Widok

Młode mężatki łączmy się ! Na każdy temat :)

Witam!
Postanowiłam założyć wątek, w którym będziemy mogły dzielić się swoimi troskami i radościami codziennego dnia zwykłej (a może jednak nie) mężatki.
Rodzinne spotkania z teściami...
Kłótnie z mężem?
Problemy z dziećmi ? / z zajściem w ciążę?
Powroty do pracy / bezrobocie ?

W grupie raźniej !
Wstęp tylko dla mężatek! :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja ramiona w miarę równo, za to nogi takim pasem tylko z przodu:P:P jutro już się kremem smaruje;) Widzę, że fiolet lubisz- ja też ale jak na razie tylko na ciuchach to widać :) W domku raczej ciemne wszystko-szaro czarne, tylko kanapa i pokrowce na krzesła czerwone:D

właśnie wybieramy się z małżonem na randkę :P Zobaczymy co nam z tego wyjdzie:) Dziś dzień sexu, to tzrza poświętować:P:P:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
udanej randki i jej efektów! ;-) bawcie się dobrze!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A przed ślubem mieszkaliście razem? a może zamiast wracać do rodziców, jemu wystawić walizki? mieszkanie macie wspólne czy jego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
em dziękujemy:D tylko pgoda się psuć zaczyna:/


Ten jej maż to jakiś gburowaty i oporny,więc może jej być cięzko:( Mają chyba wspólne mieszkanko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Loca, Wam to dobrze, ciągle randkujecie :P
Bawcie się dobrze :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
U locki widać, że randkowaniem wszystko ok, a jak reszta?;)

Dziewczyny - czy Wasi faceci często Was gdzieś zabierają?:) gdzie lubicie chodzić z Waszymi mężczyznami ?
( gdzie lubicie chodzić bez nich to już osobny temat;-) )

i nie mam na myśli zakupów w spożywczaku;)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
My się oboje "zapuściliśmy". Ciągle tylko praca, dom, praca, dom i tak w kółko. Średnio raz w miesiącu wyjazd 170km za Gdańsk do rodziców. Czasem jakiś spacer w niedzielę (bo w tygodniu męża nigdzie nie wyciągnę). Ja chcąc się ostatnio rozerwać (bo mam już dość czterech ścian) zaczęłam jeździć rowerem (a dziś nareszcie kupiłam rolki!).

Tak naprawdę to też nie mamy z kim wychodzić. Ile można chodzić na "romantyczne" spacery? Chciałoby się do ludzi gdzieś wyjść. Znajomych tak naprawdę nie mamy, co mnie wkurza niesamowicie. Ostatnio nawet męża pytałam, czy nie tęskni do ludzi, czy nie poznałby kogoś nowego - odpowiedział "może". Już prawie 4 lata mieszkamy w Gdańsku, ale ciągle jesteśmy tu nowi. Większość naszych znajomych rozjechała się po świecie, założyła swoje rodziny. Wkurza mnie to siedzenie w domu!

Wiem, że jak zaproponuje mężowi wyjście gdzieś na piwo, czy do kina stwierdzi, że szkoda kasy - piwo kupi w sklepie i w domu wypije a film ściągnie. Kurczę, ciężko go gdziekolwiek wyciągnąć.

Wiecie, może to głupie, ale ja sama boję się poznawać kogoś nowego (tak w realu). Głupio by mi było zostawić męża samego (już nawet jak na rower ide sama to źle sie czuje) w domu, a ja miałabym się świetnie bawić. Wiem, że pewnie to byłby jakiś sposób by i jego wyciągnać ale nie umiem tak. My zawsze wszystko robiliśmy razem. Chętnie pozbyłabym się kochanego z domu, chciałabym, żeby wrócił do domu pijany o 2 w nocy z imprezy z kumplami.
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny ! Dziewczyny !
Przybiegłam się pochwalić jakiego mam fajnego męża :D
Mieliśmy się przeprowadzić około 1 lipca, a dziś powiedział, że planował mi zrobić niespodzianke i w czwartek podpisujemy ostateczną umowę koncową z pośredniczką, w środę załatwiamy notariusza i do końca tygodnia (w środę najcięższe rzeczy dużym autem) się przenosimy !
Cieszę się niesamowicie.. :))

Co do pytania ~em..
My podobnie jak Nola.. zapuściliśmy się. Nie mamy za dużo znajomych, wszyscy mają rodziny = dzieci i swoje sprawy na głowie. Wychodzimy raz/dwa razy w miesiącu do kina, w niedzielę na spacer, w tygodniu ostatnio to tylko załatwiamy sprawy - a tu kredyt, a tu z mieszkaniem..
Mam nadzieję, że po przeprowadzce się to zmieni.
Co do wychodzenia samemu.. Ja też się źle czuję jak sama wychodzę na rolki. Na zakupy to mogę, co więcej mój J. nie przepada i idzie tylko jak musi :P
Też się przyzwyczaiłam że wszystko razem, a jak mówię J. że nie chcę bez Niego to się złości, że musimy coś robić osobno :)

A jeszcze Wam powiem w tajemnicy...
że może jak wszystko już będzie na nowym mieszkanku ok..
to zaczniemy się starać..

:)
Słodkich snów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To się randka udała:) Powiem Wam,że nigdy nie było z tym problemu - od zawsze dość intensywnie się spotykaliśmy:P Teraz jest tylko taka różnic, że ja te randki przeważnie wymyślam, ale małżon zbytnich oporów nie ma :) I jak na te wspólne 4 lata, to jest super - ostatnio, to nawet czesciej wychodzimy np na kawkę niż kiedyś:) Wszystko lubimy robić razem(nawet jak samochód naprawia, to idę z nim do garażu a to kluczyk podać, a to koło odkrecić:D O ile obie osoby lubią taki "wspólny układ", to moim zdaniem jest to recepta na sukces:) Mąz nie wychodzi z kolegami, nie pije, więc pijany też nie wraca- skarb prawdziwy:) Ja czasem wychodzę z przyjaciółką na kawkę, ale albo rano, jak mąz w pracy , ajka po południu, to właściwie siedzę jak na szpilkach,zeby wracać juz - taka jestem pokręcona:P Czasem wspolnie się z Nią spotykamy i tak jest najfajniej:)


Szkoda dziewczyny,ze Wy się zapuściłyście- dbajcie o zwiazek i nie pozwólcie się wkraść nudzie!! I nie miejcie wyrzutów sumienia - skoro nie chcą z Wami, to mają peszka:P:P

Żanetka widzę,że też masz skarb w domu:) Cieszę się kochana:) I 3mam kciuki,żeby wszystko było si, bo wtedy obie będziemy "staraczkami:P:P"


Jakie plany na dziś?? Zapowiada sie znów upał:) 3mma kciuki za bombelkową, żebyście wszystko już załatwili:)

Miłego dnia dziewczynki:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że mamy masę znajomych (obydwoje urodziliśmy się w gd) i każdy weekend mamy "imprezowo' zajęty. do tego mój M. to taka dusza towarzystwa, no i zawsze w domu jest u nas sporo przyjaciół co to 'akurat byli niedaleko' i postanowili nas odwiedzić.

bardzo lubię przebywać z nim i z przyjaciółmi razem. znajomi mówią na nas czasem "słodkie misie" bo jesteśmy zawsze blisko siebie, nie możemy przejść koło siebie żeby sie nie przytulić no i zawsze za rączkę...;-) dorośli ludzie z nas a zachowujemy się jak zakochani licealiści ;-)

do tego mamy świetnych sąsiadów i z nimi b. często sie spotykamy nawet w tygodniu - na jakiś film albo tak pogadać wieczorem.
we dwójkę to dość często chodzimy na kolację po pracy, albo w weekend.kino, czasem koncert. staram się wtedy ładnie ubrać itd;-) i poczuć jak kiedyś na randce:)

czasem zdarza się, że wychodzimy gdzieś osobno ( ja na babskie spotkanie, on z kolegami np. na jakiś mega durny film albo pograć w coś) ale to nie za często (choć uważam, że czasem nie zaszkodzi - można się trochę stęsknić), ale mam zasadę, że jak wychodzę sama to nigdy nie piję. Drinki to tylko z mężem:)

~ bombel: wow! przeprowadzka, super, super!

ja zmykam do książek - kolejny dzień zakuwania:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Już prawie zapomniałam czasy, kiedy oboje po pracy/szkole spotykaliśmy się ze znajomymi. Teraz wszystko minęło od kiedy się przeprowadziliśmy. Brakuje mi tego, szczególnie teraz, jak za oknem taka pogoda. Czasem to nawet na spacer się nie chce nigdzie iść :(

Kawa, piwo czy zwykły Kubuś też już tak nie smakują jak kiedyś, w towarzystwie.

Jeśli chodzi o przeprowadzkę-niespodziankę - zazdroszczę i życzę duuuuuużo siły do robienia porządków, meblowania itp. :)

Emmeleila co z tego, że jesteście dorośli? Każdy ma prawo czasem poczuć się jak dziecko.
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziewczyny, a ile Wy jesteście ze swoimi mężczyznami?!!!
My jesteśmy ze sobą prawie 9 lat i nie wyobrażam sobie takiego "wyobcowania". Ja wychodzę z koleżankami, mój mąż z kolegami, wspólnie spotykamy się ze znajomymi. Chodzimy na kolację, do kina, na spacery....

Gratuluje mieszkania! Może napisz coś więcej o nim ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My 4 lipca obchodzimy 8 rocznicę, znamy się troszkę dłużej (poznaliśmy się u wspólnego kolegi).
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a my 8 rocznicę mieliśmy w marcu:) (a dodatkowo znaliśmy sie jako dzieci, nawet w klasach 1-3 siedzieliśmy razem w ławce, ale potem kontakt nam się urwał)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
~ em nie ma nic głupiego w waszym zachowaniu- tylko pozazdroscić i brać przykład (zwłaszcza po takim stażu) :)

My ze znajomymi za bardzo się nie spotykamy- mąż nie jest z trójmiasta, więc wiekszość kontaktów się urwała, a ja mam włąściwie ze 3 koleżanki z którymi utrzymuję jako taki kontakt, właściwie tylko z przyjaciółką jestem w stłym kontakcie:) ale mi tego w sumie nie brakuje, bo duszą towarzystwa nigdy nie byłam- nawet spotkania rodzinne dla mnie nie są zbyt porządane - ale to kwestia wzorów z domu rodzinnego...

My znamy się 4 lata, po pół roku już mieszkaliśmy razem , a miesiąc później były zaręczyny:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hejka!
Nasze mieszkanie jest wspólne.
Tak czytam o tych waszych randkowaniach itd i tak wam choler....zazdroszcze że nawet sobie nie wyobrażacie.
Z tym moim małżonem juz kiedyś moja teściowa rozmawiała i miałam taką awanture jak wrócił do domu,że mówie wszystkim o naszych problemach itd....a kiedys to mi nawet powiedział że jego matka przezemnie ciągle płacze bo jej się żale,oczywiście zapytałam teściową czy to prawda-tego się nie spodziewał-okazało się że sobie to wymyślił.Niby dałam mu tą kolejną szanse a patrzeć na niego nie moge,nawet nie mam ochoty na jego towarzystwo...Znamy się ok 6 lat,zamieszkaliśmy razem na stałe dopiero jak zaszłam w ciąże.Mieszkalismy u mnie.Przed ślubem było wszystko ok,nawet jak byłam w ciąży.Pamiętam że jak zaszłam w ciąże oprócz braku sexu wkurzało mnie że musiałam go zmuszać żeby dotknoł mojego brzucha jak mały zaczynał fikać.
Sama nie iem czy ta kolejna szansa to był dobry pomysł....
Zawsze gdy móie mu że mam tego dosyć i że się rozstaniemy słysze: "dlaczego to zawsze ty masz ostatnie zdanie?" "przecież gdyby mi nie zależało to dawno bym już odszedł" Nic z tego oczywiście nie rozumiem,ale nie mam zamiaru go o to pytać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
I co postanowiłaś ?? jak to rozwiązesz?? masz jakiś pomysł?? jeśli masz ochotę pogadać np na gg, to daj znać;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziewczyny czy jest mi potrzebny paszport wyjeżdzając za granicę?? Gdzie wymagają, a gdzie nie?? Pomocy!!! :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do państw UE nie potrzebujesz (jeżeli lecisz samolotem to trzeba mieć dowód osobisty, jeśli drogą lądową teoretycznie nie będzie potrzebny)
m.in szwajcaria i norwegia nie są w ue (tak samo jak chorwacja o czym kiedyś zapomniałam a przypomniałam sobie w drodze...)

do pozostałych państw jak najbardziej paszport jest konieczny.

wakacje?:)))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hej Laseczki!
Widzę, że nie próżnowałyście jak mnie nie było :)
Dziś kolejny dzień załatwiania. Byliśmy w Gdańsku w Banku (polecam sprawy bankowe w Milenium, jeśli potrzebujecie kontakt, do świetnej pani ekspertki, to śmiało się zgłaszać). Potem do notariusza, na obiad i do domu.
Teraz czeka mnie prasowanie.
NataliaT - już pisałam o mieszkanku, cofnij się kilkanaście postów wcześniej.
Loca, oj chciałabym być staraczką.. bardzo.. Ale obawiam się czy wszystko będzie ok, przez moją tarczycę i pco.. Czy nie będę mieć problemów z zajściem.
Męża mam chorego, angina go męczy, a wiadomo, ze jak facet chory to marudny gorzej niż dziecko.
Jutro do biura nieruchomości i potem znów Gdańsk i notariusz. Już mam dość tego jeżdżenia. Sprawy papierkowe potrafią człowieka zabić.
Będę później. Idę prasować Laseczki :*
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0