Widok

Młode mężatki łączmy się ! Na każdy temat :) vol. II

Postanowiłam założyć wątek, w którym będziemy mogły dzielić się swoimi troskami i radościami codziennego dnia zwykłej (a może jednak nie) mężatki.
Rodzinne spotkania z teściami...
Kłótnie z mężem?
Problemy z dziećmi ? / z zajściem w ciążę?
Powroty do pracy / bezrobocie ?

W grupie raźniej !
Wstęp tylko dla mężatek! :)

Odkąd siedzę w pracy, mam dużo czasu i chętnie popiszę na każdy temat z Wami!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wymienilas same problemy,rozumiem ze skoro tylko wstep dla męzatek, oszczedzic mozna sobie klopotow nie podpisujac papierka :))) powinnas jeszcze zawezic "mlode" bo taka 30 ni cholery młoda nie jest :P.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Droga Ja, to że napisałam o problemach nie znaczy wcale, że małżeństwo tylko z nich się składa. Ale wydaje mi się, że grono kobiet dzieli się chętniej swoimi problemami. Bo to proza życia - Każdy je ma.

A co do przymiotnika młode - mam tu na myśli staż - a nie wiek mężatek :)
Pozatym 30-stka to jeszcze młódka, no chyba że ktoś się czuje staro - to inna kwestia :)
Pozdrawiam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Młodo można czuć się zawsze, niezależnie od wieku, płci czy zasobności portfela. Nie uważam, że trzydziestoletnie kobiety to "starocie". To kwestia spojrzenia na naszą szarą rzeczywistość i na samych siebie.

Jeżeli nie chcesz opowiadać o swoich problemach nie opowiadaj. Zawsze możesz podzielić się (jeśli chcesz oczywiście) tym co Cię raduje :)

A papierek... nie wszystkim jest potrzenby, owszem. Ja osobiście cieszę się tym, że jestem mężatką i z dumą na palcu noszę obrączkę :)
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
My też mówiliśmy że papierek niepotrzebny - mąż szczególnie. Ale jeśli chce się spędzić ze sobą resztę życia w dodatku na swoim własnym 'M', to jednak warto spożytkować fakt posiadania takiego papierka. Czyli połączyć przyjemne z pożytecznym.
Bo ileż wspomnień i radości dają chwile przed i po ślubie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hehehehe, szczególnie noc poślubna :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hehe, noc poślubna.. my nie mieliśmy sił na noc poślubną w dniu ślubu, więc odbyła się na dzień, a raczej noc następną :)
Ale z tego co słyszę, to ostatnio dużo małżeństw tak ma :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Słońce my podobnie. Wróciliśmy po weselu do teściów nocować razem z resztą rodzinki. U moich rodziców miejsca nie było, bo rodzinka się zjechała i trzeba było gdzieś ich spać położyć. Poza tym też byliśmy strasznie zmęczeni. W dzień bieganina do fryzjera, kosmetyczki itd., dodatkowo stres, no i później wesele do rana. A następnego dnia poprawiny. I każdy jakiś taki nieświeży, zaspany, ale szczęśliwy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hehe, podziwiam tych którzy o 5-tej rano mają siłe jeszcze na igraszki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja osobiście znam tylko 1 parę, która miała siłę wlaśnie o tej 5. cała reszta zgodnie twierdzi, że popadali jak muchy. my również, ale za to zrobiliśmy sobie poranek poślubny ;) mieliśmy pokój w hotelu Murat, więc szkoda było nie wykorzystać... ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
suszka, no Hotelowe pielesze trzeba wykorzystac :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a my mielismy cos poslubna;p choc nocy przed slubem prawie nie przespalam bo martwilam sie o psa ktorego oddalismy do hoteliku (swoja droga noc przed slubem nie mialam sie czym denerwowac hehe;p) dzien slubu wiadomo - bieganina.. wesele - baaardzo intensywna zabawa:) ale na noc poslubna mielismy sile hehe;p

pozdrawiam mężatki:))))) ;******
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
napisalam "a my mielismy "cos" poslubna" a mialobyc noc hehehe;p;p;p przepraszam za pomylke:DDD
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zmieniając temat postanowiłam podzielić się z Wami moim 'problemem'..
Od bardzo dawna mój instynkt macierzyński dopomina się i krzyczy bezgłośnie, że nadeszła moja pora..
Mój poranek jest bezmyślny (w dosłownym znaczeniu tego słowa), przez jakieś pół godziny.. Potem włącza się opcja 'dzidziuś'. Wychodzę z domu i dostrzegam miliard młodych kobiet z wózkami, z dziećmi, co gorsza z brzuszkami...
Zewsząd otaczają mnie wieści od koleżanek, znajomych, że spodziewają się dzidziusia.. Wiem, to brzydko zazdrościć. Powinnam gratulować, ale najnormalniej nie potrafię.. Codziennie wysyłam mężowi sygnały o tym, jak bardzo chciałabym, abyśmy chociaż zaczęli się starać, w końcu w większości przypadków nikt nie strzela od razu celnej bramki..
On jednak mimo, ze też chce mieć dzidźkę, twierdzi, że musimy poczekać. Że na chwilę obecną, ja nie mam pewnej pracy (od października dopiero umowa o pracę tymczasową), i że mamy jeszcze sporo do zrobienia w mieszkaniu (planujemy kafelkowanie i kilka innych rzeczy).
Jak tylko zaczynam o tym myśleć / mówić do oczu napływają mi łzy..
Codziennie wyobrażam sobie jak będzie wyglądać pokój dziecinny, jakie kupię rzeczy.. Nie wspomnę o tym, że kupuję już neutralnie kolorem rzeczy niemowlęce..
Wiem, powiecie że to chore.. Też myślę, że to jakaś psychoza... Ale nie umiem przestać o tym myśleć :((
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a wiec tak wygląda instynkt macierzyński...
ja odwrotnie, jak myślę, że mielibyśmy zmieniać coś w mieszkaniu, przwenosić rzeczy, malować, to mnie ciary przechodzą. nie mówiąc już o tym, że porodu boję się jak diabeł święconej wody :/ oczywiście jak tylko dostanę stałą umowę o preacę to będziemy się starać o dzidzię, choć raczej z rozsądku, żeby urodzić przed trzydziestką...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bombelkowa to nie jest psychoza. Rozumiem Was oboje, Twoje pragnienie i obawy Twojego męża. Jakby nie patrzył są uzasadnione. Nie oszukujmy się utrzymanie dziecka kosztuje i z jednej pensji możecie nie dać rady. Ale. Jest bardzo wiele małżeństw, które pomimo trudności finansowych dają radę. Pomyśl w ten sposób. Do października już niedługo. Robicie remont, więc róbcie go pod kontem maleństwa. Powoli zacznijcie przygotowywać dziecięcy pokoik, pomalujcie na kolorowo ściany, połóżcie tapetę z Kubusiem Puchatkiem, czy co tam sobie wymyślicie. Kup kolorowe zasłonki i dywanik. To już tak "na zaś". W międzyczasie porozmawiaj z mężem. Tak jak napisałaś jest małe prawdopodobieństwo, że za pierwszym razem się uda, więc już teraz możecie się starać. A jak się uda za pierwszym razem to będziecie się cieszyć oboje. Jeżeli ciąża będzie przebiegała książkowo (czego Ci życzę) przez pierwszych kilka miesięcy możesz pracować, a nawet do samego rozwiązania, jeżeli lekarz Ci pozwoli.

Bombel, wytłumacz mężowi, że nawet jeśli jutro zajdziesz w ciążę to nie urodzisz od razu. Będziecie mogli spokojnie skończyć remont i razem cieszyć się rosnącym brzuszkiem i wybieraniem wózka.

Ja natomiast wiem swoje. Mam dni, kiedy podobnie jak Ty pragnę dziecka. Ostatnio coraz częściej o tym myślę. Jednak wiem, że są sprawy ważniejsze dla mnie i męża niż dziecko. Na chwilę obecną naszym największym pragnieniem jest zakup mieszkania. To jest dla nas sprawa pierwszorzędna. Dziecko odchodzi na boczny tor. Wiecie, nie zależy mi na tym, wbrew temu co mówią, by koniecznie urodzić przed 30-stką. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która urodziła w wieku 34 lat i stwierdziła, że nie ma już się takiej cierpliwości do dzieci jak mając lat dwadzieścia kilka. Uważam że to bzdura. Jeżeli pragnie się maleństwa zrobi się dla niego wszystko niezależnie od wieku. Tak samo mocno będą kochać dzidzię jeżeli urodzę teraz, jak i po 30-stce.
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dobry wieczor:-) jestem tu nowa..mloda mezatka z krotkim stazem:P
zaczynamy starania o dzidzie..choc mam wydatki, jestesmy w trakcie remontu ale jakos to sie da..nikt nie powiedzial,ze za 1 razem sie uda..
choc oboje bysmy juz chcieli by mala fasolka rozwijala sie w moim brzucio:-)
mam nadzieje,ze znajdzie sie kawalek podlogi w waszym forum dla mnie..

pozdrawiam
spokojnej nocki zyczac:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nolka - tapety w Kubusia Puchatka?
Mąż się w życiu nie zgodzi. Obecnie w tym pokoju śpimy i jak On tylko słyszy, że znów kupiłam ubranko dla dzidzi to się denerwuje.. więc o tapetach mogę zapomnieć...

suszka, co do strachu przed porodem.. Mam przeczytane mnóstwo gazet typu 'Dziecko', 'Rodzice małego dziecka' i uwierz mi, że nie taki diabeł... Owszem, nie jest to przyjemne, ale pomyśl sobie jak cudowne uczucie czeka Cię tuż po tym bólu..
Kiedy tulisz malucha położonego na swojej piersi, zapominasz o wszystkim.. Nic nie jest w tym momencie istotne. Nawet to, że być może będą Cię zszywać, trzeba będzie urodzić łożysko.. NIC.

stokrotka witamy :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Oj to tylko taki przykład. Może być Myszka Miki ;)
Kurcze, zastanawia mnie to co napisałaś o swoim mężu, że wkurza się, jak kupujesz ubranka. A może on się boi? Chce i nie chce jednocześnie. Sama nie wiem. Powiem Ci jedno. Faceci już tacy są. Nie zrozumiesz ich. Takie duże dzieci. Wiecznie narzekają, że za dużo, że my coś niepotrzebnie kupujemy, gdzie wiadomo, że zawsze się przyda. Jak nie dziś to jutro. Ostatnio kupiłam komplet łyżeczek do herbaty, bo pogubiliśmy przy przeprowadzkach i zostały nam 3, może 4 (aż wstyd się przyznać). Jak wróciłam do domu mąż krzywo na mnie spojrzał, aż mi się przykro zrobiło, że wydałam 7zł (a sam wiecznie narzeka i zastanawia się, dlaczego mamy tylko tyle łyżeczek). Więc nie przejmuj się gadaniem tylko rób swoje. W końcu to my, kobiety, lepiej się znamy na takich rzeczach :)
Wiele kobiet marzy o rycerzu w lśniącej zbroi. Ale większość musi zadowolić się giermkiem
w dziurawych skarpetkach.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiesz, może nie wkurza się, co twierdzi, że zamiast wydawać na te ubranka powinnam kupić coś sobie - kosmetyk, czy ciuch. A ja po prostu nie mogę się powstrzymać, kiedy na allegro, lub teraz także tutaj wyłapuje takie okazje, których potem może już nie być. Ostatnio za 10 zł na allegro wyczaiłam 10 par pajaców a gratis dostałam 10 bluzeczek. No same powiedzcie ... ?!
Myszka Miki też nie przejdzie. W planach jest zielona - seledynowa - trawiasta (?) - odcień zieleni - tapeta (neutralna), na której umieści się pasek na środku tapety bajkowej, jak będzie pora...
Ech, dziewczyny.. Ja już mam wszystko zaplanowane.. wiem jakie chce łóżeczko, jaki wózek, jaki rożek do karmienia, jakie pieluchy (wielorazowe).. dosłownie wszystko.
Nic tylko zachodzić w ciąże.

Kocham mojego męża, cieszę się, że trafił mi się odpowiedzialny człowiek. Wiem, że On także chce dzidzie, ale dookoła napatrzył się na wiele przykładów bezmyślnego zakładania wielodzietnych rodzin, w trudnych sytuacjach i chyba boi się, abyśmy mieli możliwość zapewnienia dzidzi wszystkiego..
Rozumiem to, ale mam wrażenie, że ja bardziej rozumiem Jego , niż On mnie..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry