liczysz na klepanie po plecach?
też pracowałam 6 miesięcy- w okropnym stresie po 8h przed komputerem, z biurkiem wysokości 70cm bez możliwości wyciągnięcia nóg i z torbielą na jajniku. myślicie, że pracodawca okroił mi czas przed...
rozwiń
też pracowałam 6 miesięcy- w okropnym stresie po 8h przed komputerem, z biurkiem wysokości 70cm bez możliwości wyciągnięcia nóg i z torbielą na jajniku. myślicie, że pracodawca okroił mi czas przed komputerem do 4h? W pierwszym trymestrze chodziłam do pracy jak zombi- mdłości non stop od rana do wieczora- żadnej ulgi w pracy. Bolał mnie brzuch, kręgosłup na kilku odcinkach puchły mi łydki, tydzień przeziębienia a po miesiącu grypa- wzięłam tylko2 dni urlopu, co najmniej raz w tygodniu bolała mnie głowa z wyczerpania. Wracałam do domu i głównie spałam bo byłam wykończona psychicznie i fizycznie. Korporacja- ponad 180 osób a nikogo do pomocy ani do przyuczenia na moje miejsce nie zatrudnili, a zmądrzałam jak się dowiedziałam, że koleżanka z mojej firmy w 8 miesiącu trafiła do szpitala a kilka dni wcześniej chodziła uśmiechnięta i w pełni zdrowa... Myślisz, że mnie ktoś po plecach by poklepał? Nie. Mało tego. Mój kierownik od 10 tygodnia wiedział, że jestem w ciąży, wiedział, o mim stanie zdrowia. Jak mnie lekarz wysyłał na zwolnienie to powiedziałam, że jeszcze nie ale poinformowałam kierownika, że lekarz wysyła mnie na zwolnienie. Przepracowałam jeszcze dwa miesiące, które kierownik wykorzystał maksymalnie jak mógł dokładając mi pracy żeby jak najmniej było gdy pójdę na zwolnienie. Jak po dwóch miesiącach zaniosłam l4 to powiedział, że go zaskoczyłam tym zwolnieniem. Odbieram po kilka telefonów dziennie z pracy, bo szkoda mi ludzi, którzy mnie zastępują ale nie liczę nawet na to, że pracodawca mi podziękuje, bo wiem, że nie. Oddałam tej firmie 10 lat mojego życia i jedyne czego się dorobiłam to większej liczby obowiązków. miło wspominam tylko pierwsze trzy lata, później zmienili nam kierownika...
zobacz wątek