Widok
Moje przygody z PUP
Byłem dziś w Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdańsku, w dziale dla pracodawców. Chciałem zgłosić ofertę pracy.
...No i na chęciach się skończyło. A było to tak:
Wchodzę na drugie piętro, dla pracodawców przeznaczono 4 pokoje, w każdym po 2 urzędniczki. W korytarzu jakby halny wszystkich wymiótł, byłem jedynym pracodawcą na całym piętrze. W pokojach pusto, żadnych petentów, a urzędniczki nawet nie próbowały udawać, że coś robią. Siedzą sobie tylko nad talerzami pełnymi pączków i gadają.
No więc wchodzę nieśmiało do jednego z pokoi i wyłuszczam z czym przyszedłem. Urzędniczka po chwili wahania, niechętnie ale zdecydowała, że jednak ze mną porozmawia. No więc wypełniamy formularz na 1 stronę A4. Doszliśmy do 3 punktu, a ja głupi w tym momencie wygadałem się, że chcę złożyć nie jedną ofertę, ale 4 oferty na różne stanowiska.
I tego już urzędniczce było nadto, przelała się czara goryczy. Zdecydowanym tonem oświadczyła mi, że to za dużo roboty, że ona tego wypełniać nie będzie. Że jak chcę kogoś zatrudnić z PUP, to sam mam sobie wejść na ich stronę. wypełnić ich formularz i wysłać.
To by było tyle w kwestii bezrobocia w Polsce. Ona może nie ma nic więcej do powiedzenia, ale ja mam jedno zasadnicze pytanie:
JAK DŁUGO JESZCZE BĘDZIEMY UTRZYMYWAĆ TYCH NIEROBÓW I DARMOZJADÓW Z NASZYCH CIĘŻKO ZAROBIONYCH PIENIĘDZY?
...No i na chęciach się skończyło. A było to tak:
Wchodzę na drugie piętro, dla pracodawców przeznaczono 4 pokoje, w każdym po 2 urzędniczki. W korytarzu jakby halny wszystkich wymiótł, byłem jedynym pracodawcą na całym piętrze. W pokojach pusto, żadnych petentów, a urzędniczki nawet nie próbowały udawać, że coś robią. Siedzą sobie tylko nad talerzami pełnymi pączków i gadają.
No więc wchodzę nieśmiało do jednego z pokoi i wyłuszczam z czym przyszedłem. Urzędniczka po chwili wahania, niechętnie ale zdecydowała, że jednak ze mną porozmawia. No więc wypełniamy formularz na 1 stronę A4. Doszliśmy do 3 punktu, a ja głupi w tym momencie wygadałem się, że chcę złożyć nie jedną ofertę, ale 4 oferty na różne stanowiska.
I tego już urzędniczce było nadto, przelała się czara goryczy. Zdecydowanym tonem oświadczyła mi, że to za dużo roboty, że ona tego wypełniać nie będzie. Że jak chcę kogoś zatrudnić z PUP, to sam mam sobie wejść na ich stronę. wypełnić ich formularz i wysłać.
To by było tyle w kwestii bezrobocia w Polsce. Ona może nie ma nic więcej do powiedzenia, ale ja mam jedno zasadnicze pytanie:
JAK DŁUGO JESZCZE BĘDZIEMY UTRZYMYWAĆ TYCH NIEROBÓW I DARMOZJADÓW Z NASZYCH CIĘŻKO ZAROBIONYCH PIENIĘDZY?
Nic nowego. Żadna powtarzam żadna partia nie zrobi porządku z urzędasami ponieważ:
a) zapowiadając redukcje nie wygra się wyborów/przeprowadzając zauważalne redukcje przegra się następne z kretesem
b) skoro na wolnym rynku nie ma pracy to trzeba gdzieś poupychać rodzinę i tych co pomagali przy kampanii.
a) zapowiadając redukcje nie wygra się wyborów/przeprowadzając zauważalne redukcje przegra się następne z kretesem
b) skoro na wolnym rynku nie ma pracy to trzeba gdzieś poupychać rodzinę i tych co pomagali przy kampanii.
może to nie da za wiele znając życie zamiotą to pod dywan ale ja (mam charakter troszke porywczy) odrazu poszła bym do dyrektora pupu i zglosiła na nią skargę. One prace mają, czują sie jak panie na tronach i jak tak dalej będzie to za wiele sie nie zmieni, a potem dostają trzynastki za wspaniałą prace....
Drogi pracodawco cóż skłoniło cię do poszukiwania pracowników za pośrednictwem urzędu? Na rynku jest taki nadmiar, że aż szkoda czasu tracić czas, wystarczy wejść on-line na http://www.trojmiasto.pl i w ciągu paru minut dostaniesz parę CV.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Pracodawco i właśnie dlatego zaraz coś mnie trafia, bo takie święte krowy siedzą i zajmują stanowiska, biorą kasę za nic nie robienie, wchodzą do pracy o 7, wychodzą o 15 usilnie zmęczone udawaniem że pracują i utrudnianiem życia innym, a uczciwy i pracowity człowiek szuka pracy miesiącami... :( Chętnie dowiem się jakie masz oferty pracy.
Pracodawco - czemu nie zamieścił Pan swoich ogłoszeń choćby na tym portalu (chociaż ten portal to żenada w porównaniu do profesjonalnych Linkedin czy Goldenline lub Monster Polska). Po co tracić czas na użeranie się z tymi biurwami ?? Ten urząd istnieje tylko po to by rodzina lokalnych polityków miała gdzie pracować. Poza tym jeśli jednak chciał Pan tam zamieścić ogłoszenia osobiście, to w zły dzień Pan tam poszedł (istnieje niepisana zasada, że w święta tam się nie bywa by nie przeszkadzać pracownikom w 'świętowaniu' - tym razem Tłustego Czwartku). Na Pańskim miejscu zażądałbym spokojnie natychmiastowej wizyty u Dyrektora PUP. Szkoda, że nie zabrał Pan dyktafonu jako dowodu w sprawie poniżającego traktowania. Gdyby Pan był bardziej krewki rozsmarował by Pan 1 pączka na twarzy tej Pani - reakcja byłaby natychmiastowa !!! Chciałbym też poznać Pana oferty pracy, gdyż noszę się z zamiarem zmiany dotychczasowej pracy - proszę podać e-maila ;)
P.S. Idę na wizytę do swego pośrednika pracy w poniedziałek i mam nadzieję, że nie zostanę tak potraktowany.
P.S. Idę na wizytę do swego pośrednika pracy w poniedziałek i mam nadzieję, że nie zostanę tak potraktowany.
P.S. A na pytanie gdzie mogę szukać ofert pracy i gdzie warto aplikować usłyszałaś odpowiedź: "Niech Pan/i poszuka na Pracuj.pl i innych ogólnodostępnych portalach pracy, ponieważ nie mam na chwilę obecną żadnych ofert pracy dla Pana/i". Odpowiedź sprzed ok. 2 lat temu gdy byłem krótkotrwale (jakieś 2 miesiące) bezrobotny. Ręce opadają :((
Raczej nic nie może, bo faktycznie jest zbyt dużo chętnych. Ale może być miły i życzliwy w stosunku do petenta oraz starać się mu pomóc znajdując ciekawe i wciąż aktualne oferty pracy, a nie sadzić głupie teksty i jeszcze uważać, że to jest w porządku... Reforma UP nic nie zmieni, jeśli urzędnicy nie ograniczą swojej buty i arogancji (przez podkreślanie swojej "wyższości" na każdym kroku). Na szczęście z moich obserwacji wynika, że mentalność urzędnicza się powoli zmienia. Widać to na podstawie podziału pracowników PUP-u względem wieku i doświadczenia zawodowego. Świeżym lub kilkuletnim pracownikom tegoż urzędu chce się naprawdę pomagać petentom - klientom. Natomiast starsi pracownicy są co prawda bardziej doświadczeni, ale swoim zachowaniem naśladują tylko dawnych urzędników PRL-u. Jawią się jako wszechwładni z powodu posiadania cząstki władzy, a dawno już chyba zapomnieli o ich właściwym celu istnienia - służeniu osobom bezrobotnym i pracodawcom w uzyskaniu pomocy w znalezieniu pracy lub odpowiedniego kandydata w sposób jak najbardziej efektywny nie mający nic wspólnego z rutyną.