyziemnych rzeczy, to przedwczoraj wieczorem mieliśmy pierwszą kłótnie małżeńską :P ale już jest dobrze. Pozatym próbuje się wziąć za siebie (ograniczam słodkości) i walczę z myślami apropo pragnienia posiadania dzidzi.. Męczy mnie to coraz bardziej.. szczególnie jak widzę młode mamy w moim wieku..
No nic, pozdrawiam! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak prywatną:) wyksztalcenia w tym kierunku niestety nie mam:( Jak zaczynałam, to opiekowałam się 1,5 rocznym chłopcem i zaprowadzałam jego 4 letniego brata do przedszkola, a ich mam była w domu w ciązy z 3 dzidzią:) z czasem zostawałam z tym maluchem i jak się urodziła to z jego siostrzyczką :) Jako referencje [przedstawiłam tylko doświadczenie od=sobiste: mam braci w wieku 5 i 10 lat i tym młodszym zajmowałam się jak skończył roczek:) teraz mam drugą prace i z poprezdniej pracy dostałąm referencje(tzn mama tamtych dzieciaczów rozmawiała telefonicznie z moją obecną "szefową" ).

Patrzenie na ręce jest najgorsze:/ ALe może trafisz na normalnych i wyluzowanych ludzi, którzy będą Cię normalnie traktowali i może się zaprzyjaźnice(ja tak mam z obecnymi rodzicami) Jesteśmy na "Ty" , byli na naszym ślubie, znają mojego męza i jest mega super:)

Stawka... Ja nie mam płacone za godiznę... Dostawałam 800 zł przy niezbyt napiętym grafiku (od ok. 10 do !5:30 max) , więc nie narzekam:) Dodatkowo odbieram taką dziewczynkę ze szkoły o czasem odrabiamy lekcje ( w efekcie pracuje od 15 do max 17, ale przeważnie 16:30) i dostaje 400 zł
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No to razem już 1200 zł, to już coś - fajnie.
Ja pracowałam w kilku żłobkach i muszę stwierdzić, że jestem już zmęczona.. chciałabym normalnej pracy.. a takowej nie mogę znaleźć :((
Posunęłam się już do tego, że szukam au-pair zza granicą. Wyjazd wakacyjny, zawsze zarobię więcej niż tu..
tylko odległość od męża mnie przeraża :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
niby tak, ale ta dziewczynka która odbieram mnie denerwuje:( Na szczęście tylko do czerwca :P:P

Żłobek to zupełnie co innego - wydaje mi się ,ze tam jest cięzko, bo to maluchy :(
A na to au-pair bym się nie zdecydowała- taka rozłąka mnie przeraża :(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No własnie mnie też..
ale co zrobić? Spłaty kredytu za pasem, a pracy ani widu, ani słychu :(
a czemu Mała Cię denerwuje?
Żłobek to wyzysk straszny.. Zapindala się za 3 przy 10 dzieci i ma się za to marną kasę..
Jestem już po wizycie u Małego. Krótko byłam, ale pokazałam co umiem :) Mały śmiał się w niebogłosy. Mają jeszcze jedną chetną, mamusię z 3-letnim dzieckiem.
Na spotkaniu był tylko tatuś i muszę stwierdzić iż rozpieszcza i cacka się z nim niemiłosiernie. Ciekawe czy wszyscy młodzi tatusiowie tak teraz mają :)
A obecnie wcinam truskawki z bitą śmietaną - Dzień bez truskawek to dzień stracony :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witajcie mężatki:),
Bombelkowo - jeśli planujesz/ chcesz mieć dzieci to może jednak pomyśl o jakiejś pracy na etat. Z instynktem macierzyńskim nie masz co walczyć bo będziesz sfrustrowana ;-).
Myślę, że w przypadku podjęcia pracy jako opiekunka (rozumiem, że na czarno, albo masz własną działalność) będzie Ci trudniej zdecydować się na maleństwo - bo wraz z zajściem w ciąże nagle zostaniesz bez dochodów, bez ubezpieczenia, bez urlopu macierzyńskiego etc.
Pracując przyzwyczaisz się do dochodów ( w sensie poukładacie sobie spłaty kredytów, kasę na życie etc) a wraz z pojawieniem się dzieciaczka to wszystko się skończy i może być Wam jeszcze trudniej.

Może teraz warto zdecydować się na stałą pracę na umowę:) bo potem może być trochę ciężko :(

Życzę powodzenia:)

też młoda mężatka E.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ależ ja pragnę pracy na etat ! Szukam codziennie, jestem zarejestrowana w urzędzie i jakbym tylko taką dostała, to bym biegła nawet nocą, aby mnie przyjęli ... :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja niedługo po ślubie też myślałam o dziecku. Zdecydowaliśmy jednak, że mamy jeszcze czas. Oboje mamy po dwadzieściakilka lat (mąż w sumie jest przed 30.) i całe życie przed sobą. Teraz nie wyobrażam sobie jakby to było z dzieckiem. Tak naprawdę niestety nie jesteśmy w stanie nic dziecku zapewnić (prócz miłości oczywiście). Nie mamy własnego "m" i żadnych perspektyw na mieszkanie, a tułać się z maleństwem po stancjach to nie dla mnie. Chciałabym mu tego oszczędzić. Stworzyć dzidzi "normalny" dom. Ostatnio zdecydowaliśmy, że za rok, dwa będziemy się starać o kredyt. Teraz odkładamy ile możemy, rzuciliśmy palenie, oszczędzamy. Oboje mamy stałą pracę. Przeraża mnie myśl, że jak dostaniemy kredyt, kupimy mieszkanie to w wieku 60-70 lat będę się cieszyła, że zapłacilam właśnie ostatnią ratę i mieszkanie nareszcie należy do mnie.

Czasem sie zastanawiam co wybrać - zakup mieszkania i przeznaczanie wszystkich funduszy na jego utrzymanie, czy powrót do rodziców, dokładanie się do rachunków i dziecko. Bo nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy miałabym wybrać pomiędzy ratą kredytu a zakupem pieluch.

Sorki, za bardzo już filozofuję :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
P.S.

Coś mi się wydaje, że mój mąż sprawdziłby się w roli ojca, choć za nic by się do tego nie przyznał. Jak patrzę jak zachowuje się wśród małych dzieci w rodzinie, jak się do nich odnosi, bawi... aż mi się robi gorąco i odczuwam niesamowitą ulgę :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nola, nie filozofujesz.
Każda z nas ma własną wizję na przyszłość z dzidzią czy też bez niej.
Masz absolutną rację co do tego, że bez własnego 'em' ciężko zdecydować się na maleństwo. My także woleliśmy zaczekać, aż będziemy na swoim. Z wynajmowanym to jest tak, że dziś jesteś, a jutro może właścicielowi się odmienić i faktyczna tułaczka z potomkiem jest przerażającą perspektywą.
Nie zgadzam się jednak co do kredytu. Gdyby nie było takiej możliwości, nigdy by nas nie było stać na własne mieszkanie. Oboje nie mamy jakiegoś ogromnego wsparcia od naszych mam. Niejednokrotnie przekonaliśmy się na naszej drodze, że możemy liczyć tylko na siebie. I bez oszczędności zdecydowaliśmy się spróbować z opcją kredytu 'rodzina na swoim'. Udało się. Mamy za sobą 2 kroki z trzech, które są na naszej liście planów życiowych. Do szczęścia brakuje nam tylko maleństwa, ale wierzę, że pojawi się ono w najodpowiedniejszym dla nas momencie.

PS. wybrali mnie ci, co byłam dziś na spotkaniu :D
więc jakby co, opcja pracy od lipca jest.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nola, mój też uwielbia dzieci.
Trafiły się nam się skarby :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to sorry za mądrzenie się ;-)
jak masz chęci na pewno się uda! tylko się nie poddawać:)
powodzenia!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gratulacje Bombelkowa- niech żyja opiekunki:D Ja uwazam,ze jezeli dwie osoby są gotowe na dziecko, to powinny się na nie zdecydowac, bo takie odkładanie moze się ciągnąć w nieskończonosc - pozwólcie dziecku zadecydowac, kiedy się w Waszym życiu pojawi:)

My też mamy kredyt, maż nie zarabia ogromnych pieniedz, a ja jestem opiekunką bez umowy, więc pieniadze się skończą. Jednak to właśnie maż mnie namawiał,żeby się zdecydowac i próbujemy:)

Mąż też ma świetny kontakt z dziećmi i tym miedzy innymi zdobył moje serducho :) Wiem,że sobieporadzimy, bo daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa, więc teraz pozostaje nam najprzyjemniejsza częsć tego planowania... ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0